logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.146.28.29.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2025-08-06 10:42

Moje małżeństwo doprowadziło mnie do zupełnej utraty wiary. Dziś oceniam, że moje małżeństwo było zawarte nieważnie, gdyż pod wpływem rodziny z powodu mojego bycia w ciąży (23 lata). Oczywiście kochałam mojego męża, ale to nie jest jeszcze powód brania ślubu szczególnie gdy druga strona nie chce! On mówił, że nie chce, tylko się chciał mną zabawić. Jednak pod wpływem rodziny wzięliśmy ślub a ja się łudziłam, że wszystko się ułoży. To co wtedy przeszłam to istne piekło. Ciągle miałam w głowie, że mój mąż mnie nie kocha do tego szybko doszła przemoc werbalna wobec mnie i psychiczna. Potem było jakby lepiej przez kilka lat a ja nic nie robiłam tylko obsesyjnie myślałam co zrobić żeby uratować naszą rodzinę. Mąż oznajmił, że nie chce mieć więcej dzieci to był kolejny cios bo ja chciałam mieć dzieci. Niekończące się cierpienie psychiczne i upokorzenie. Na dodatek nie mogłam znaleźć pracy i w końcu zaczęłam pić, ale tak żeby umrzeć. Piłam nawet czysty spirytus dzień w dzień. Ale młody organizm jakoś to wytrzymywał. Wszyscy ludzie się ode mnie odwrócili. Po jakimś czasie, od wpływem słuchania nagrań religijnych na youtube zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską za naszą rodzinę. Zaszłam w ciąże i uważałam to za wielki cud, przestałam całkowicie pić alkohol, choć ból psychiczny nie zniknął. Urodziłam córeczkę zdrową, ale krótko potem okazało się że mąż spakował się i powiedział, że odchodzi. Poczułam ból ale i ulgę, że kończy się ta beznadziejna walka o coś co nigdy nie istniało - czyli jego miłość. Potem dowiedziałam się, że wziął z pracy całą odprawę za mnie i dzieci i kupił sobie za te pieniądze dom a my zostaliśmy bez dachu nad głową. Musiałam z dziećmi iść mieszkać do rodziców i szukać pracy. Udało mi się w końcu znaleźć zarobek, co prawda niskopłatny, ale jednak. Mimo to moje cierpienie nadal niema końca. Ciągle mam myśli samobójcze. Jest mi tak ciężko żyć samej, wychowywać dzieci, gdy widzę jak inni sobie żyją szczęśliwie a moje życie to pasmo ciągłego cierpienia. Z ludzi żyjących obok nikt mi nie pomógł, nawet w znalezieniu pracy czy czymkolwiek. Żadnej pomocy i to mają być wierzący ludzie. Każdy myśli tylko o sobie. Może jakbym wcześniej znalazła pracę wszystko potoczyłoby się inaczej, jednak mimo starań nie udało się. Mam zniszczoną psychikę przez tyle lat, już nigdy nikomu nie zaufam. Nawet nie staram się o rozwód ani o nic bo nie mam na to siły. Ile jeden człowiek może unieść. Już mi się nawet nie chce chodzić do kościoła. Nie czuję żadnej ulgi ani niczego przez modlitwę, czasem mam wrażenie, że mówię do ściany. Ja już naprawdę nie wiem czego Bóg ode mnie jeszcze chce.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-09-06 02:23

Najważniejsze na teraz: myśli samobójcze, brak sił i skłonności do zachowań autodestrukcyjnych, jak nieumiarkowane picie alkoholu, to poważna sprawa. Skonsultuj się z lekarzem, na początek może być rodzinny, docelowo sugeruję psychiatrę (skierowanie nie jest potrzebne). To mogą być objawy depresji, choroby, której nie wolno lekceważyć i którą można skutecznie leczyć.
Ze spraw przyziemnych: nawet nie będąc rozwiedzioną możesz wystąpić do sądu o zabezpieczenie potrzeb finansowych rodziny przez męża.
Co do "Ja już naprawdę nie wiem czego Bóg ode mnie jeszcze chce." - może tego, żeby z jednej strony wziąć odpowiedzialność za swoje życie, a z drugiej zacząć na serio żyć z nim i słuchać Go, nie tylko mówić. To nie Bóg jest odpowiedzialny za decyzje Twoje i męża, ale z drugiej strony On działa w taki sposób, że z każdej głupiej decyzji, z każdego zła potrafi wyprowadzić dobro.
Warto też iść na terapię, która może być pomocna m. in. w odzyskaniu sprawczości, w zobaczeniu, że to "pasmo ciąłego cierpienia" to rezultat konkretnych dziłałań i że sama możesz sobie pomóc, zamiast złościć się na innych, że Ci nie pomagają bądź nauczyć się o tę pomoc prosić.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Kobieta porzucona (---.centertel.pl)
Data:   2025-09-06 07:36

Dzień dobry, dziękuję za odpowiedz. Zapomniałam napisać, że prawdopodobnie mam chorobę afektywną dwubiegunową, gdziś tak od czasów szkoły średniej. Niestety nigdy nie korzystalam z pomocy lekarskiej i boje się gdyż w moim srodowisku to wstyd iść do psychologa a tym bardziej do psychiatry. To jest taki zaścianek, wieś. Mój ojciec też ma chad, tak podejrzewam, miał dluższy pobyt w szpitalu na kardiologii i tam dawaki mu leki przeciw manii. Też nigdy się nie leczył i na pewno nie bedzie. Ale ja musze bo już nie mam siły, dopiero z perspektywy czasu widzę ile choroba namieszała w moim życiu praktycznie odbierając możliwość normalnego funkcjonowania. Akurat teraz mam czas 'normalnosci' w mysleniu, w kierunku depresji, ale jak przyjdzie lepszy nastrój to znowu porzucę mysl o leczeniu i znowu coś wymyslę nowego.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.238.251.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-09-06 11:28

Dzień dobry, dziękuję za odpowiedź. Wiem, że jestem od dawna chora na ChAD i nawet, kiedy mam obniżony nastrój podejmuję decyzję o podjęciu leczenia z powodu apatii i złych myśli, ale ciężko mi zrobić krok w tym kierunku z powodu jakiś wstydu, uprzedzeń strachu przed braniem leków psychiatrycznych. Boję się, że stracę osobowość lub będę bez życia. Potem przychodzi poprawa nastroju, euforia i porzucam myśli o chorobie uznając je za urojenia. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że ponoszę efekty własnych działań, niestety ciągłe epizody depresji utrudniają mi życie. To moje cierpienie tylko po części wynika z obiektywnych przyczyn, nie jest współmierne do tego jak naprawdę wygląda moje życie. Poza tym gdy mam lepszy nastrój potrafię bardzo szybko działać, kreatywnie, mam pomysły i wspaniałe nastawienie do wyzwań.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Akittm (---.31.176.11.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-09-06 14:39

Może psychoterapia by pomogła. Do brania leków nikt Cię siłą nie zmusi - możesz odmówić/nie brać. Lekarza psychiatrę obowiązuje tajemnica lekarska. Nie musisz zwierzać się osobom trzecim, że leczysz się psychiatrycznie, psychicznie. Lekarz psychiatra może Cię skierować na psychoterapię, za darmo, na NFZ.

Co do wiary, polecam Adorację Najświętszego Sakramentu. Polecam też konferencje ks. Roberta Grzybowskiego (znajdziesz na YT).

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-09-06 17:01

Nie musisz nikomu mówić, że się leczysz czy chodzisz na terapię. To Twoja prywatna sprawa. Dobrze dobrane leki pomagają w życiu, ich wpływ może dać bardziej obiektywne spojrzenie na to, co aktualnie dzieje się w Tobie i na racjonalne podejmowanie decyzji. To oczywiście Twój wybór czy podejmiesz leczenie, ale zastanów się, czy masz siły na tę ciągłą huśtawkę życiową, czy może lepsza byłaby stabilność bez epizodów manii i depresji.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Rozgoryczona (---.centertel.pl)
Data:   2025-09-07 11:17

Te skłonnosci autodestrukcyjne mam tak od szkoly średniej gdzieś, kiedy wystapiły samookaleczenia. To była próba wyładowania złosci na innych, którym nie wolno sie przeciwstawić. A robią krzywdę. Ogólnie nikt na to nigdy nie reagował by mi pomóc. Mój ojciec powiedzial, że jestem nienormalna, ciagle krzyczał i stosowal przemoc i przymus np. zmuszał by chodzic do koscioła zawsze, nawet podczas choroby, uczyc się na same 6, a sam nie chodził do sakramentów, naduzywal alkoholu. Babcia też nas straszyła od dziecka, że pojdziemy do piekła a sama robi tyle zlego jak mało kto. I teraz mam taki uraz do wiary koscioła bo znam go tylko z tej chorej strony. Chciałabym tylko ulozyć sobie normalnie zycie i już tak nie cierpieć. Potrafić zaufać Bogu. Ten bunt wobec wiary tez jest bolesny.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Urszula (---.agg2.dyx.chf-qkr.eircom.net)
Data:   2025-09-14 22:36

Najważniejsze że szukasz i jednak widzisz ratunek w Bogu. Bóg naprawdę jest, prawdziwy, pełen mocy i miłosierdzia. I On jest w stanie zmienić nas samych i nasze życie. Ważne zebys obaliła swój fałszywy wizerunek Boga i Kościoła, który został w Tobie wszczepiony przez najbliższą rodzinę. Bóg chce Twojego dobra i pragnie abyś była szczęśliwa. Ale Ty musisz zacząć działać, wziąć najpierw sprawy w swoje ręce. Zgadzam się z innymi że psychoterapia byłaby pierwszym dobrym krokiem do wyprostowania swoich ścieżek życiowych.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.50.250.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-09-16 09:13

Odczuwam taką utratę sensu życia. Całe życie robiłam to co inni kazali rezygnując tym samym z własnych pasji marzeń. Potem to już tylko życie dla dzieci i walka o przetrwanie tak naprawdę. Ale przychodzi moment życiu gdy nie musisz już walczyć i to jest paradoksalnie trudny moment bo widzisz pustkę wszystkich swoich wysiłków, olbrzymich wysiłków które ponosiłeś. Pytasz siebie co robić dalej jak żyć by choć trochę być szczęśliwym i nie wiesz.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-09-16 20:51

Może zacząć od powrotu do robienia czegoś dla siebie, do pasji i marzeń? Zrób sobie listę tego, co chcesz i mogłabyś robić. Jesli nie masz pomysłów, w internecie są dostępne już gotowe listy, np. tu: https://edytazajac.pl/znajdz-pasje/ i tu: https://www.joulenka.pl/jakie-sa-hobby/
Jeśli coś zaczniesz, a nie spodoba Ci się, możesz wykreślić to z listy i próbować dalej.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2025-09-19 07:48

Jaką to odprawę wziął mąż w pracy za Ciebie i dzieci?

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Rozgoryczona (---.7.50.250.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-09-22 13:14

Mam wrażenie, że juz nie wyjde z tej depresji nigdy. Całe życie zmarnowane, biorę leki drugi tydzień antydepresanty ale nic nie pomagają na razie, jest coraz gorzej. Cały czas brak sensu nic się nie chce robić tylko siedzieć. Oczywiscie zmuszam się do obowiązków jak zawsze bo muszę ale ciężko jest

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Bea (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-09-22 21:16

Dwa tygodnie to za krótko, żeby leki zadziałały. W razie braku efektów lekarz leki zmieni. Ale jednocześnie z lekami trzeba podjąć psychoterapię.
Ponawiam pytanie o odprawę. Bo pierwsze słyszę o czymś takim

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-09-23 02:26

Zrobiłaś ważny krok: poszłaś do lekarza i bierzesz leki. Antydepresanty działają tak, że na początku ich brania może nastąpić spadek nastroju. Działanie leku widać po ok. miesiącu. Niestety też dobieranie antydepresantów to trochę loteria, nigdy nie wiadomo u kogo i jak bardzo dany lek zadziała. Daj sobie przynajmniej pół roku, nie rezygnuj. Jeśli potrzebujesz teraz siedzieć, to siedź, ale niech to będzie siedzenie świadome, na które się sama decydujesz. Jeśli dasz radę, to proponuję też spacery, to dobrze działa na poprawę samopoczucia. Odpoczywaj z głową, daj sobie na to czas i przestrzeń.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.235.133.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-10-03 11:27

Przez chwilę było lepiej, to było jakby dźwignięcie się z błota z dna, nowa nadzieja. Teraz czuję, że oszaleję, zwariuję. Nie uniosę ciężaru siebie i swojego nieudanego życia. Codzienność mnie dobija. Wiedziałam, że nadejdzie ten moment, że będę czuła, że zwariuję. Wszystko jest takie płytkie bezsensowne ciężko to znieść. Dlatego bałam się wyjść z depresji bo wiedziałam, że tam nic lepszego mnie nie czeka tylko to samo lub jeszcze gorsza świadomość. Przedtem przynajmniej wszystko było jedno, teraz nie jest i to boli.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: . (---.146.140.92.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2025-10-05 07:46

Kobieto, nie poddawaj się. Jest bardzo trudno, ale dasz radę - zaufaj.

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»." Mt 11, 28-30

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.29.197.11.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-10-06 08:39

Ja już tyle lat walczę, naprawdę. Tej walki nie widać, bo to jest walka z samym sobą. Czuje, że już mi brak sił a może to kryzys wieku średniego? Może czas zacząć odpuszczać rzeczy dla mnie nieistotne a zacząć walczyć o to co się kocha. Wiem, że nie mam prawa narzekać - mam zdrowe, zdolne i dobre dzieci. Wiem, że inni mają dużo gorzej i trudniej. Ale depresja nie wybiera. Ta świadomość też jest pewnym ciężarem bo może powinnam więcej nie powinnam chorować. Może jestem Bogu coś winna? Na pewno, wiem, że jestem, każdy jest. Bóg mi krzywdy nie zrobił. Ale świat rani, ludzie, tak już jest. Świat nie jest idealny. To odbiera siły do codziennej walki. Bardzo chciałabym zacząć chodzić regularnie do spowiedzi, ale nie dam rady. Mam strasznie dużo blokad, nie umiem zrobić dobrze rachunku sumienia. Wciąż obwiniam się, że mąż odszedł to przesłania mi wszystko inne w życiu. Za każdym razem mówię o tym na spowiedzi, choć czasu nie cofnę. Na pewno była w tym moja wina, jego i choroba, inne czynniki to wszystko się przyczyniło. Chciałabym żeby wszystko było idealnie a tak nie jest. Wiem, że Bóg pokazuje mi moje wady. Boli mnie, że nie potrafię nawet minimum zrobić dla wiary (iść do spowiedzi).

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-10-06 21:40

"Może czas zacząć odpuszczać rzeczy dla mnie nieistotne"
Tak, tak, po stokroć tak.

"a zacząć walczyć o to co się kocha"
z tego, co piszesz, to caly czas walczysz. Może jesteś już tą walką zmęczona i to jeden z powodów aktualnego kryzysu. Może nie potrafisz być dla siebie dobra, wyrozumiała. Może zabija Cię perfekcjonizm, co zresztą widać w słowach: "nie umiem zrobić dobrze rachunku sumienia" - bo co dla Ciebie znaczy dobrze?

Pisałam już o tym, ale powtórzę: poszukaj pomocy w realu, osobiście lub on line - psychologa, terapeuty, coacha, kogoś, kto pomoże Ci uporządkować chaos w głowie. Na forum nie da się tego wszystkiego rozwiązać, bo te sprawy wymagają głębszych rozmów, poznania Ciebie, doprecyzowania. Przyszła jesień, wiatry deszcze, coraz ciemniej, a to jeden z trudniejszych momentów dla chorych na depresję. Dobrze, że jesteś pod opieką lekarza. Porozmawiaj przy najbliższej wizycie jak on to widzi.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.29.245.174.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-10-12 17:07

Tak, jestem bez wątpienia perfekcjonistką gdyż każda niedoskonałość wyprowadza mnie z równowagi. Bardzo trafna diagnoza. Dziękuję za wsparcie, bardzo dziękuję.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Rozgoryczona (---.29.254.61.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-10-21 09:26

Boje się bycia samą do konca a wiem, ze z mojego malżenstwa juz nic nie będzie. Dotarło do mnie, że nawet gdybym kogos poznała to i tak zanim dostane unieważnienie malżeństwa czy rozwód cywilny to minie parę lat a o dziecku to już mowy nie ma bo nawet ksiądz by nie ochrzcił takiego pozamalżenskiego dziecka. A mam 35 lat i już nie mam dużo czasu na rodzenie. Zostaje mi samotnosc do końca zycia. A ja jestem juz wykończona byciem samą kazde swięta to dla mnie męka. Nie mam wcale własnego zycia tylko żyję dla dzieci. Nie mam nawet z kim porozmawiać. Doslownie nie mam nikogo poza przyjaciółką. Jeszcze ta depresja nie odpuszcza zaczęłam brać większe dawki i jest gorzej.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Pytanie (---.centertel.pl)
Data:   2025-10-24 17:06

Masz dzieci i w ogóle tego nie doceniasz. Co mają powiedzieć ludzie od Ciebie o wiele starsi, którzy ich nie mają a chcieliby?

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-10-25 18:19

Pytanie - ja powiem, że każdy z nas jest na innym poziomie, ma inną odporność, inne problemy go dołują, ma inne doświadczenia, inną kondycję psychiczną, w innych warunkach dorastał itd., zatem takie porównywanie nie powinno mieć miejsca. Każdy ma problemy na swoją miarę i wytrzymałość. Bóg każdego z nas traktuje jak pojedynczą osobę, nie kawałek tłumu, i do każdego podchodzi indywidualnie.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.29.244.130.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-10-27 09:39

Tak mam dzieci i doceniam to. Ale przez długi czas nie miałam pracy. Chciałam się rozwijać i nie miałam możliwości. Nawet pieniędzy na życie. I co to nie jest powód żeby się załamać. Myślę, że takie porównywanie jest bez sensu.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.29.244.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-03 08:29

Te leki które biorę nie pomagają jedyne co to jakby strach zniknął to prawda co z tego skoro dalej czuje ból i pustkę. Ciągle myślę o samobójstwie przedtem bałam się to zrobić teraz nawet bym chciała ale powstrzymuje mnie to, że mam dzieci. Nie mogę im tego zrobić tylko jak żyć ja naprawdę nie wiem. Nie mam się do kogo odezwać porozmawiać przecież z dziećmi nie będę rozmawiać o swoich problemach. Nie ma nikogo komu by zależało na mnie nikomu nie jestem potrzebna.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Pytanie (---.centertel.pl)
Data:   2025-11-03 21:26

Właśnie jesteś potrzebna choćby dzieciom. Bogu, bo chciał Cię mieć na tym świecie. To mało? Czy prosiłaś o jakieś wskazówki np. w swojej parafii, w ośrodku pomocy społecznej, w przykościelnych ośrodkach zajmujących się pomocą osobom znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych?

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-11-03 22:05

Kiedy masz wizytę u lekarza?

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Akittm (---.9.81.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-04 09:10

"Nie mam się do kogo odezwać porozmawiać przecież z dziećmi nie będę rozmawiać o swoich problemach. Nie ma nikogo komu by zależało na mnie nikomu nie jestem potrzebna."

Jesteś potrzebna dzieciom. One też są osobami.
Może spróbuj towarzystwa, w którym będziesz miała jakiś inny cel niż rozmowa o trudnościach w życiu typu klub czytelnika/filmowy i udział w grupie rozważającej Słowo Boże.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.29.244.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-06 14:59

Chciałabym spotkać jednego normalnego empatycznego człowieka na swojej drodze ale jakoś chyba nie mam szczęścia do ludzi. Dziś ludzie są samotni, zabiegani. Z nikim prawie nie można szczerze porozmawiać, liczy się tylko pozór. Nie prawdziwe relacje. Czy to w pracy czy nawet w rodzinie liczy się ten co ma sukcesy a ten co ma problemy jest marginalizowany. W mojej rodzinie tylko ja mam problemy, inni są idealni a przynajmniej za takich chcą uchodzić. Idealne prace, idealne związki, idealne życia. A ja nawet nie potrafię się z niczego cieszyć, całe życie tak jest. Całe życie odkąd pamiętam brakuje mi bratniej duszy. Spotkałam tylu ludzi na swojej drodze i nawet niektórych darzyłam zaufaniem ale nikomu na mnie nie zależało. Mężczyzni chcieli mnie tylko ,,wykorzystać''. Jestem tak wychowana by nie być sobą, zawsze udawać dostosowywać się do oczekiwań otoczenia. Więc nigdy nie byłam sobą w życiu. Czy kiedyś pozwolę sobie być sobą. Odkryć kim jestem czy tak tylko przejdę przez życie anonimowo. Mam w sobie ogromny strach przed odrzuceniem przez ludzi. Zaczęłam modlić się nowenną do Św. Ojca Pio o uzdrowienie mojego życia i jest mi trochę lepiej.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.29.244.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-07 11:02

Tylko właśnie skąd się bierze to, że ciężko podjąć działanie? żyć swoim życiem? Mój syn został lektorem, była to dla mnie ogromna duma i zaszczyt. W ostatnią niedzielę pierwszy raz odważył się wyjść i przeczytać czytanie na mszy, bardzo się stresował, aż prawie płakał z emocji. Poszło mu bardzo dobrze. A do nas przyszedł sąsiad i skrytykował go ,że czytał za szybko ,że on nic nie zrozumiał z tego. Próbowaliśmy bronić chłopaka ale sąsiad uznał ,że przecież mógł sobie dzień wcześniej już ćwiczyć czytanie. Naprawdę mając do czynienia z takimi ludźmi, którzy potrafią tylko krytykować, człowiek zamyka się w sobie. Bo po co próbować przełamać się skoro na koniec nikt nie widzi twojego wysiłku tylko efekt , który nie jest idealny i musisz słuchać krytyki. Jak na to wszystko patrzę to żyję w toksycznym środowisku, które tylko niszczy. Ja też miałam kiedyś talent który został stłamszony bo przecież i tak ci się nie uda, są lepsi od ciebie itd... Dlatego ja wierzę w swoje dzieci i wspieram je bo co innego mądra krytyka a co innego bezsensowne krytykowanie, żeby tylko pomniejszyć Twój sukces i starania.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Akittm (---.9.81.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-07 12:16

Myślę, że przeszkadzają Ci przekonania typu:
"albo wszyscy, albo nikt" i "wszystko albo nic", i "ja vs. inni".

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Pytanie (---.centertel.pl)
Data:   2025-11-07 16:41

Czy jest coś pozytywnego w Twoim życiu? Wyjście do ludzi z podejściem, że wszystko jest bez sensu i oni są nienormalni i nieempatyczni nikomu w niczym nie pomoże. Owszem, możesz takich spotkać. Ale żeby wszyscy? Czasem ci, po których najmniej się tego spodziewamy, najbardziej potrafią nam pomóc. Oczywiście może być i na odwrót, więc trzeba uważać. Druga sprawa - każdy ma jakieś problemy, o których akurat nie musisz wiedzieć. Osoba, do której zwrócisz się po pomoc także może właśnie przeżywać trudny czas. Warstwa zewnętrzna niekoniecznie zgadza się z tym co w środku. Ludzie potrafią się maskować a pod pozorem szczęścia choćby szukać sensu życia.
Może sąsiad miał trochę racji, tylko przekazał wam to nieodpowiednio? Czasem czy to lektor, czy ksiądz, mówi jakby do siebie (za szybko, za wolno, zbyt cicho, dziwnie akcentując tak, że skupiając się na tym akcentowaniu nie można skupić się na niczym innym itd) i innym może być trudno tego słuchać. A może sąsiad jest z tych, co napędzają się do życia krytykując innych. Czy warto wtedy w ogóle się tym przejmować aż tak? Czy on sam jest szczęśliwy?

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-11-07 23:15

Twoje życie zależy od Ciebie. Nie od innych. Nie od tych, którzy krytykują.
Na krytykę mozna nauczyć się reagować konstruktywnie, bez tłumaczenia.
Trochę mam wrażenie, że chciałabyś, żeby Twoje życie się zmieniło, ale tak "samo", bez Twojego udziału, decyzji, terapii czy np. kursów komunikacji. Tak się nie da.
Możesz dalej pisać tutaj z coraz nowymi problemami, tylko że my nie mamy mocy ich rozwiązać. To mogą zrobić 2 osoby: Bóg i Ty, z pomocą innych, ale pomocą w realu bądź przez spotkania on line.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Rozgoryczona (---.29.244.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-08 07:21

Nie. Ja po prostu nie mam z kim porozmawiać.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Moze (---.centertel.pl)
Data:   2025-11-09 01:30

Może warto zadzwonić na:
https://www.pogotowieduchowe.pl/

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.57.211.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-12 09:19

Chętnie bym zadzwoniła niestety czuję przerażenie na samą myśl, że miałabym opowiadać o swoim życiu o wszystkich problemach, które mnie spotkały tym bardziej, że nie mam zaufania do Księży, obawiam się oceny. Ostatnio jak byłam u spowiedzi ksiądz mi nagadał, że czemu co poł roku chodzę do spowiedzi czemu tak rzadko a dla mnie to jest wysiłek po prostu duży stres serce wali ręce się pocą przed spowiedzią i co mam zrobić. Dlaczego innym ludziom tak łatwo jest rzucać kamieniem obwiniać nawet po 5 minutach rozmowy?

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Pytanie (---.centertel.pl)
Data:   2025-11-14 18:50

A kiedy ja byłam z kolei u lekarza, żeby potwierdzić diagnozę innego, ochrzaniał mnie, że kiedyś z tą dolegliwością w ogóle się nie leczyłam a teraz przyszlam na wizytę dwa dni po poprzedniej. Czy mam zrezygnować z leczenia się, bo jeden lekarz coś tam kiedyś powiedział? Wg tego co piszesz, właśnie powinnam. Tyle, że poza tą jedną sytuacją nigdy u żadnego lekarza nie miałam nieprzyjemności.
Nikt nie spowiada się ze swoich osiągnięć, wszyscy spowiadamy się z grzechów. Spowiedzi towarzyszą często silne emocje. Mnie np. przeszkadzają czasem na tyle, że nie bardzo potrafię sobie przypomnieć co spowiednik do mnie mówił. Nie wiem co masz zrobic ale wiem, że ksiądz mógł potraktować cię niewłaściwie, ale może pod tym twardym, twoim zdaniem, obwinianiem, kryło się dobre serce księdza, który chce, żebyś częsciej za pośrednictwem spowiedzi doświadczała Bożego miłosierdzia. Martwić na Twoim miejscu zaczęłabym się wtedy, gdyby spowiednik powiedział, że mam do spowiedzi więcej nie przychodzić :)

I jeszcze jedno. Jeśli nie odpowiada Ci jeden spowiednik, rozumiem to. Ale nikt nam nie wyznacza księży, u których mamy się spowiadać, nie musisz spowiadać się akurat u niego. Jeden ksiądz całego Kościoła nie czyni, bo księży mamy wielu, Bogu dzięki.

P.S. Zdaje się, że jeden z księży, do których nie masz zaufania, zamieszcza Twoje wypowiedzi w tym wątku. A nie wszystkie zamieszcza.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.125.188.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-15 11:01

ja rozumiem, że niema w kościele miejsca dla ludzi z depresją nawet jak biorą leki i robią co mogą żeby z tego wyjść. Wg to dla kogo jest miejsce w Kościele może tylko dla tych idealnych? Co zawsze wszystko robią dobrze. To chyba jest bez sensu aby być dalej w Kościele w moim przypadku.

------

Według Pani, zawartość tego forum, kościelnego jak najbardziej, od 2001 r. nie ma wątków ludzi z depresją nawet jak biorą leki i robią co mogą żeby z tego wyjść. Wg to dla Pani na forum może są tylko ci idealni? Co zawsze wszystko robią dobrze. To chyba jest bez sensu aby być dalej na tym kościelnym forum.
moderator

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.125.188.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-15 11:19

Całe życie tak mam, że nie potrafię utrzymać relacji z każdej się wycofuje nie wiem co to jest może mam schizofernie. Też rodzice mi robią wielką krzywdę bo jak nieraz chce wyjść z domu do ludzi to krzyczą na mnie, muszę się tłumaczyć gdzie idę po co z kim itd. nieraz już nie mam siły ja mam 35 lat mam prawo robić co chcę ale oni tego nie szanują. Chcą mną sterować cały czas wydawać mi rozkazy co mam robić, szczególnie matka. Chce żebym jej usługiwała zapewniała jej towarzystwo nie mam prawa mieć czasu dla siebie liczy się tylko ona i jej sprawy. Jest narcyzką. Jak czasem nie wytrzymam i jej odpyskuję bo proszę setny raz, żeby się nie wtrącała ale to jest jak grochem o ścianę, to się obraża i ja mam potem wyrzuty sumienia i to jest błędne koło. Ciągle mam wyrzuty o wszystko. Więc spędzam dzień w pokoju w telefonie bo mogę z kimś porozmawiać, chociaż na forum lub facebooku, bo nie mam realnych znajomych. Bo ja nie mam prawa się z nikim spotkać czy wyjść do kina kawiarni czy gdziekolwiek mam tylko w domu robić wszystko sama sprzątać gotować prać, robić zakupy dla całej rodziny itd.

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: kobieta porzucona (---.7.125.121.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-23 14:41

/.../

Trudno odpowiadać na 'pytania', w których osoba pytająca już dokonała oceny i pewnego własnego podsumowania.
Pytanie może Pani postawić na sąsiednim Forum Dyskusji: (klik).

Fora: Pomocy i Dyskusji funkcjonują odrębnie, zarówno od strony technicznej, jak i obsługi moderatorskiej. Ewentualne założenie wątku na sąsiednim forum spoczywa w pełni na Użytkowniku.

moderator

 Re: Małżeństwo, które złamało moją nadzieję i wiarę.
Autor: Pytanie (---.centertel.pl)
Data:   2025-11-29 10:16

Nie potrafisz czy nie chcesz utrzymywać relacji? Sama widzisz, że trzeba to zmienić, a samo to już jest dobre. Tylko nikt tego za Ciebie nie zrobi.
Każdy potrzebuje czasu dla siebie i ma prawo go mieć. Wybacz, ale nasuwa mi się pytanie - czy masz czas dla dzieci?

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: