Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data: 2025-12-31 01:28
Może jestem brutalna, a może małej wiary, myśl, co chcesz, ale nie widzę szans na żadne sprawne, szybkie zachęcenie, a przy tym na trwałe i prawdziwe jego skutki. No chyba że cudowna Boża ingerencja.
Ewentualne szantaże nic dobrego nie dadzą.
Szkoda, że nie przegadaliście tego wcześniej. Że jesteście narzeczeństwem bez wyjaśnienia tej fundamentalnej sprawy. No ale tak zadecydowaliście (albo może raczej "samo" się tak potoczyło, bezrefleksyjnie).
Albo
przyjmujesz człowieka, jaki jest, dobry, nawet bardzo dobry, ale niepraktykujący (nie wiem, czy wierzący), i wychodzisz za niego bez jasności, czy moooże kiedyś się to zmieni, z akceptacją osoby i nadzieją na zmianę, lecz w pełni godzisz się na brak pewności,
albo
zastanów się, ile lat jeszcze można czekać. Ile lat obie strony mogą czekać.
"w złości powiedziałam że nie potrafię wyjść za kogoś kto nie przyjmuje sakramentów, że mi na tym zależy, w odpowiedzi usłyszałam żebym sobie księdza poszukała jak mi tak nic nie pasuje..." Ty w złości, on w złości... przemyślcie komunikację.
|
|