logo
Sobota, 07 luty 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: Kropka (185.227.191.---)
Data:   2026-01-31 18:22

Kilka lat temu, będąc trochę w dołku i poczuciu, że absolutnie nie mam nic do stracenia poprosiłam Boga w bardzo szczerej modlitwie o to, by zesłał mi osobę, która by naprawdę mnie pokochała. Wymieniłam konkretne cechy charakteru, oraz kilka konkretnych cech wyglądu . Dodałam kilka drobiazgów, które chciałam by się pojawiły np. żeby ta osoba lubiła gotować, pamiętam, że przeszła mi przez myśl kwestia, że nie przeszkadzałoby mi gdyby nosila okulary. Oraz kilka szczegółów, które później spełniły się co do joty. Pomyślałam, że jeśli Bóg istnieje i naprawdę może wszystko, niech spełni moją prośbę i niech ktoś naprawdę będzie dla mnie, ktoś kto by szczerze się mną zachwycił, przy kim bym mogła kochać i czuć się kochana. I najlepiej, aby ta osoba pojawiła się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia- więc około miesiąca czasu dbałam na spełnienie mojej prośby. Bardzo ważne, jest to że podczas tej modlitwy określiłam że chciałabym poczuć jak to jest być kochanym chociaż przed 3 dni, a potem poprawiłam tą myśl że chociaż tydzień chciałbym być kochaną. Oddałam w pełni tą kontrolę podczas tej modlitwy. Jeśli jest naprawdę Jezus niech działa. Wszystko się spełniło. Autentycznie taka osoba się pojawiła. Jak na miarę szyta. Bardzo odpowiednią, wydawała się bardzo zaangażowana w tą relację, podchodziła bardzo dojrzale. I rzeczywiście przez tydzień byłam szczęśliwa. Potem coś jakby zmieniło za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Osoba urwała ze mną kontakt. Próbowałam odbudować relacje, ale bezskutecznie. Czy mogę prosić Boga żeby przywrocil mi tą osobę do mojego życia, czy mogę modlić się o kogoś innego? Czy Bóg mógł pozwolić na spełnienie mojej prośby wiedząc, że będzie dla mnie potem to bardzo bolec? Czy Bóg zawsze dotrzymuje słowa słysząc szczere modlitwy, pełne zawierzenia i oddania sprawczości samemu Bogu?

 Re: Uważaj, o co prosisz – moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-02-01 01:49

Dawno, dawno temu... kiedy byłam jeszcze studentką, na jakichś letnich wakacjach duszpasterstwa akademickiego, ktore łączyly formację z wędrowkami, pewien mądry ksiadz mówił nam o czymś takim:
uważaj, co mówisz do Pana Boga, bo potrafi bardzo, bardzo dokładnie wypełnić to, co mówisz, bierze to niezwykle serio.
Minęło -dzieści lat i powiem Ci, że to działa: Pan Bóg traktuje ludzi bardzo, bardzo poważnie. Jeśli widzi w tym sens (nie muszę tego rozumiec) - trzyma się ich słów, ich deklaracji... Pokazuje czasem, jak może wyglądać odpowiedzialność. Wychowuje.

Jeśli prosisz, proś rozważnie, żebyś się nie zdziwiła konkretem spełnienia (chcesz tydzień znajomości? masz tydzień i to właśnie tyle, więc "nie ma powodu do reklamacji").

- Jeśli coś obiecujesz, obiecuj bardzo roztropnie, nie na chybcika, żebyś się za 25 lat nie zdziwiła, że Pan Bóg Cię trzyma za słowo, mimo że już kompletnie zapomniałaś.

- Jeśli chcesz coś lub nawet siebie ofiarować, to rób to mądrze, nawet z uprzednim omówieniem ze spowiednikiem czy kierownikiem duchowym, żebyś się nie zdziwiła za rok czy 30 lat, że "coś się stało, coś się wywróciło do góry nogami, może Ci odebrano, coś straciłaś, czegoś nie ma, cos jest niewygodnego" - może 25 lat temu przyrzekłaś, że oddasz, wyrzekasz się, ofiarowujesz w intencji itp. i teraz sie to realizuje, ale Ci juz nie na rękę...

 Re: Uważaj, o co prosisz – moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: Kropka (185.227.191.---)
Data:   2026-02-01 10:20

Rzeczywiście, śmiało można stwierdzić, że nie powinnam mieć powodów do reklamacji, skoro dostałam to o chciałam z bardzo dużą obfitością i sumiennością wysłuchania mej prośby.
Zastanawiam się też nad jedną kwestią która zaczyna mnie trochę przerażać. Czy jeśli podczas tej modlitwy proszącej (będąc jednak lekkomyślną oraz nie do końca świadomą wagi swoich słów, konsekwencji i tego że to może być dla mnie jednak zgubne oraz krzywdzące) jeśli użyłam sformułowania, że proszę o spełnienie choćbym więcej nigdy w życiu miała już nie zaznać takiego uczucia kochania i miłości. Obawiam się, że mogłam takich słów użyć. W tamtym momencie uważałam, że nie jestem wystarczająca, że nie zasługuje na miłość. Teraz wiem, że to było bardzo głupie. wiele przepracowałam, bardzo zmądrzałam, przybliżyłam się do Boga. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, lęk niepokój, nie umiem sobie z tym poradzić. Czy mogę prosić Boga o zmianę? O drugą szansę?

 Re: Uważaj, o co prosisz – moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2026-02-01 15:23

"Czy Bóg zawsze dotrzymuje słowa słysząc szczere modlitwy, pełne zawierzenia i oddania sprawczości samemu Bogu"?

Pan Bóg zawsze dotrzymuje słowa, nie inaczej było w tym przypadku. Ale jednocześnie chce zawiązać z człowiekiem coś w rodzaju spółki zawiązywanej w określonym celu. A spółki mają to do siebie, że trzeba coś do nich wnieść -pieniądze, albo dobra trwałe, tak zwany aport. W Twoim przypadku takim "aportem" jest zaangażowanie. Pan Bóg dał Ci poznać konkretną osobę, ale reszta, czyli to, czy będzie ona chciała z Tobą być, zależy od Ciebie. Podejmij działania ukierunkowane na rozwój tej relacji, a być może będzie dobrze. Być może, bo ta druga osoba może mieć własne, całkiem słuszne argumenty przemawiające za tym, że bycie razem w Waszym konkretnym przypadku nie byłoby dobrą decyzją.

"Teraz wiem, że to było bardzo głupie".

Ty wiesz, że takie sformułowanie było nieodpowiednie teraz, bo zdałaś sobie z tego sprawę. Pan Bóg wiedział to już wtedy, gdy było ono dopiero w Twojej głowie. A On nie łapie za słówka, podobnie jak nie spełnia tych z naszych próśb, które miałyby nam zaszkodzić. Jeśli masz wyjść za kogoś za mąż, to wyjdziesz. W swoim czasie. Poznawaj ludzi, rozwijaj relacje, w końcu podejmij decyzję. I nie martw się, że powiedziałaś "za dużo" w związku z czym będziesz sama do końca życia. Skoro człowiek ma rozum i potrafi kochać, to Pan Bóg tym bardziej. A miłość ma, podobno, różne oblicza.

 Re: Uważaj, o co prosisz – moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: Bea (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-02-01 23:23

To nie był człowiek Boży. To był manipulator, może z narcystycznym zaburzeniem osobowości, love-bomber, zastosował ghosting. Poczytaj sobie.
Nie wszystko złoto, co się świeci.
I nie, Bóg nie zawsze spełnia prośby ludzi.
Mogłabym powiedzieć, że w moim życiu, najczęściej nie spełnia.
Oczywiście, że możesz prosić, nie ma ograniczeń, ani limitów czasowych (no, może prócz końca ziemskiego życia, choć nie jestem pewna, może w niebie też można prosić, np. dla innych)

 Re: Uważaj, o co prosisz – moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-02-02 10:42

Będę w kontrze do większości się tu wypowiadających: moim zdaniem Pan Bóg nie miał nic wspólnego z sytuacją, jaką opisujesz. Nie wszystko, co nas spotyka, jest Bożym działaniem (gdyby tak było, nikogo by nie zamordowano).

Również koncepcja - tak licznie tu reprezentowana - że jak się Boga o coś prosi, ale niedokładnie sformułuje, to Bóg zrobi literalnie tak, jak sformułowano (a nie tak, jaka była intencja) wydaje mi się raczej bliższa koncepcji magicznych (gdzie kluczowe jest sformułowanie zaklęcia) niż chrześcijańskich.

 Re: Uważaj, o co prosisz – moja modlitwa spełniła się co do joty (i co z tego wynikło).
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2026-02-03 11:58

1. Dzięki Ci Boże, że mnie wysłuchałeś.
2. I dzięki Ci Panie, że mnie nie wysłuchałeś, bowiem bądź wola TWOJA a NIE moja...
I tyle, może aż tyle.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: