Autor: Martha78 (---.107.143.41.protonet.pl)
Data: 2026-02-25 10:31
Wierna,
odpowiadając, chciałabym się zatrzymać nad słowami: „nie porzucam jej (wiary) ze strachu” i „czuję się jakbym dźwigała wielki ciężar”. To pokazuje, że problemem może nie być brak „prawdziwej wiary”, tylko obraz Boga, który w Tobie budzi lęk. Jeśli wierzysz głównie dlatego, że się boisz, to trudno, żeby ta wiara dawało radość. Strach może zatrzymać przy religii, ale nie buduje relacji.
Może warto najpierw pozwolić sobie na uczciwe pytania i nawet wątpliwości, bez poczucia winy. Bóg, który jest Miłością, nie "obraża się" na szczerość. Być może potrzebujesz nie więcej praktyk, ale spokojnego przyjrzenia się w jakiego Boga tak naprawdę wierzysz? Czy to Bóg groźny i wymagający, czy ktoś, kto rozumie Twój lęk? Wiara nie powinna być ciężarem nie do uniesienia. Czasem dojrzewa właśnie wtedy, gdy odważymy się przestać udawać i powiedzieć Bogu wprost: „boję się i nie umiem kochać”.
|
|