Autor: Wilhelm (---.centertel.pl)
Data: 2025-11-10 10:40
Szczęść Boże forum,
Zastanawiam się czy mógłbym pomóc moim przyjaciołom czy może myślę błędnie i niepotrzebnie się przejmuję.
Jeden z nich jest zagubiony, po trudnym bardzo zawiłym miłosnym okresie, człowiek skrzywdzony. Wierzący z którym wielokrotnie rozmawiałem na tematy związane z religią, w moich oczach wykazał się dużą wiedzą i głęboką wiarą. W ostatnim czasie gdy w jego relacji wszystko legło w gruzach stwierdził po namyśle, że Bóg nie jest dobry, że ludzie w niego wierzący nie zachowują się tak jak powinni co bardzo go łamie. Koleżanka którą darzył uczuciem mocno wierząca konserwatywna z pozoru lecz wykorzystała go wielokrotnie, miewał takie "wzory" i w przeszłości. Moją obawą jest, że odwróci się od Boga jeżeli będzie tkwił w tej herezji, nie Boga wina, że ludzie w swojej wolnej woli wybierają grzech nie wiem jak mu to przetłumaczyć, również chyba nie pójdzie do księdza woli chyba rozmawiać ze świeckimi.
Drugi przyjaciel, gorliwy lecz moją obawą jest to, że zaniedbuje swoje życie i sprawy na których mu zależy na rzecz wiary. Cel jest szczytny ja też to rozumiem ale czy prawidłowym wyborem jest uczęszczać na wiele różnych wspólnot, rozważań i oaz gdy ma się na karku w między czasie wymagające studia? Gdy wspominam byśmy usiedli razem do projektu albo się pouczyli to nie ma czasu ponieważ przeznacza go na wzrost w wierze. Gdy zaczynam temat, że może nie jest to najlepszy czas na to by tak się angażował w każdy dzień powszedni to wyczuwam nawet gniew, że się wtrącam. Chcę tylko dobrze, człowiek uzdolniony, bardzo dobre wyniki zniknęły, został smutek po niezaliczonych egzaminach.
Pozdrawiam i bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
|
|