logo
Sobota, 17 stycznia 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: Dociekliwa (---.184.251.87.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-12-31 17:55

W nawiązaniu do wątku: "Nie uważam, że człowiek jest dobrze stworzonym dziełem":

OK, skoro wolna wola jest niezbędna, żebyśmy prawdziwie kochali Boga, to niech zaistnieją warunki, okoliczności takie, aby jej istnienie nam nie zaszkodziło. Najlepszym dowodem na to, że da się to pogodzić jest Niebo: tam jest wolna wola i nie ma niebezpieczeństwa popełnienia grzechu. Dlaczego? „Bo człowiek widzi Boga jako Dobro absolutne, bez cienia wątpliwości i nie istnieje już żadna atrakcyjność grzechu. Św. Tomasz z Akwinu mówi: „Wola, która ogląda Boga bezpośrednio, nie może od Niego się odwrócić, bo widzi w Nim pełnię dobra.” Niestety, tylko niektórzy święci dostąpili takiego przywileju, aby mieć wizję Boga żyjąc na Ziemi. Podobnie niektórzy ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną i twierdzą, że byli otoczeni wszechogarniającą miłością Boga. Po takich doświadczeniach ich życie zmieniło się radykalnie. Niejednokrotnie przestali bać się śmierci, a nawet bardzo jej pragnęli, aby jak najszybciej znowu spotkać się z Bogiem. W takich okolicznościach wolna wola nie jest takim zagrożeniem, jak dla zwykłych ludzi, którzy nie mieli nadprzyrodzonych wizji. W takich okolicznościach patrzą oni na pokusy z innej perspektywy, podobnej do perspektywy, jaką mają ludzie w Niebie. Podsumowując: gdyby wszyscy mieli takie wizje, prawdopodobieństwo trafienia do piekła byłoby znikome. Dlaczego? Powtarzam za św. Tomaszem z Akwinu: „Wola, która ogląda Boga bezpośrednio, nie może od Niego się odwrócić”.

Ten opis świata zaprogramowanego na dobro teoretycznie brzmi jak opis Nieba, gdzie dobro by się stało tak naturalne / neutralne jak oddychanie na Ziemi.

I jeszcze parę zdań tytułem odniesienia się do powyższych postów, przy założeniu, kiedy wolna wola istnieje i nie mamy możliwości pełnego poznania Boga, więc grzech może się jawić jako atrakcyjny i mało szkodliwy. Czyli samo życie.

„Bóg jest Dobrem samym w sobie. On nie "wybiera" dobra tak, jak my wybieramy towar na półce. On po prostu jest wierny swojej naturze.” Dlaczego więc my – jako stworzenia, które zostały powołane do życia jako dobre – nie możemy być dobrzy sami w sobie i być wierni swojej naturze na obraz i podobieństwo Boga?

„Bóg uznał, że miłość, która może zostać odrzucona, jest cenniejsza niż posłuszeństwo, które jest wymuszone naturą.” Czyli Bóg uznał, że kiedy odrzucimy Jego miłość i przez to trafimy do piekła, będzie czymś cenniejszym niż posłuszeństwo wymuszone naturą, które przywiedzie nas do Nieba?

„Amputacja woli i amputacja ręki” „Ręka jest narzędziem, wola jest źródłem.” Tak zgadzam się i każdy problem najlepiej wykorzeniać właśnie u źródła, bez bawienia się w półśrodki.

„Bóg chce zbawić Ciebie, a nie "coś", co po Tobie zostanie po usunięciu Twojej osobowości.” I to jest materiał na oddzielny wątek na forum pt. Co z nas zostanie po śmierci? Nie mam na myśli ciała tudzież jego szczątków, ale naszą duchową naturę pośmiertną. Czy właśnie aby nasza osobowość nie zostanie usunięta / zupełnie zmieniona ze względu na kompletnie odmienne środowisko, w jakim się znajdziemy? Skoro widząc Boga, nie będziemy potrzebowali już niczego, ani naszych bliskich, ani naszych talentów, ani zainteresowań, ani umiejętności, które szły w parze z „ziemskimi okolicznościami przyrody”, będziemy mieli zupełnie inne pragnienia ( Bóg sam wystarczy ) niż te na Ziemi to czy w ogóle to będziemy jeszcze my. A propos: na pewno moja skłonność do „filozofowania” i rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze, aby jak najwięcej zrozumieć, zniknie po śmierci, ale w takim razie czy to będę wciąż ja?

„Argument z Lucyfera: "Zaprogramowanie" na zło?” „Gdyby Bóg „odebrał” wolną wolę Lucyferowi, Lucyfer przestałby cierpieć w piekle, bo przestałby istnieć jako podmiot.” I to jest genialny pomysł tj. gdyby Bóg odebrał wolną wolę Lucyferowi to Lucyfer przestałyby cierpieć w piekle, a jeśli Lucyfer przestałyby istnieć jako podmiot, to przestałyby zwodzić ludzi na pokuszenie. I wilk (=Lucyfer) byłby syty i owca (=człowiek) cała.

„Piekło jest tragiczne właśnie dlatego, że potępiony nadal chce zła swoją wolną wolą.”
I tego kompletnie nie mogę zrozumieć, jak można całą wieczność chcieć zła. Nawet najgorszym zbrodniarzom na świecie zdarzało się „popełniać” dobre uczynki. Nie ma człowieka, który by był w 100% zły, choćby ze względu na to, że w każdym człowieku jest boski pierwiastek. Jeżeli w czasie ziemskiego życia ktoś był np. w 80% zły, a w 20% dobry to dlaczego nagle po śmierci staje się w 100% zły. Czy wtedy to aby na pewno byłaby ta sama osoba / osobowość, która na Ziemi była w stanie dać z siebie te 20% dobra?

Analogia: „Matka, dziecko i nóż” „Matka zabiera nóż, by dziecko dorosło i nauczyło się nim bezpiecznie kroić chleb. Celem Boga nie jest trzymanie nas w wiecznym dzieciństwie (bezwolności), ale doprowadzenie nas do "miary wielkości według pełni Chrystusa".
No właśnie uważam, że ludzie w większości przypadków zatrzymują się na „wiecznym dziecięctwie” na Ziemi. Tak jak powiedział Sokrates „wiem, że nic nie wiem” [i dopiero się uczę]. W porównaniu z umysłem Boga, umysł człowieka zawsze pozostanie umysłem na poziomie dziecka, przynajmniej na Ziemi. Nawet jak będzie się nam wydawało, że uczyniliśmy bardzo duży postęp to i tak to będzie niczym wobec "miary wielkości według pełni Chrystusa".

„Bóg nie chce nas "przemycić" do nieba jako pasażerów na gapę, którzy są tam wbrew swojej (choćby ułomnej) naturze. On chce, byśmy weszli tam jako przyjaciele (J 15,15). Przyjaźń wymaga dwóch wolnych woli, które chcą tego samego.”
Tak, ale przyjaźń też wymaga, żeby ratować słabszego przyjaciela z opresji jaką jest piekło. I to ratować skutecznie wszelkimi możliwymi środkami, a podobno cel uświęca środki.

„Gdy prosisz o zastąpienie Twojej woli, Bóg odpowiada: "Moja łaska Ci wystarczy"
To się okaże czy wystarczy. Jeśli człowiek trafi do Nieba to znaczy, że wystarczyła, a jeśli do piekła to znaczy, że nie wystarczyła. Lepiej polegać na Bogu niż na swojej wolnej woli, która jest jak chorągiewka na wietrze.

„To paradoks: używasz swojej wolności, by błagać o jej odebranie z miłości do Boga. To najpiękniejszy dowód na to, że Twoja wolna wola wcale nie jest taka zła, jak myślisz – skoro potrafi wygenerować taką tęsknotę za Bogiem.”

No właśnie obawiam się, że nie jest tak różowo jak to opisujesz, ponieważ boję się używania mojej wolności ze strachu przed piekłem, a nie z miłości do Boga. Za mało Bóg dał mi się poznać, żebym za nim aż tak bardzo tęskniła. Wierzę jedynie, że po śmierci otworzą mi się oczy i zakocham się z Bogu od pierwszego wejrzenia na wieczność. Tylko, żeby chciał mnie potem przyjąć do sobie do Nieba.

„Akittm: Czy regularnie czytasz Słowo Boże? Polecam codzienne czytanie.”
Nie czytam regularnie, ponieważ kiedy zaczynam czytać, w mojej głowie pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. Mam umysł analityczny i ten typ tak niestety ma. Słucham Słowa Bożego w Kościele, lecz niestety kazania następujące po czytaniach nie wyjaśniają wątków najbardziej niezrozumiałych, czyli zazwyczaj jak wychodzę z Kościoła, wiem tyle, ile wiedziałam przed kazaniem, stąd moje pytania na forum.

„Hanna: Automatyzm, nawet o pozornie szlachetnym "kierunku na dobro" i na osobiste życzenie człowieka, jest uprzedmiotowieniem. I zdejmuje bieżącą odpowiedzialność. Taki idealny automat nie musiałby się więcej wysilać, uważać, decydować, rozeznawać. Raz prośba, spełnienie i finito. Wygoda marionetki. O to Ci chodzi?”

Tak, wygoda marionetki, ale okupiona wcześniej heroiczną decyzją / prośbą o odebranie wolnej woli na zawsze. Myślisz, że taka decyzja byłaby łatwa?

 Re: Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-01-01 11:31

Nie gniewaj się, ale czytając Twoje wątki (odpowiadałem wytrwale, więc niech mi będzie wolno wyrazić refleksję) dochodzę do wniosku, że wychodzisz z pewnej postawy, która powoduje, że bardziej skupiasz się na szukaniu pytań (i zastrzeżeń!) niż na poznaniu odpowiedzi.

Takie podejście - ile byśmy nie odpowiadali - do niczego nie prowadzi i nie zaprowadzi.
Spróbuj najpierw poznać, ogarnąć trochę szerzej, przyjmując za dobrą monetę to, co Bóg wymyślił (zapewniam Cię, że urządził to lepiej niż możemy wymyślić :) ) .

Jak już ogarniesz trochę szerzej, wówczas będziesz w stanie postawić pewne pytania, wyjaśnić wątpliwości. Bo na razie jest to bardzo nieuporządkowane.

Przepraszam, że to piszę - nie jest absolutnie moim celem dotknięcie Cię - po prostu nie widzę innej możliwości, abyś doszła do ładu.

Chcę też, byś mnie dobrze zrozumiała: wątpliwości i pytania ma każdy (przynajmniej każdy zdrowy) człowiek. I to dobrze, bo to jest element tego, że jesteśmy wolnymi osobami. Jednak do niczego nie doprowadzi dość - przyznaj proszę to - chaotyczne skupianie się na kolejnych wątpliwościach i "pomysłach jak wolałabym, żeby Bóg zrobić, zamiast robić to, co zrobił".

pozdrawiam Cię serdecznie

 Re: Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: Estera (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2026-01-01 17:00

"No właśnie uważam, że ludzie w większości przypadków zatrzymują się na „wiecznym dziecięctwie” na Ziemi. Tak jak powiedział Sokrates „wiem, że nic nie wiem” [i dopiero się uczę]. W porównaniu z umysłem Boga, umysł człowieka zawsze pozostanie umysłem na poziomie dziecka, przynajmniej na Ziemi."

Umysł dziecka nie jest rozwinięty ze względu na to, że ma nierozwinięte struktury mózgowe i nie jest w stanie do pewnego wieku np. rozróżnić dobra od zła, przewidywać konsekwencji swoich czynó itd. Dorosły to potrafi, i to nie jest kwestia wiedzy.

"Nie czytam regularnie, ponieważ kiedy zaczynam czytać, w mojej głowie pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi."

No i? ": "Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa" - to myśl przypisywana św. Hieronimowi. Jak chcesz poznać, skoro nie chcesz poznać?

"Mam umysł analityczny i ten typ tak niestety ma. Słucham Słowa Bożego w Kościele, lecz niestety kazania następujące po czytaniach nie wyjaśniają wątków najbardziej niezrozumiałych, czyli zazwyczaj jak wychodzę z Kościoła, wiem tyle, ile wiedziałam przed kazaniem, stąd moje pytania na forum."

Serio, przedstawiasz się jako dociekliwa, twierdzisz, że masz umysł analityczny i ograniczasz się do tego, co słyszysz na kazaniach? W dobie internetu i wiedzy na wyciagniecie ręki? Przecież to sprzeczność sama w sobie.

"Tak, wygoda marionetki, ale okupiona wcześniej heroiczną decyzją / prośbą o odebranie wolnej woli na zawsze. Myślisz, że taka decyzja byłaby łatwa?"

Na pewno byłaby wygodna i dla niektórych łatwiejsza ni decyzja o rozwoju i dojrzewaniu. Na ten temat już sporo słów padło w Twoich wątkach, przeanalizowałaś wszystko?

"Za mało Bóg dał mi się poznać, żebym za nim aż tak bardzo tęskniła."

Bo podjęłaś decyzję, że chcesz Go poznać na minimum, co wynika z Twoich słów o tym, co w tym kierunku robisz. Streszczasz tu dokładnie to samo, o czym piszesz od kilku wątków: Bóg ma dać się poznać, Bóg ma za Ciebie wybrać, Bóg ma za ciebie decydować. Totalny brak samodzielności.

 Re: Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: Akittm (---.9.150.240.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-01-02 07:10

"Lepiej polegać na Bogu niż na swojej wolnej woli, która jest jak chorągiewka na wietrze."

Pan Bóg nie zostawił nas. Dał nam przykazania, Słowo Boże, siebie w Najświętszym Sakramencie, sakramenty, Kościół... Jego wola nie jest tajna. Nie musimy jej wymyślać. Trzymając się Boga, przestajemy być jak te chorągiewki.

Więcej pytań niż odpowiedzi? Dociekliwą osobę powinno to ucieszyć. W przeciwnym razie jest ona leniwą, nie dociekliwą. Zyskujesz pytania, na które możesz szukać odpowiedzi. A czytając Słowo Boże codziennie, możesz się okazać, że zaczniesz otrzymywać odpowiedzi więcej.

Hbr 4,12: Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca4.

Czytanie Słowa Bożego to nie tylko Twoje działanie.

 Re: Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-01-02 10:51

Moim zdaniem problemem nie są:
- natura ludzka,
- wolna wola,
- inność nieba od ziemi,
- dzieło Boga (doskonałego),
- "winy" Boga stworzyciela
i tak dalej.

Tu zupełnie nie chodzi o rozważania "poznawcze", teologiczne, filozoficzne czy podobne. Nie o teoretyczne wyjaśnienia. Szkoda sił. Tu chodzi o wewnętrzny problem Dociekliwej, której dociekania nie zasadzają się bynajmniej na poznawaniu, ale na swoistym żalu, pretensji, wynikającej z nieumiejętności przyjęcia życia, jakie jest.
Życia, w którym się wybiera, jest się samodzielnym i ponosi się odpowiedzialność. I dalej - kłopot polega na lęku oraz braku zaufania. (Resztę napisała Estera).

Przy czym nie widać chęci ruchu w tym kierunku, w stronę zmiany w sobie, pomocy sobie, jest seria "intelektualnych" zarzutów wobec Boga. Można i tak.
Widzę, że chciałabyś móc w tym uszkodzonym świecie raz a dobrze, z dużym wysiłkiem, może i heroizmem (używasz tej kategorii) zrzucić z siebie trud i żyć dalej dobrze, ale z automatu. I ze strachu przed piekłem (to słowa autorki, nie moja etykieta).
To jałowe, obawiam się.

"Nie gniewaj się, ale czytając Twoje wątki (odpowiadałem wytrwale, więc niech mi będzie wolno wyrazić refleksję) dochodzę do wniosku, że wychodzisz z pewnej postawy, która powoduje, że bardziej skupiasz się na szukaniu pytań (i zastrzeżeń!) niż na poznaniu odpowiedzi." Po trzykroć tak, Marku.

I odpowiedź wywołanej do tablicy:
Dociekliwa pisze:
„Hanna: Automatyzm, nawet o pozornie szlachetnym "kierunku na dobro" i na osobiste życzenie człowieka, jest uprzedmiotowieniem. I zdejmuje bieżącą odpowiedzialność. Taki idealny automat nie musiałby się więcej wysilać, uważać, decydować, rozeznawać. Raz prośba, spełnienie i finito. Wygoda marionetki. O to Ci chodzi?”
Tak, wygoda marionetki, ale okupiona wcześniej heroiczną decyzją / prośbą o w odebranie wolnej woli na zawsze. Myślisz, że taka decyzja byłaby łatwa?”
Odpowiadam pośrednio:
Przypuszczam, że jeśli ktoś tylko w tym, w byciu bezwolną marionetką widziałby swoje zbawienie, to mogłaby to być decyzja uwalniająca od trosk, od pracy, od wysiłku, przy okazji od trudu rozwijania się, więc dająca ulgę.
Nie mam potrzeby zastanawiania się nad tym, czy to decyzja łatwa. To gdybanie nic nie daje.

Wiesz, Dociekliwa, szkoda życia na nierealne scenariusze. Wyrusz lepiej w realistyczną stronę.

 Re: Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data:   2026-01-02 18:09

"podobno cel uświęca środki"

Katechizm Kościoła Katolickiego:

1759 "Nie można usprawiedliwić złego działania podjętego w dobrej intencji". Cel nie uświęca środków.

http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-1.htm

Proponuję lekturę całości - jako pomoc w (mądrych) dociekaniach.

 Re: Wolna wola a ogląd Boga: dlaczego ziemia nie jest jak Niebo?
Autor: B. (---.184.251.87.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-01-04 09:39

Św. Paweł napisał, że Bóg posłał go:
"17 /.../ abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.
18 Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.'
(1 list do Koryntian 1)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: