Autor: Abelard (35 l.) (---.psm.pulawy.pl)
Data: 2025-11-20 10:45
Witam i Szczęść Boże,
Ostatnio zastanawiam się nad kwestią osobowości człowieka i jego powołaniem. Jestem introwertykiem, mam temperament melancholijno-flegmatyczny czyli bardzo bierny, pasywny. Jestem również wysoko neurotyczny jak i wysoko wrażliwym facetem, samotnikiem, bez długich i trwałych relacji jakichkolwiek. Jestem wierzący i praktykujący, ale po trudnych doświadczeniach z przeszłości utknąłem w dziurze i nie wiem co mam ze sobą zrobić jak ma wyglądać moje zycie. Jestem na terapii rok czasu i są może minimalne efekty. Ale czy będąc takim człowiekiem jest w ogóle sens doszukiwać się powołania na księdza, zakonnika czy męża? Czy mam trwać w takim stanie sam Bóg Pan wie jak długo i czekać na zielone światło? Czy raczej zaakceptować to że jestem jaki jestem i mam co mam?
|
|