Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data: 2025-09-05 00:05
"Rozmowy kończą się tylko kłótniami i wracaniem do przeszłości albo obwinianiem mnie za to że nie ma lepszej żony. Ładniejszej, lepiej ubierającej się. Bardziej agresywnej do ludzi i tak dalej. Czy mam się wyprowadzić z domu żeby w nim coś drgnęło?"
Czy naprawdę mąż zarzuca Ci brak agresji wobec ludzi? To byłoby straszne. Nie dość, że sam jest porywczy, to jeszcze Ciebie chciałby do takich zachowań popychać? Jeśli tak, byłby to sygnał, że z wyprowadzką nie należy zwlekać. Ale może przejęzyczyłaś się i miałaś na myśli nie agresję, ale asertywność? Jeśli to drugie, i prawdą jest, że jest Ci jej brak, to warto się jej uczyć. Na pewno to Ci się w życiu przyda - nawet w budowaniu zdrowszych relacji z mężem.
Zarzuty o niedostatek urody czy niegustowny(?) / niechlujny (?) ubiór z pewnością sprawiają Ci przykrość. Zastanów się jednak, czy po ślubie nie zmieniłaś się na gorsze pod tym względem. I nie chodzi tu o ewentualny niekorzystny wpływ ciąży na Twoją sylwetkę, tylko czy dbasz o swój wygląd tak jak dawniej. Czy nie uznałaś, że starać się trzeba było jedynie przed ślubem. Czy macierzyństwo nie przesłoniło Ci wcześniejszych nawyków, na które narzeczony przychylnie patrzył?
Ucz się rozmawiać bez kłótni. Do niej przecież trzeba dwojga. Nie musisz jej podejmować. Możesz wybierać inne zakończenie, kiedy emocje zaczynają za mocno dochodzić do głosu. Zaplanuj z góry jakie. Będzie Ci wtedy łatwiej się wycofać.
"Już kilka razy chciałam namówić go mówiłam że to dla nas jedyny ratunek, ale na marne… on widzi to jako stratę pieniędzy i tego że nikt mu nie będzie mówił jak ma żyć".
A co Ty na to? Czy oczekujesz, że terapeuta będzie mu mówił, jak ma żyć? Weźmie go na dywanik, wytknie mu błędy i nakaże zmianę?
|
|