Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data: 2026-04-28 01:13
'to trochę tak jakby mówić, że wszystko o co ludzie się modlą jest dobre."
Czasami nie za wiele wiemy o tym, o co inni się modlą, ale zapewne nie wszystko, o co proszą, jest dobre. Można chyba się modlić, będąc napędzanym zawiścią, zazdrością, niezrozumieniem, przewrotnością, niedoinformowaniem, rozmaitym partykularnym "Gott mit uns", jeśli mogę posłużyć się metaforą.
"A brakuje mi wtedy takiego wyjaśnienia, dlaczego coś, o co ktoś się modlił, się nie stało".
Moze nie byc prostego wyjaśnienia.
Trudność polega na tym, ze bywamy konfrontowani z czyms niepojętym.
Nie stało się. Czasem to kwestia przypadku. Albo np. katastrofy naturalnej. Nie uzasadniałabym wszystkiego wolą Bożą.
Czasem to sprawa czyjegoś grzechu - grzechu innej osoby. Ktoś modli się o coś dobrego, ale inna osoba czyni ewidentne zło i plany czy pragnienia, także piękne pragnienia tego, kto się modli, się rozsypują albo nawet następuje jakieś nieszczęście.
"Czy to kwestia tego, że za mało albo źle się modlił?"
Niekoniecznie.
Ktoś się modlił o czyjś szczęśliwy powrót z podróży, a samolot się rozbił i oczekiwana osoba nie wraca.
Moja babcia modliła się latami o powrót dziadka z wojny, także po niej. I nie wrócił do dziś.
No nie umiem uwierzyć (moje limity) i chyba nie muszę, że to dlatego, że ten, kto się modlił, modlił się za mało albo źle. To wręcz okrutne oskarżenie.
"Czy mam prawo oceniać jego modlitwę?". Nie zaryzykowałabym.
"Czy to było/mogło być złe?" - niestety nie rozumiem, co masz na myśli. Co było złe. Sposób modlitwy? Przedmiot prośby?
"Jak wytłumaczyć komuś modlącemu się od lat o coś, czego nie otrzymuje?"
Myślę, że nie wszystko DA SIĘ wytłumaczyć.
Wolałabym uniknąć skomplikowanego tłumaczenia. Przyjąć życie.
Tłumaczenie jest ponadto ryzykowne, bo może niechcący prowadzić do ocen i oskarżania. Można dojść do tego, że albo że ktoś źle się modli (jego wina), albo że nie zasłużył (jego wina), albo że modli się wbrew Bogu i jego planom (znowu jego wina), albo Bóg jest okrutny (Boża wina) itd.
"Jeśli w grę wchodzi np. brak potomstwa a ten ktoś akurat okazjonalnie usłyszał takie świadectwo?"
Takie, czyli jakie? Pozytywne - że wymodlono dziecko?
To na pewno trudne doświadczenie dla osoby cierpiącej, zawiedzionej.
Wydaje mi się, że przy takich osobach dobrze jest być, ale niekoniecznie trzeba i nie zawsze sie uda wszystko wytłumaczyć.
|
|