logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Aga (---.derkom.net.pl)
Data:   2026-06-10 21:28

Piszę ten wątek wyczerpana. Mam siostrę narcyzkę złośliwą i matkę narcyza ukrytego. Pominę tu cały ogrom bólu i cierpienia jakie przez nie w życiu przeszłam. Chodzi o siostrę. Jestem całkowicie wyczerpana ciągle powtarzającymi się wybuchami wściekłości, klamstwami, przerzucaniem winy, nie braniem odpowiedzialności, projekcją jej zachowań i cech na mnie, triangulacją, rozmowami cyrkulacyjnymi, gdzie wszystko wraca do punktu wyjścia, bo narcyz nie chce rozwiązać problemu, tylko go stwarza i nakręca, bo lubi chaos i karmi się bólem ofiar, mam dość ciągłej nieodpłatnej, wieloletniej i kilkugodzinnej codziennej opieki nad siostrzenicą (bo mieszkam na tym samym osiedlu i nie mam swoich dzieci), braku uprzejmości, życzliwości i elementarnej choćby minimalnej empatii, Cedzenia do mnie przez zęby i oczu pełnych wściekłości, mam dość gaslightingu i przepisywania historii na nowo. Dość grania przez moja siostrę wizerunkiem idealnej troskliwej matki, kiedy większość pracy nad jej dzieckiem wykonuję ja. Jestem zmęczona bronieniem małej przed wściekłością i złością matki i ciągłym gaszeniem pożarów. W końcu jestem zmęczona modlitwą za nawrócenie mojej siostry (i tak tylko w te dni, kiedy ma "lepszy" humor, bo po awanturze nie jestem w stanie) I stąd moje pytanie. Czy taka osoba z niezmiennym wzorcem zachowań, arogancka, próżna, atakująca wybrane ofiary, pozbawiona empatii może się nawrócić? Bo ja w to już wątpię. Zaczynam wierzyć,że stoją za tym siły demoniczne, bo po ludzku nic nie dociera. Przez ostatnie kilka lat bardzo pogłębiłam swoją wiedzę o narcystycznym zaburzeniu osobowości korzystając z różnych publikacji i poniekąd mi one bardzo pomogły. Jestem jednak wyczerpana, nie mam siły ani chęci modlić się już za siostrę. Czy narcyz złośliwy jest w stanie się nawrócić?

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Akittm (---.play-internet.pl)
Data:   2026-06-10 22:26

Idź na terapię, żeby nauczyć się zarządzać swoimi emocjami i stawiać granice. To też wynik pewnego uwikłania, że chcesz ratować innych, podczas gdy sama sobie nie radzisz. Skupiasz się na narcyzach, bo tak narcyzm oddziałuje na osoby postronne, które nie do końca radzą sobie z zarządzaniem sobą.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-06-11 00:08

Zaopiekuj się sobą i idź na terapię, naucz się stawiać granice i dbać o siebie. Nie masz wpływu na inne osoby, masz go na siebie.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-06-11 00:21

Może sie nawrócić, ale nie ma nigdy pewności. Zresztą tu się mieszają kategorie duchowe (nawrócenie, zawsze mozna miec nadzieję) i zjawiska, mechanizmy psychologiczne, a na tych się nie znam.

Raczej nie masz na to zbyt dużego wpływu (poza modlitwą), tak sądzę. Za to masz wpływ na własne życie i naprawdę nie musisz być stałą nianią dla cudzych dzieci. I ofiarą. Rozumiem, że Ci dzieci/dziecka żal, ale nie musisz być stalym strażakiem - gasić pożarów. Zminimalizuj albo porzuć tę rolę.

Nie musisz utwierdzać siostry w przekonaniu, że ją zastąpisz w obowiązkach (bo nie masz dzieci, znaczy nie masz nic do roboty. Bzdura), a ona będzie zbierać pochwały. Stawiaj granice.
Koniec, wskaż termin albo limit (np. 3 dni w miesiącu) i się go twardo trzymaj. Mimo że będziesz okrzyczana jako ta zła.

Nie musisz być ofiarą rozmaitych nadużyć w relacjach międzyludzkich.

Nie musisz swoją obecnością i rozmową karmić chorobliwych zachowań siostry. Możesz i tu powiedziec: basta, koniec.
Bez wględu na to, jak kto się wścieknie i co powie. Nie jesteś niewolnicą.

I to nie jest na pewno egoizm - rozsądnie chronić siebie .

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Martha78 (---.107.143.41.protonet.pl)
Data:   2026-06-11 10:35

Aga,
a skąd pewność, że Twoja siostra jest „narcyzem złośliwym”, a matka „ukrytym narcyzem”? Czy zostały zdiagnozowane przez psychiatrę lub psychologa klinicznego, czy jest to Twoja własna ocena oparta na lekturach i materiałach internetowych?
Pytam, bo obecnie bardzo łatwo przypisać komuś etykietę „narcyza”, zwłaszcza gdy relacja jest trudna i pełna zranień. To nie oznacza, że nie cierpiałaś ani że opisane zachowania są w porządku. Oznacza jedynie, że diagnozowanie zaburzeń osobowości należy do specjalistów, a nie do członków rodziny.
Niezależnie od tego, jaką diagnozę miałaby Twoja siostra, najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego od lat zgadzasz się funkcjonować w relacji, która Cię tak bardzo wyniszcza?

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: A (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-06-11 11:51

Jak poprzednie głosy także doradzę terapię. Po twojej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś osobą bardzo oczytaną, używasz bardzo bogatego języka, być może skończyłaś jakieś studia, nie koniecznie filologiczne.
Problem próbujesz rozwiązywać stosując podejście naukowe - zgłębiasz wiedzę o narcyzmie.

I tutaj rysuje się Twój profil psychologiczny. Jesteś osobą empatyczną, która pragnie pomóc innym, nie przechodzisz obojętnie obok cierpiących ludzi, starasz się być dla nich podporą. Wpadasz niestety w dużą pułapkę. Bo starając się pomagać wszystkim wokół, w tym najbardziej rodzinie, wikłasz się w toksyczne relacje - czyli typowy schemat "ratownika".

Wyręczając siostrę w wychowaniu dziecka, przejmujesz rolę jego matki, ale ono ma już matkę. Wiem, że brak własnych dzieci jest ciężkim doświadczeniem, ale przejmując jej obowiązki, krzywdzisz siostrę. To tylko jedna z moich amatorskich porad.

Ale by lepiej rozjaśnić sobie w głowie, w jak toksyczną, zawikłaną i nieprawidłową relację się wdałaś KONIECZNIE znajdź terapeutę. Ale nie jakiegoś pierwszego lepszego "frojdowskiego" lub "jungowskiego" od czystej psychoanalizy, ale wybierz TERAPIĘ SCHEMATÓW. Ona się wydaje najlepsza. Łączy podejście CBT - behawioralno - poznawczej i elementy analizy dlaczego problem jest od lat z Tobą. Poszukaj w sieci informacji na ten temat i co najtrudniejsze, znajdź doświadczonego terapeutę z poglądami katolickimi, bo czasem terapeuta może źle radzić w życiu (np. sugerować rozwód).

Powodzenia w pracy nad sobą, zasługujesz na dobre życie w Panu.

Z Panem Bogiem :)

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia S. (---.radom.vectranet.pl)
Data:   2026-06-11 11:53

Moim zdaniem, to manifestacje złego ducha, który posługuje się twoją siostrą i niszczy cię, a także charakter od dziecka, popełnione błędy w wychowaniu.
Ale może i ty zostawiłaś coś z przeszłości, nie wyznałaś? albo zapomniałaś? To działa w obje strony. Miałam podobnie, ze swoja siostrą. Odbyłam spowiedź z całego życia i się wszystko zmniejszyło, choć nieraz usłyszę wyzwisko,ale mnie to nie boli, milczę, mówię i robię swoje, Modliłam się, o jej nawrócenie, bo nie chodzi do spowiedzi i komunii św. ale na razie nic nie widać, nie słucha, straszę piekłem, mimo że dałam tyle wskazówek, prasy religijnej, na nic to wszystko. Teraz nic nie robię, modlę się o nas. Przepraszam, wstyd pisać, ale człowiek bezsilny, wobec takich ludzi, mimo że się ich kocha.

Tak jak napisała hanna, postawić granicę w pilnowaniu dziecka, nie masz obowiązku, to ona ma cię prosić o przysługę, Nie miej żalu, to ona odpowiada za dziecko. Zobaczysz, kiedy podrośnie będzie za matką, nie za tobą, bądź obojętna na jej gadanie, przysłowiowo jednym uchem wysłuchaj, drugim wypuść, aby cię nie zatruwało wewnątrz. Zadbaj o siebie, abyś miała pokój w sercu, a resztę zostawić Bogu.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia S. (---.radom.vectranet.pl)
Data:   2026-06-11 12:05

Martha 78,

A co ma zrobić? To bardzo bliska rodzina. Ciągle się wierzy, że się zmieni, że będzie już dobrze, ale nie jest. Gdzie można podać własną siostrę?
Podałabyś? a potem żałowała? Przecież się je kocha, jakie są, mimo jaki ból stwarzają, nie zdając sobie sprawy, ze swojego postępowania.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-06-11 15:35

Basiu, rodziny ani nikogo innego nie można kochać bardziej niż siebie, o tym mówi przykazanie. Niestety osoby z rodzin dysfunkcyjnych mają tendencje albo do bycia katem, albo ofiarą, co widać we wpisie zarówno Agi, jak i Twoim.
Co zrobić? Najlepiej byłoby ograniczyć kontakt, a przynajmniej postawić granice, choć w tej chwili dla Agi może wydawać się to trudne, a dla Ciebie bezcelowe. Stąd propozycja terapii, która może pomóc we wzmocnieniu siebie i nauce stawiania granic.

"Podałabyś? a potem żałowała? Przecież się je kocha, jakie są, mimo jaki ból stwarzają, nie zdając sobie sprawy, ze swojego postępowania."
A siebie nie żałujesz? W jaki sposób pomaga Tobie i osobie, o której piszesz to, że jesteś dla niej workiem do bicia? Masz przez to więcej siły, wzmacniasz się, masz większe poczucie wartości, większą sprawczość, czujesz się bardziej szanowana? A ona - czy choć raz się zreflektowała w sytuacji, która, jak rozumiem, trwa latami? Czy ona staje się lepszą osobą przez to, że cię wyzywa bezkarnie?
Więzy rodzinne to nie więzy zezwalające na przemoc. Siostra, ojciec, matka, dziecko nie mają prawa skrzywdzić i kiedy to robią jak najbardziej trzeba reagować, choć w rodzinie bywa to szczególnie trudne.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Martha78 (---.107.143.41.protonet.pl)
Data:   2026-06-11 19:51

Basiu, zgadzam się w 100% z Esterą.

Niepokoi mnie zwłaszcza Twoje przekonanie, że źródłem problemu może być jakiś „niewyznany grzech” Agi. Skąd taki pomysł?

Nie znam też żadnych podstaw, by osobie opisującej wieloletnie doświadczanie przemocy psychicznej sugerować, że być może sama coś zaniedbała w spowiedzi. To jest dokładanie człowiekowi ciężaru, a nie pomoc.

Podobnie ze „straszeniem piekłem” Twojej siostry. Jeśli ktoś przez lata nie chodzi do spowiedzi i nie słucha żadnych argumentów, to naprawdę sądzisz, że kolejne straszenie piekłem coś zmieni? Chrześcijaństwo nie polega na moralnym zastraszaniu ludzi. Zwykle przynosi to odwrotny skutek.

Piszesz też: „Przecież się je kocha, jakie są”. Owszem, ale miłość nie oznacza zgody na wyzwiska, wykorzystywanie, przemoc czy przekraczanie granic. To bardzo niebezpieczne pomieszanie pojęć.
Co więcej, pozwalanie komuś latami na złe zachowania nie jest przejawem miłości wobec tej osoby. Jest jej zaprzeczeniem. Miłość stawia wymagania, nazywa zło po imieniu i pozwala ponosić konsekwencje własnych czynów. Jeśli siostra Agi rzeczywiście zachowuje się tak, jak ona opisuje, to wyręczanie jej w obowiązkach i nieustanne ratowanie sytuacji tylko utrwala ten stan.

Jednocześnie mam wrażenie, że w tej dyskusji umyka osoba, która może być najbardziej pokrzywdzona – dziecko. Chciałabym więc zapytać: czy ta dziewczynka ma poza Agą jakiegoś bezpiecznego, odpowiedzialnego dorosłego? Kogoś, kto ją wysłucha, wesprze i ochroni, gdy matka wpada we wściekłość? Czy jest zdana wyłącznie na siebie?
Bo jeśli choć część tego, co Aga opisuje, jest prawdą, to największym problemem nie jest pytanie, czy matka się nawróci, lecz w jakich warunkach dorasta dziecko.
Oczywiście Aga nie może poświęcić całego swojego życia i zdrowia psychicznego. Powinna stawiać granice i przestać pełnić rolę ratownika, ale nie udawajmy też, że konsekwencje tej sytuacji ponosi wyłącznie ona. Być może najbardziej cierpi właśnie dziecko.

Dlatego nie zgadzam się ani na religijne doszukiwanie się „ukrytych grzechów”, ani na sprowadzanie wszystkiego do biernego znoszenia cierpienia w imię rodzinnej miłości. Miłość nie polega na byciu workiem treningowym dla cudzych problemów. Miłość wymaga prawdy, granic i odpowiedzialnośc, także wobec własnej rodziny.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia S. (---.radom.vectranet.pl)
Data:   2026-06-11 19:57

Estero, nie jestem z rodziny dysfunkcyjnej. Jestem z dobrej rodziny wierzącej i praktykującej, gdzie zawsze była modlitwa, kościół, to wszystko co powinno być. Mieliśmy dobry przykład w swoim domu. Od zawsze różniłyśmy się charakterami, ale nie czuję się żadną ofiarą. Ja mam szczęśliwe życie w małżeństwie i to jest dla mnie najważniejsze. Jestem szanowana i kochana. Wszystko jest już przeszłością, sama sobie poradziłam. Nie przejmuję się, jej słownictwem, ucinam, milczę i zmieniam temat. W takich ludziach jest zły, i nimi szasta na lewo i prawo. Na terapie to niech ona idzie aby się zmienić, wyciszyć, ale wiem że nic się nie zmieni, bo to takie typy już się rodzą. Każdy człowiek musi chcieć, zmienić swoje postępowanie. Mimo to kocham ją, i ciągle myślę, że się zmieni.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: A2 (---.icpnet.pl)
Data:   2026-06-11 20:55

Odetnij się od siostry.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia S. (---.radom.vectranet.pl)
Data:   2026-06-11 21:36

Dałam odpowiedź, i mam swoje zdanie. A teraz to wszyscy na mnie? A co ja tu winna?

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-06-11 23:27

Basiu, niepotrzebnie bierzesz za atak inne wypowiedzi o innym wydźwięku niż Twoja. Pozwól i inym mieć swoje zdanie. Wyraźnie odmienne od Twojego. To Cię boli?

A może warto pomyśleć nad tym, czy tych odmiennych opinii (i nie jest to wypowiedź pojedyncza) nie przemyśleć i nie wziąć czegoś z nich dla siebie?

Niepokoi mnie też Twój wyrok "w takich ludziach jest zly". Ja bym się nie odważyła na taką wypowiedź. Mogę powiedziec: ktoś czynmi rzeczy złe. Bardzo złe. Ale powiedzieć, że zamieszkuje w tym kimś diabeł - to moim zdaniem zbyt śmiałe. Nie mam kompetencji i praw, by tak oceniać. A Ty masz? Od kogo?

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia 2 (---.centertel.pl)
Data:   2026-06-12 17:14

Basiu, nie myśl, że wszyscy są przeciw Tobie. Ja Ciebie popieram. Przecież Ty jako jedyna w tym wątku swoją odpowiedzią przypominasz, se jest to forum katolickie a nie forum parapsychologiczne.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-06-12 18:36

Wielkie nieba, a kto tu wypowiadał sie w duchu parapsychologii? Rzetelne cytaty z każdego posta poproszę (skoro tylko wypowiedź Basi jest od parapsychologii wolna).

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia 2 (---.centertel.pl)
Data:   2026-06-12 19:03

Do Moderacji: przepraszam, czy mogę prosić o zmianę w mojej wypowiedzi słowa parapsychologiczne na pseudopsychologiczne? :)

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Aga (---.derkom.net.pl)
Data:   2026-06-12 21:40

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Widzę, że dyskusja zabrnęła w jakieś dalekie od mojego pytania rejony, bardzo proszę o wzajemny szacunek i zrozumienie, bez forsowania swoich racji. Dziękuję za troskę i rady, nie odpowiem na wszystkie pytania, bo musiałaby powstać książka. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozmowa z kapłanem. Dziękuję jeszcze raz.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Martha78 (---.107.143.41.protonet.pl)
Data:   2026-06-12 22:01

Basiu 2,
wydaje mi się, że niepotrzebnie tworzysz podział: albo wiara, albo psychologia. Przecież nikt tutaj nie negował modlitwy, sakramentów czy możliwości nawrócenia. Większość osób zwracała jedynie uwagę na odpowiedzialność za własne granice i na skutki długotrwałego funkcjonowania w toksycznych relacjach.

Nie bardzo też rozumiem, dlaczego nazywasz te głosy „pseudopsychologicznymi”. Psychologia nie jest przeciwna wierze. Kościół od dawna korzysta z dorobku psychologii tam, gdzie pomaga ona lepiej rozumieć człowieka, jego emocje, mechanizmy obronne czy skutki przemocy.

Nie jestem też przeciw Basi S. Uważam jedynie, że niektóre jej tezy są dyskusyjne. Na przykład sugestia o „niewyznanym grzechu” czy stwierdzenie, że „w takich ludziach jest zły”, są bardzo daleko idącymi ocenami. Hanna słusznie zwróciła uwagę, że nie mamy kompetencji do wydawania takich sądów o konkretnych osobach.

Moim zdaniem można jednocześnie wierzyć w działanie łaski Bożej, modlić się o nawrócenie i korzystać z wiedzy psychologicznej. To nie są światy, które muszą się wzajemnie wykluczać.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Estera (---.play-internet.pl)
Data:   2026-06-12 22:07

A co jest pseudo psychologiczne, niezgodne z wiedzą ogólną czy z nauką Kościoła, który cierpiętnictwa i działania przeciw sobie nie popiera?

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Akittm (---.5.102.142.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-06-12 22:08

Jaki wątek, takie odpowiedzi. Nastąpiło pomieszanie pojęć. Pytanie o to czy narcyz może się nawrócić to jak pytanie o to czy ktoś chorujący na taką czy inną chorobę może. Autorka pisze również o tym, że sobie nie radzi. - Więc kierujemy ją do specjalisty. Czy to nie jest uczynek miłosierdzia? Autorka szuka po omacku informacji o zaburzeniach innych ludzi bez dbania o siebie. Napisanie o terapii, nie sprawia, że forum przestaje być katolickie. Jest to za to skrót od osób, które nie podjęły się nauczania autorki "jak sobie pomóc".

Nie demonizujmy też zaburzeń. Nie bez powodu mówi się o CIERPIENIU na jakieś zaburzenie, tak samo jak o cierpieniu na jakąś chorobę. Można być nawróconym, wierzącym, praktykującym, mieć relację z Bogiem, i dalej być zaburzonym czy chorym. Nawrócenie automatycznie nie leczy wszystkiego.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Basia 2 (---.centertel.pl)
Data:   2026-06-13 20:23

Aga, dokładnie. Na tematy religijne najlepiej porozmawiać z księdzem. Na tym forum nawet jeśli napiszesz: "mam katar, co robić", niektórzy odpiszą ci: idź na terapię :) Przecież każdy wie, że istnieją na tym świecie psycholodzy i po co.
Myślę, że człowiek zakładający wątek na forum katolickim szuka Boga, nie psychologa. Wmawianie człowiekowi, że po jego wpisie na forum widać, że pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej to już, z całym szacunkiem, nie przesada, to komizm wręcz. Tym bardziej, że nie zna się życia ani tej osoby, ani osoby, o której ona pisze.
Wierzę, że dręczący innych grzesznik może się nawrócić a my jako zbiór naczyń połączonych możemy w nawróceniu komuś pomóc. Wierzę, że spotkasz księdza, który odpowie na Twoje pytania. A żeby zacząć stawiać komuś granice, co nie jest grzechem, nie potrzeba terapii. Chyba, że chcesz. Rób to co sama uznasz za słuszne, bo myślisz mądrze.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: A (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-06-22 12:25

Basiu 2,
też uważam, że przedstawianie komuś po krótkim wpisie nie zawierającym opisu dzieciństwa, roli matki, obecności OJCA w rodzinie (bo temat jest przemilczany) i wielu drobnych szczegółów, dysfunkcji rodziny - jest sporym nadużyciem.
Ale tutaj nikt nie rości sobie prawa do przemawiania w trybie psychoterapeuty czy psychologa.

Niepotrzebnie rozdzielasz Pan Bóg-Psycholog. To tak, jakby zrezygnować z lekarstw , przetaczania krwi, ogólnie pomocy medycznej ze względu na to, że się jest katolikiem. W naszej wierze nie ma takiego zakazu. Psycholog, psychoterapeuta pomaga leczyć psychikę. Są takie zaburzenia w mózgu, np. schizofrenia, gdzie bez "chemicznego" wyciszenia głosów i np. wizji na jawie nie da się w ogóle funkcjonować - można zrobić sobie krzywdę wychodząc przez balkon z 10 piętra.

Tutaj na forum nikt nie chce autorce wątku zaszkodzić. Każdy chce pomóc, także Ty.
Też pomyślałem o pomocy księdza i powiem więcej, są księża psychologowie (np. ks. dr Marek Dziewiecki). Racja wykonywania swojego powołania wcale nie przeszkadza mu w pogłębianiu zakamarków ludzkiej psychiki. Powiem więcej, pomaga mu w szerzeniu dzieła Zbawienia i odkupienia przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Z Panem Bogiem.

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Warto poczytać (---.centertel.pl)
Data:   2026-06-22 23:06

https://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=317421&t=317098

 Re: Wykończona codzienną opieką i modlitwą. Czy narcyz złośliwy się nawróci?
Autor: Matt (---.datapacket.com)
Data:   2026-07-01 12:23

Założycielka tematu prosi o konkretną odpowiedź, czy narcyz złośliwy może się nawrócić, widać że jest świadoma aspektów psychologicznych, dlatego w nie nie wchodzę. Pytanie jest stricte związane ze sferą duchową, a dokładniej działaniem Boga. Moje zdanie jest takie, że narcyz złośliwy może się nawrócić, jeśli głęboko i przede wszystkim z wiarą się modlimy, to jest to bardzo, bardzo prawdopodobne, ale raczej nie do końca tak jak sobie to wyobrażamy. Wydaje nam się, że nawrócenie narcyza spowoduje w nim głęboką świętość i będzie drugą Matką Teresą z Kalkuty. A to niekoniecznie musi tak działać. Może, ale nie musi. Nawet po zrozumieniu wielu spraw narcyz ma w sobie głębokie pokłady przyzwyczajeń, nawykow, które nie da się od tak od ręki zmienić. Może to wymagać wielu lat świadomej pracy, a do tego oczywiście jest potrzebna jego silna wola zmiany. Jak ktoś wcześniej napisał, trzeba zmieniać siebie, uczyć się jak sobie z takimi osobami radzić. Z tego co piszesz to sporo wiesz na ten temat, korzystaj z tej wiedzy. Trzeba się za nią nieustannie modlić, ona kiedyś może stać pod wpływem Boga dobra, ale nie wiesz kiedy to się stanie, więc trzeba też koniecznie zadbać o siebie. Kiedy całego siebie oddajemy wyręczając innych, nie ma nas tam gdzie naprawdę jesteśmy potrzebni. Masz własne życie.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: