Autor: Prawie 40 (---.dynamic.play.pl)
Data: 2025-11-30 01:14
Odniosę się do kolegowania się, bo jestem w pewien sposób podobnej sytuacji. Ja - chwilę przez 40 - wolna, on 50- rozwodnik. On się we mnie zakochał, ja w nim nie. Wcześniej żył w fikcyjnie utrzymywanym związku. Wg jego relacji rozpad z winy żony - zaburzona emocjonalnie i zdrada w tle. Szkoda mi było człowieka. Myślałam sobie, że czemu ma tracić życie przez to, co odwaliła jego żona. Chciałam z nim spotykać się koleżeńsko. Wyszliśmy z ustalenia, że będziemy wychodzić razem do kina, teatru, wystawy, spędzać wspólnie czas na mieście. Ta sytuacja wymknęła mi się spod kontroli, ponieważ on zaangażował się za bardzo, a ja czuję się wręcz przytłoczona tą znajomością. Znamy się 3 lata i on oczekuje ode mnie związku. Chciałby, żebyśmy spróbowali, nie odpuszcza, bo bardzo mu zależy. Od pół roku nie potrafię poradzić sobie z tą sytuacją, bo lubię go bardzo i nie chcę go skrzywdzić. Chciałabym mieć z nim kontakt, lubię z nim rozmawiać, spędzać czas, ale nie chcę być z nim związku, a on nie przyjmuje tego do wiadomości. Z całym szacunkiem, ale nie wierzę w takie przyjaźnie.
Nie jesteś nastolatką, więc nie nabieraj się na to. On chce się zbliżyć do Ciebie i chce Cię przekonać, żebyście byli razem. Jestem tego pewna. Myślisz, że jakiś zakochany facet chce być tylko kolegą?
|
|