logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Marta (---.dynamic.swiatlowod.plus.pl)
Data:   2026-07-17 10:38

Pochodzę z takiej powiedzmy katolickiej rodziny z naciskiem na powiedzmy (niby wszyscy chodzą co tydzień w niedzielę do kościoła ale z zastosowaniem zasad chrześcijańskich w życiu jest już różnie, ale to długo by mówić). W tym roku jednak, przeprowadzam się daleko na studia. Będę mieszkać z przyjaciółką, która była pierwsza osobą, z którą nawiązałam jakąś przyjacielska więź w życiu i do której jako pierwsza zagadałam w liceum. Ale to nie tak, że dokładnie się znamy. Spędzałyśmy sporo czasu razem, ale oczywiście nie znamy się tak jak znają się domownicy, którzy ze sobą mieszkają. Będę z nią w jednym pokoju. Ona uważa się za agnostyka, według niej nie da się udowodnić istnienia Boga. Wydaje mi się że ma szacunek do Jezusa itp., ale nie jestem pewna jej stosunku do chrześcijaństwa. Wspominała kiedyś że miała sąsiadkę katoliczke, która wiele jej mówiła o chrześcijaństwie i dużo jej tłumaczyła. Jest bardzo mocno przesiąknięta kulturą tego, że płeć to spektrum i ogółem lgbt. Stosuje zaimki neutralne płciowo (sama nie wiem zresztą jak się do niej odnosić jako katolik. Używanie rodzaju nijakiego w stosunku do osoby jest dla mnie trudne nawet w aspekcie wymowy). Dla mnie Bóg jest najważniejszy w życiu. Jednak wiadomo, żeby relacja z Bogiem była dobra, musi być też dobra relacja z drugim człowiekiem. Ale ale już zmierzam do tego, o co chciałam zapytać, rozpoznałam się by przedstawić jak najlepiej zarys sytuacji. Tak więc, zastanawiam się czy w takim wypadku jestem odpowiedzialna za jej wiarę? Chcę dla niej jak najlepiej. Chcę żeby poznała Boga, ale nie wiem jak to zrobić najlepiej. Czy rzeczywiście wdawać się z nią w jakieś rozmowy na ten temat czy wystarczy dawać przykład? Będę chodzić na Msze św., różne nabożeństwa itp., mam obrazki święte, które chciałabym powiesić (krzyż w sumie też), więc tematu wiary może nie uniknę. Mam nadzieję, że udało mi się wyrazić to co mam na myśli. Co byście mi doradzili? Jeśli się mylę w jakiejś kwestii, proszę poprawcie mnie.

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Matt (155.117.189.---)
Data:   2026-07-18 11:25

Marta super temat założyłaś. Mam wciąż podobne zagwostki. W mojej rodzinie większość osób jest agnostykami, nawet mój brat. Kiedy się z nimi widzę, to głowię się jak do nich dotrzeć. Trudno mi wyczuć moment, kiedy co powiedzieć. Jak "polecę" za mocno, to skutek odwrotny. Jak nic nie mówię, to myślę, że może mogłem coś powiedzieć. Wciąż uprzejmie zwierzają mi się kolejne osoby, że one wierzą, ale nie pójdą do kościoła, bo jakiś ksiądz zrobił to czy tamto. Trudno mi się w tym odnaleźć, znaleźć odpowiedni język do zachęcania. Granica do wyśmiania jest cienka, a to pogorsza relację i nie wolno nawracać na siłę, bo to okropieństwo.

Jednak nie wydaje mi się, żebyśmy mieli być odpowiedzialni za nich. Mają wolną wolę, jeśli nie chcą słuchać, to musimy to uszanować i żyć dalej. Osobiście po latach życia przykładem, stwierdzam, że jakoś to jednak działa, czasem któryś z nich ma spore przebłyski i o coś potrafi wypytywać, wtedy staram się jak najlepiej rozjaśniać.

Dzisiaj wpadłem na pomysł i nie wiem dlaczego wcześniej tego nie robiłem, bo to oczywiste, żeby prosić Ducha Świętego. Prosić, by dawał nam światło jak z nimi postępować, bo przecież samemu na swój rozum trudno do kogokolwiek dotrzeć.
Ja również bardzo ciekawy Waszych opinii. Jak Wy postępujecie w takich przypadkach?

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: G_JP (---.nycmny.fios.verizon.net)
Data:   2026-07-18 13:38

Przede wszystkim pamiętaj o odpowiedzialności za swoją wiarę. Zapoznaj się z paragrafami od 55. do 60. obejmującymi 'Teorię gender' i 'Zmianę płci" w dokumencie Dykasterii Nauki Wiary "Deklaracja Dignitas infinita o godności człowieka" dostępnego pod adresem
https://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_ddf_doc_20240402_dignitas-infinita_pl.html
Czy jesteś całkowicie utwierdzona w nauczaniu tam przedstawionym? Zastanów się nad tym. Jest taki przysłowie „Kto z kim przestaje, takim się staje.” Niewątpliwie ukształtowało się ono pod wpływem doświadczeń ludzkich i nie należy go bagatelizować. Jeśli będziecie mieszkać razem, nie tylko Ty będziesz wpływała na przyjaciółkę, ale i przyjaciółka na Ciebie. Może warto porozmawiać z przyjaciółką, zanim zamieszkacie wspólnie i zapytać, czy uszanuje Twoją wiarę i nauczanie katolickie w sprawie płci? To żeby Twoja wiara nie uległa osłabieniu, czy nawet degradacji, powinno być ważniejsze niż to, żebyś Ty przybliżyła przyjaciółkę do Boga. Warto, żebyś w nowym miejscu znalazła ludzi, w których miałabyś oparcie w podtrzymywaniu Twojej wiary, niezależnie od tego, na co się zdecydujesz.

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2026-07-18 16:29

Skoro macie mieszkać razem, dawaj jej po prostu przykład swoim życiem. Niech widzi, że się modlisz, chodzisz na msze, udzielasz się w jakiejś wspólnocie. Ale nie zmuszaj jej do robienia tego samego, dopóki nie podejmie tematu z własnej inicjatywy. Dawanie przykładu, a przymuszanie do czegoś to dwie zupełnie różne rzeczy, przy czym to ostatnie zwykle przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Gabi (95.214.217.---)
Data:   2026-07-18 21:26

Marto :-)

Bóg jest Miłością, stworzył nas z Miłości, oddał za nas Swe Życie i tęskni za każdym z nas do szaleństwa, lecz się nie narzuca, nie ściga nas, nie prawi nam kazań, nie nawraca nas na siłę. Szanuje nas, szanuje nasze wybory, którymi czasem albo często sprawiamy sobie ból i Jemu. Pozwala nam błądzić, ale nigdy nie cofa Swojej Miłości, zawsze jesteśmy w zasięgu Jego miłującego Spojrzenia, którym nas ogarnia ze wzruszeniem. Jesteśmy pyłkiem, przed którym ON klęka, by umyć nam stopy, gdyż pragnie nas, naszej bliskości, zażyłości z nami, chce nas uzdrawiać. Każdy z nas jest takim ukochanym pyłkiem dla Niego, chociaż wiele osób jeszcze nie poznało Jego Miłości. Każdy jednak ma swoją ścieżkę, swój czas, ale to wszystko z Nim. ON prowadzi każdego najlepszą drogą do Siebie, nawet jeśli często nie rozumiemy tego, ale możemy Mu zaufać, gdyż jest samym Dobrem i Pięknem. Nie jesteśmy odpowiedzialni za ścieżki swoich bliźnich, jedynie za swoją. Możemy jednak promieniować w swoim otoczeniu Jego Dobrem i Pięknem, a wtedy ktoś może to zauważyć i się zadziwić, zafascynować, zapragnąć podobnie, zostać przyciągniętym przez Niego, ON już ma swoje niezliczone sposoby na to. Jego Miłość jest delikatna, dyskretna, życzliwa, pełna szacunku i zrozumienia dla naszych ograniczeń i słabości. Niech ta Miłość będzie Źródłem, z którego będziemy czerpać nasze myśli, słowa i działanie wobec osób, które spotykamy w swoim życiu. Nie musisz mówić o Bogu, by nawracać, lecz możesz mieć Jego spojrzenie pełne Miłości, przytulić kogoś, kto jest spragniony serca i powierzyć w myślach tę osobę Panu. To czasem bardzo wiele znaczy, gdyż Jego Miłość ma niezliczoną ilość odcieni.

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Marcin (---.centertel.pl)
Data:   2026-07-19 10:12

Świadectwo życia.

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Andrzej (---.play-internet.pl)
Data:   2026-07-19 23:46

Nie jestes za nia odpowiedzialna, nie jestes jej rodzicem.
Traktuj ja jak czlowieka a nie obiekt do nawracania.
Zastanow sie czy sama nie mozesz sie od niej czegos nauczyc.
Jak mowil sw Franciszek, "gloscie Ewangelie zawsze, a w razie potrzdby takze slowami".

 Re: Katoliczka i agnostyczka. Czy jestem odpowiedzialna za jej za wiarę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-07-20 00:33

Witamy w świecie dorosłych. Dorosła osoba jest odpowiedzialna za samego siebie. Nie jest dobrze, kiedy nie ponosi sama za siebie odpowiedzialności, ale też nie jest dobrze, kiedy ktoś inny próbuje za nią tę odpowiedzialność przejąć bądź zrzuca ją na kogoś. Zatem nie, nie jesteś odpowiedzialna za jej wiarę. Nie chcę powtarzać za poprzednikami, którzy napisali dużo dobrych słów, więc krótko: bądź świadkiem Bożej miłości, bez narzucania się, módl sieza nią. Skoro ona jest Twoją przyjaciółką, to wie, że jesteś wierząca, zna Twoje wartości. Ty znasz jej wartości. Obie zdecydowałyście się mieszkać razem, co oznacza, że szanujecie nawzajem siebie i swoje poglądy, nawet jeśli nie po drodze Wam z wartościami tej drugiej osoby. To dobra droga wyjścia. Nawracanie na siłę nie działa, a może zniechęcić. Twoja postawa może sprawić, że jej serce otworzy się na Boga, ale może też się to nie stać - każdy ma wolną wolę i nie wszystko zależy od Ciebie.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: