Autor: Mąż (---.dynamic.play.pl)
Data: 2026-08-17 19:12
Szczęść Boże,
mam problem małżeński. Po urodzeniu czwartego dziecka mojej żonie powiedziano, że następna ciąża może być dla niej zagrożeniem życia. Do tego oczywiście sama z siebie wygląda na zmęczoną życiem i przeciążoną obowiązkami. Nakłada się na to spory kryzys wiary. W związku z tym zamierza skorzystać z wkładki antykoncepcyjnej. O innych formach nie chce słyszeć, o NPRze w szczególności. Grozi aborcją w razie kolejnej ciąży. Twierdzi, że nie chce osierocić dzieci, że jest już za stara na rodzenie i wychowywanie.
NPR próbowaliśmy stosować w przeszłości. Było bardzo ciężko. Małżonka ma szereg schorzeń ginekologicznych, na które bierze/brała przed ciążą leki hormonalne. W zasadzie odczyt temperatury to była ruletka - skok nie był zbyt wyraźny, czasem były dwa - niższy i wyższy. Do tego stosowane leki powodowały sztuczne wymuszanie tego skoku, ale nigdy nie było opcji stwierdzić, czy to prawdziwy skok, czy wywołany lekami. Sam lek - długo szukałem informacji na ten temat w internecie - mógł blokować zajście w ciążę, ale pewności nie dawał. Skuteczne stosowanie NPRu wydaje się być tutaj niemożliwe z przyczyn obiektywnych.
Co powinienem tutaj zrobić jako katolik, poza modlitwą i jasnym zaznaczeniem swojego stanowiska (NPR)? Na razie planem jest całkowita abstynencja i unikanie zbliżeń seksualnych, gdyby jej zamiary doszły do skutku. Póki co udaje się, także dlatego, że żona również zdaje się nie odczuwać takich potrzeb. Obawiam się jednak w przyszłości własnych słabości albo gorzej - gdyby jednak poczuła chęć na intymność. Wówczas - jak rozumiem - będę musiał spełniać obowiązek małżeński, co wynika z samej natury sakramentu.
Czy współżyjąc z osobą stosującą antykoncepcję, nawet jeśli jestem temu przeciwny, zaciągam grzech śmiertelny i grozi mi pójście do piekła? Oczywiście zakładając, że będę minimalizował inicjację takich zbliżeń do minimum wymaganego przez żonę/jedność węzła małżeńskiego? Czy są jakieś skuteczne metody NPR, które nie zakładają mierzenia niepewnych czynników, jak temperatura w w/w sytuacji? Czy w ogóle zachodzi tutaj zasada całkowitej dobrowolności grzechu, także dla małżonki? Wszak byłaby to poniekąd swego rodzaju terapia zapobiegająca śmierci wskutek pęknięcia macicy. Skoro moralnie dozwolona jest antykoncepcja w leczeniu np. PCO, to czy tutaj nie zachodzi podobny schemat?
Proszę o pomoc, bo sam już nie wiem, co mam robić.
|
|