logo
Czwartek, 12 marca 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Agnieszka (---.in.net.pl)
Data:   2025-07-03 18:25

Szczęść Boże,
W mojej rodzinie od strony taty w moim pokoleniu prawie nikt nie założył rodziny, same stare panny i kawalerowie a osoby już są blisko 40 albo po 40. Mi z siostrą też się nie układa w tych sprawach tak jakby jakaś siła powodowała że nie możemy być szczęśliwe i założyć własnych rodzin, cały czas o tym myślę i już nie wiem czym to może być spowodowane. Dodam jeszcze że we wcześniejszych pokoleniach w tej rodzinie też występowały pojedyncze przypadki starokawalerstwa. Niby każdy sam odpowiada za własne życie ale mam wrażenie że tutaj to chodzi o coś innego. Straszna samotność dokucza w życiu mi i moim bliskich.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Ω (---.dyn.optonline.net)
Data:   2025-07-21 17:09

Szczęść Boże,

bardzo Ci dziękuję za zaufanie i szczerość. To, co opisujesz, dotyka głęboko serca — samotność, niespełnione pragnienie miłości i założenia rodziny, a także niepokój, że może w tym wszystkim działa jakaś „siła”, która przeszkadza.

Chciałbym Cię najpierw uspokoić duchowo: Bóg nikogo nie przeklina, nie wiąże żadnym "fatum". Chrystus przyszedł, by zniszczyć wszelkie duchowe więzy i przywrócić wolność dzieci Bożych. Jeśli pojawia się w Twoim sercu taka myśl, że jakaś siła przeszkadza Wam w szczęściu, to warto to zanieść do modlitwy — najlepiej z pomocą kapłana — by odciąć się od tego poczucia duchowego ciężaru. Można też zamówić Mszę świętą lub poprosić o modlitwę wspólnotę charyzmatyczną. Pan Bóg jest większy niż historia rodzinna.

Z drugiej strony, samotność nie oznacza, że jesteście gorsi, przeklęci czy skazani na brak miłości. Czasem wzory relacyjne w rodzinie, lęki, sposób wychowania, nieświadome mechanizmy – mogą naprawdę utrudniać budowanie bliskich relacji. To nie „klątwa”, ale coś, co można z pomocą Bożej łaski i być może terapii zrozumieć i uzdrowić.

Chcę Ci też powiedzieć: Twoje życie ma wartość i sens niezależnie od tego, czy masz męża czy nie. Choć pragnienie rodziny jest piękne i naturalne, to najgłębsza samotność nie wynika z braku drugiej osoby, ale z braku miłości – a tej Bóg chce nam dawać bez miary. W tym kontekście może warto też rozważyć, czy jest możliwość, byście z siostrą weszły w jakąś wspólnotę (np. modlitewną, duszpasterstwo dorosłych, grupę pielgrzymkową), gdzie buduje się relacje, wspólnotę i może też pojawić się bliska osoba.

Polecam Ci słowa Pisma Świętego:

„Ja wiem, jakie zamiary mam wobec was – mówi Pan – zamiary pełne pokoju, a nie zagłady, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie”.
(Jr 29,11).

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-07-21 17:59

/.../

Pani wpis przeniosłem do wątku:

https://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=444908&t=444879

moderator

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-07-21 18:14

Agnieszko, chyba w każdej rodzinie w dalszej lub bliższej przeszłości zdarzały się osoby, które nie żyły w małżeństwie. Tak mężczyźni, jak i kobiety. To, że np. ciocia babci nie wyszła za mąż, nie decyduje o Tobie. Nie ma co drążyć.

W Polsce jest obecnie ok. 8 mln osób określanych jako single, nie bez znaczenia są pewne ogólne trendy kulturowe. Nie zawężałabym więc sprawy do konkretnej Twojej rodziny.

Zgadzam się z tekstem sygnowanym przez Ω w kilku sprawach:
1. Bóg nie rzuca fatum,
2. Samotna nie jesteś mniej wartościowa, Twoja wartość od tego nie zależy,
3. Być może popełniasz jakieś nieświadome błędy w poszukiwaniu istotnych relacji,
4. Może warto znaleźć wspólnotę, ekipę, która przy okazji poszerzy Twoje kontakty (dodam od siebie: wspólnotę, która niekoniecznie będzie odpowiadała siostrze, tym się więc nie sugeruj, każdy jest inny).

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Kasia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-07-22 09:15

Mam dokładnie to samo, ani ja, ani siostra, ani żadna z trzech kuzynek nie wyszła za mąż, ani nie mamy aktualnie już nikogo. Wiek od 20+ do 30+.

Piszecie, że przecież to nie samotność, bo Bóg jest. Tak, ale jeśli nie byliście w takiej sytuacji długo, to nie da się tego chyba zrozumieć. Przez większość czasu nie odczuwam tego, ale np są momenty, że po prostu nie mam nikogo do spędzania czasu, do rozmów, do oparcia itd.
I tak, że jestem blisko Boga i Jezusa w Najświeższym Sakramencie, to daje wytchnienie, ale nie takie - ludzkie.
Bo większość aktywności przestaje smakować po czasie samotności. To wcale nie jest takie proste: "idź do wspólnoty". No fajnie, a tam 90% narzeczeni albo w małżeństwie i już poza czasem we wspólnocie nie ma spotkań. Albo wraca się do mieszkania i nie ma z kim pogadać.

Do autorki pytania: u mnie spowiedź w tym roku trochę poprawiła nastawienie bo Bóg mnie uleczył z jednej kwestii -zauroczenie w danym mężczyznie, co powodowało, że zniewalało mnie to w jakimś sensie. I poczułam, że naprawdę zostało to oddane Bogu, ta kwestia związku. Od kwietnia naprawdę jest duuuuuuuużo lżej. Jednak nie zabrało to zwykłego ludzkiego poczucia, że potrzeba ludzi wokół siebie. U mnie są słabe kontakty z rodziną, także to też odpada w tym momencie.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-07-23 01:50

Warto na początek zauważyć, że spośród tych 3 wyrażeń: "nieszczęśliwa", "samotna" i "ta, która nie założyła własnej rodziny" żadne nie jest synonimem innego. Jeśli dla Ciebie są tożsame, warto pracować nad zmianą. Nie mozna opierać szczęścia i poczucia braku samotności na tym, czy ma się męża/żonę czy nie. Piszesz na forum katolickim, więc dodam, że takie stawianie innej osoby na pierwszym miejscu w życiu jest grzechem przeciwko 1 przykazaniu.
Zanim zbuduje się relację z tą jedną, wybraną osobą, trzeba postarać się o dobre relacje przyjacielskie i koleżeńskie. Skoro piszesz o "strasznej samotności", to zakładam, że raczej takich relacji nie masz. Temu, z jakiego powodu i dlaczego tak się dzieje, warto przyjrzeć się na terapii.
Poczucia szczęścia też nie wolno opierać na wybranej osobie, bo można się potwornie rozczarować albo wręcz wejść w mocno destrukcyjny związek, z którego może być ciężko się wyplątać.
Szczęścia szuka się tu i teraz, w obecnej sytuacji. Rozważania typu "będę szczęsliwa jeśli tylko..." do niczego nie prowadza.
Przypominam też, że naszym pierwszym powołaniem jest pełnienie woli Bożej. Warto zatem pytać Boga, czego w tym momencie od Ciebie oczekuje, jak masz Mu służyć.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Majka (---.146.135.87.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2025-07-23 22:48

"Piszesz na forum katolickim, więc dodam, że takie stawianie innej osoby na pierwszym miejscu w życiu jest grzechem przeciwko 1 przykazaniu".

Nie zgodzę się z tym w odniesieniu do Ciebie Agnieszko. Nie stawiasz żadnej osoby na pierwszym miejscu, a właśnie piszesz o braku osoby. Doskonale Cię rozumiem. Pragnienie kochania i bycia kochaną jest wpisane w serce człowieka. Grzechem może być wypieranie się tego.
Założenie, że nie masz bliskich relacji koleżeńskich i przyjacielskich jest nadinterpretacją. Wyraźnie martwisz się o członków swojej rodziny, co świadczy o bliskich relacjach.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Kasia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-07-23 23:52

Również się nie zgodzę z Esterą. Pisałam wyżej komentarz, że jestem w tej samej, a nawet chyba gorszej w pewnym sensie sytuacji.
To tak, jakby sugerować grzech bo ktoś nie ma dostępu do wody, a wysycha z pragnienia dlatego grzeszy.
Jesteśmy ludźmi i potrzebujemy kontaktu z ludźmi.
Zgodzę się z Esterą jeśli pisałaby TYLKO o szukaniu męża na siłę żeby czuć się spełnioną, co zgadzam się - to tak nie działa. Albo do pewnego momentu działa. Jednak ja odczytałam post Agnieszki jako w ogóle odczucie samotności, czyli brak możliwości dzielenia się z kimś troskami, radościami, zwykłą rozmową, ustawieniu sobie jakoś życia i rozwijaniu go w takim konkretnym kierunku jak małżeństwo. To, że jest rodzina, nie znaczy, że czuje się człowiek dobrze, bo ludzie są różni.

Ja sama widzę po sobie jak się zmieniłam, od kiedy dosłownie w dwa lata kontakty mi się urwały, nawet przez internet piszę tylko z obcymi (jak tutaj) ludźmi. I to nie jest to samo.
Zauważyłam, że jak ktoś zagada do mnie np na przystanku, to bardzo żywo reaguję, kiedyś - mając znajomych, mając przyjaciółkę, raczej coś odpowiedziałam z grzeczności, ale nie szukałam kontaktu. No właśnie, z jednej strony to nauka, że człowiek nie wie co go w życiu spotka i jak wtedy się zachowa.

Jeszcze jak zmarła mama, to urwały się od jej strony z rodziną (jak spotkam ich, to są super, tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, ale po jej śmierci oo prostu nie ma okazji do spotkań).

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Majka (---.146.134.115.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2025-07-24 06:51

Kasiu, rodzinę można odwiedzić bez okazji. Od tego ona jest :) Okazję możesz sobie znaleźć, jeśli już musisz. Np. - mam urlop, w czasie którego odwiedzam wszystkie kuzynki :) Albo bede obok Ciebie przejeżdżać (tu podać termin), spytać czy człowiek będzie akurat w domu, czy będzie mu pasowało. Relacje rodzinne też mogą być dobre, przyjacielskie.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Kasia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-07-24 16:29

Maja, tylko widzisz, do kontaktu takiego, o czym ja piszę, że brak kogoś do spędzania czasu, wspólnych wrażeń, rozmów, dzielenia się codziennością bardziej prywatną też - no trzeba jednak żeby ta druga osoba tego chciała.
Nie można pójść do kogoś i stwierdzić: "od dzisiaj chcę nasze relacje zacieśnić, ponieważ JA tak chcę".
No nie ma takiej opcji :)

Bo pogadać z sąsiadką pod blokiem czy pod kościołem z nie wiem Panią z parafii to mogę. Ale później każdy się rozchodzi, nikt nic o sobie nie wie, wraca się do domu i jest to samo co było.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-07-24 17:19

Dlatego warto znaleźć ekipę, która spotyka się cyklicznie i coś razem robi.
Może co niedzielę chodzi na podmiejskie wycieczki typu PTTK, uczy się szydełkowania, gotuje zupę dla bezdomnych, dyskutuje o filmach, pomaga w oratorium dla dzieci, cokolwiek.
Wtedy jest szansa na to, że w naturalny sposób w jakiejś ekipie ludzie zaczną się rozpoznawać i może z czasem ktoś z kimś się mocniej zakoleguje. Po prostu:chodzi o pojawianie się w środowisku, w społeczności takiej czy innej. Trzeba moze i zmudnie budowac grunt.
Gdy nas gdzieś dłużej nie ma, to fakt, nie da się zneinacka zadekretować: chcę zacieśnić relacje.

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Majka (---.centertel.pl)
Data:   2025-07-24 18:49

Kasiu, jasne, że tak, tylko najpierw trzeba wyjść z inicjatywą spotkania a przy okazji "wybadać" czy ktoś chce i może z nami rozmawiać. I proponuję zacząć od rodziny, skoro wspomniałaś, że są super, bo rodzina to nie są obcy ludzie a z podtrzymywania kontaktów rodzinnych nie trzeba się specjalnie tłumaczyć, są naturalne. Ktoś musi być stroną inicjującą, choć oczywiście w inicjatywie trzeba zachować umiar i obserwować interakcję. Tylko nie zakładaj od razu, że nikt nigdy nie będzie chciał z Tobą podtrzymywać kontaktu. Wizyta "Akurat koło Ciebie przejeżdżam. Czy mogę wpaść?" może przerodzić się w "Szkoda, że tak rzadko się widujemy, musimy to nadrobić".

 Re: Dokucza mi straszna samotność.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-07-25 18:13

"To tak, jakby sugerować grzech bo ktoś nie ma dostępu do wody, a wysycha z pragnienia dlatego grzeszy."

Kasiu, czy myśisz, że kiedy Jezus mówił
«O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: "Daj Mi się napić" - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej» i «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. 14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu» (J 4, 11;13),
to żartował albo stosował przenośnię?

Że kiedy Bóg mówi:
"1 O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody,
przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy!
Kupujcie i spożywajcie, <dalejże, kupujcie> bez pieniędzy
i bez płacenia za wino i mleko!
2 Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem?
I waszą pracę - na to, co nie nasyci?
Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki
i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw.
3 Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie,
posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie." (Iz 55)
to nie mówi serio?

Myślisz, że kiedy św. Paweł pisze:
"Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę" (Flp 4,19),
to o jakie potrzeby mu chodzi? Wszystkie czy nie wszystkie? Że on nie wie, co to znaczy być odrzuconym przez ludzi? Że Jezus tego nie wie?

Nie wiem, jak Ty, ale ja co najmniej raz w tygodniu mówię "Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego". Rozumiesz to? WSZECHMOGĄCEGO. Mogącego nam dać przyjaciół, męża, bogactwo - jeśli to dla nas dobre. Wszystko. To nie jest przenośnia. Te słowa są totalnie, nieskończenia na serio.
Tak, potrzebujemy kontaktów z ludźmi. Tylko jakoś tak jest, że kontakty z ludźmi będą tym lepsze, im lepsza nasza relacja z Bogiem i samym sobą.

Piszesz "jestem w tej samej, a nawet chyba gorszej w pewnym sensie sytuacji".

Po pierwsze, nie wiesz, w jakiej sytuacji są inni, nawet tu na forum. Po drugie, niezależnie od sytuacji masz 2 wyjścia: użalać się nad sobą albo pełnić wolę Boga tu i teraz, bo Twoje powołanie na teraz jest dokładnie takie, jakie jest TERAZ. Przepłacz raz na zawsze swoją żałobę za tym, czego nie masz i idź dalej. Nie tylko na zasadzie "jestem blisko Boga i Jezusa w Najświeższym Sakramencie, to daje wytchnienie, ale nie takie - ludzkie", co jest oczywiście bardzo dobre, ale nie można się na tym zatrzymywać. Ale też Bóg poza tym, że szuka się go dla siebie, daje też konkretne zadania na dany czas. Jakie? To juz trzeba Jego pytać. Jezus powiedział "Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6,33).

Samarytanka odpowiedziała: "Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła" (J 4, 15). Kasiu, poprosisz Go o to, czy dalej będziesz wysychać z pragnienia w miejscu, w którym jesteś, na swojej pustyni?

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: