logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Po decyzji o zakonie przyszły lęk i ataki paniki – co robić?
Autor: oliwka (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2025-11-06 08:29

mam ostatnio problem, bo odczułam powołanie ale jako taka natretna mysl, i to sie ciagnelo za mna troche czasu dostawałam caly czas zewnetrzne znaki, tzn czytania w kosciele, blogoslawienstwa bardzo konkretne do moich prpblemow, 1 listopada zgodzilam sie na ten zakon poczulam w koncu spokój i takie szczesccie ze pan bog mnie kocha i chce mojego szczescia ale nie trwalo to dlugo bo na drugi dzien mialam oktopny sen a po nim wielka tesknote i ataki paniki za moim bylym niewierzacym chlopakiem. mysle ze to bylo tylko elatego ze podjelam dobra decyzje ale jak czytam albo slucham jakis swiadectw w ktorych ludzie mowia ze pan bog ich polaczyl to czuje zazdrosc bo to nie dla mnie, jestem wrecz przekonana ze w zakonie bede szczesliwa ale caly czas mam w srodku blokade zeby sie z radoscia zgodzic. jeszcze do tego od kiedy przyszla ta mysl to mialam trudny czas i tetaz codziennie placze i biore leki na depresje, jak mysle o zakonie to czuje ze szatan daje mi natretne mysli i nie chce mi sie juz nawet funkcjonowac normlanie nie dam ray zyc

 Re: Po decyzji o zakonie przyszły lęk i ataki paniki – co robić?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-11-06 14:37

Nie wygląda to dobrze.
"codziennie placze i biore leki na depresje, jak mysle o zakonie to czuje ze szatan daje mi natretne mysli i nie chce mi sie juz nawet funkcjonowac normlanie nie dam ray zyc"
Jeśli nie możesz normalnie funkcjonować, nie dasz rady żyć oraz cierpisz na depresję (stwierdzoną medycznie), to z pewnością nie jest to obecnie pora na myślenie o zakonie.
Najpierw trzeba będzie trwale ustabilizować zdrowie, zyskać jakiś dystans i ład psychiczny, a dopiero potem w lepszej sytuacji ewentualnie zacząć spokojnie rozeznawać (dowolne) powołanie.
Zostaw teraz ten temat - to moja sugestia.

 Re: Po decyzji o zakonie przyszły lęk i ataki paniki – co robić?
Autor: Tomasz (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-11-06 22:13

Myślę, że przede wszystkim powinnaś to szczerze omówić ze spowiednikiem oraz siostrami odpowiedzialnymi za powołania w wybranym przez Ciebie zakonie.

 Re: Po decyzji o zakonie przyszły lęk i ataki paniki – co robić?
Autor: Akittm (---.9.81.254.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-11-07 03:43

"zgodzilam sie na ten zakon poczulam w koncu spokój i takie szczesccie ze pan bog mnie kocha i chce mojego szczescia"

I bez "zgodzenia się" Pan Bóg Cię kocha i chce Twojego szczęścia. A myśli przeciwne do powołania - to wcale nie musi być szatan. Może chcesz dobrego i wierzącego męża? Czujesz zazdrość, gdy czytasz, że Pan Bóg połączył ludzi. Myśli o byłym chłopaku mogą przychodzić w formie "obrony". Natrętna myśl i znaki - to może być za mało, by stwierdził powołanie. Na czym opierasz myśl, że w zakonie będziesz szczęśliwsza?

 Re: Po decyzji o zakonie przyszły lęk i ataki paniki – co robić?
Autor: Kasia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-11-10 10:10

Dodam, że często możesz pomylić uczucia ludzkie (coś w stylu: "było mi tak miło i spokój..." z Duchem Świętym.
Powołanie nie opiera się na uczuciach, jasne - towarzyszy nam spokój, radość że robimy coś dla Boga, ale to nie jest zawsze i to nie jest konieczne. Dużo też zwykle psychika płata figle, np. ktoś był niedoceniany zawsze i nagle czuję "radość" bo Bóg będzie z niego zadowolony.
I niby super. Tylko pytanie: dla kogo to będzie robić? Naprawdę dla Boga? Czy dla siebie żeby "czuć się dobrze"?
myślę, że nie powinnaś podejmować decyzji Tylko dlatego, że widzisz radość u siebie.
Nie wiem czy jasno to napisałam. Sama kilka razy po nawróceniu tak się nabrałam na uczucia.

To jest ciężkie żeby to rozeznać dopóki się tego kilka razy nie doświadczy samemu.
Zakon to poważna sprawa, nie jest to tożsame z np pomocom bezdomnym, którym nawet jak zaczniesz pomagać bo tak POCZUJESZ, a później się wypalisz/zniechęcisz i odejdziesz, to i tak wyjdzie ostatecznie na dobre.
A zakon może ktoś opuścić po kilku latach bo twierdzi, że to nie to i się męczy albo nie odczuwa już radości... Tutaj trzeba uważać naprawdę.
Posłuchaj sobie różne historie powołań do zakonu/kapłaństwa (u paulinów z Jasnej Góry na YouTube słuchałam kiedyś). Tam nie ma przymusu. Bo lęk w stylu: "jak to będzie?" jest normalny, nowa sytuacja, jeszcze na całe życie - nic dziwnego, że można się po ludzku bać trochę.
Ale takie stany, które opisujesz - ja bym uważała, tym bardziej, że do zakonu o ile ja się orientuję - nie przyjmą w takim stanie.

Też pamiętaj, że Bóg nie może i nie będzie Cię zmuszać bo przeczyłoby to Jemu Samemu. Możesz odpowiedzieć na to, lub nie.
Jeszcze napisałaś, że masz przekonanie, że w zakonie będziesz szczęśliwa... Hmmm... Tylko, że my nie mamy ludzkiego szczęścia szukać i wygody. I kiedyś słuchałam o. Pałysa, on powiedział coś w stylu, że albo idziesz za powołaniem i zgadzasz się co będzie, albo wyobrażasz sobie jak będzie w zakonie, ale ostatecznie będzie zawsze inaczej niż sobie wyobrazisz... To też warto wziąć pod uwagę, NIE wiesz jak wygląda życie codzienne w zakonie. Przede wszystkim trzeba szukać tam Boga i Jego woli, a nie swoich wyobrażeń aby być szczęśliwym i budzić się jak skowronek co ranka, bo inaczej prawdopodobnie łatwo straci się chęć w ogóle służby tam...

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: