Autor: Asia (---.24.77.116.ipv4.supernova.orange.pl)
Data: 2025-02-23 19:28
Na wstępie, proszę nie oceniajcie mnie pochopnie :-/ Kończę ostatnią klasę szkoły sredniej i myśl o wyborze studiów od jakiegoś czasu jest dla mnie dość drażliwym i stresującym tematem. Prawdę mówiąc, idąc do ostatniej klasy nie miałam pojęcia, kim chcę być. Co prawda, kończąc ósmą klasę, zastanawiałam się nad zostaniem psychologiem i pomocą innym. Życie zweryfikowało moje plany. W szkole przeżyłam wiele hmm... jak by to ująć... trudnych i traumatycznych doświadczeń, które pozostały w mojej pamięci do teraz. Wiem tylko, że nie chciałabym podejmować się tych studiów. Modliłam się do Boga o wskazanie mi drogi. Zawsze interesowałam się j. polskim i zastanawiałam się nad filologią, jednak perspektywy na rynku pracy po ukończeniu tego kierunku, odstraszały mnie. Któregoś dnia myślałam, że mam już "swój" kierunek i pójdę na edytorstwo. No cóż... później stwierdziłam, że to nie najlepszy pomysł :-/ Pracę w wydawnictwach dostają nieliczni, jest to prawie ciągłe siedzenie przed komputerem, a mój wzrok ostatnio już i tak się trochę pogorszył. No nic. Machnęłam na to ręką i zaczęłam szukać czegoś innego. W międzyczasie przydarzyła mi się pewna sytuacja, która mnie trochę podniosła na duchu i uspokoiła. Pani na doradztwie zawodowym pytała każdego z uczniów, co chcieliby robić, i prawie nikt jeszcze nie wiedział. Poczułam, że nie jestem sama. Było to dla mnie kojące tym bardziej, iż moja szkolna znajoma od dawna ma wybrany kierunek i co jakiś czas dopytuje, czy mam go i ja. Gdy zaprzeczam, ona dziwi się, że jeszcze nie. Strasznie mnie to stresuje.
No dobrze, teraz przejdę do sedna. Otóż zaczęło się chyba od lekcji, którą prowadziła pani pedagog. Opowiadała o swoim życiu i o tym, że wynagrodzenia w pracy nauczyciela zaczynają się poprawiać. "Kiedyś, mówiła, odradzałam pracę w szkole, ale teraz sytuacja nauczycieli się polepsza, zachęcam". Prawdę mówiąc, nie przepadam za szkołą, zawsze myślałam, że jeszcze trochę i uwolnię się z tego miejsca. Kiedys, wcześniej, moja ciocia z wujkiem pytali mnie, gdzie chcę iść. Zapytali, trochę drwiąco, że chyba nie na filologię polską? Speszyłam się, ale odpowiedziałam, że nie, że nie chcę być nauczycielką i wracać do szkoły (tak, wiem, że są też inne zawody po filologii). Ale ta lekcja z pedagożką dała mi do myślenia. Obejrzałam sobie stronę internetową uniwersytetu w moim województwie i stwierdziłam, że budynek wydziału humanistycznego ma urokliwą architekturę. Chciałabym studiować w takim ładnym miejscu. Zaczęłam wyobrażać sobie siebie jako nauczycielkę. Zaplanowałam nawet w głowie kilka lekcji. ;-) Ale nadal targały mną duże wątpliwości... Pewnego razu przeglądałam tiktoka i wyświetlił mi się fragment filmiku rapera, Taca. Brzmiał mniej więcej tak: snuj się, a odpowiedź wysnuje się sama i zaprowadzi cię do naprawdę dziwnych miejsc. Już wcześniej miałam okazję obejrzeć całosc tego filmiku, który opowiada o poszukiwaniu swojej życiowej drogi, obserwowaniu, poznawaniu siebie i świata. O tym, by zwolnić i dać sobie czas. Ten krótki fragmencik wyświetlił mi się akurat w tym czasie w życiu. gdy na poważnie zastanawiałam się nad filologią. To było dla mnie przeżycie. Rozpłakałam się i uznałam to za mały znak. Przecież nigdy nie chciałam zostać nauczycielką... dziwne miejsca. Kolejny znak, przynajmniej ja tak uważam, pokazał mi się w błogosławieństwie. Na kanale na yt Teobańkologia codziennie pojawiają się błogosławieństwa księdza, dlatego staram się często tam zagladac. Tresc tamtego błogosławieństwa miala w sobie fragment mowiący o studencie, który bał się pójść na wymarzony kierunek, ponieważ bał się opinii innych. Ksiądz zachęcał do podążania za swoimi marzeniami, przeznaczeniem, nawet jesli, po ludzku patrząc, kokosów się z tego nie zarobi. I znów odebrałam to dość personalnie.
Co myślicie, wariuję, czy doznaję łaski boskiej pomocy? Pomóżcie mi, to dla mnie bardzo ważne. Na zakończenie dodam, że, jeśli już, chcialabym być nauczycielką, która będzie uczyć kreatywności i sprawiać, by uczniowie czuli się ważni i akceptowani. Chciałabym się rozwijać. Może prowadziłabym szkolne kółko teatralne, tak jak moja polonistka? Lubię literaturę, zawsze chciałam pomagać ludziom. Nie mogę wyrzucić tego kierunku studiów z głowy. Z drugiej strony nie lubię wystąpień publicznych i jestem baaardzo nieśmiala i zamknięta w sobie. Chociaż, w porównaniu do tego, jaki poziom lęku miałam w sobie kiedyś, jest dużo lepiej teraz. Mam nadzieję, że Pan mi pomoże. Zawód ten pomógłby mi się otworzyć na ludzi, nie odciąć siè od innych. Kiedyś nawet oglądalam miniwywiad, na którym nauczyciel historii mówił, że wybrał taką a nie inną pracę właśnie daltego, że niejako zmusza ona do otwartości i pomaga w rozwinięciu umiejętnosci społecznych. Dziękuję za przeczytanie mojch wypocin. Czekam na Wasze odpowiedzi. Czuję że nade mną Ktoś czuwa, co o tym myślicie?
|
|