Autor: Krzysztof (---.cmsmirage.pl)
Data: 2025-09-22 06:39
Pewnego dnia Żona oznajmiła mi, że chce "żyć inaczej". Stwierdziła, że ją ograniczam. Nie rozumiałem tego dlatego że nigdy niczego jej nie zabraniałem, nie byłem o nią zazdrosny i bardzo ją zawsze kochałem i nadal kocham. Wszystko skończyło się tym, że w końcu musiałem się wyprowadzić bo ciągle jej przeszkadzałem. Teraz wystąpiła o rozwód. Nigdy jej nie skrzywdziłem, nie uderzyłem, nie powiedziałem złego słowa. Ona całkowicie się zagubiła. Chce na siłę być szczęśliwa. Napisała mi że dusi się w małżeństwie. Od prawie pół roku codziennie się o nią modlę, prawie codziennie jestem na mszy świętej i przyjmuję komunię świętą w jej intencji, codziennie odmawia różaniec. Ale mimo moich modlitw jest tylko gorzej. Pomimo tego, że wielokrotnie mnie upokarzała, pogardzała mną to jak tylko ma kłopoty nigdy nie odmawiam jej pomocy. Ona chyba jednak tego nie docenia. Już nie wiem co mam robić, zaczynam wątpić w siłę mojej modlitwy.
Moja córka zagubiła się już wcześniej, odmawiałem w jej intencji Nowene Pompejańską, każdą pielgrzymkę do miejsc świętych dedykowałem jej nawróceniu.
Niestety, lata upływają i nic się nie zmienia. Proszę Pana Boga o jakiś mały znak bo tracę już nadzieję. Nie wiem co mam robić dalej bo moi bliscy odchodzą od Boga a ja widać, że jestem całkiem bezradny. Proszę o radę dla mnie...
|
|