logo
Sobota, 17 stycznia 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: AnnaM (---.play-internet.pl)
Data:   2025-03-03 13:45

Jestem matką dwójki dzieci, trzecie w drodze. Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę... I będę miała. Tyle, że trzech chłopców. Przed zajściem w trzecią ciążę bardzo bardzo mocno i z całego serca modliłam się Nowenną Pompejańską (kilka razy) o córkę, ale również i własnymi słowami... w domu czy w kościele. Niestety Bóg mnie nie wysłuchał. Czuję taki ogromny żal, wpadłam w depresję, codziennie płaczę 🙁 Bóg wiedział, że nie udźwignę tego psychicznie a mimo wszystko nie dał mi upragnionej córki. Po co ta modlitwa? Bóg nie wolałby widzieć mnie szczęśliwą? Przeraża mnie fakt wychowywania trzech chłopców. Miałam nadzieję, że w końcu trafi się córka, ale nie...

Poza tym dołuje mnie moja rodzina. Brat z bratową mieszkają z rodzicami, mają syna i ciągle narzekają jacy to oni są zmęczeni i jak im ciężko. Obarczają opieką moją mamę która pracuje na etat, cały dzień na nogach , bo dzieciak marudzi, spać nie daje, ma kolki itd. Z kolei my mieszkamy obok teściowej i szwagra z żoną i dzieckiem. Teściowa na emeryturze, zajmuje się wnukiem po 10h dziennie jak tamci są w pracy. Na moje dzieci nikt nie ma czasu, bo ja nie chodzę i nie proszę o pomoc. Szkoda mi mamy i teściowej bo opieka nad małymi dziećmi jest ciężka... Obie maja już swoje lata... tam się wyrabiają a nikt nawet nie zapyta czy ja potrzebuję chodź trochę pomocy, nikt nie ma czasu żeby zobaczyć/ odwiedzić moje dzieci.

Nazbierało się problemów, wpadłam w depresję, nie mam motywacji żeby zajmować się chłopcami, muszę się przymuszać, często na nich krzyczę. Czasem mam nawet takie myśli, że nie chce tego dziecka w brzuchu. Boli mnie, że na trójkę dzieci nie będę miała choć jednej córki. Pragnęłam jej od lat nastoletnich, jak widzę matki z córkami to płacze. Nie mam już chęci do niczego, mąż próbuje mnie pocieszać ale to wszystko na marne. Wierzyłam, że Bóg mnie wysłucha w tak ważnej dla mnie sprawie! Nie prosiłam o wille z basenem, o pieniądze czy o inne rzeczy na które mogę sobie zapracować. Tylko o córkę która by mnie uszczęśliwiła. Teraz nie wierzę już w NIC i nie widzę sensu w tym życiu. Nienawidzę swojego życia.
Jeszcze te komentarze ludzi... "Ojj nie udało się", "ojj będziesz miała same łobuzy w domu", " nikt Ci nie pomoże", "córka jest przy matce a synów nic nie obchodzi ", i można tak wymieniać i wymieniać. A na koniec tekst mojej mamy do swojej synowej "w Tobie ostatnia nadzieja na jedyną dziewczynkę w tej rodzinie, żebym w końcu mogła zostać prawdziwą babcią ". Przecież tak bardzo zawiodłam moja mamę....

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: hanna (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-03-18 06:55

Rozumiem, że ciąża ma swoje prawa, gospodarka hormonalna itp., nie jest lekko. Ale pewne rzeczy można zmienić:

1. "Jeszcze te komentarze ludzi... "Ojj nie udało się", "ojj będziesz miała same łobuzy w domu", " nikt Ci nie pomoże", "córka jest przy matce a synów nic nie obchodzi ", i można tak wymieniać i wymieniać".
Krótko: te opinie to czysta głupota. Bez dyskusji. Odetnij się od nich. Możesz.

Nie wierz też w bzdury typu: żeby być prawdziwą babcią, trzeba mieć wnuczkę. To, daruj, idiotyczny pomysł. A Ty łykasz te opinie jak pelikan... Odrzuć te bujdy.
Nie, nie zawiodłaś mamy. Nie daj sobie tego dalej wmawiać.
Mama nie ma rozsądnego prawa do składania zamówień na wnuczęta ani na ich płeć, ani do dogryzania komukolwiek z tego powodu.

2. Weź pod uwagę, że niechęć do dzieci, narodzonych lub nie, ze względu na ich płeć, prędzej czy później się na nich odbije i je krzywdzi. Już teraz. Dobitniej: skoro powołujesz dzieci na świat, dlaczego je krzywdzisz? Te szkody możesz powstrzymać. One, dzieci, są bezbronne.

3. Pogubiłam się; szkoda Ci babć (mama, teściowa) opiekujących się dziećmi Twoich krewnych czy szkoda Ci siebie, bo Ty takiej pomocy nie masz? Zresztą: czy poprosiłaś?

4. Nie ma żadnej gwarancji, że córka by Cię uszczęśliwiła swoim życiem.
Być może w Twojej rodzinie dorośliby najwspanialsi synowie (chociaż skoro są jakoś odrzucani, to im nie zadroszczę), a Ty zamiast dawać szansę im i sobie, podtrzymujesz mrzonki o gruszkach na wierzbie pt. moim szczęściem byłaby córka. Oni to na pewno mogą czuć, a biada, jeśli usłyszą wprost. Tak się łamie życie.

A właściwie - czy umiesz sobie w punktach wyjaśnić, dlaczego właśnie córka jest tak wielkim pragnieniem? Ale tak bardzo konkretnie?
Bo słodkie marzenie nastolatki to jest, daruj, mało poważny argument.

5. Dziecko to nie jest zamawiany towar, a Pan Bóg nie jest posłusznym dostawcą. Po co ta modlitwa (pompejanki o córkę) - pytasz. No nie wiem, po co. Wygląda na to, że jednak była przede wszystkim po to, by zaspokoić nieracjonalne pragnienie - a Pan Bóg wie, co robi. Może chce Ci powiedzieć, że nie takie sprawy są najważniejsze.

6. Jeśli uważasz, że możesz mieć depresję - to jest to choroba, którą się leczy. Zgłoś się do lekarza. Niezwłocznie.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Akittm (---.31.223.101.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-03-18 11:18

Twoje pragnienie jest chore, co widać po owocach. Gdyby dobrem było danie Ci córki, Bóg by Ci ją dał. A rodziny nie prosisz o pomoc, więc nie powinnaś narzekać, że Ci nie pomaga.

Idź po pomoc psychologiczną. Przekreślasz życie trójki dzieci, by oddać się depresji, bo Bóg nie spełnił Twojego życzenia. Jaką korzyść ma to przynieść? Dwóm urodzonym zabierasz mamę (to, co im teraz dajesz buduje ich na resztę życia), a trzecie dziecko jest skazane na dzielenie z Tobą emocji i w przyszłości samo będzie podatne na zachorowanie, na depresję. Ponad to, jeśli masz w sobie niechęć do tego dziecka, ono to czuje również.

Nie jesteś odpowiedzialna tylko za siebie.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Xyz (---.wtvk.pl)
Data:   2025-03-18 13:11

Bóg dał Ci wiele szczęścia. Pomyśl o tych kobietach, które marzą o choćby jednym dziecku i nie mogą mieć, a Ty będziesz miała ich troje. Rozpacz zupełnie nie na miejscu. Masz za co być wdzięczna i dziękować. Czy chłopiec jest gorszy od dziewczynki? I kto powiedział, że córka jest przy matce. A może to córka opuściłaby Cię, a któryś z synów lub wszyscy będą dla Ciebie wsparciem. To ludzie wymyślili tą głupotę, że babcia jest babcią w pełni, dopiero jeśli ma wnuka i wnuczkę. Bzdura. Nie zwracaj uwagi na komentarze ludzi. Może jeszcze będziesz miała córkę, o której marzysz.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: AnnaMar (---.231.60.211.koba.pl)
Data:   2025-03-18 15:54

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Po prostu chciałam stworzyć z córką piękną relację. Moja babcia ma dwóch synów - zawsze narzekała że nie ma córki... Jeden syn, czyli mój tata, całkowicie olał matkę, drugi jest starym kawalerem , mieszka z nią i się opiekuje ale ile to trzeba się nasłuchać przekleństw z jego ust na temat tej opieki... Babcia ma prawie 90lat i demencję, zapomniała praktycznie kim była i co robiła w życiu. Z kolei moja teściowa też ma dwóch synów. I co? Podobnie. Znam ją 20 lat i słyszałam milion razy, że ona wolałaby córkę. Przesiąkłam tym gadaniem. Ona chciała córkę jako pomoc domową, bo sama jest leniem, a synowie nigdy w niczym jej nie pomagali - teściowa zawsze wszystkim chciała rozkazywać. Za każdą kolejną moją ciążą lamentowała " same chłopy w rodzinie". Poza tym ja zawsze miałam dobrą relacje z moją mamą i marzyłam o takiej relacji z córką. Dopóki nie dowiedziałam się o trzecim synu to wszystko było dobrze. Ta wiadomość mnie załamała. Zaczęłam wyobrażać sobie przyszłość w czarnych barwach. Chłopcy to łobuzy i koniec, rozrabiają, grają nałogowo w gry komputerowe, potem będą rozbijać się autami, może dojdzie alkohol i Bóg wie co jeszcze. Będzie ich trzech z małą różnicą wieku, różne głupie pomysły przyjdą do głowy nie raz. A ja zostanę sama, kto do mnie przyjdzie na kawę? Synowie pójdą do ojca rozmawiać na męskie tematy a ze mną kto pogada na damskie? Muszę sobie koleżanek szukać, bo w domu nikogo takiego nie będzie. Zaraz ktoś napisze "jak wychowasz tak będziesz miała". Nie zawsze to się sprawdza, kiedyś chłopcy skończą podstawówkę, pójdą w świat i niewiadomo w jakie towarzystwo wpadną . Słuchanie matki to wstyd dla chłopaka. Trochę mam porównania i wiele przykładów bo mam brata i wiem jak bywało w domu. Inaczej jest z córką, nikogo nie dziwi widok nastoletniej córki z matką.
Poza tym nie widzę nic złego w tym, że ktoś ma jakieś silne pragnienie posiadania czegoś. Tak jak napisałam, córki sobie nie kupię. Wierzyłam że modlitwa pomoże.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-03-18 16:06

Cóż, zawsze możesz oddać tego trzeciego syna do adopcji i postarać się o kolejne dziecko. I tak do skutku.

Możesz też zacząć urealniać się. Przemyśl i przemódl modlitwę AA:
„Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”.

Masz problem rozróżnianiem tego, co zmienić możesz i na co masz wpływ, od tego, co jest od Ciebie niezależne. To problem, że tak powiem, w obie strony.
Nie masz wpływu na płeć dziecka. Nie masz wpływu na to, co ludzie gadają (zresztą dorosła, dojrzała osoba nie przejmuje się tym). Mówienie o tym, że zawiodłaś mamę w tym, na co nie miałaś wpływu jest irracjonalne. Nie masz też wpływu na osobowość dziecka - dziewczynki też mogą być łobuziakami. Nie masz wpływu na to, w jakim zakresie i komu pomagają Twoi rodzice i teściowie.

Możesz mieć wpływ na to, kto i w jakim zakresie pomaga Tobie. Tu nie działa metoda "domyśl się", warto wyartykułować swoje potrzeby. Masz prawo przy dzieciach czuć się zmęczona, szczególnie w ciąży.
Masz wpływ na to, w jaki sposób odreagowujesz swoją złość i frustrację. Zamiast stosować przemoc wobec dzieci, warto nauczyć się konstruktywnych metod. Na krótką chwilę działa np. ruch i rozmowa z kimś obok, na dłuższą trzeba by przepracować swoje problemy w terapii.

"Bóg wiedział, że nie udźwignę tego psychicznie"
Bóg, stwarzając świat, widział, że był bardzo dobry (por Rdz 1,31). Bóg Twojego synka wybrał przed założeniem świata (por. Ef 1, 4). Jemu jest potrzebny właśnie chłopiec, Twój trzeci syn. Ma dla Niego szczególną misję, specjalne zadanie do wykonania, zresztą jak dla każdej innej osoby. Z jakiegoś powodu Bóg uznał, że lepsze jest dla Ciebie być matką 3 synów. Możesz się złościć, wpadać w dołki, a możesz też Go poprosić, żeby Ci pokazał dlaczego akurat Ciebie wybrał do tego zadania. Nie obiecuję, że pokaże - może to ma być dla Ciebie zakryte w tym świecie.
Warto popatrzeć na swoje życie z szerszej perspektywy, docenić to, co masz i dziękować Bogu za to. Modlitwa to nie litania próśb i próba nagięcia Boga do własnej woli. To przede wszystkim spotkanie z Bogiem i, jak pisałam niedawno w innym poście, oddanie Bogu chwały i przemiana serca. Bóg nieustannie upomina się o Twoje serce. W tym momencie chce, żebyś Mu oddała swoje dziecko i swoje oczekiwania z nim związane. Wykrzycz Bogu swoje rozczarowanie, pozwól sobie przed Nim na emocje. A potem popatrz na to, co Ci dał, okaż Mu wdzięczność. Jego dary nie muszą być łatwe, ale są DOBRE.

"Nie prosiłam o wille z basenem, o pieniądze czy o inne rzeczy na które mogę sobie zapracować"
Mam tu wrażenie, że na siłę starasz się być dzielna - samodzielna. To nie do końca tak. Nawet jeśli na coś możesz zapracować, to siły i zdolności do pracy też dostajesz od Boga. I o tę willę i pieniądze też można Go prosić. Wierz mi, potrafi dać w nadmiarze.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Akittm (---.31.223.101.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-03-18 18:57

Dobrze napisałaś: "Poza tym nie widzę nic złego w tym, że ktoś ma jakieś silne pragnienie posiadania czegoś", bo chcesz mieć córkę, żeby zaspokajała Twoje potrzeby. To jest przedmiotowe. Gdyby córka osobowościowo i charakterologicznie nie wpasowała się w Twój obrazek matki z córką nastolatką i matki z córką koleżanką/przyjaciółką, to co byś zrobiła? Zastosowała jakieś szczególne metody (przemoc psychiczną?) czy może popadła w depresję? Skąd wiesz, że córka byłaby chętna do rozmów na damskie tematy? To Twoje wyobrażenie. Może właśnie przed tym Bóg Cię uchronił. Na synów nie masz tak konkretnych wyobrażeń jacy powinni być i jak powinna wyglądać relacja z nimi. Chociaż te wyobrażenia też nie są dobre, jak np. "wpadną w złe towarzystwo". Masz dużo do przepracowania m. in. w kwestii przekonań. Nie każ dzieciom ponosić konsekwencji Twojej niedojrzałości.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Bea (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2025-03-18 19:36

Twój płacz i stres przyczynia się do szkody dla dziecka w łonie poprzez działanie zalewu kortyzolu na jego organizm, zwłaszcza mózg, który może uszkodzić i narządy wewnętrzne. Nie mówiąc o tym, że czuje, że go nie chcesz, a pozostałe, że są dla ciebie niewystarczająco dobre, doskonałe?
Dziecko to nie lalka na zamówienie.
Dziecka nie powołuje się na świat dla swoich ambicji, wymogów i wygody, nie po to, żeby *mieć córkę na starość przy sobie*. Skrzywdzisz takie dziecko i jego przyszłą rodzinę poprzez nie odciętą pępowinę. To bardzo egoistyczne.
Depresja wymaga leczenia, lekarz rodzinny lub psychiatra przepisze leki wspomagające wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za równowagę w mózgu, a psychoterapeuta może wesprzeć w uporządkowaniu myśli, priorytetów i wspomóc leczenie.
Przekonania niedoszłej prawdziwej babci są błędne i krzywdzące, zarówno dla was córek, synowych, jak i wnuków. Rodem z mentalności wiejskiej, rzekłabym.
Przewietrz myśli i światopogląd, bo dalej będzie postępować ta nieuzasadniona krzywda niczemu niewinnych.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: AnnaMar (---.231.60.211.koba.pl)
Data:   2025-03-18 19:41

Nie jestem jedyną kobietą, która marzy o małej kobiecie w domu. Po prostu. A mając dzieci rodzic zawsze ma jakieś wyobrażenia lub pomysły na temat tego jak je wychować i pokierować w życiu. Piszę to również na podstawie swoich obserwacji wśród innych znajomych mi rodziców. Moi synowie są jeszcze mali i tak, mam wobec nich swoje wyobrażenia. Sama w domu uczę ich wszystkiego od podstaw bo chce żeby potem w szkole mieli łatwiej, czytamy książki, rozwiązujemy quizy, nawet działamy razem w kuchni. Póki co chętnie podejmują się wszelkich aktywności. Z racji tego że jestem kobietą intuicyjne dla mnie byłoby wychowywanie córki zwłaszcza w okresie nastoletnim i zawsze o tym marzyłam żeby tego się podjąć. Nie wiem jakby to było w przyszłości, wolałam się przekonać.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-03-18 20:07

1. No widzisz, czasem rzeczy odzyskują zdrowsze proporcje! "Przesiąkłam tym gadaniem. Ona chciała córkę jako pomoc domową, bo sama jest leniem, a synowie nigdy w niczym jej nie pomagali - teściowa zawsze wszystkim chciała rozkazywać." No chyba Ty nie chcesz z dzieci robić służących, więc odpuść bez skrupułów gadaninę czyjąkolwiek i tyle.
Chyba nie chcesz robić służących, choć... jak czytam o instrumentalnym traktowaniu ewentualnej dziewczynki, to mi jej z góry żal.

2. "Jeden syn, czyli mój tata, całkowicie olał matkę, drugi jest starym kawalerem , mieszka z nią i się opiekuje ale ile to trzeba się nasłuchać przekleństw z jego ust na temat tej opieki..." . jeden, przepraszam, "olał", drugi się użala (a nie ma prawa dać upustu swoim trudnościom??? ma udawać, że to sama słodycz? )

Ale postawy NA PEWNO nie zależą od płci. Sa podobne przykłady kobiet.

3. "Zaczęłam wyobrażać sobie przyszłość w czarnych barwach. Chłopcy to łobuzy i koniec, rozrabiają, grają nałogowo w gry komputerowe, potem będą rozbijać się autami, może dojdzie alkohol i Bóg wie co jeszcze." Niepotrzebne gdybania i koniec. A kobiety to niby nie piją, nie robią głupot itd? Aniołki? No bez przesady.

4. "Muszę sobie koleżanek szukać, bo w domu nikogo takiego nie będzie.". Jeżeli córka miałaby służyć do zaspokajania potrzeb mamusi, ma być psiapsiółką do pogaduch, bo mama tak chce, to doprawdy to lepiej, że córki nie masz. Najpoważniej.

5. " Słuchanie matki to wstyd dla chłopaka. Trochę mam porównania i wiele przykładów bo mam brata i wiem jak bywało w domu." Ja też mam brata i to on mieszka z naszą mamą (86 lat, nie porusza się sama + demencja). Więc pojedyncze przykłady uogólnień co do płci nie są miarodajne. Tak dobre, jak złe.

Ciesz się, że będziesz miała dziecko, życzę Ci, żeby zdrowe, dbaj o siebie i o wszystkich trzech synów - i nie daj się niszczyć zbędnym mrzonkom. Pilnuj wyobraźni, ona czasem szaleje.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-03-18 22:17

"Z racji tego że jestem kobietą intuicyjne dla mnie byłoby wychowywanie córki"

dowcip stulecia jak dla mnie. Każde dziecko jest inne i każde ma inne potrzeby, do każdego trzeba inaczej podchodzić. Nie ma czegoś takiego jak "intuicyjne wychowywanie córki/syna". To, że w jednym przypadku coś się sprawdziło, nie oznacza, że się sprawdzi w innym.

"...zwłaszcza w okresie nastoletnim"

zwłaszcza w okresie nastoletnim większość teorii wychowawczych nie zdaje rezultatu. Dotyczy to obojga płci. Zresztą sama piszesz: "Zaraz ktoś napisze "jak wychowasz tak będziesz miała". Nie zawsze to się sprawdza," - te dwie teorie sobie przeczą. Zdecyduj się na którąś.

"Synowie pójdą do ojca rozmawiać na męskie tematy a ze mną kto pogada na damskie?"

Koleżanki i przyjaciółki. Dziecka się swoimi problemami nie obarcza, niezależnie od wieku.
Zresztą... patrzę na dziewczynki z mojej rodziny i próba grzecznego picia kawusi z nimi wyglądałaby tak:
- najstarsza by się pewnie spóźniła, bo makijaż jej zajmuje godzinę jak nie dłużej, a potem by albo patrzyła w telefon, albo siedziała ze znudzoną miną
- druga by zagadała na śmierć i udusiła z wiecznej chęci przytulania
- trzecia, mała, siedziałaby przez 3 sekundy, po czym gdyby z niej spuścić oko, to zdemolowałaby mieszkanie - to żywioł, którego pomysły i energia są nieograniczone, a przy tym pojęcie granic tego, co można jest dla niej generalnie nieznane i trudne do wytłumaczenia
- najmłodsza to generalnie oaza spokoju, przy czym jak to flegmatyczka, ma "wywalone" na wszystko. Będzie głównie siedzieć, patrzeć i się uśmiechać.
Te trzy młodsze to siostry. Każda inna. Każda wymaga innej "intuicji", innego podejścia, innych metod, szczególnie ta żywiołowa, bo przy okazji to nadwrażliwiec, który łatwo się przebodźcowuje. Jej brat jest duuużo bardziej spokojny i rozsądny, jakoś tak niezgodnie z Twoją teorią.

"Poza tym nie widzę nic złego w tym, że ktoś ma jakieś silne pragnienie posiadania czegoś"

Tia... pragnienie nie. Ale u Ciebie to obsesja, która działa destrukcyjnie, przyczynia do krzywdy kilku osób. A to już zdecydowanie coś bardzo złego.

Poza tym dzieci się nie "posiada", bo nie są niczyją własnością i nie są na sprzedaż.

To dobrze, że nie będziesz mieć córki. Zgadzam się z Akittm w tej sprawie - nie byłaby sobą, bo byś jej na to nie pozwoliła, tylko Twoją projekcją, mrzonką. mogłabyś jej zniszczyć życie.

"A mając dzieci rodzic zawsze ma jakieś wyobrażenia lub pomysły na temat tego jak je wychować i pokierować w życiu. Piszę to również na podstawie swoich obserwacji wśród innych znajomych mi rodziców."

Wyobrażenia mieć może każdy rodzic, pod warunkiem, że nie przenosi swoich widzimisię na dziecko. Dziecko to oddzielny człowiek, nie przedłużenie rodzica. Ma się rozwijać w swoim tempie i według swojej osobowości, ma mieć swoje marzenia i plany na życie i je realizować.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: yeah (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2025-03-18 23:29

Kobieto,
Masz trójkę dzieci, wspaniałych chłopaków, a narzekasz? Ja mam dwóch i nie zamieniłabym żadnego na córkę. Skąd takie głupoty w Twej głowie? Co mówią ludzie? Zastanów się, czy jest jakikolwiek sens w tym, co mówią.
Dzieci to nie maszyny, każde jest inne, a najlepiej rozwija się, gdy jest KOCHANE przez rodziców. Tylko to się liczy. I zdrowa, płynąca z miłości dyscyplina.
Piszesz o starości z córką - nie wiesz, czy taka dożyłaby Twojej starości.
Zamiast cieszyć się tym, co masz DZISIAJ, "przewidujesz"", co będzie w przyszłości.... to, jakie będziesz miała relacje z dziećmi zależy od Ciebie, a nie od ich płci.
Przemyśl to, bo Pan Bóg obdarza Cię błogosławieństwem macierzyństwa, a Ty je niejako przeklinasz.... złóż wszystko w ręce Boga i przede wszystkim:
KOCHAJ MĘŻA I KOCHAJ DZIECI. Tego NIC nie zastąpi.
Czytaj Słowo Boże każdego dnia, a może nawet wesprzyj się rozważaniami - polecam
https://www.youtube.com/@WitekWilk/videos - (prawie) codzienne rozważania małżeństwa w oparciu o codzienne czytania mszalne.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: AnnaMar (---.231.60.211.koba.pl)
Data:   2025-03-19 00:01

/.../

Formuła forum pomocy to pytanie i odpowiedzi Internautów.
Do dyskusji zapraszam na sąsiednie Forum Dyskusji: (klik).

Fora: Pomocy i Dyskusji funkcjonują odrębnie, zarówno od strony technicznej, jak i obsługi moderatorskiej. Ewentualne założenie wątku na sąsiednim forum spoczywa w pełni na Użytkowniku.

moderator

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-03-19 04:15

Bóg nie dał Ci szczęścia?
Dał Ci bardzo wiele, tylko Ty straciłaś wzrok, umiejętność rozumnego dostrzegania; przedstawiasz się jako "mądrzejsza"; ale ślepa na otrzymywane dobro, wiesz lepiej, jak świat ma być urządzony. Ma leżeć u Twoich stóp (świat, a może i Pan Bóg, tak na dobrą sprawę), powinien spełniać Twoje irracjonalne zamówienia.

Weź Ty się zastanów, Kobieto.
Rozwalasz sobie życie, pewnie i zdrowie. Sama i na własne życzenie. Lekko Ci nie jest. Napięcia, gorycz i łzy. I na to jeszcze z biedą można machnąć ręką (nikt za Ciebie, metrykalnie dorosłą, życia nie przeżyje).
Ale niszczenie życia dzieciom, które najwyraźniej są innym modelem zabawki niż byś tego chciała, budzi mój żywy protest. Z jednej strony opisujesz, jak o chłopców dbasz, z drugiej jednak ich przekreślasz.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Martha78 (---.107.143.41.protonet.pl)
Data:   2025-03-19 15:41

Pod Twoją rozwagę, AnnaM:

czasie nauk rekolekcyjnych prowadzacy je ksiądz zwierzył się, że jest trzecim męskim potomkiem rodziców, liczących, że tym razem powołali na świat dziewczynkę. Siostrę ma, urodziła się jako czarte dziecko w tej rodzinie. Kiedy przyszedł na świat też ciotki i pociotki ręce załamywały nad płcią malucha.

I jeszcze w kwestii szczęścia i jego braku. Jesteś szczęściarą, masz trójkę żyjących dzieci. Ja mam tylko dwójkę, jednemu nie dane się było urodzić. Dodatkowo zamiast planowanego kolejnego dziecka "dostałam" nowotwór złośliwy, z powodu leczenia i już wieku nigdy więcej mamą nie będę.

Wierzę, że możesz mieć jakąś depresję przy tym niesprzyjającym środowisku, w jakim żyjesz. Skonsultowanie z lekarzem bardzo polecam

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Ewa (---.146.135.120.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2025-03-19 16:30

Dziewczyny też potrafią "olewać" rodziców będąc jednocześnie wobec nich bardzo roszczeniowymi, potrafią też wpadać w złe towarzystwo. Potrafią być bardziej wulgarne i leniwe niż chłopcy. Rozumiem, że nie o takiej córce marzysz, ale płeć nie determinuje ani tego czy jest się pracowitym, ani stosunku do rodziców.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: A (---.play-internet.pl)
Data:   2025-03-20 07:27

"Chłopcy to łobuzy i koniec, rozrabiają, grają nałogowo w gry komputerowe, potem będą rozbijać się autami, może dojdzie alkohol i Bóg wie co jeszcze. Będzie ich trzech z małą różnicą wieku, różne głupie pomysły przyjdą do głowy nie raz."

A to dziewczyny nie miewają głupich pomysłów? Nie piją alkoholu? Nie puszczają się w klubach z losowymi facetami?

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: ada (---.jgora.dialog.net.pl)
Data:   2025-03-20 13:19

https://www.youtube.com/channel/UCPgzHeVeVDsUvcvovWHjHGQ/community?lb=Ugkx8xmiOOJ4uNwErJHm061WNlD2W_6dapSQ

Przy okazji wejdź na różaniec dziś (20 marca 2025) z ks. Teodorem o g. 20:30 - teobańkologia.
Maryja miała tylko Syna. Pewnie miała inne plany... jak i św. Józef.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Akittm (---.31.178.62.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-03-21 15:30

3 Oto synowie są darem Pana,
a owoc łona nagrodą4.

4 Jak strzały w ręku wojownika,
tak synowie za młodu zrodzeni.

5 Szczęśliwy mąż,
który napełnił
nimi swój kołczan.

(Ps 127)

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Maria (---.play-internet.pl)
Data:   2025-03-22 11:30

Mama mojej przyjaciółki uznała, że córka ma być jej przyjaciółką, mają wszędzie razem chodzić, jeździć na wakacje itp. Każda próba pójścia gdzieś samej kończyła się szantażem emocjonalnym po linii "matki się wstydzisz?"

Skończyło się tym, że przyjaciółka wyszła za mąż za pierwszego lepszego, żeby tylko wyrwać się z domu. Teraz jest po rozwodzie, z nowym partnerem nie mają ślubu, bo nie złożyli wniosku o stwierdzenie nieważności pierwszego małżeństwa (mimo rozeznania, że nie było ważnie zawarte - oboje pracowali swego czasu w diecezjalnej poradni rodzinnej, więc znają kryteria). Generalnie - mnóstwo problemów, bo mama chciała mieć w córce przyjaciółkę i nie akceptowała faktu, że córka może mieć inne relacje.

Z tego, co piszesz, pobrzmiewa mi depresja - a to choroba, którą należy leczyć (sama nie przejdzie). Oczywiście nie mam kompetencji (nikt nie ma) żeby zdiagnozować cię po kilku postach na forum. Uważam jednak, że warto byłoby skonsultować to z lekarzem, bo ma to wpływ nie tylko na ciebie, ale na całą rodzinę.

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Gabi (95.214.216.---)
Data:   2025-03-23 20:15

AnnoM :-)

Czytałam kilka razy Twój wpis, jakoś mocno utkwił mi w pamięci. Tak czasem bywa w życiu, że nosimy w sercu jakieś pragnienia, które mogą być całkiem dobre i naturalne: marzenia o małżeństwie, o dużej rodzinie, o gromadce dzieci (w Twoim wypadku o córce), o własnym domu, o pracy itd. Pragnienia są wpisane w nasze serca i mogą nas uskrzydlać, ale czasem zły duch potrafi w nie wejść i tak je rozdmuchać, że stają się naszym pożądaniem, chcemy ich zaspokojenia, bo bez nich nie wyobrażamy już naszego szczęścia, pełni naszego życia. I wtedy istnieje niebezpieczeństwo, że takie zafiksowanie się na konkretnym, na początku nawet dobrym i właściwym pragnieniu, przesłoni nam cały świat i przestaniemy dostrzegać TO DOBRO, którym Pan obsypuje nas CODZIENNIE, gdyż będziemy kurczowo się trzymać swojego własnego planu na szczęście. By zmusić Go do realizacji swojego własnego planu, jesteśmy gotowi na wszelkie poświęcenia i modlitwy. Jeśli czegoś nie dostaniemy, wtedy nasza ufność może się załamać, gdyż została złożona nie tam, gdzie trzeba, tzn. ulokowaliśmy ją w swoim planie na szczęście, bo innego nie wyobrażamy sobie. Jednak nawet jeśli nam się wydaje, że Pan nas nie wysłuchał, to mylimy się, gdyż ON zawsze wysłuchuje naszej modlitwy, Jego ucho jest nieustannie przy naszych ustach. ON pragnie naszego prawdziwego dobra, ponieważ kocha nas Miłością najczystszą, bezinteresowną, Która widzi więcej i głębiej. ON inaczej postrzega nasze życie, Jego plan szczęścia dla nas przekracza nasze najśmielsze oczekiwania i jest ZAWSZE NAJLEPIEJ dopasowany do naszych skromnych ludzkich możliwości. ON jest Bogiem, przenika nasze serca dogłębnie i zna nas lepiej niż ktokolwiek inny, niż my sami siebie. Nikt nie pochyla się nad Tobą, nie zbliża się do Ciebie, AnnoM, z większą czułością i delikatnością niż Twój Bóg. Wprawdzie nie spełnił Twojego pragnienia w osobie córki, ale obdarzył Cię synami, a każde dziecko jest przecież Jego błogosławieństwem. Nie wiemy, o czym marzyła Maryja, ale była otwarta na zaproszenie Pana i obdarzył Ją Swym Synem, na Którego Imię zegnie się każde kolano (por. Iz 45,23; Flp 2,10). Nie wiesz więc, jakimi łaskami może obdarzyć Cię Pan poprzez Twoich synów i jakie zamiary ma wobec Ciebie i Twoich dzieci, ale możesz być pewna, że jeśli pozwolisz Mu działać w Twym sercu i życiu, otworzysz się na Jego hojną łaskę codziennie, to nigdy Ci jej nie zabraknie. Przecież ON jest ZAWSZE po Twojej stronie, AnnoM. Nawet gdy obecnie jesteś Nim mocno rozczarowana, masz serce pełne pretensji do Niego, ON nadal Cię kocha całym Sobą, nadal Ci błogosławi i pragnie Cię uwolnić od tego stanu zaślepienia, byś mogła przyjąć Jego dary dla Ciebie w osobie synów. I nigdy nie myśl o nich źle w żadnym razie, gdyż myśl ludzka posiada potężną moc, może nieść błogosławieństwo, a może niszczyć. Błogosław im. Jeśli Pan powierzył Ci te dzieci, to oznacza, że jesteś godna w Jego oczach, by zostać ich Mamą i jesteś w stanie nimi się zaopiekować w Jego imieniu. Ale nie sama, tylko z Nim u boku w każdej chwili. ON Ci towarzyszy i pragnie Twojego zaproszenia do Twej codzienności, która Cię tak przeraża i zniechęca. Dla Niego nie ma nic niemożliwego, z Nim możemy przenosić góry. Po prostu pozwól Mu działać, zapraszaj codziennie Ducha Świętego, niech zstępuje na was. ON jest żywy, choć niewidzialny, a Jego moc pragnie Ci towarzyszyć podobnie jak towarzyszyła w swoim czasie Maryi, Która również zmagała się z wieloma wyzwaniami. Jej również powierzaj siebie i całą swą rodzinę. Zaufaj Panu, wszystko będzie dobrze, bo ON jest.

Sekwencja o Duchu Świętym

Przybądź, Duchu Święty,
Spuść z niebiosów wzięty
Światła Twego strumień.
Przyjdź, Ojcze ubogich,
Dawco darów mnogich,
Przyjdź Światłości sumień!

O najmilszy z Gości,
Słodka serc radości,
Słodkie orzeźwienie.
W pracy Tyś ochłodą,
W skwarze żywą wodą,
W płaczu utulenie.

Światłości najświętsza!
Serc wierzących wnętrza
Poddaj swej potędze!
Bez Twojego tchnienia
Cóż jest wśród stworzenia?
Jeno cierń i nędze!

Obmyj, co nieświęte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę!
Nagnij, co jest harde,
Rozgrzej serca twarde,
Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary!
Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa,
Daj szczęście bez miary!

AnnoM, niech Pan strzeże i błogosławi Ciebie i Twoją całą rodzinę +

 Re: Bóg nie dał mi szczęścia, nie chce mi się żyć.
Autor: Gabi (45.129.35.---)
Data:   2025-03-30 20:25

AnnoM :-)

Może jeszcze kiedyś zajrzysz do swego wątku. Trafiłam dzisiaj na poniższy artykuł i pomyślałam o Tobie. Sytuacja wyjściowa Beni Franek była inna, gdyż zmagała się z niepłodnością, ale otworzyła się na łaskę Bożą, Jego plan dla niej i Pan obdarzył ją trójką pociech. Może odnajdziesz w jej świadectwie światło dla siebie. Tego życzę Ci z całego serca.

https://misyjne.pl/benia-franek-pan-bog-dokladnie-wiedzial-jakie-dzieci-mi-dac-rozmowa/

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: