logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Trus (---.232.223.4.krosoft.pl)
Data:   2025-08-08 22:15

Piszę to, bo chyba muszę się komuś wygadać a może i znajdą się jakieś rady, które mi pomogą.
Od dziecka miałam problemy z koncentracją, dlatego godzina w kościele była dla mnie katorgą, później pojawił się czas buntu, kwestionowania wszystkiego i znowu wszystko skupiło się na kwestiach religijnych. Nie słuchałam i nie próbowałam zrozumieć, tylko traktowałam Boga jako kogoś kto narzuca mi zasady by jeszcze bardziej mnie przygnębiać, mimo że i tak miałam ciężko. To wszystko doprowadziło do mojego obrażenia się na Boga i kryzysu wiary.
Teraz, kiedy wróciłam do Boga i wiele zrozumiałam, moja przeszłość ciągle mnie prześladuje. Gdy przez chwilę jest dobrze, zaczynam przypominać sobie to wszystko i mam ochotę uciec, tyle, że nie da się uciec przed Bogiem.
Czuję się jak w potrzasku - zbyt zła by stworzyć dobrą relację z Bogiem a jednak za bardzo mi zależy, żeby to wszystko po prostu olać.
Ciągle przypominają mi się grzechy ciężkie i słyszę w głowie ten głos, że "jestem gorsza bo są ludzie, którzy zawsze mieli dobrą relację z Bogiem i nigdy nie popełnili grzechów ciężkich".
Przez to wszystko patrzę na innych z zazdrością i żalem. Wręcz chciałabym, żeby innym też powinęła się noga i byli w tym miejscu co ja - to taki głos podświadomości, którego bardzo się wstydzę i odrzucam.
Czuję, że to ja jestem swoim największym wrogiem, że powinnam zostawić przeszłość i skupić się na teraźniejszości. Tylko, że nie potrafię. Mimo starań, to wszystko ciągle do mnie wraca a ja już nie mam pomysłu jak sobie z tym radzić.
Jeśli ktoś spróbuje mi coś doradzić to będę bardzo wdzięczna, jeśli nie to i tak dziękuję za przeczytanie tego.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-08-08 23:59

Przeczytałam, Trus.
Pomyślę.

Ale rodzi się we mnie przekonanie, że to jest temat na dłuższą Twoją pracę i byłoby dobrze, gdyby Ci ktoś doświadczony w realu towarzyszył. "Teraz, kiedy wróciłam do Boga" - nic dziwnego, że po pewnych doświadczeniach jest się jak dziecko we mgle, to naturalne.

To się da podzielić na więcej punktów.

1. "Przeszłość mnie prześladuje" - kwestia umiejętności zostawienia tego, co bylo, co zakładam - odpuszczono Ci sakramentalnie.
Kwestia przebaczenia sobie samej.
Problem zgody na siebie samą. Do rozeznania, czy (tylko) na płaszczyźnie duchowej, czy też psychologicznej.

2. Błąd w myśleniu "zbyt zła by stworzyć dobrą relację z Bogiem". Poczucie za małej wartosci. Ale rozumiem, że masz takie wrażenie. Pytanie, co z nim zrobić.

3. Pułapka porównywania się do innych "jestem gorsza bo są ludzie, którzy..."

4. Zazdrość, zawiść, życzenie innym niepowodzenia "Wręcz chciałabym, żeby innym też powinęła się noga i byli w tym miejscu co ja"

5. Może sprawa nadrzędna, którą świetnie widzisz:
"Czuję, że to ja jestem swoim największym wrogiem, że powinnam zostawić przeszłość i skupić się na teraźniejszości".

Właśnie. Dlatego potrzebny jest moim zdaniem ktoś, kto Ci w tym pomoże w realnym świecie. Systematycznie, metodycznie, ułoży kolejność, żebyś się nie miotała.
Życzę znalezienia takiego towarzysza. Stały spowiednik? Psycholog katolicki?

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-08-09 00:48

Trus, jak dobrze, że wróciłaś.
Patrząc po ludzku, każdy z nas jest "zbyt zły" na stworzenie relacji z Bogiem. Dobra nowina to wiadomość, że Bóg o tym wie, a mimo to nigdy z nas nie rezygnuje, nigdy nie przestaje kochać, zawsze chce relacji z nami. Jezus przyszedł na świat, umarł i zmartwychwstał, żebyśmy my, źli, ale umiłowani mogli żyć pełnią z Bogiem.
Twoja przeszłość Cię nie przekreśla. Poczytaj biografię św. Augustyna, posłuchaj świadectw o. Adama Szustaka, Krzysztofa Sowińskiego, Marty Przybyły, obejrzyj na YouTube film "Powołani", jeśli znajdziesz to przeczytaj książkę M. Jakimowicza "Radykalni". Każda z tych historii to świadectwo przyjścia do Boga czasem po latach życia w grzechu.
Masz wybór: żyć przeszłością, zazdrością i żalem, albo oddać to Bogu, jeśli trzeba oddawać Mu to codziennie do skutku. To, co słyszysz w sercu, to głos złego, który chce, żebyś wróciła do dawnego życia. To nie jest prawdą o Tobie i Twoim życiu. Proponuję, żebyś wtedy, kiedy się te myśli pojawiają, szła z nimi do Jezusa. Czytaj Pismo Święte, szczególnie Ewangelie i psalmy, idź na adorację, módl się np. różańcem. Niech to Bóg zwycięża w Twoim życiu. I, jak napisała Hanna, poszukaj kogoś, kto Cię poprowadzi. Może to być ksiądz, możesz dołączyć do wspólnoty.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2025-08-09 10:48

Estera dała Ci dobry kierunek: "Proponuję, żebyś wtedy, kiedy się te myśli pojawiają, szła z nimi do Jezusa."
Przypominam sobie że nawet było to w warunkach domowych, nie na wyjeździe robiłam seminarium odnowy w Duchu Świętym według podręcznika o. Józefa Kozłowskiego "Życie w Duchu Świętym". Wtedy mimo iż nie dokuczały mi w taki sposób jak opisujesz wspomnienie z jakimiś grzechami to podczas tej wędrówki przychodziły do mnie wspomnienia jak ktoś mnie zranił i dziwiłam się że to do mnie powróciło, mimo iż nie zatrzymuję uraz tylko z marszu się ich pozbywam da "zdrowotności":) Ponieważ ta sprawa dotyczyła kogoś bliskiego z rodziny, więc podczas Eucharystii oddałam to Jezusowi, by uleczył tę osobę i moją. I wiem że nawet poprzez spowiedź św. otrzymałam wskazówkę, że pewne zdarzenia z przeszłości są do nas przyprowadzane, byśmy się zatrzymali i właśnie na nowo oddali Panu Bogu by nas uwolnił i uzdrowił.
Czasem potrzeba tej naszej cierpliwości, by zamknąć taki rozdział. Podejdź do tego spokojnie, bo gojenie ran trochę trwa. Przyjdzie czas, że to odpadnie od Ciebie i będziesz wolna ale rób z Panem Jezusem poprzez sakramenty święte.

No i druga rzecz przed którą przestrzegł mnie kapłan. Czytałam wtedy "Dzienniczek" świętej Faustyny Kowalskiej i czyniłam różne wnioski czy porównania. Dostałam radę : To było jaj czy ich (świętych) życia a ty masz żyć swoim życiem. Po latach zrozumiałam że jesteśmy zasypywani tym co ktoś, a gdzie jest, to co moje i co mnie dotyczy, to pozostaje gdzieś daleko. I to jest bardzo ważne że Pan Jezus jak przykładowo uzdrawiał to wyciągał pojedyncze osoby z tłumu. Nie traktował nas jak masy. Ty jesteś ważna dla Niego i na tym się skup.
Życzę Ci wszelkiego błogosławieństwa w pogłębianiu swojej wiary.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Trus (---.232.223.4.krosoft.pl)
Data:   2025-08-09 11:49

@hanna Tak, wszystko to o czym piszę mam sakramentalnie odpuszczone. Dlatego, tym bardziej, denerwuje mnie, że powraca do mnie ta zazdrość i zawiść, której już nie chcę. Wiem, że ona mi nic nie da a czuję się okropnie, kiedy w mojej głowie pojawia się" gdyby i x noga się powinęła i wiedziałabym, że inni też mają podobne zmagania" w stosunku do osób, które naprawdę mi pomogły i jestem im ogromnie wdzięczna. Mam świadomość, że nie wiem z czym te osoby się zmagały i zmagają teraz i tak naprawdę, jak inni nie widzą moich grzechów, tak ja nie widzę grzechów innych i zdaję sobie sprawę z tego jak bezsensowne jest moje myślenie.
Nie wiem czy powinnam się z tego spowiadać bo próbuję to przezwyciężyć i naprawdę walczę - ostatnio usłyszałam od księdza, żeby nie zniechęcać się pokusami i wiedzieć, że Jezus jest przy mnie.
@Estera Czytałam biografię świętego Augustyna, dziękuję za pozostałe polecenia. Mam w głowie taką blokadę, że część świętych nie znała wcześniej Boga lub naprawdę radykalnie zmieniła swoje życie a ja od zawsze byłam wychowywana w wierze więc "co to za nawrócenie", mimo że wiem, że nawrócenie to proces to czuję, że ciągle wracam do punktu wyjścia i to mnie dobija. Modlę się i czytam Pismo Święte, w kościele też staram się być częściej niż raz w tygodniu. Wydaje mi się, że sporo zrozumiałam a nagle ta wiedza jakby wyparowuje i znowu mam mętlik w głowie.

Dziękuję za rady i wsparcie.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Ona (---.31.136.111.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2025-08-09 13:33

Trus, witaj w klubie tych "zbyt złych". Na szczęście Pan Bóg patrzy na to (i na nas) trochę inaczej ;)
Zaczęłabym chyba od stałego spowiednika i/lub kierownika duchowego. Kogoś, kto będzie obok i będzie widział więcej. Może warto też rozważyć spowiedź generalną, zwłaszcza, jeśli przeszłość nie chce się odczepić. Ale z ważnymi zastrzeżeniami. Przegadanie tematu ze spowiednikiem, czy to dobry pomysł w Twoim przypadku (np. skrupulanci zdecydowanie powinni unikać powrotu do przeszłości). Dobre, rzetelne przemodlenie i przygotowanie do niej. I postanowienie, że już więcej nie będę do tego wracać, że nie będę ponawiać tych spowiedzi w nieskończoność. Raz i koniec. Potem już tylko Jezu, ufam Tobie.
Druga rzecz. Popatrz na świętych. Tych, którzy mają być dla nas wzorem. Św. Dyzma: skazaniec za zbrodnie wiszący na krzyżu. Św. Paweł: trzymający szaty starszych podczas kamieniowania pierwszego męczennika i prześladowca chrześcijan. Bł. Bartolo Longo (już niedługo święty ❤️) kapłan świątyni szatana. No i mój ulubiony bł. Antoni Neyrot: zakonnik, który wyrzekł się wiary i przeszedł na islam. A to tylko kilka przykładów. Skoro oni mogli się nawrócić i dostąpić wyniesienia na ołtarze, to szansa jest dla każdego, zawsze.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Trus (---.232.223.4.krosoft.pl)
Data:   2025-08-09 15:57

@Danusia mam właśnie ostatnio taki problem, że z kimś się pokłóciłam i uważam, że zostałam niesłusznie osadzona, nie za bardzo mam to jak wyjaśnić. Ale to właśnie ta sytuacja wywołała lawinę wspomnień bo nie mogę sobie poradzić z emocjami. Przebaczyłam, pomodliłam się za tę osobę i prosiłam Jezusa by zabrał ode mnie tę złość. Jednak w mojej głowie ciągle to przeżywam wymyślając różne scenariusze. Źle mi z tym bo czuję, że nie powinno tak być skoro przebaczyłam. Po tym wszystkim po prostu doszłam do wniosku, że chyba nie potrafię się zmienić a nawet ocenić czy przeznaczyłam. Wciąż czuję pewien uraz. Ale może powinnam jeszcze raz poprosić o uzdrowienie tego.

@Ona, Wypowiadałam się z tego wszystkiego i naprawdę czuję, że mam to odpuszczone. Po prostu dopiero niedawno dotarło do mnie ile Jezus dla mnie wycierpiał i nie mogę się pogodzić z tym, że kiedyś za bardzo nie dbałam o to. Mam stałego spowiednika a o kierownictwo duchowe nie mam odwagi poprosić. Jednak ten ksiądz daje mi ogromne wsparcie.
Miałam ochotę zapisać sobie moje nawrócenie by móc wracać do tego ile Bóg dla mnie zrobił, by do tego wracać gdy będę miała gorszy czas. Jednak nie mogę się do tego zabrać a wspomnienia się zacierają.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-08-09 23:48

"Przebaczyłam, pomodliłam się za tę osobę i prosiłam Jezusa by zabrał ode mnie tę złość. Jednak w mojej głowie ciągle to przeżywam wymyślając różne scenariusze. Źle mi z tym bo czuję, że nie powinno tak być skoro przebaczyłam".

Wiesz, czym innym jest decyzja: przebaczam i naprawdę mogę się modlic za te osobę.
Czym innym jest mętlik emocji. Może być tak, że ktos przebaczyl (decyzja) a nadal go boli i męczy (emocje). I wcale to nie idzie symetrycznie. Uczuć nie wyłączysz jednym naciśnieciem guziczka. To tak nie działa. Daj sobie czas.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Marcin (---.centertel.pl)
Data:   2025-08-10 10:12

Potrzebujesz uleczenia które pozwoli Ci nie wracać do przeszłości,do uczuć które powodują że nie możesz iść dalej.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Trus (---.232.223.4.krosoft.pl)
Data:   2025-08-10 12:25

@hanna dziękuję. Mam spory problem z emocjami bo wiem, że same w sobie złe nie są, ale kiedy pojawiają się negatywne to boję się, że zrobię lub pomyślę coś złego.
Wyobraźnia później mi podpowiada, że na pewno zgrzeszyłam a kiedy emocje opadną i myślę na chłodno to nie potrafię sobie niczego przypomnieć. Ogólnie mam problem z rozróżnieniem rzeczy, które pochodzą ode mnie a które nie. Raz wyświetlił mi się jakiś filmik obrażający krzyż, w pierwszej chwili się oburzyłam a w drugiej panikowałam, że też kiedyś o tym pomyślałam. I szczerze mówiąc do teraz nie mam pojęcia czy ja kiedykolwiek myślałam coś takiego czy ten filmik wpoił mi do głowy tę myśl. W każdym razie bardzo mi to utrudnia życie a w ogóle nie wiem jak z tym walczyć. Nie mam pojęcia skąd to się bierze i dlaczego mój umysł nie potrafi przefiltrować co jest wymysłem a co faktem. To jest też jeden z głównych powodów mojego miotania się, jak wcześniej zauważyłaś.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2025-08-14 18:38

Turs@
Myślę, że w takich sytuacjach dobrze na zimno ocenić, co jest co? Czyli piszesz o wspomnieniach, emocjach, o przebaczeniu, o urazie. Rozdziel to.
Powróć do fundamentów, o co poszła kłótnia i tego się trzymaj. Czy Ty ją skrzywdziłaś, że masz niespokojne sumienie lub tym się zajmujesz?
W takich konfliktowych sytuacjach niestety wychodzą i nasze zranienia i kompleksy, nie mówiąc o zazdrości itp. Dlatego takie zachowania coś nam pokazują i nam samym i skonfliktowanym z nami. Tacy jesteśmy.
Zauważyłam, że Pan Bóg porządkuje nasze życie poprzez prawdę i miłość ale zdrową. Dlatego kiedy przekraczamy granicę, to zły duch ma pole do działania i odpowiednio mąci umysł, że już nie wiesz, co jest czym.
To ma pozytywny wydźwięk, bo dużo dowiadujemy się, by to poprawiać, zmieniać i dążyć do zgody, choćby na przyszłość panować nad sobą, przez łagodność, zdrową miłość drugiego, który nie zawsze lubi prawdę:)

Upominek "Pan jest mocą swojego ludu" Ps 28

7 Pan moją mocą i tarczą!
Moje serce Jemu zaufało:
Doznałem pomocy, więc moje serce się cieszy
i pieśnią moją Go sławię.
8 Pan jest mocą zbawczą dla swojego ludu,
twierdzą zbawienia dla swego pomazańca.
9 Ocal Twój lud
i błogosław Twemu dziedzictwu,
bądź im pasterzem, [na ręku] nieś ich na wieki."

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data:   2025-08-14 22:24

"Mam stałego spowiednika a o kierownictwo duchowe nie mam odwagi poprosić. Jednak ten ksiądz daje mi ogromne wsparcie".

Nie wiem, jak rozumiesz termin "stały spowiednik". Chyba jednak inaczej niż ja, i nie tylko ja :) Stały spowiednik to nie ksiądz, u którego się regularnie spowiada. To ksiądz, który - poproszony - zgodził się być stałym spowiednikiem. I w pewnym sensie pełni też rolę kierownika duchowego. Dla niektórych oba terminy to wręcz to samo. Poprosisz o stałe spowiednictwo, a otrzymujesz jedno i drugie.

Zwykły spowiednik może Cię pamiętać, ale wcale nie musi. Natomiast stały niejako się do tego zobowiązuje. Kojarzy nie tylko Twoją osobę, ale też Twoją duchową drogę, postępy, zmagania etc. Zwykle poświęca Ci więcej czasu. Skoro więc trafiłaś na spowiednika, który jest dla Ciebie ogromnym wsparciem, warto zdobyć się na odwagę i poprosić. Jeśli odmówi (a może z różnych przyczyn i bez tłumaczeń), to przecież nic nie stracisz. Znajdziesz się dokładnie w tym położeniu, w którym jesteś :)

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2025-08-15 15:09

Na tytułowe.

Nie rozpatruj, nie przesadzaj, nie trać czasu. Idź do spowiedzi, przeproś Pana i zapomnij o udrękach, które sama sobie "produkujesz". I zamknij za nimi drzwi... Kropka.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: D (---.nwrknj.fios.verizon.net)
Data:   2025-08-21 03:51

Polecam Tobie ks. Grzywocza (znajdziesz na YouTube). Przykladowo:
UCZUCIA NIEKOCHANE:
https://www.youtube.com/watch?v=NWPnKyFDmPg
Troche o agresji:
https://www.youtube.com/watch?v=d8wcFuOufhw

Uwięzieni we własnej głowie - Jak zrozumieć przeszłość? Agnieszka Kozak
https://www.youtube.com/watch?v=RGJjjJb8bEQ

Trzymaj się blisko Boga i pros Jego o pomoc z natrętnymi myślami. On cały czas jest z Tobą.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Marcin (---.centertel.pl)
Data:   2025-08-24 10:29

Nie wracaj do przeszłości oddaj ją Bożemu Miłosierdziu w Koronce. Nie porównuj się też z innymi, bo każdy ma swoją drogę do świętości. Ty idź swoją.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: KAsia (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2025-08-26 14:51

Natrętne nagle pojawiające się paskudne obrazy to częste u ludzi, zwłaszcza podczas modlitwy. Diablisko próbuje upokorzyć Pana a nas wbić w poczucie winy. Ważne żeby je ucinać. Gdzieś przeczytałam, że Pan Bóg nawet się tym nie przejmuje i nie obraża. Jezus przyszedł do grzeszników żeby ich zbawić po co miałby przychodzić na ziemie do świętych? Więc nie trzeba mieć myśli, że nie można stworzyć relacji z Bogiem. Trzeba stworzyć mimo wszystko. Każdy ma inne serce inną drogę do Boga i nie trzeba zazdrościć - dobrze że o tym wiesz i nad tym pracujesz. Skoro ciągle sumienie gryzie to oddaj te wyrzuty sumienia Panu też jako swoja pokutę ale jeśli uzyskałaś sakramentalne rozgrzeszenie to na bank Pan Ci je przebaczył. W to nie można wątpić. Nasza psychika swoją drogą, a prawda że Jezus nas wykupił to fakt. Jacy bardzo grzeszni byśmy nie byli to Bóg od zawsze nas kocha i nie czeka aż zmądrzejemy. Módl się żeby Pan zabrał na zawsze wyrzuty sumienia jeśli nie to może dla nas dobrze żeby pamiętać że zawsze trzeba walczyć bo łatwo upaść.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XXXV. O TYM, ŻE NIE MA W TYM ŻYCIU ZABEZPIECZENIA OD POKUS

1. Synu, nigdy nie jesteś w tym życiu bezpieczny, lecz póki żyjesz, zawsze miej broń duchową w pogotowiu. Obracasz się wśród nieprzyjaciół, z prawa i z lewa cię atakują. Jeżeli więc nie będziesz się osłaniał ze wszystkich stron tarczą cierpliwości, prędko zostaniesz zraniony.
Co więcej, jeżeli nie złożysz serca na zawsze we mnie, z niezłomną wolą zniesienia wszelkich cierpień dla mnie, nie zdołasz wytrzymać żaru walki i osiągnąć palmy zbawienia. Musisz więc mężnie przejść przez wszystko i mocną dłonią łamać przeszkody. Zwycięzca otrzyma nagrodę Ap 2,17, a tchórzliwy z wielkim żalem odstąpi.

2. Jeżeli szukasz w tym życiu odpoczynku, jakże chcesz dojść do wiecznego odpocznienia? Nie gotuj się do odpoczywania, ale do wielkiej cierpliwości. Szukaj prawdziwego pokoju nie na ziemi Ps 34(33),15, ale w niebie, nie wśród ludzi ani w innych rzeczach, ale tylko w Bogu.
Wszystko znosić masz chętnie dla miłości Boga - i trudy, i bóle, i pokusy, i udręki, niepokoje, niedostatki, choroby, krzywdy, obmowy, zarzuty, poniżenia, upomnienia, kary, lekceważenie.
Wszystko to umacnia dzielność, wszystko to czyni cię żołnierzem Chrystusa, wszystko to splata dla ciebie wieniec zbawienia. Ja ci dam zapłatę wieczną w zamian za trud krótkotrwały i bezgraniczną chwałę za boleść przemijającą.

3. Myślisz, że zawsze za swoje dobre chęci otrzymasz duchowe ukojenie? Święci moi nie zawsze je mieli, mieli za to niedole, pokusy i wielkie osamotnienie Jk 1,2. Ale wszystko pokonali cierpliwością, bardziej ufając Bogu niż sobie i wiedząc, że wszystkie niepokoje życia są niczym wobec przyszłej chwały Rz 8,18, na jaką musimy zasłużyć.
Czy chcesz mieć od razu to, co inni otrzymali po wielu łzach i wysiłkach? Oczekuj Pana, bądź mężny i umacniaj się w sobie Ps 27(26),14, nie trać ufności, nie załamuj się, ale gotuj stale ciało i ducha na przyjęcie chwały Bożej. Ja ci wynagrodzę wszystko, ja będę z tobą w każdym twoim strapieniu Ps 91(90),15.

 Re: Nie mogę się pogodzić z tym, że zawiodłam Boga
Autor: Rozgoryczona (---.centertel.pl)
Data:   2025-11-16 20:08

Mam ten sam problem wspomnienia błędów i moich wad przeszkadzają w modlitwie, wierze we wszystkim. Czasem doprowadzają do rezygnacji ale wtedy powtarzam sobie słowa z 'Dzienniczka' Siostry Faustyny ze nawet najgorszy grzesznik powinien zblizyć się z ufnoscią w Boże miłosierdzie. Boża miłość jest wieksza niż nasze wady Bóg traktuje nas jak dzieci. A dzieci się uczą. ZAUFAJ.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: