Autor: Kropka (185.227.191.---)
Data: 2026-01-31 18:22
Kilka lat temu, będąc trochę w dołku i poczuciu, że absolutnie nie mam nic do stracenia poprosiłam Boga w bardzo szczerej modlitwie o to, by zesłał mi osobę, która by naprawdę mnie pokochała. Wymieniłam konkretne cechy charakteru, oraz kilka konkretnych cech wyglądu . Dodałam kilka drobiazgów, które chciałam by się pojawiły np. żeby ta osoba lubiła gotować, pamiętam, że przeszła mi przez myśl kwestia, że nie przeszkadzałoby mi gdyby nosila okulary. Oraz kilka szczegółów, które później spełniły się co do joty. Pomyślałam, że jeśli Bóg istnieje i naprawdę może wszystko, niech spełni moją prośbę i niech ktoś naprawdę będzie dla mnie, ktoś kto by szczerze się mną zachwycił, przy kim bym mogła kochać i czuć się kochana. I najlepiej, aby ta osoba pojawiła się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia- więc około miesiąca czasu dbałam na spełnienie mojej prośby. Bardzo ważne, jest to że podczas tej modlitwy określiłam że chciałabym poczuć jak to jest być kochanym chociaż przed 3 dni, a potem poprawiłam tą myśl że chociaż tydzień chciałbym być kochaną. Oddałam w pełni tą kontrolę podczas tej modlitwy. Jeśli jest naprawdę Jezus niech działa. Wszystko się spełniło. Autentycznie taka osoba się pojawiła. Jak na miarę szyta. Bardzo odpowiednią, wydawała się bardzo zaangażowana w tą relację, podchodziła bardzo dojrzale. I rzeczywiście przez tydzień byłam szczęśliwa. Potem coś jakby zmieniło za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Osoba urwała ze mną kontakt. Próbowałam odbudować relacje, ale bezskutecznie. Czy mogę prosić Boga żeby przywrocil mi tą osobę do mojego życia, czy mogę modlić się o kogoś innego? Czy Bóg mógł pozwolić na spełnienie mojej prośby wiedząc, że będzie dla mnie potem to bardzo bolec? Czy Bóg zawsze dotrzymuje słowa słysząc szczere modlitwy, pełne zawierzenia i oddania sprawczości samemu Bogu?
|
|