Autor: Kasia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data: 2025-11-10 10:10
Dodam, że często możesz pomylić uczucia ludzkie (coś w stylu: "było mi tak miło i spokój..." z Duchem Świętym.
Powołanie nie opiera się na uczuciach, jasne - towarzyszy nam spokój, radość że robimy coś dla Boga, ale to nie jest zawsze i to nie jest konieczne. Dużo też zwykle psychika płata figle, np. ktoś był niedoceniany zawsze i nagle czuję "radość" bo Bóg będzie z niego zadowolony.
I niby super. Tylko pytanie: dla kogo to będzie robić? Naprawdę dla Boga? Czy dla siebie żeby "czuć się dobrze"?
myślę, że nie powinnaś podejmować decyzji Tylko dlatego, że widzisz radość u siebie.
Nie wiem czy jasno to napisałam. Sama kilka razy po nawróceniu tak się nabrałam na uczucia.
To jest ciężkie żeby to rozeznać dopóki się tego kilka razy nie doświadczy samemu.
Zakon to poważna sprawa, nie jest to tożsame z np pomocom bezdomnym, którym nawet jak zaczniesz pomagać bo tak POCZUJESZ, a później się wypalisz/zniechęcisz i odejdziesz, to i tak wyjdzie ostatecznie na dobre.
A zakon może ktoś opuścić po kilku latach bo twierdzi, że to nie to i się męczy albo nie odczuwa już radości... Tutaj trzeba uważać naprawdę.
Posłuchaj sobie różne historie powołań do zakonu/kapłaństwa (u paulinów z Jasnej Góry na YouTube słuchałam kiedyś). Tam nie ma przymusu. Bo lęk w stylu: "jak to będzie?" jest normalny, nowa sytuacja, jeszcze na całe życie - nic dziwnego, że można się po ludzku bać trochę.
Ale takie stany, które opisujesz - ja bym uważała, tym bardziej, że do zakonu o ile ja się orientuję - nie przyjmą w takim stanie.
Też pamiętaj, że Bóg nie może i nie będzie Cię zmuszać bo przeczyłoby to Jemu Samemu. Możesz odpowiedzieć na to, lub nie.
Jeszcze napisałaś, że masz przekonanie, że w zakonie będziesz szczęśliwa... Hmmm... Tylko, że my nie mamy ludzkiego szczęścia szukać i wygody. I kiedyś słuchałam o. Pałysa, on powiedział coś w stylu, że albo idziesz za powołaniem i zgadzasz się co będzie, albo wyobrażasz sobie jak będzie w zakonie, ale ostatecznie będzie zawsze inaczej niż sobie wyobrazisz... To też warto wziąć pod uwagę, NIE wiesz jak wygląda życie codzienne w zakonie. Przede wszystkim trzeba szukać tam Boga i Jego woli, a nie swoich wyobrażeń aby być szczęśliwym i budzić się jak skowronek co ranka, bo inaczej prawdopodobnie łatwo straci się chęć w ogóle służby tam...
|
|