Autor: Maria (---.5.170.63.ipv4.supernova.orange.pl)
Data: 2025-08-23 09:40
Szczesc Boze,
mieszkam w Niemczech i trudno tutaj o wspolnote, ktora by mogla mnie wspierac.
Na dzien dzisiejszy: maz wyprowadzil sie z domu w Wigilie trzy lata temu. Oskarza mnie, ze wychowalam dzieci przeciwko niemu, ale mowi, ze mnie kocha. To absolutnie nieprawda.
Jego planem bylo, nie mieszkamy razem, ale przeciez jestesmy malzenstwem, mozemy razem podrozowac, spotykac sie, przespac itp, finansowo zupelnie mnie nie wspiera, zostalam w mieszkaniu malzenskim.
Strasznie mnie to bolalo, ale spotykalismy sie, czasem bylo uroczo, ale z czasem nie moglam zniesc tej sytuacji. Pojechalam w zeszlym roku do Medjougorie i tam otwarly mi sie oczy, ze tak nie moge zyc.
Postawilam mezowi granice: oczywiscie mozemy sie spotykac w celu naprawy malzenstwa, ale w takiej sytuacji bez nocowania. Maz bardzo to przezyl, teraz sie prawie zupelnie wycofal, nawet w chorobie nie zajrzal.
Staram sie byc blisko Boga, jestem w Sycharze online, to mnie bardzo wzmacnia. Nie wiem co jeszcze moge robic, aby ratowac to malzenstwo, wierze, ze Bog jest przy nas i ma rozwiazanie.
Z Bogiem
Z gory dziekuje za odpowiedz
Maria.
|
|