logo
Czwartek, 18 czerwca 2026
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Modlitwa w ciszy vs. presja grupy – jak chronić swój pokój serca?
Autor: Jame (---.centertel.pl)
Data:   2026-05-21 21:23

Przystąpiłam do kolejnej spowiedzi świętej, wyznałam swoje problemy. Konfesjonale otrzymałam dość surowe zdania. Zrozumiałam co robie niewłaściwie jest to na pewno lekcja. Pojawia się teraz problem taki że moje wrażenie to że jestem niewłaściwą katoliczką i zawsze tak jest i będzie wśród innych osób co zawsze deklarują się oddanymi katolikami.
Rozmyślając tak mniej zaczynam rozmawiam z innymi osobami z grup katolickich, spada zaangażowanie, po prostu jakoś się wstydze że coś z mojej strony będzie niewłaściwe, negocjacje, pojawiająca się myśl że jestem nieodpowiednią katoliczką, przykładowo zostałam nauczona modlitw w spokoju w rodzinie i idąc na adoracje, dzielenie się jest jakiś taki lęk i poczucie się nieswojo. Przykładowo mam jakiś swoich wybranych duchownych a inne osoby do mnie nie trafiają. Dodatkowo cierpie na pewne schorzenie i powinnam zachować spokój. Może to jakoś specjalistycznie się nazywa?

 Re: Modlitwa w ciszy vs. presja grupy – jak chronić swój pokój serca?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-05-21 22:46

Nic na siłę. Nie musisz się dopasowywać na siłę do sposobów wyrażania wiary osób czy grup, z którymi to sposobami Ci nie po drodze. Znajdź środowisko, w którym czujesz się możliwie naturalnie. Pewnie, jakiś procent dyskomfortu się zdarza, świata nie naginamy pod siebie, nie o to chodzi, no ale mamy prawo do pewnych preferencji.

Nie jesteś nieodpowiednią katoliczką. Tylko trzeba znaleźć drogę, swoje miejsce. To wymaga wysiłku organizacyjnego i... dania sobie prawa tej do innej drogi. Presja? Dziękuję, nie muszę dopasowywać się do presji jakiejś wybranej grupy w Kościele. Bądź wolna. Nie lubisz np. glosnego uwielbienia? To tam nie chodzisz. Proste. Nie ma powodu do wstydu.

Nie musisz uczestniczyć w grupach dzielenia. Jednym to pasuje, innym nie. Nic na siłę. I basta.
Nie ma też obowiązku być entuzjastą każdego kazania i każdego kaznodziei.

Adoracja może być w absolutnej ciszy. Znajdź sobie takie miejsce. U mnie w parafii jest kaplica wieczystej adoracji 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę. WYŁĄCZNIE do cichej modlitwy. I to działa.
Ksiądz proboszcz prosił ładnie na początku, ciepło, by nie modlić się tam szeptem. I to też działa.
I nikogo to nie dyskryminuje. Jeśli ktoś lubi inaczej, to znajdzie swoje miejsce. Zresztą jak ktoś musi szeptem, bo tak lubi czy nie chce inaczej, to ok, kościół z drugiej strony korytarza jest otwarty jakieś 12-13 godzin na dobę.

 Re: Modlitwa w ciszy vs. presja grupy – jak chronić swój pokój serca?
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-05-22 09:09

Nie każdemu odpowiada hałaśliwa modlitwa (np. charakterystyczna dla niektórych grup odnowowych) i... nie musi.
Absolutnie nie należy mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

Natomiast warto... spróbować. Czasem wyjście ze strefy komfortu i zrobienie czegoś nowego może okazać się odkryciem. Ale nie musi - może być tak, ze Ci się nie spodoba i nic w tym złego.

Z mojego doświadczenia wiem, ze niektóre bardzo dynamiczne grupy miewają skłonności do nacisków na taki czy inny sposób modlitwy.

------------------
Studium przypadku
------------------
Moja była wspólnota była bardzo skupiona na intensywnym okazywaniu na zewnątrz radości. Jednym z jej objawów miało być unoszenie rąk podczas modlitwy. Był jednak pomiędzy nami mężczyzna, któremu ta forma nie odpowiadała – czuł się sztucznie, podnosząc ręce.
Jego postawa stała się przedmiotem ogólnej dyskusji, w której przeważały opinie, iż „musi się przełamać”. Dla wywarcia nacisku posuwano się nawet do wątpliwych egzegez biblijnych (jako „argument” przywoływano werset 1 Tm 2,8 „Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu”).

------------------

O unifikacji pisali Pascal Zivi i Jacques Poujol w książce „Nadużycia duchowe”:
„Panowanie nad emocjami i odczuciami wiernych oraz kontrolowanie ich: od członka grupy wymaga się, by myślał tak, jak grupa i odczuwał tak, jak się tego od niego żąda. Na przykład jeśli wszystkie pieśni spotkania lub nabożeństwa mówią o radości, to nie ma miejsca na jakiekolwiek inne odczucia, istnieje niemal obowiązek »radowania się«, jest to bowiem czas przewidziany na radość”

Oczywiście, nie oskarżam Twojej grupy o podobne nadużycia - pokazuję raczej przypadki skrajne. Jednak nawet "zdrowa" grupa może czasem na osoby wrażliwsze nieświadomie i nieintencjonalnie wywierać nacisk samą powszechnością pewnych zachowań.


Druga sprawa to "ulubieni" duchowni. Tu są dwa aspekty (przepraszam, że w punktach, wyłazi ze mnie technokratyczna natura :) ):

1) Jest oczywiste, że pewni duchowni bardziej do nas przemawiają, a inni mniej.
Tak jak w życiu świeckim - jeden mówca jest dla nas bardziej przekonujący, niż inny. Nadto sa różne duchowości - i dotyczy to nie tylko pojedynczych kaznodziejów, ale całych systemów - do jednego bardziej trafia formacja ignacjańska, do innego dominikańska, do trzeciego franciszkańska itd.
Nie ma w tym nic złego.

2) Drugi aspekt jest "negatywny" - bywa, że słuchamy tylko tych, którzy mówią to, co... chcemy usłyszeć. Czasem warto posłuchać nielubianych, bo być może lepiej trafiaja w rzeczy, które powinno się nam wytknąć :)

Podsumowując: przyłączam się do przedmówcy: bez nerwów.
Nie robisz nic złego, jesteś po prostu sobą.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: