Autor: Dociekliwa (---.184.251.87.ipv4.supernova.orange.pl)
Data: 2025-12-31 17:55
W nawiązaniu do wątku: "Nie uważam, że człowiek jest dobrze stworzonym dziełem":
OK, skoro wolna wola jest niezbędna, żebyśmy prawdziwie kochali Boga, to niech zaistnieją warunki, okoliczności takie, aby jej istnienie nam nie zaszkodziło. Najlepszym dowodem na to, że da się to pogodzić jest Niebo: tam jest wolna wola i nie ma niebezpieczeństwa popełnienia grzechu. Dlaczego? „Bo człowiek widzi Boga jako Dobro absolutne, bez cienia wątpliwości i nie istnieje już żadna atrakcyjność grzechu. Św. Tomasz z Akwinu mówi: „Wola, która ogląda Boga bezpośrednio, nie może od Niego się odwrócić, bo widzi w Nim pełnię dobra.” Niestety, tylko niektórzy święci dostąpili takiego przywileju, aby mieć wizję Boga żyjąc na Ziemi. Podobnie niektórzy ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną i twierdzą, że byli otoczeni wszechogarniającą miłością Boga. Po takich doświadczeniach ich życie zmieniło się radykalnie. Niejednokrotnie przestali bać się śmierci, a nawet bardzo jej pragnęli, aby jak najszybciej znowu spotkać się z Bogiem. W takich okolicznościach wolna wola nie jest takim zagrożeniem, jak dla zwykłych ludzi, którzy nie mieli nadprzyrodzonych wizji. W takich okolicznościach patrzą oni na pokusy z innej perspektywy, podobnej do perspektywy, jaką mają ludzie w Niebie. Podsumowując: gdyby wszyscy mieli takie wizje, prawdopodobieństwo trafienia do piekła byłoby znikome. Dlaczego? Powtarzam za św. Tomaszem z Akwinu: „Wola, która ogląda Boga bezpośrednio, nie może od Niego się odwrócić”.
Ten opis świata zaprogramowanego na dobro teoretycznie brzmi jak opis Nieba, gdzie dobro by się stało tak naturalne / neutralne jak oddychanie na Ziemi.
I jeszcze parę zdań tytułem odniesienia się do powyższych postów, przy założeniu, kiedy wolna wola istnieje i nie mamy możliwości pełnego poznania Boga, więc grzech może się jawić jako atrakcyjny i mało szkodliwy. Czyli samo życie.
„Bóg jest Dobrem samym w sobie. On nie "wybiera" dobra tak, jak my wybieramy towar na półce. On po prostu jest wierny swojej naturze.” Dlaczego więc my – jako stworzenia, które zostały powołane do życia jako dobre – nie możemy być dobrzy sami w sobie i być wierni swojej naturze na obraz i podobieństwo Boga?
„Bóg uznał, że miłość, która może zostać odrzucona, jest cenniejsza niż posłuszeństwo, które jest wymuszone naturą.” Czyli Bóg uznał, że kiedy odrzucimy Jego miłość i przez to trafimy do piekła, będzie czymś cenniejszym niż posłuszeństwo wymuszone naturą, które przywiedzie nas do Nieba?
„Amputacja woli i amputacja ręki” „Ręka jest narzędziem, wola jest źródłem.” Tak zgadzam się i każdy problem najlepiej wykorzeniać właśnie u źródła, bez bawienia się w półśrodki.
„Bóg chce zbawić Ciebie, a nie "coś", co po Tobie zostanie po usunięciu Twojej osobowości.” I to jest materiał na oddzielny wątek na forum pt. Co z nas zostanie po śmierci? Nie mam na myśli ciała tudzież jego szczątków, ale naszą duchową naturę pośmiertną. Czy właśnie aby nasza osobowość nie zostanie usunięta / zupełnie zmieniona ze względu na kompletnie odmienne środowisko, w jakim się znajdziemy? Skoro widząc Boga, nie będziemy potrzebowali już niczego, ani naszych bliskich, ani naszych talentów, ani zainteresowań, ani umiejętności, które szły w parze z „ziemskimi okolicznościami przyrody”, będziemy mieli zupełnie inne pragnienia ( Bóg sam wystarczy ) niż te na Ziemi to czy w ogóle to będziemy jeszcze my. A propos: na pewno moja skłonność do „filozofowania” i rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze, aby jak najwięcej zrozumieć, zniknie po śmierci, ale w takim razie czy to będę wciąż ja?
„Argument z Lucyfera: "Zaprogramowanie" na zło?” „Gdyby Bóg „odebrał” wolną wolę Lucyferowi, Lucyfer przestałby cierpieć w piekle, bo przestałby istnieć jako podmiot.” I to jest genialny pomysł tj. gdyby Bóg odebrał wolną wolę Lucyferowi to Lucyfer przestałyby cierpieć w piekle, a jeśli Lucyfer przestałyby istnieć jako podmiot, to przestałyby zwodzić ludzi na pokuszenie. I wilk (=Lucyfer) byłby syty i owca (=człowiek) cała.
„Piekło jest tragiczne właśnie dlatego, że potępiony nadal chce zła swoją wolną wolą.”
I tego kompletnie nie mogę zrozumieć, jak można całą wieczność chcieć zła. Nawet najgorszym zbrodniarzom na świecie zdarzało się „popełniać” dobre uczynki. Nie ma człowieka, który by był w 100% zły, choćby ze względu na to, że w każdym człowieku jest boski pierwiastek. Jeżeli w czasie ziemskiego życia ktoś był np. w 80% zły, a w 20% dobry to dlaczego nagle po śmierci staje się w 100% zły. Czy wtedy to aby na pewno byłaby ta sama osoba / osobowość, która na Ziemi była w stanie dać z siebie te 20% dobra?
Analogia: „Matka, dziecko i nóż” „Matka zabiera nóż, by dziecko dorosło i nauczyło się nim bezpiecznie kroić chleb. Celem Boga nie jest trzymanie nas w wiecznym dzieciństwie (bezwolności), ale doprowadzenie nas do "miary wielkości według pełni Chrystusa".
No właśnie uważam, że ludzie w większości przypadków zatrzymują się na „wiecznym dziecięctwie” na Ziemi. Tak jak powiedział Sokrates „wiem, że nic nie wiem” [i dopiero się uczę]. W porównaniu z umysłem Boga, umysł człowieka zawsze pozostanie umysłem na poziomie dziecka, przynajmniej na Ziemi. Nawet jak będzie się nam wydawało, że uczyniliśmy bardzo duży postęp to i tak to będzie niczym wobec "miary wielkości według pełni Chrystusa".
„Bóg nie chce nas "przemycić" do nieba jako pasażerów na gapę, którzy są tam wbrew swojej (choćby ułomnej) naturze. On chce, byśmy weszli tam jako przyjaciele (J 15,15). Przyjaźń wymaga dwóch wolnych woli, które chcą tego samego.”
Tak, ale przyjaźń też wymaga, żeby ratować słabszego przyjaciela z opresji jaką jest piekło. I to ratować skutecznie wszelkimi możliwymi środkami, a podobno cel uświęca środki.
„Gdy prosisz o zastąpienie Twojej woli, Bóg odpowiada: "Moja łaska Ci wystarczy"
To się okaże czy wystarczy. Jeśli człowiek trafi do Nieba to znaczy, że wystarczyła, a jeśli do piekła to znaczy, że nie wystarczyła. Lepiej polegać na Bogu niż na swojej wolnej woli, która jest jak chorągiewka na wietrze.
„To paradoks: używasz swojej wolności, by błagać o jej odebranie z miłości do Boga. To najpiękniejszy dowód na to, że Twoja wolna wola wcale nie jest taka zła, jak myślisz – skoro potrafi wygenerować taką tęsknotę za Bogiem.”
No właśnie obawiam się, że nie jest tak różowo jak to opisujesz, ponieważ boję się używania mojej wolności ze strachu przed piekłem, a nie z miłości do Boga. Za mało Bóg dał mi się poznać, żebym za nim aż tak bardzo tęskniła. Wierzę jedynie, że po śmierci otworzą mi się oczy i zakocham się z Bogu od pierwszego wejrzenia na wieczność. Tylko, żeby chciał mnie potem przyjąć do sobie do Nieba.
„Akittm: Czy regularnie czytasz Słowo Boże? Polecam codzienne czytanie.”
Nie czytam regularnie, ponieważ kiedy zaczynam czytać, w mojej głowie pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. Mam umysł analityczny i ten typ tak niestety ma. Słucham Słowa Bożego w Kościele, lecz niestety kazania następujące po czytaniach nie wyjaśniają wątków najbardziej niezrozumiałych, czyli zazwyczaj jak wychodzę z Kościoła, wiem tyle, ile wiedziałam przed kazaniem, stąd moje pytania na forum.
„Hanna: Automatyzm, nawet o pozornie szlachetnym "kierunku na dobro" i na osobiste życzenie człowieka, jest uprzedmiotowieniem. I zdejmuje bieżącą odpowiedzialność. Taki idealny automat nie musiałby się więcej wysilać, uważać, decydować, rozeznawać. Raz prośba, spełnienie i finito. Wygoda marionetki. O to Ci chodzi?”
Tak, wygoda marionetki, ale okupiona wcześniej heroiczną decyzją / prośbą o odebranie wolnej woli na zawsze. Myślisz, że taka decyzja byłaby łatwa?
|
|