Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data: 2025-08-08 23:31
@Danusia
Wg mnie to jest bardziej skomplikowane.
1. "@hanna napisała że "To może być kwestia traum, potężnych krzywd itp. Nie jestem pewna, że zawsze daje się to przezwyciężyć."
Zgadza się, też o tym myślałam w przypadku znęcania się człowieka nad człowiekiem, do granic wytrzymałości psychicznej. Zadając sobie pytanie skoro Stwórca nas stworzył, to pewnie brał poprawkę na takie bestialstwo."
Tak myślę, Danusiu, że Pan Bóg "bierze poprawkę" na nasze niemożności i w tym cała nadzieja.
2. "jeśli jest się zdolnym do miłości, to na pewno nie utraci się wiary"
- nie jestem pewna, że to takie proste. Myślę, że jedno i drugie można zniszczyć. W skrajnej sytuacji np. doprowadzić do obłędu.
Nie mam odwagi ani nie czuję się w prawie napisać, że wystarczy kochać, żeby wierzyć, że to kwestia decyzji; że co wybierzemy, to będziemy mieli, bo o istnieniu zła też nas ponformowano.
Myślę, że człowieka można aż tak zrujnować psychicznie, że on już nie wybiera racjonalnie. Bo go życie przerosło. I ufam, że Pan Bóg sobie z tym poradzi, a nikomu nie wolno oceniać takich ludzi, tylko im szczerze współczuć.
3. "W moim osobistym odczuciu i doświadczeniu nawet na myśl mi nie przyszło, by Panu Bogu wystawiać rachunki"
- to naprawdę świetnie. Niemniej są osoby o takiej konstrukcji psychicznej, o takiej odporności, że pewnego typu cierpienia nie uniosą. Albo tracą wiarę, albo i odbierają sobie życie, albo inne nieszczęścia... Więc nie widzę możliwosci mierzenia ludzi jedną pozytywną miarą: miarą tych, ktorzy nie wystawiają Bogu rachunków albo miarą tych, których stać na szlachetny heroizm. Wielu nie stać i to nie jest wina.
@ Azariasz
1. Na neurologii się nie znam. Może jest na sali dobry specjalista. Jeśli nie, to wg mnie nie warto gdybać tutaj o teoriach, bo to byłoby spekulowanie, a nie pomoc komukolwiek.
2. "...to czemu [Bóg - h.] dopuszcza aż tak radykalne sytuacje wiedząc że ktoś bardzo mocno zwątpi?"
Fakt, Bóg dopuszcza bardzo różne sytuacje. Zwykle na zasadzie szacunku do czyjejś wolności (ludzka wolna wola) albo na zasadzie nieburzenia porządku natury (dopuszczony kataklizm, np. tsunami albo pożar od pioruna).
Nie wiem, dlaczego czasem, tylko czasem Pan Bóg jednak ingeruje w bieg rzeczy.
Mam w tej chwili ten komfort, że nie muszę wiedzieć. Przyjmuję, że Pan Bóg nie jest do tak do końca poznawalny.
Podoba mi się opinia, która mówi, że gdybyśmy wszystko z Boga rozumieli, to Bóg byłby mniejszy od naszego rozumu, bylibyśmy w stanie Go ogarnąć naszym intelektem, zapanowac nad Nim intelektualnie... Tymczasem jest On większy.
|
|