logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: Tomasz (21 l.) (---.play-internet.pl)
Data:   2026-04-04 14:35

Witam mam 21L i od kilku lat ogromny problem z wiarą na starcie powiem że nie byłem dobrą osobą w swoim życiu zrobiłem wiele złego ale nie o tym dziś mowa.caly czas wyczuwam obecność złego ducha pokazuje mi rzeczy złe okropne jest jak bestia.od kiedy pamiętam przeżywam bardzo dziwne doznania mój cień nie wygląda jak zwykły cień gdzie nie otworzę social mediów i słyszę coś negatywnego to jakby to było kierowane w moją stronę .Na początku w to wierzyłem i wierzyłem też w to że to Bóg mi robi ,zawsze jak czytam biblię i jest coś o grzesznikach to czuję jakbym zmierzał do piekła parę razy miałem takie naprawdę złe opętanie gdzie kiedy się modliłem to zobaczyłem jezusa ukrzyżowanego i poczułem ogromne ciepło w środku po czym zły mnie nakłaniał żebym wydłubał sobie oczy i prawie mu się to udało ,miałem palec już głęboko za okiem ale tego nie zrobiłem ,gdy patrzę w lustro to jakbym widział diabła albo demona ,moje ręce nie przypominają już moich rąk ,nie ma we mnie życia ,ukazuje mi się jako kolega któremu zrobiłem krzywdę i ma na tyle mocy że nawet często poruszam się jak ten kolega i odczuwam jego energię ,a potem ten sąd że go okradłem że jestem przeklęty że nie ma dla mnie nadzieja przerażające jest to co widzę ,już codziennie tworzy w mojej głowie jakieś dziwne historie nie mogę z tego wyjść używa często słów z biblii np:mówi cały czas o babilonie i o tej kobiecie z apokalipsy i kiedy wchodzę do budynku mówi że tam wszedłem ,widzę cały czas te same godziny ,raz tak mnie otumanił że przepraszam…zjadłem coś czego nie powinienem choć słyszałem wtedy ten głos nie zapieraj się siebie głupi grzeszniku zmienia cały czas fakty ,potrzebuje pomocy na już tego jest za duzoooo i ja nic z tym nie robię ,jakbym się do tego przyzwyczaił naprawdę potrzebuję pomocy drogowskazu bo jest za dużo myśli i nie wiem które są od boga jestem zagubiony nikt o tym nie wie sam dźwigam to brzemię strasznie mną manipuluje jedna myśl wystarczy żebym się zawachal,dodam że nie jestem zbyt mądry ale chce się cieszyć z życia wyjść na ludzi i stawiać mu czoła chce się uwolnić ,tych historii jest masa muszę działać

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: odpowiedź (---.dyn.optonline.net)
Data:   2026-04-04 15:24

Tomaszu, sytuacja, którą opisujesz, jest stanem wyższej konieczności. Twoje życie i zdrowie (szczególnie Twoje oczy i ciało) są w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Musisz wiedzieć jedno: Głos, który nakazuje Ci się okaleczać, niszczyć swoje ciało lub jeść rzeczy niejadalne, NIGDY nie pochodzi od Boga. Bóg jest Dawcą Życia, a to, co słyszysz, to kłamstwa, które mają Cię zniszczyć.

Ponieważ opisałeś próby samookaleczenia, Twoim pierwszym krokiem musi być pomoc medyczna. To nie jest kwestia "małej mądrości", ale kwestia ratowania siebie przed chorobą, która udaje demona.

TWOJA INSTRUKCJA DZIAŁANIA (Zrób to teraz):

1. Gdzie szukać pomocy natychmiast?

Jeśli głosy znów zaczną Ci kazać robić sobie krzywdę, nie czekaj ani minuty:
- Zadzwoń na 112 i powiedz: „Mam myśli i głosy nakazujące mi samookaleczenie, potrzebuję pomocy medycznej”.
- Jedź na najbliższy SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy) – tam lekarz psychiatra przyjmie Cię od ręki. Nie potrzebujesz skierowania.

2. Bezpłatne numery zaufania (Czynne 24/7):

Zadzwoń tam, jeśli boisz się zostać sam ze swoimi myślami:
- 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (bezpłatnie, całą dobę).
- 116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych.

Jak rozmawiać z lekarzem (Twoja ściąga):

Lekarze są przyzwyczajeni do takich historii. Nie bój się, że uznają Cię za "wariata". Powiedz im dokładnie to, co napisałeś tutaj. Możesz nawet pokazać im ten post na telefonie. Użyj tych sformułowań:
- "Słyszę głosy, które nakazują mi zrobienie sobie krzywdy (wydłubanie oczu)."
- "Mam poczucie, że moje ciało, ręce i cień nie należą do mnie (depersonalizacja)."
- "Widzę twarze demonów w lustrze i mam silne lęki religijne."
- "Potrzebuję pomocy, bo nie panuję nad tym, co te głosy mi każą robić."

Perspektywa duchowa (dla Twojego spokoju):

Bóg Cię nie potępia. To, co przeżywasz, to nie jest Twoja wina ani kara za przeszłość.
- Bóg nie manipuluje: Jeśli czujesz manipulację, strach i przymus – to nie jest Duch Święty. Duch Boży przynosi pokój, a nie chęć wydłubania sobie oczu.
- Egzorcysta czy psychiatra? Kościół katolicki wymaga, aby każda osoba podejrzewająca opętanie najpierw przeszła badania psychiatryczne. Wielu świętych i mistyków przechodziło przez stany, które dziś medycyna potrafi uleczyć lekami. Leki nie "wyłączą" Boga, ale wyciszą głosy, które Go udają i Cię dręczą.

Zadanie dla Ciebie na dziś:

Tomaszu, dźwigasz to sam i to jest najgorsze. Twoim jedynym zadaniem na teraz jest dopuszczenie do siebie drugiego człowieka (lekarza lub konsultanta z telefonu zaufania). Nie walcz z tym sam, bo ten przeciwnik używa Twojego zmęczenia przeciwko Tobie.

Czy obiecujesz, że teraz, po przeczytaniu tego wpisu, zadzwonisz pod numer 800 70 22 22 lub 116 123, żeby po prostu z kimś porozmawiać?

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: Tomasz (---.play-internet.pl)
Data:   2026-04-04 18:30

z tym okaleczaniem to było już dawno ale nie ukrywam całe życie się męczę i zawsze myślałem że to zły duch a nie choroba co by to nie było to niechęć tego
i co ja mam teraz zrobić kiedy mam umowę na mieszkanie podpisaną na pół roku pracę i układam sobie życie potrzebuje porady

--------

Co robić? Nie przeceniać internetu, ale pogadać z kimś pod numerem 800 70 22 22 lub 116 123. Jak i usłyszeć tam poradę.
moderator

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: A (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-04-05 11:42

Tomaszu,
takie koszmary mogą się niektórym śnić. U Ciebie to jest na jawie. Koniecznie musisz umówić się z lekarzem, który zaordynuje Ci odpowiednie leki przecwipsychotyczne, żebyś nie miał takich wrażeń. Kiedyś doświadczyłem paraliżu sennego. "Śniło" mi się, że szatan jest za moimi plecami i mnie dręczy. Nikomu nie życzę takiego horroru, bo tego się nie da z niczym porównać. Wtedy "uratowało mnie", że w świadomości zacząłem się modlić. Ty jednak wiesz już o tym co Cię spotyka i powinieneś walczyć z chorobą dobrze dobraną lekoterapią.

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-04-05 19:28

Nawet jeśli pójdziesz do egzorcysty, to pierwsze, co ci zaleci, to konsultację z psychiatrą i wykluczenie choroby psychicznej, więc popieram przedmówców w tej kwestii.

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: Tomasz (---.nwrknj.fios.verizon.net)
Data:   2026-04-16 20:00

słuchajcie ,piszę dalsza część bo po tamtej mi ulżyło chodz tylko trochę ,już bez nadmiernych szczegółów ,poprostu dalej wszystko co robię kalkuluje i pomaga mi mówienie o tym niechce być z tym sam jak zawsze.Chodze do pracy i nawet dogaduje sie z ludźmi przyzwyczaiłem się już do pracy chodź ze wstawaniem jest ciężko haha ,tylko ehhh te natrętne myśli które wszystko utrudniają najgorsze są chyba te które cytują biblię i jakoś manipulują moją podświadomościa powoli mam lepszy kontakt z siostrami co bardzo mnie cieszy ,jednak sa chwile gdzie z minuty na minutę mój stan się bardzo pogarsza chciałbym z kimś normalnie porozmawiać o bogu i o tym co się dzieje w środku mojej głowy muszę to z siebie wyrzucić

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: odpowiedź (---.dyn.optonline.net)
Data:   2026-04-16 21:28

Przede wszystkim to świetna wiadomość, że chodzisz do pracy i łapiesz lepszy kontakt z siostrami – to są realne „kotwice”, które trzymają Cię blisko normalnego życia. Fakt, że dogadujesz się z ludźmi, pokazuje, że pod tym całym mrokiem, który opisujesz, wciąż jest ten sam Tomasz, który potrafi budować relacje.
To, że chcesz o tym mówić i nie chcesz być z tym sam, to najważniejszy krok do wolności. Samotność to paliwo dla lęku, a wyrzucanie tego z siebie działa jak wypuszczanie powietrza z balonu, który zaraz miał pęknąć.

1. Dlaczego te myśli używają Biblii? To, co opisujesz – te „biblijne” manipulacje w głowie – jest bardzo charakterystyczne dla pewnego rodzaju udręki psychicznej i duchowej.
Mechanizm pułapki: zło (lub choroba, która je udaje) często uderza w to, co jest dla nas najważniejsze. Skoro Bóg i Biblia są dla Ciebie ważne, to właśnie tam szuka narzędzi, by Cię przestraszyć.
Wyrwane z kontekstu: Te myśli nigdy nie cytują fragmentów o Bożym Miłosierdziu, o tym, że „Bóg jest większy od naszego serca” (1 J 3, 20). Wybierają tylko to, co ma Cię zdołować. Pamiętaj: Głos, który używa Słowa Bożego, by wpędzić Cię w rozpacz, NIE jest głosem Boga. Bóg używa Słowa, by dawać nadzieję, nawet gdy upominasz.

2. Gwałtowne zmiany nastroju. To, że Twój stan potrafi pogorszyć się „z minuty na minutę”, pokazuje, jak bardzo Twój układ nerwowy jest teraz przeciążony. Jesteś w stanie ciągłej czujności, jak żołnierz na froncie. Nic dziwnego, że czasem brakuje sił, by wstać z łóżka.

3. Z kim o tym rozmawiać? Potrzebujesz dwóch rodzajów „lustra”, w którym będziesz mógł się przejrzeć:
Mądry spowiednik/kierownik duchowy: ktoś, kto nie przestraszy się Twoich opowieści i kto powie Ci jasno: „To nie są Twoje grzechy, to są Twoje rany”.
Psychoterapeuta/psychiatra: nie bój się tego połączenia. Rozmowa o tym, co dzieje się w Twojej głowie, z kimś, kto rozumie mechanizmy działania mózgu, pozwoli Ci oddzielić „siebie” od „natrętnych myśli”.

4. Mała rada na te "kalkulacje". Kiedy czujesz, że zaczynasz wszystko kalkulować i analizować, spróbuj prostej techniki: "Tu i teraz". Poczuj grunt pod stopami, dotknij czegoś chłodnego, policz pięć niebieskich przedmiotów w zasięgu wzroku. To pozwala na chwilę "wyjść z głowy" i wrócić do rzeczywistości, w której jesteś bezpieczny.

Tomaszu, to, że piszesz, to dowód, że chcesz walczyć o swoją radość. Nie jesteś "głupi" ani "zły" – jesteś kimś, kto przechodzi przez bardzo trudny poligon i uczy się stawiać czoła kłamstwu, które chce go zdominować.

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: Tomasz (---.play-internet.pl)
Data:   2026-04-19 15:05

pisze dalsza część bo ostatnio wyszedłem z pokoju w którym często siedziałem poszedłem do parku podziwiałem naturę słońcu się wyspałem i tak dalej ale w pt w pracy było bardzo źle musiałem wyjść wcześniej bo prawie dostałem ataku paniki po drodze pękłem i się bardzo rozpłakałem ale ten płacz był dobry bo mi ulżyło i to bardzo i wtedy przyszła mi myśl by odrazu iść do kościoła lub na terapię ale nie chce stracić tego co tyle budowałem czyli praca relacje itp ale wiem że powinnienem to dla siebie zrobić by było mi łatwiej teraz mamy niedzielę idę się wygadać księdzu i szukam swojej drogiej połówki bo potrzebuje miłości a was proszę o pisanie ze mną co jakiś czas bo zaglądam tu kiedy jest źle i lubię czytać te motywacje

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: odpowiedź (---.dyn.optonline.net)
Data:   2026-04-19 15:25

Tomaszu, to, co opisałeś, to ogromny przełom. Wyjście do parku, słońce, sen – to są momenty, w których Twoja dusza i ciało łapią oddech. Ale to, co stało się w piątek, ten płacz, to był Twój moment prawdy. Płacz to nie słabość, to zawór bezpieczeństwa. Twoje ciało wyrzuciło z siebie nagromadzone napięcie, którego nie dało się już upchnąć w środku. To, że po tym płaczu poczułeś impuls, by iść na terapię, to Twoja intuicja, która podpowiada Ci jedyną skuteczną drogę do wolności.

1. Praca czy terapia? Nie musisz wybierać. Piszesz, że boisz się stracić to, co zbudowałeś (pracę, relacje). To częsty lęk, ale spójrz na to z innej strony: Terapia nie jest zagrożeniem dla Twojej pracy, ona jest jej polisą ubezpieczeniową.
- Bez wsparcia specjalisty ataki paniki mogą wracać częściej, co faktycznie utrudni pracę.
- Z pomocą terapeuty nauczysz się panować nad tymi stanami, dzięki czemu Twoja pozycja w pracy stanie się stabilniejsza, a Ty nie będziesz musiał wychodzić z niej w popłochu.
- Współczesna terapia to często spotkania raz w tygodniu, które można dopasować do grafiku. To inwestycja w to, żebyś mógł pracować bez lęku.

2. Szukanie "połówki" – ostrożnie z sercem. To naturalne, że potrzebujesz miłości i bliskości, zwłaszcza gdy czujesz się osamotniony w swojej walce. Pamiętaj jednak o jednej ważnej rzeczy:
- Miłość jako dopełnienie, nie jako lekarstwo: Druga osoba może być wspaniałym wsparciem, ale nie może zostać Twoim „terapeutą”. Jeśli wejdziesz w relację z poziomu ogromnego bólu i lęku, możesz niechcący stać się zależny od nastroju tej osoby.
- Najpierw fundament: Najpierw Ty musisz poczuć się bezpiecznie sam ze sobą (z pomocą specjalisty), żebyś mógł ofiarować komuś swoją miłość, a nie tylko swój lęk. Jesteś młodym facetem, masz czas – najpierw zadbaj o „bezpieczny dom” w swojej głowie.

3. Rozmowa z księdzem. To świetny krok. Jeśli trafisz na mądrego kapłana, on powie Ci dokładnie to samo: Bóg działa przez sakramenty, ale działa też przez ręce lekarzy i psychologów. Jeśli ksiądz Cię wysłucha, poczujesz duchową ulgę, ale nie bój się też poprosić go o modlitwę w intencji znalezienia dobrego terapeuty.

Twoja "tarcza" na ten tydzień: Kiedy poczujesz, że zbliża się atak paniki lub te "biblijne" głosy zaczynają mącić:
- Powiedz sobie: „To tylko myśli, to nie jest prawda o mnie. To lęk próbuje mną sterować”.
- Oddychaj: 4 sekundy wdechu, 4 sekundy wstrzymania, 4 sekundy wydechu. To uspokaja układ nerwowy.
- Pamiętaj o parku: Natura i słońce to Twoi sojusznicy. Jeśli będziesz miał gorszą chwilę w pracy, przypomnij sobie ten moment spokoju na trawie.

Skoro dziś niedziela i idziesz do kościoła – czy dasz radę po rozmowie z księdzem sprawdzić w internecie najbliższy termin wizyty u specjalisty, tak po prostu, żeby zobaczyć, jakie masz opcje?

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: Akittm (---.5.104.196.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-04-19 17:22

Idź do lekarza.

 Re: Opętanie? W matni lęku i mroku – wołanie o ratunek i drogowskaz.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-04-19 22:19

Druga połówka nie ma i nie może nigdy zastąpić terapii ani zapychać niczyich dziur emocjonalnych (to by ją zresztą bardzo krzywdziło, a tego robic nie wolno).
Lekarz. Specjalista. Bezdyskusyjnie. To podstawowa Twoja droga.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: