Autor: Tomasz (---.dynamic.play.pl)
Data: 2026-02-07 22:20
Swego czasu czasami modląc się za zmarłych używałem często spotykanego zwrotu "Za wszystkie dusze w czyśćcu cierpiące". Jednak później doszedłem do wniosku, że w zasadzie nie wiem, co jest w czyśćcu, że czasami cierpienie ma wartość oczyszczającą i może nie warto za wcześnie z niego rezygnować i kondensować modlitwę wyłącznie na cierpieniu. Zmieniłem ten zwrot na taki: "Za wszystkich zmarłych, którym moja modlitwa może pomóc". Jednak później po namyśle doszedłem do wniosku, że to nie moja modlitwa może pomóc, a Bóg. Dlatego teraz używam zwrotu: "Za wszystkich zmarłych, którym Ty, Boże, możesz pomóc". Ale zastanawiam się, czy ten zwrot też jest poprawny. Może nie tylko Bóg, ale i ktoś inny (np. święci, Maryja, aniołowie) jakoś mogą pomóc zmarłym osiągnąć możliwie najwyższy poziom szczęścia? Chociaż nie wiem, czy bezosobowy zwrot "Za wszystkich zmarłych, którym można pomóc" będzie najlepszy.
Wiem, że użycie w dobrej wierze w modlitwie nieodpowiednich słów nie spowoduje, że Bóg zrobi coś złego. Bóg zna wszystko, co stworzył i wie, czego naprawdę nam potrzeba. Ale przecież modląc się świadomie wybieramy pewne słowa i precyzujemy, o co się modlimy. Zgadza się, jest to chyba bardziej potrzebne nam samym niż Bogu. Tym nie mniej nie modlimy się np. słowami "Panie Boże, Ty już wiesz co" albo "Panie Boże, ble-ble gu-gu" licząc na to, że Bóg i tak wie, czego potrzeba. Dlatego myślę, że kwestia rozumienia tego, o co prosimy też jest w jakiś sposób potrzebna. A żeby rozumieć, o co prosimy chyba należy używać zrozumiałych dla nas słów i sformułowań.
Odnośnie czyśćca i kwestii tego, jak wygląda życie po śmierci - niewiele wiemy. Nie wiadomo, czy tam jakoś biegnie czas i jak jest powiązany z naszym czasem. Na pewno modlitwa za zmarłych ma sens, ale nie wiem, czy jest tak, że np. uzyskując odpust zupełny za kogoś uzyskujemy go w tamtym świecie w tak samo biegnącym czasie, jak u nas. To może być jakoś inaczej - może być tak, że sekunda u nas odpowiada tysiącowi lat tam, a może być też odwrotnie i te dwie rzeczy wcale nie muszą się wzajemnie wykluczać. Myślę, że może być też tak, że modląc się nawet za osoby które w jakiś sposób już osiągnęły niebo też nie "marnujemy" tej modlitwy, bo może nasza modlitwa teraz została przez Boga w pewien sposób wysłuchana i spełniona już wcześniej, zanim w naszym czasie zdążyliśmy się pomodlić.
Jeśli umrze ktoś nam znany i modlimy się za niego to modlimy się np. "Za zmarłego wujka Edka" nie precyzując, czy znajduje się w czyśćcu, czy nie. Ufamy, że nasza modlitwa zostanie wysłuchana i Bóg pomoże wujkowi Edkowi osiągnąć wieczne szczęście i nie wnikamy, jak i kiedy to nastąpi czy już nastąpiło według naszego czasu. Po prostu modlimy się i ufamy, że Bóg naszą prośbę jakoś spełni.
Podobnie według mnie precyzyjniej jest mówić o ludziach zmarłych (bo to dotyczy czegoś, co zdarzyło się w naszym świecie w konkretnym momencie) niż o duszach w czyśćcu. Modlimy się za ludzi, którzy odeszli z naszego świata i polecamy ich Bogu, aby tam, gdzie się znaleźli jak najszybciej (najszybciej według tamtego czasu, o ile tam w ogóle pojęcie czasu ma jakiekolwiek znaczenie) osiągnęli najwyższy możliwy dla nich poziom wiecznego szczęścia.
Co o tym myślicie?
|
|