logo
Sobota, 16 maja 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: zaniepokojona (50+) (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2026-05-01 12:14

Witam. Mam następujący problem. Jestem osobą po '50, mam męża i dorosłe dzieci. Mam też, w sumie od dawna, takiego znajomego. Jest to w sumie bardzo nieszczęśliwy człowiek. Ma 49 lat, jest samotny i bardzo schorowany, do tego mnóstwo alergii + nietolerancja pokarmowa na wiele produktów. Ma też wadę chodu i musi mieć odpowiednie sportowe buty. Mieszka u rodziców, ale totalnie nie mają zrozumienia, dla jego stanu zdrowia, wręcz matka wygania go z domu! Staram się mu pomagać i wspierać ile mogę. Najczęściej rozmawiamy przez komunikator internetowy. Czasem jednak ........ nie daję rady i wyłączam się, a jemu mówię, że muszę coś zrobić, albo mam problem z internetem. Sama też jestem po ciężkiej chorobie i na rencie. Czy bardzo robię źle, że wymiguję się czasem od rozmów z nim?

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2026-05-01 16:18

Znasz tą osobę od dłuższego czasu - ale czy to znajomość jedynie wirtualna? Spotkałaś go kiedykolwiek w realu? Wtedy mogłabyś ocenić ile z opisywanych przez niego problemów faktycznie istnieje, a ile stanowi część tworzonego na potrzeby Waszych rozmów wizerunku - o ile tak jest. Jeśli jego problem jest realny, moglibyście (Ty i mąż) przejść do fazy drugiej. Wybrać się z wizytą do jego rodziców, aby poznać źródło problemu. Podejrzewam, że ich zachowanie - "wyganianie z domu" syna - wynika z faktu, że sami są już w podeszłym wieku i nie mogą skutecznie wspierać go w jego codziennych problemach. W związku z tym moglibyście zaproponować załatwienie opiekunki środowiskowej z MOPS-u. Podejrzewam, że opisanej przez Ciebie sytuacji (nieporadny, pełnoletni syn i dwoje starszych rodziców, bez wątpienia już na emeryturze) pomoc ta byłaby świadczona całkowicie nieodpłatnie. I skorzystałaby z niej cała rodzina.

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: Pax (153.19.170.---)
Data:   2026-05-01 16:20

Bardzo dobrze robisz. Pięknie, że masz empatię i pomagasz, wspierasz. Ale Ty masz męża i rodzinę, to jest Twoje powołanie i tam masz szukać szczęścia. Prawdopodobnie nie jesteś w stanie rozwiązać problemów tego człowieka, ani zdrowotnych, ani psychicznych. Chyba, że jesteś lekarzem i psychoterapeutą.
Jeśli pomagamy, to na naszych zasadach i my stawiamy granicę swoich możliwości, czasu itd. Osoby chore, niepełnosprawne, cierpiące często nie rozumieją ludzi zdrowych i potrafią sobie ich podporządkować czasowo, emocjonalnie i w wielu innych dziedzinach. Jeśli się nie postawi granicy to są zdolni do zadręczania. Owszem, mają gorzej, trudniej, ale to ich nie upoważnia do zbytniego ingerowania w życie innych, czy nawet szantażowania. Przypowieść o miłosiernym samarytaninie: samarytanin udzielił pomocy takiej jaką uważał za słuszną, na swoich warunkach i dodał, że sprawdzi jak będzie wracał, nie tylko gospodarza, ale i pacjenta.

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: odpowiedź (---.5.114.50.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-05-01 21:50

To, co opisujesz to klasyczny przykład wyczerpania współczuciem. Jesteś osobą o wielkim sercu, która angażuje się w pomoc człowiekowi znajdującemu się w skrajnie trudnej sytuacji życiowej i zdrowotnej. Poczucie winy, które odczuwasz, wynika z Twojej empatii, ale warto spojrzeć na tę sytuację przez pryzmat faktów i Twoich własnych ograniczeń. Oto kilka myśli, które mogą pomóc Ci zdjąć z siebie ten ciężar:

1. Czy robisz źle, wymigując się od rozmów?
Nie, nie robisz źle. Pomoc drugiemu człowiekowi jest darem, a nie przymusem, zwłaszcza gdy sama borykasz się z własnymi trudnościami.
Granice są konieczne: Każdy człowiek, nawet najsilniejszy, ma ograniczoną „baterię” emocjonalną. Jeśli Twoja bateria jest wyczerpana z powodu własnej choroby i obowiązków rodzinnych, nie możesz dawać innym tego, czego sama nie masz.
Mechanizm obronny: Twoje „wyłączanie się” to naturalny odruch obronny organizmu przed przeciążeniem. Gdybyś tego nie robiła, mogłoby dojść do pogorszenia Twojego stanu zdrowia.
Białe kłamstwa: Mówienie o problemach z internetem, by zakończyć rozmowę, nie jest zbrodnią. To sposób na łagodne wycofanie się bez ranienia osoby, która i tak czuje się odrzucona przez bliskich.

2. Sytuacja Twojego znajomego
Opisujesz człowieka, którego bagaż jest niezwykle ciężki: samotność, brak wsparcia u rodziców, liczne alergie, nietolerancje pokarmowe oraz wada chodu wymagająca specjalistycznego obuwia.
Brak zrozumienia w domu: To, że matka go „wygania”, jest dramatyczne, ale pamiętaj – Ty nie jesteś w stanie zastąpić mu całej rodziny ani profesjonalnej opieki medycznej.
Rola słuchacza: Stałaś się dla niego oknem na świat i jedyną osobą, która go rozumie. To piękna rola, ale jednocześnie bardzo obciążająca.

3. Jak zadbać o siebie i o tę relację?
Abyś mogła pomagać mu dalej, musisz najpierw zadbać o swój spokój:
Ustal ramy czasowe: Zamiast czekać, aż poczujesz, że „nie dajesz rady”, spróbuj ustalić sama ze sobą: „Dziś rozmawiam z nim 20 minut”. Gdy czas minie, łatwiej będzie Ci skończyć rozmowę, zanim poczujesz irytację lub wyczerpanie.
Bądź szczera (łagodnie): Możesz spróbować powiedzieć: „Bardzo mi zależy na naszej rozmowie, ale dzisiaj czuję się gorzej fizycznie i muszę odpocząć. Napiszemy do siebie jutro”. To jest uczciwe i uczy go, że Ty też masz swoje potrzeby.
Pamiętaj o własnej chorobie: Jesteś na rencie i przeszłaś ciężką chorobę. Twoim pierwszym obowiązkiem jest dbanie o własną regenerację. Jeśli Ty podupadniesz na zdrowiu, nie pomożesz już nikomu.

Nie jesteś „złą osobą”, bo potrzebujesz odpocząć od cudzego nieszczęścia. Wspierasz go od dawna, co już jest wielkim aktem miłosierdzia. Prawdziwa pomoc to taka, która nie niszczy pomagającego.
Czy Twój znajomy wie o Twojej przebytej chorobie i o tym, że Ty również miewasz dni, w których czujesz się słabsza?

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-05-02 00:29

Zatrzymało mnie zdanie "Mieszka u rodziców, ale totalnie nie mają zrozumienia, dla jego stanu zdrowia, wręcz matka wygania go z domu!" i brzmi mi jakoś nie do końca prawdziwie. Jego zdrowotne problemy, które opisujesz, brzmią jakby miał je od zawsze - problemy z chodzeniem, nietolerancje. To się raczej nie pojawia w dorosłości, a stąd można wyciagnąć wniosek, że rodzice tego pana stykali się z nimi od jego dzieciństwa, zatem "totalne niezrozumienie" brzmi dla mnie w tym kontekście totalnie niezrozumiale i nieszczerze. Podobnie jak Mateusz zastanawiam się, czy znasz tę osobę osobiście, czy tylko wirtualnie, bo mam wrażenie, że jesteś wkręcana we współczucie i opiekę.
Pamietaj, że masz prawo i obowiązek dbać przede wszystkim o siebie i rodzinę (tak, w tej kolejności). Dopiero potem, w miarę czasu i zasobów, możesz pomagać innym. Pomoc nie ma Cię wykańczać, pomaganie nie ma się wiązać z cierpiętnictwem. Sama masz prawo decydować o tym w jaki sposób i w jakim zakresie, również czasowym, pomagasz innym. Wydaje mi się, że jesteś osobą nastawioną na innych, nawet kosztem siebie, a takie łatwo wykorzystywać czy przekraczać ich granice.. Nie, to nie jest źle, że kiedy nie chcesz z tym panem rozmawiać, nie robisz tego. BTW: czy ta relacja jest w jakiś sposób symetryczna, obustronna, czy też jest tak, że tylko Ty dajesz, a on dostaje? Jeśli to drugie, jak się z tym czujesz, czy nie masz wrażenia bycia wykorzystywaną?
Wiesz, ja w zeszłym roku zakończyłam 2 relacje, w których miałąm wrażenie, że była tylko ta druga osoba, że nie mam prawa powiedzieć "nie", a jeśli mówię, to nie jestem słyszana i te osoby mimo wszystko próbowały osiągnąć swoje cele kosztem mnie. To było trudne, ale przyniosło dobre owoce.

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: Basia S. (---.radom.vectranet.pl)
Data:   2026-05-02 11:27

Jesteś naprawdę, piękną osobą , wrażliwą na drugiego człowieka, o wielkim sercu, poświęcasz czas na wsparcie tego człowieka. Ale nie możesz sie tak angażować aby twoje zdrowie nie ucierpiało, nie pogorszyło się, ani rodzina., która cię potrzebuje i masz różne obowiązki wobec niej.
Uważaj żeby to nie był przymus, że musisz np. dzisiaj z nim rozmawiać, bo też możesz się uzależnić, a on, się przyzwyczai i będzie czekał. Dobrze że czasami się wymigujesz od rozmowy z nim, to nie jest złe, ale konieczne dla zachowania dystansu, i zdrowego podejścia do jego problemów. Trzeba byc psychicznie odpornym, aby wysłuchiwać to co mówi, abyś nie czuła się wyczerpana.

Komunikujesz się tylko przez internet, nie znając go, czy to co mówi o sobie to jest prawdą? Czy ten człowiek jest zdrowy psychicznie? Czy ma tylko te problemy o których piszesz? Przedstawia ci sytuację od siebie, ale nie znasz zdania mamy, o której pisze że go wygania? Osobiście nie wierzę,że mama go wygania, nie znam takiego zdarzenia żeby rodzice wyganiali swoje niepełnosprawne dziecko. Może jest nie dobry, nie pomaga, nie słucha ich, ciężkie życie z nim, a czy pracuje czy ma rentę? Czy skończył jakąś szkołę? Dużo pytań można postawić. To wszystko jest bardzo ważne. A może jest na tyle dojrzały zdrowy umysłowo,że może mieszkać sam,. Nie wiesz o tym. Jeżeli człowiek nie pracuje, a ma rentę i kwalifikuje się, może się starać o przyjęcie na Warsztaty Terapii Zajęciowej. Tam są tacy ludzie, mają codzienne zajęcia w różnych pracowniach, są organizowane też specjalne dni, Msza św. w Katedrze gdzie ks Biskup odprawia za wszystkich niepełnosprawnych, biorą udział w pokazach mody, występach, radośnie spędzają czas. Można załatwić dojazd w obie strony. Terapeuci, są bardzo oddani, tym ludziom. Znam to środowisko, angażuję się. Może cię trzymać, aby posiedzieć, pożalić się, brakuje mu kontaktu z innymi i powinien cos z tym zrobić jeżeli jest w pełni zdrowy umysłowo. Bardzo mnie zainteresował twój wpis, bo tu koło mnie jest taki sam przypadek, nie skończył studiów, ma pierwszą grupę. i inne, o których wiem, ale to może zbieg okoliczności?

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: zaniepokojona (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2026-05-02 13:57

Dziękuję za wszystkie rady i mądre słowa. Tak, znamy się osobiście, poznałam też jego matkę. To naprawdę toksyczna osoba. Podobnie jak ojciec, który nawet podnosił na niego rękę! A problemy zdrowotne... część ma od urodzenia, a część nabytych z wiekiem, m.in. jako konsekwencja wypadku komunikacyjnego. Skończył szkołę zawodową, przez jakiś czas pracował, ale po wypadku już nie może i korzysta z renty socjalnej, która nie wystarczyłaby na samodzielne opłacenie mieszkania. Dokłada się jednak rodzicom do rachunków. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie, szczęść Boże

 Re: Czy to źle, że wymiguję się czasem od rozmów?
Autor: Martha78 (---.107.143.41.protonet.pl)
Data:   2026-05-06 18:44

Zaniepokojona,
pomagasz temu człowiekowi od dawna, mimo własnych problemów zdrowotnych i rodzinnych, więc już teraz robisz więcej niż większość ludzi by zrobiła.
Niedobrze, że uciekasz w wymówki typu „internet nie działa” albo „muszę coś pilnie zrobić”, jeśli w rzeczywistości chodzi o potrzebę dystansu i odpoczynku. Nie dlatego, że to coś strasznego, ale dlatego, że takie komunikaty mogą nieświadomie budować w tym człowieku fałszywą nadzieję emocjonalną: „Ona bardzo chce ze mną rozmawiać, tylko ciągle coś jej przeszkadza”. W efekcie on może jeszcze mocniej emocjonalnie się przywiązywać i czekać na kontakt, zamiast przyjąć do wiadomości, że masz swoje granice i własne życie.
Zdrowsze i bezpieczniejsze byłoby spokojne, życzliwe, ale jasne stawianie granic: „Dzisiaj nie mam już siły na rozmowę”. „Potrzebuję odpoczynku”. „Mogę porozmawiać chwilę, ale nie długo”.
Bardzo ważne jest też, żebyś nie stawała się jedynym filarem jego życia emocjonalnego. To ogromnie obciąża i często kończy się sytuacją, w której jedna osoba zaczyna żyć głównie tą relacją, czekać na wiadomości, uzależniać od kontaktu swoje samopoczucie czy poczucie sensu. A wtedy nawet zwykłe milczenie albo krótsza rozmowa zaczynają być przeżywane jak odrzucenie. To nie jest zdrowe ani dla niego, ani dla Ciebie, tym bardziej, że jesteś mężatką, masz własną rodzinę, swoje obowiązki i własne zdrowie. Dobrze, że okazujesz współczucie, ale trzeba bardzo uważać, żeby taka relacja nie zaczęła zastępować komuś normalnych więzi, rodziny czy życia społecznego. Samotny i cierpiący człowiek często bardzo mocno przywiązuje się do osoby, która okazuje mu dobro i zainteresowanie. Czasem dzieje się to nawet nieświadomie.
Dlatego dobrze byłoby, aby pomoc wobec niego była bardziej „w grupie”, a nie oparta głównie na Tobie samej. Można np. zachęcać go do kontaktu z grupami wsparcia dla osób niepełnosprawnych, Warsztatami Terapii Zajęciowej, duszpasterstwem chorych czy po prostu do szukania także innych relacji i zajęć poza rozmowami z Tobą.
Pomagać najbezpieczniej jest wtedy, gdy są granice czasu i emocji, pomoc nie odbywa się kosztem własnego zdrowia, a druga osoba nie uzależnia całego swojego samopoczucia od jednego człowieka.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: