logo
Sobota, 17 stycznia 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Dlaczego smuci mnie intencja modlitewna?
Autor: Anna (26 l.) (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2025-02-23 10:41

Czytałam już tutaj kilka postów wiec postanowiłam tez napisać. Modlę się 3+ lata w tej intencji, nawróciłam się i dalej się modlę. Św Józef zna ta intencje tak dobrze… chyba ma mnie dość. Myśle ze mnie to uczy zaufania do Pana Boga. Ale coś mi nie daje spokoj. Prawie 2 lata temu zauważyłam młodego chłopka który siedzi pare ławek przed mną na mszy, chyba się przeprowadził do okolicy. No i tak cały zeszły rok o nim myślałam, bo tak się dzieje, że zawsze go widzę i przez to zaczęłam myśleć 'Może to on?' I się zaczęłam za niego modlić. I nic, widuje go tylko na mszy w niedziele on jest z rodzicami, ja też, więc nie mam okazji porozmawiać. Jestem bardzo nieśmiała więc też nie patrzę na niego jak przechodzi (ok raz tak zrobiłam i on na mnie nie patrzył wiec powiedziałam sobie ze ok on nie jest zainteresowany). Wiem ze mieszkamy blisko siebie ale nigdy go nie widzę.

Przestałam o nim myśleć, przestałam skupiać się na nim. Napisałam list do Św Józefa o tej sprawie. No i znowu zaczęłam o nim myśleć bo siedział pare ławek przed mną… Chcę sobie dać spokoj, bo jeżeli nigdy go nie widuje to może Pan Bóg nie chce żebym o nim myślała? Nie rozumiem dlaczego tak się stało ze już 2 rok go widuje i tylko przychodzą mi myśli. Modlę się o dobrego męża, piszę do Św Józefa listy wszystko. Ja tez dużo teraz pracuje wiec nie mam jak spotkać młodych singli w moim wieku (mam 26 lat). Ta intencja trochę mnie smuci, bo nie rozumiem dlaczego tak jest.

 Re: Dlaczego smuci mnie intencja modlitewna?
Autor: Akittm (---.31.223.101.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-03-11 15:54

Bo modlitwa nie wystarczy. Jeśli nie okazujesz żadnego zainteresowania nim, to lepiej o nim świadczy niż gdyby wbrew temu próbował nawiązać relacje.

 Re: Dlaczego smuci mnie intencja modlitewna?
Autor: Bea (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2025-03-11 16:19

Przepraszam, że tak to podsumuję, ale to dziecinne.
Czy my żyjemy w średniowieczu, że obojętnie jaki "chłopak" pojawi się przed oczami i już roję sobie małżeństwo z nim? Że czekam na cud z nieba, bo sama nie zagadam? Że innych ludzi nie ma na świecie?
Radzę albo zainicjować kontakt (np. rodzice do rodziców chłopaka mogą powiedzieć, że zauważyli że są nowi, przedstawić się, zaprosić na kawę, przedstawić Ciebie im, itp.). Albo przesiąść się w inną część kościoła, bo takie obserwacje tylko odciągają uwagę od tego, po co tam przychodzisz w niedziele.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: