Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data: 2026-01-11 12:26
Wasz spór chyba trochę zależy, od tego, do rozumie się pod pojęciem "Bóg potrzebuje".
To prawda, że Bóg jest bytem zupełnym i prostym - a więc nie cierpi, nie odczuwa braków i niczego nie potrzebuje.
Jednak jest także Miłością - a więc (w nieco innym znaczeniu tego słowa) "potrzebuje, by Ci, których kocha, byli szczęśliwi".
Nie ze względu na Jego potrzeby czy deficyty (których nie ma), ale ze względu na swoją miłość do stworzeń.
Wydaje się że teologia coraz bardziej przychyla się do poglądu że Bóg jest „niecierpiętliwy” co do swojej doskonałej natury, ale przeżywający cierpienie w Osobach Boskich. Jan Paweł II w "Dominum et vivificantem" pisze:
„Czyż więc 'przekonywać o grzechu' - nie musi równocześnie znaczyć: objawiać cierpienie? Objawiać ból, niepojęty i niewyrażalny, jaki z powodu grzechu w jego antropomorficznej wizji Księga święta zda się dostrzegać w 'głębokościach Bożych', w samym niejako sercu nieogarnionej Trójcy? Kościół, czerpiąc natchnienie z Objawienia, wierzy i wyznaje, że grzech jest obrazą Boga. Co odpowiada tej 'obrazie' w niezgłębionym życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego, temu odrzuceniu Ducha, który jest Miłością oraz Darem? Pojęcie Boga, jako Bytu absolutnie doskonałego, wyłącza z pewnością wszelki ból pochodzący z braku czy zranienia; jednakże w 'głębokościach Bożych' jest miłość ojcowska (…). Pismo Święte mówi nam o Ojcu, który współczuje człowiekowi, dzieląc jakby jego ból. Ostatecznie ów niezgłębiony i niewypowiedziany 'ból' Ojca zrodzi nade wszystko całą przedziwną ekonomię miłości opiekuńczej w Jezusie Chrystusie, ażeby - poprzez mysterium pietatis -Miłość mogła się okazać potężniejsza od grzechu w dziejach człowieka.”(za https://web.archive.org/web/20050428091624/http://www.vatican.va/edocs/POL0058/_PD.HTM )
Dla zrozumienia tej kwestii papież Benedykt XVI (wówczas jeszcze kardynał) w rozmowie z P.Seewaldem (Bóg i świat. Wiara i życie w dzisiejszych czasach) przywołuje Orygenesa:
„Starożytny świat grecki wskazał na niezmienność Boga, a tym samym ukazał Go również jako czystego ducha, który nie może odczuwać, a tym bardziej cierpieć. Chrześcijan wizja ta skłoniła do pytania, jak rzeczywiście wygląda sprawa z Bogiem. Orygenes pięknie powiedział kiedyś: Bóg nie może co prawda cierpieć, ale może współ-cierpieć. To znaczy: może się utożsamiać z nami, cierpiącymi. Identyfikacja ta jest wielkim aktem miłości, w której Bóg w Jezusie utożsamia się z nami aż po sferę cielesności – a tym samym utożsamia nas z Nim i wciąga w Jego miłość”/za ks.Jerzy Szymik, Współczujący Bóg, https://mateusz.pl/wam/zd/46-szymik.htm - polecam cały artykuł!/
Chyba właśnie o czymś takim mowa w Ewangelii, gdy Zachariasz mówi o mającym nastąpić narodzeniu Chrystusa jako o owocu "litości" Boga:
"Jego ludowi dasz poznać zbawienie, co się dokona przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju."(Łk 1,77-79)
Podobnie u Jeremiasza czytamy:
"Jeżeli zaś tego nie posłuchacie, będę potajemnie płakał nad waszą pychą. Będę płakał nieustannie i zamienią się w potoki łez moje oczy, bo trzoda Pańska idzie w niewolę."(Jr 13,17)
Oczywiście cokolwiek mówimy o Bogu jest skażone naszym ludzkim sposobem postrzegania Tego, Który jest Niepoznawalny. Całkiem zwyczajnie, nie mamy pojęć, terminów by opisywać Boga.
Wydaje mi się to ważne, bo zmienia perspektywę myślenia o Niebie i piekle:
1. Bóg bardziej kocha mnie niż ja siebie
2. Z punktu 1 wynika, że moje Piekło byłoby zatem dla Niego znacznie poważniejszym cierpieniem niż dla mnie - ze względu na Jego serdeczne współczucie
Można to (duże uproszczenie0 przyrównać do stanu kochającego rodzice, którego dziecku dzieje się krzywda i nie daje sobie pomóc.
Piekło jest owocem pozostawienia człowiekowi prawa wyboru, prawa do odrzucenia bożej miłości, skazania Boga na cierpienie. Bóg nam to prawo pozostawia, ponieważ szanuje nas jako osoby, naszą odrębność od Niego.
Niemniej jest to z Jego strony ofiara heroiczna, bowiem naraża Go na wieczne empatyczne "cierpienie" z miłości do ukochanej osoby.
|
|