logo
Sobota, 17 stycznia 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Dla życiowego spokoju narzeczony nie chce dzieci.
Autor: Ola (31 l.) (---.31.58.22.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2026-01-01 07:30

5 lat temu poznałam wierzącego człowieka, z którym weszłam w związek. Sama nie byłam mocno wierząca i myślę, że miałam zły wpływ na òwczesnego “chłopaka”. Zamieszkaliśmy razem bez ślubu. Do kościoła nie chodziliśmy. Jednak we mnie coś zmieniło się w tamtym roku. Zaczęłam uczęszczać na mszę. Najpierw sama, potem narzeczony dołączył. Zaręczyliśmy sie. Ja bardzo chce ślubu i przystępowania do sakramentów. Pojawia się jednak problem, bo narzeczony nagle zmienił zdanie i stwierdził, że nie chce burzyć życiowego spokoju i nie chce mieć dzieci. Mamy oboje po 31 lat, mam wrażenie, że to ostatni dzwonek. Co robić? Czy ma ktoś jakieś dobre rady? Rozmowy niewiele zmieniają :( Czy pozostaje jedynie się rozejść?

 Re: Dla życiowego spokoju narzeczony nie chce dzieci.
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2026-01-12 16:43

Nie da się zawrzeć ważnego sakramentu małżeństwa od początku zakładając, że nie ma w nim być dzieci. Dobrze, że ta kwestia wyszła na jaw przed ślubem.

 Re: Dla życiowego spokoju narzeczony nie chce dzieci.
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2026-01-14 13:21

Olu,

Wygodnictwo zamiast dzieci? Skoro "rozmowy niewiele zmieniają" - jak piszesz, to postaw sprawę jasno. Przecież nie musisz się godzić na jakieś nagłe i niespodziewane kaprysy, dziwactwa narzeczonego, bo za jakiś czas może Cię zaskoczyć jeszcze czym innym. Nie pozwól ignorować własnych oczekiwań. Tak więc zrezygnuj ze ślubu i zostaw go, bo czas ucieka.. Jesteście ze sobą już 5 lat.

 Re: Dla życiowego spokoju narzeczony nie chce dzieci.
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-01-14 15:51

On ma prawo mieć inne poglądy, nie chcieć dziecka itd.
Ale to prawo nie oznacza, że masz się temu podporządkować.
Ponieważ ślub z założeniem (choćby jednej strony) jest od początku nieważny, więc postaw sprawę jasno.

Prawdę mówiąc (nie wiem, czy nie posuwam się za daleko - chyba tak, ale proszę, weź i taki aspekt pod uwagę) nie wiem, czy warto pytać, czy od razu wiać.
Bo jeśli teraz On się zgodzi tylko ze względu na to, że jest to warunek, to może się zdarzyć, że albo później nie dotrzyma, albo będzie Ci to wypominał.

Jasne, że Go nie znam, łatwo mi tak gadać, może Go krzywdzę dopuszczaniem takiej możliwości, ale trzeba i takie zagrożenie wziąć pod uwagę - zwłaszcza że ta niechęć do dzieci trochę na to chyba wskazuje...

5 lat to kupa czasu. Szkoda. Ale z drugiej strony, jeśli decyzja ma być na "nie" to najwyższy czas wiać - żeby nie stracić więcej.

Nie zazdroszczę Ci decyzji.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: