Autor: Dociekliwa (---.5.108.78.ipv4.supernova.orange.pl)
Data: 2025-12-29 12:38
W nawiązaniu do wątku "Zamiast własnej, Wola Boża. Czy to koniec miłości Boga?"
Nie znałam wcześniej nurtu zwanego kwietyzmem, ale po zapoznaniu się z jego założeniami również się z nim nie zgadzam, z następujących powodów:
Po pierwsze wyzbycie się wolnej woli przez samego człowieka, bez prośby w tej intencji do Boga i pomocy Bożej w tej kwestii byłoby niemożliwe, a – jak rozumiem – kwietyści twierdzili, że to możliwe;
Po drugie jak najbardziej zależy nam na darze od Boga jakim jest Niebo, na zbawieniu, na cieszeniu się przebywaniem z Bogiem przez wieczność, tego od Niego oczekujemy – a kwietyści twierdzili, że ich miłość do Boga ma być bezinteresowna, czyli człowiek nie powinien pragnąć lub oczekiwać od Boga czegokolwiek, w tym także zbawienia lub bliskiej relacji
Może wytłumaczę o co mi konkretnie chodzi posiłkując się fragmentem z Ewangelii: Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją (…)I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją (…)Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je (…), a ja mówię ogólnie: jeśli twoja wolna wola jest dla ciebie powodem do grzechu, poproś Boga, aby ci ją odebrał i zastąpił swoją Wolą.
„Bóg nigdy nie odbiera nam wolnej woli siłą, ponieważ bez niej nie moglibyśmy Go kochać – a On pragnie miłości, nie mechanicznego posłuszeństwa.” Ale ja przecież nie mówię, żeby Bóg odebrał człowiekowi wolną wolę siłą, tylko na wyraźną prośbę człowieka. Chodzi o to, że nasza własna wola często bywa skażona egoizmem, lękiem i nieuporządkowanymi przywiązaniami, dlatego jest niedoskonała, choć to mało powiedziane, jest wręcz śmiertelnie niebezpieczna, bo może zaprowadzić do piekła. I na tym polega największy problem. Moim zdaniem prośba człowieka do Boga, żeby bezpowrotnie „amputował” mu wolną wolę i w to miejsce „wstawił” swoją wolę (zrobił taką swoistą nieodwracalną operację) byłaby aktem heroicznej odwagi i ufności wobec Boga, co raczej powinno Boga ucieszyć i utwierdzić w miłości człowieka do Boga a nie odwrotnie. Co prawda od tego momentu człowiek by postępował idealnie, bo byłby zaprogramowany na dobro, ale to byłoby skutkiem dobrowolnego, jednorazowego wyrzeczenia się jego ludzkiej, wolnej woli. Analogicznie jak kiedyś Lucyfer, upadły anioł, odrzucając jednorazowo Boga, zaprogramował się na wieczne czynienie zła.
„Pogarda dla daru stworzenia: Wolna wola jest obrazem Boga w nas. Chęć jej całkowitego „skasowania” jest w istocie odrzuceniem daru człowieczeństwa.” Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Równie dobrze obcięcie ręki, nogi i wyłupanie oka, choćby rozumiane w przenośni, można by było interpretować jako odrzucenie daru człowieczeństwa i pogardę dla daru stworzenia.
„ (…) czynienie woli Boga wcale nie oznacza szczęścia tu na ziemi. Ktoś, kto oddałby Bogu swoją wolę na 100% mógłby zacząć Go nienawidzić, ze względu na to, że nie mógłby działać po swojemu.” Estera, to co napisałaś przywołuje mi na myśl scenę kiedy małe dziecko znajduje nóż i zaczyna się nim bawić i ta zabawa sprawia mu dużą przyjemność, a matka widząc to, przemocą odbiera mu ten nóż tłumacząc, że nie może się nim bawić, bo się pokaleczy. Matka nie negocjuje, nie daje do zrozumienia, tylko po prostu odbiera. Dziecko po odebraniu nowej, „fajnej” zabawki na pewno nie czuje się szczęśliwe, może nawet matkę za to znienawidzić. Jednak z perspektywy czasu, jak już będzie dorosłe, może być wdzięczne matce, że zabrała mu wtedy nóż, zapałki, odsunęła go od garnka z wrzątkiem, ściągnęła go z parapetu okiennego, bo dzięki temu nie doszło do nieszczęścia i nadal żyje.
Tak samo człowiek, może byłoby mu bardzo trudno z tym, że nie może działać zgodnie ze swoją wolą tylko z wolą Boga, ale trzeba patrzeć perspektywicznie. Życie na Ziemi jest tylko sekundą w wieczności, więc może warto by było przemęczyć się tą sekundę i jednocześnie mieć 100% pewności, że się trafi do Nieba i będzie się wiecznie szczęśliwym.
„Bóg dał człowiekowi wszystko, czego potrzebuje człowiek żeby iść za Nim. Jeśli ktoś z tego nie korzysta, to jego decyzja.” Nie zgadzam się. Moim zdaniem każdy człowiek chce być wiecznie szczęśliwym i taka jest jego decyzja, ale nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że jego grzech może skazać go na wieczne potępienie, ponieważ albo w Boga nie wierzy (lecz ten przypadek nie dotyczy niniejszego forum) albo wierzy w Jego nieskończone Miłosierdzie. Na pewno wieczne potępienie nie jest niczyją decyzją, a jeśli jakimś cudem jest, to nie w pełni świadomą.
„Krótko: czy człowiek prosi, czy nie, Bóg mu wolnej woli nigdy nie odbierze, bo tak stworzył człowieka, że jest on wyposażony w wolną wolę. Bóg nie uszkodzi swojego dobrze stworzonego dzieła.” Niestety nie uważam, że człowiek jest dobrze stworzonym dziełem. Gdyby był dobrze stworzonym dziełem to by zawsze wybierał dobro na tej samej zasadzie jak wybiera je wolny w swych działaniach Bóg.
|
|