Autor: Jan (---.31.46.37.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data: 2025-11-30 23:04
Problem jak w tytule, chciałbym szczerze uwierzyć w Boga, ale od długiego czasu zmagam się z wątpliwościami, które w ostatnim czasie mocno przybrały na sile. Wiele myślałem o Bogu, religii i świecie i z przerażeniem widzę, że coraz bardziej dochodzę do przekonania, że Boga po prostu nie ma, lub jest całkowicie inny, niż przedstawia go Chrześcijaństwo. Dręczą mnie następujące wątpliwości:
1. Patrząc na rozmiar Wszechświata, a nawet tylko naszej galaktyki, Ziemia jest niezwykle małą i w sumie nic nieznaczącą planetą na skraju Drogi Mlecznej. Jeżeli kosmos ma tak niewyobrażalne rozmiary, to jak uwierzyć, że Bóg, który stworzył ten świat, w ogóle interesuje się tak mikroskopijnym skrawkiem stworzenia, i że miałby posyłać Swojego Syna, żeby umarł za ludzkość, która jest niczym wobec tego ogromu Wszechświata. A dodatkowo, jeżeli w kosmosie istnieją inne inteligentne stworzenia, to czy one też są obarczone grzechem pierworodnym i musiały być zbawiane? Czy Jezus musiałby też na tych planetach umierać? A szansa na to, że gdzieś we Wszechświecie istnieje jeszcze inteligentne życie, jest spora.
2. Nie jestem też w stanie zrozumieć problemu zła, czyli dlaczego Bóg je dopuszcza. I oczywiście znam odpowiedź, którą podaje większość katolików, że Bóg stworzył wspaniały świat, tylko człowiek zniszczył to grzechem. Tylko że jeszcze rozumiałbym, gdyby zło spadało na osoby dorosłe, które sprzeciwiły się prawu Bożemu, bo byłyby to pewne konsekwencje a ich czyny. Ale przecież jest tyle niepotrzebnego cierpienia. I nawet jeżeli miałoby ono nas czegoś uczyć, to co śmiertelna choroba uczy trzyletnie dziecko. Albo jego rodziców, który mogą w ten sposób załamać się i zupełnie stracić wiarę. Lub w jaki sposób możemy winić osoby, które utraciły wiarę, bo urodziły się w czasach II wojny światowej i trafiły do obozów koncentracyjnych. Czy Bóg, który jest wszechwiedzący, pozwalałby na zło, które może odtrącić człowieka od Niego, i w konsekwencji pozbawić go szans na zbawienie.
3. Nie rozumiem też koncepcji grzechu pierworodnego, który był wynikiem zerwania owocu w rajskim ogrodzie. Rozumiem, że nie jest to opis dosłowny, ale jeżeli uznajemy, że człowiek jest naznaczony grzechem pierworodnym, to skąd on się wziął? Czy Bóg stworzył nas naznaczonych grzechem pierworodnym? Ale dlaczego miałby to robić?
4. Dlaczego Bóg sprzeciwia się homoseksualizmowi? Bo te osoby m, nie wybierają tego, po prostu tacy się rodzą. I uważam, że jest to niezwykle przygnebiające, że jeżeli homoseksualiści chcą pozostać w Kościele, od samego początku skazani są na samotność i niemożność doświadczenia miłości. Bo ja przynajmniej mam teoretyczną szansę na małżeństwo, oni nie mogą nic, nie mają nawet prawa do masturbacji, żeby zaspokoić swoje potrzeby seksualne. I dlaczego Bóg ich potępia, skoro tacy się rodzą, a nie wybierają bycia homoseksualistami?
5. I ostatnie. Znam wiele osób, które są ateistami, ale o których mogę powiedzieć, że są naprawdę dobrymi i moralnymi ludźmi. Zresztą w moim życiu więcej pomocy i serdeczności otrzymałem od niewierzących. I jeżeli uznać, że Bóg istnieje, to oni będą potępieni i nie dostaną się do Nieba. I nawet jeżeli ja jakimś cudem dostałbym się do Królestwa Niebieskiego, to jak mógłbym się cieszyć, wiedząc że oni będą przez wieki cierpieli męki. A przecież wyznawana religia w większości przypadków zależy od rodziny w której ktoś się urodzi, na co ponownie nikt z nas nie ma wpływu.
Tak jak napisałem we wstępie, chciałbym umieć uwierzyć w Boga, ale mam przekonanie, że jeżeli uzna się, że nie istnieje, wiele rzeczy ma o tyle większy sens, że dzieją się bez żadnej większej przyczyny i nie trzeba wykonywać mentalnej gimnastki, żeby pogodzić wszechwiedzącego, wszechmogącego i miłującego Boga ze światem przepełnionym cierpieniem i przypadkiem, który wpływa na to, że część osób nigdy nie zostanie zbawiona.
|
|