logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: Matka chrzestna (39 l.) (---.static.play.pl)
Data:   2026-08-23 16:21

Mam 39 lat, nie mam dzieci. Jestem matką chrzestną syna mojej przyjaciółki. Chłopak ma teraz 17 lat. Mieszkamy w innych miastach. Zawsze na urodziny kupowałam mu naprawdę fajne droższe prezenty. Za czasów studiów większe niż mogłyby sobie pozwolić inne studentki. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która kiedyś również przyjaźniła się z jego mamą. Zapytała mnie, co u niego słychać. Powiedziałam, że ostatnio napisał do mnie: „Ciocia, pożycz mi 5 zł”. Na to ona: „Mam nadzieję, że dałaś mu więcej niż te 5 zł”. I przyznam szczerze, że ten komentarz i rozmowa która wyszła z tego później mnie trochę zabolała.

Zastanawiałam się, czy nie dać mu więcej. Z drugiej strony pomyślałam, że jest już nastolatkiem i jeżeli zacznę mu przelewać większe pieniądze, to istnieje ryzyko, że za chwilę znowu będzie pisał. A ja nie jestem jego rodzicem i nie czuję, że moją rolą jest zapewnianie mu kieszonkowego.

Chłopak wychował się bez ojca, dla matki też nigdy nie był priorytetem. Jego matka ma pieniądze, ale wydaje je na siebie i na drugie dziecko. Chłopak nie uczył się najlepiej, jest w zawodówce, pali e-papierosy za zgodą matki. Jego ojciec się nim nie interesuje. Mimo to jest to grzeczny chłopak, nie przysparza matce problemów.

Koleżanka powiedziała, że gdyby to ona była matką chrzestną, to przelewałaby dziecku 100 zł miesięcznie, a także żebym zaczęła odkładać już teraz, żebym mogła dać mu na 18-nastkę dać mu kilka tysięcy. Powiedziała też, że skoro nie mamy własnych dzieci, to powinniśmy wspierać dzieci, które są wokół nas.
I właśnie to mnie jakoś dotknęło.

Mam oszczędności, mam pieniądze, mogłabym to robić, ale nie mam też poczucia, że powinnam. Mam też swoje cele. Odkładam na mieszkanie, które w przyszłości ma być dla mnie źródłem dochodu pasywnego. Nie mam nawet samochodu. Nie wiem czy uda mi się to zrealizować. Nie zbiedniałabym o te 100 zł miesięcznie, stać mnie na to, ale jakoś nie mam poczucia, że powinnam coś takiego robić.

Szczerze mówiąc, wcześniej nawet nie planowałam dawać mu dużej kwoty na 18-nastkę (koleżanka wskazała przykładowo 6 tys.). Teraz natomiast zaczęłam się zastanawiać, czy może faktycznie powinnam zrobić więcej.

Nie czuję odpowiedzialności za jego finanse, a z drugiej strony wiem, że chłopak ma trudniej niż wiele innych dzieci i może właśnie takie dodatkowe wsparcie od kogoś dorosłego byłoby dla niego ważne.
I teraz sama już nie wiem.

 Re: Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-08-24 01:33

Ja głównie o osiemnastce. Nie widzę powodu, dla którego akurat ten moment, chwila w kalendarzu, byłby dobry dla podarowania kilku tysięcy.
Podzielę się doświadczeniem. Nie jest ani uniwersalne, ani wzorcowe. Nie zrobiłam niczego takiego (kilka tysięcy na 18. urodziny) dla dwóch moich chrześniakow, z których jeden "ma trudniej niż wiele innych dzieci", bo ma siedmioro rodzenstwa, w skromnych warunkach; drugi ma nieźle sytuowanych rodziców.
Nie przyszlo mi po prostu do głowy... Nie bardzo wyobrażam sobie też wyposażania jednego z gromadki w kieszonkowe, bo kto wie, czy to jedno dziecko w ten sposób nie byłoby "lepsze" od rodzeństwa, mialoby "lepszą" chrzestną itp.
Owszem, jeden dostał większą kwotę przy okazji ślubu, który rzeczywiście zmieniał jego sytuację życiową (drugi nie, bo na razie takiej okazji nie było). Osiemnastka w moich oczach takiego waloru nie ma.

"nie czuje odpowiedzialności za jego finanse" - ja też nie czułam. 17-latek moze sobie uczciwie dorobić. Dzieci dostawały okazjonalne prezenty (bez szaleństwa), niekiedy w razie potrzeby - wspierałam rodziców i tym samym rodzinę.

 Re: Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: Jan (---.warszawa.vectranet.pl)
Data:   2026-08-24 16:09

"Powiedziała też, że skoro nie mamy własnych dzieci, to powinniśmy wspierać dzieci, które są wokół nas." - cóż, koleżanka mogła wyrazić to delikatniej, uprzejmiej, może nieco zniuansować... ale zasadniczo ma rację.

Zamierzasz kupić mieszkanie w celach inwestycyjnych mając 39 lat, jesteś więc zamożną osobą. Na tle naszego społeczeństwa - jesteś zamożna. Nie masz dzieci. Nic nie piszesz również o tym, byś ponosiła koszty związane z opieką nad innymi osobami, jak rodzice czy dziadkowie. Masz więc czym się podzielić.

Nie wiem, czy chrześniakowi należy pomagać finansowo (być może prawidłowa odpowiedź brzmi "nie"). Ale wiem, że chrześcijańska wizja życia opiera się na miłości. Można też użyć innych słów: dzielenie się, tworzenia dobra albo (jak św. Jan Paweł II) "czynienie z siebie daru dla innych" - ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo. I nie chodzi o to, by żyć WYŁĄCZNIE dla innych, chodzi jedynie o to, by nie żyć WYŁĄCZNIE dla siebie.

 Re: Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: A2 (---.rogozno.vectranet.pl)
Data:   2026-08-24 22:30

Jestem wrogiem dawania młodym pieniędzy przy byle okazji. Podstawą jest odpowiedzialność. Jak ktoś ma się nauczyć odpowiedzialności, zaradności, jeśli za nic przy byle okazji dostaje pieniądze?

 Re: Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: B. (---.184.249.251.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-08-25 00:39

Zrobiłam dla Ciebie "wyciąg" z liturgii chrztu, z fragmentami dotyczącymi zobowiązań i obowiązków rodziców chrzestnych. Proponowałabym przemyśleć to nieco dogłębniej. Spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie - co zrobiłam, aby wypełnić te zobowiązania? I co mogę jeszcze zrobić w kwestii TYCH zobowiązań?
Małe dziecko można np. zabierać ze sobą na pielgrzymki, można dać Biblię dla dzieci, a jeśli możliwe, razem poczytać. Można dać książeczki o św. Dominiku czy Janku Bosko itd., itp. Z nastolatkiem już trudniej, zależy jak został poprowadzony w wierze przez rodziców. Może zasponsorować, podobno fantastyczne, coroczne warsztaty dla młodzieży w AKSiM, albo tamtejszego sylwestra? Są darmowe, płaci się tylko za podróż i wyżywienie. Jako chrzestna do końca swojego życia możesz systematycznie modlić się za chrześniaka oraz dawać chrześniakowi katolickie drogowskazy, np. o nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego. Kasa i prezenty mogą być wg możliwości pewnym dowodem miłości, ale jednak drugorzędnym.
Serdecznie pozdrawiam.

"Wyciąg" z liturgii chrztu, z fragmentami dotyczącymi zobowiązań i obowiązków rodziców chrzestnych.
/…/
Kapłan rozpoczyna właściwą ceremonię i mówi: „Prosząc o chrzest dla waszego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłował Boga i bliźniego, jak nauczył nas Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?”
Rodzice odpowiadają: „Jesteśmy świadomi”.
Kapłan zwraca się do rodziców chrzestnych: „A wy, rodzice chrzestni, czy jesteście gotowi pomagać rodzicom tego dziecka w wypełnianiu obowiązku?”.
Rodzice chrzestni odpowiadają: „Jesteśmy gotowi”.
/…/ szafarz zwraca się do rodziców dziecka i chrzestnych następującymi słowami: „Drodzy rodzice i chrzestni. /…/ Starajcie się wychować je w wierze tak, aby zachować w nich to Boże życie od skażenia grzechem i umożliwić jego ustawiczny rozwój. /…/
Niech twoi bliscy słowem i przykładem pomogą ci zachować godność dziecka Bożego nieskalaną aż po życie wieczne.
/…/
K: Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dziecko, oświecone przez Chrystusa, postępowało zawsze jak dziecko światłości, a trwając w wierze, mogło wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie.

 Re: Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-08-25 09:33

Wybacz, B. ale co ma ten wyciąg do pytania autorki wątku?
Chcesz, by miała poczucie winy i usiłowała je "przekupić" poprzez finansowanie chrześniaka?

I nie, nie masz obowiązku łożyć na chrześniaka - wyjąwszy może sytuację, gdyby jego rodzice np. zginęli w wypadku. Sugestie ze strony matki na temat regularnych danin (nie mówiąc już o astronomicznej kwocie "na 18") są po prostu bezczelne.

Podobnie bardzo mnie uderzyło moralizowanie Jana. Owszem, człowiek ma obowiązek wspierać społeczność - tym bardziej, jesli go na to stać. Ale nie na tej zasadzie, na jakiej "zaproponowano" to autorce wątku którą po prostu usiłuje się wykorzystać pod "pobożnym" pretekstem.

Masz prawo dawać. Masz prawo nie dawać. Ani chrześniak, ani tym bardziej jego matka nie mają prawa żądać.

 Re: Czy powinnam finansowo wspierać chrześniaka?
Autor: Też chrzestna (---.centertel.pl)
Data:   2026-08-30 23:13

A czy możesz mieć jakikolwiek wpływ na religijne wychowanie chłopaka? Najgorsze co może być ze strony rodziców to wręcz żądanie łożenia na dziecko przez chrzestnych ale bez przyznawania im jakiegokolwiek prawa do wpływania na wiarę dziecka.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: