logo
Wtorek, 25 września 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Potrzebuję ukojenia.
Autor: Karolina (---.gdansk.vectranet.pl)
Data:   2018-03-07 15:56

Dzień dobry,
Jestem na takim etapie życia, gdy nie wiem, czy to przeżyję. W rozpaczy wyłam kilka dni, teraz siedzę w otępieniu.
Na studiach rozkochałam się w Bogu, chciałam służyć tylko Jemu. Moim marzeniem było iść do zakonu. To u sióstr spędzałam każdą wolną chwilę, pokochałam życie w zakonie, codzienne modlitwy, pracę...
Na któryś z kolei rekolekcji powołaniowych, dowiedziałam się, że mam być mamą. To był szok. Nawet pojawiła się wizja mnie, z gromadą dzieci, mężem i ciepłem ogniska domowego.
Skończyłam studia i coraz bardziej przekonywałam się do roli matki.
Znalazłam pracę, męża, kupiliśmy mieszkanie. Żyliśmy zgodnie z przykazaniami.
Po dwóch latach przyszła diagnoza - niepłodność z mojej strony. Leczenie trwało dwa lata, po których byłam wrakiem człowieka. Diagnoza - depresja. Przestałam wychodzić z domu, zrezygnowałam z pracy, każdy widok dziecka wywoływał u mnie płacz. Antydepresanty.
Mąż cały czas przy mnie był. Nigdy mnie nie zawiódł. Próba samobójcza.
Po dziewięciu latach małżeństwa udało mi się wygrać z depresją.
Adopcja nie możliwa ze względu na moją depresję.
Rodzina (rodzice, teściowie, rodzeństwo) namówili nas na in vitro. Decyzja była trudna, jednak w końcu zgodziliśmy się na dwa zarodki (bez mrożenia).
Przygotowania, oraz zabieg trudne, jednak miałam w sobie determinację, nadzieję.
Udało się. Radość opanowała całą rodzinę.
Do 8 tygodnia. Serce bije, jednak maleństwo ma 2 mm i nie rośnie. Czekamy aż serce przestanie bić i łyżeczkowanie.
Nie płaczę tylko wyję. Mąż również jest na skraju. Był dla mnie oparciem, a teraz wspomniał, że może razem to zrobimy.
W głowie mnóstwo myśli, że to moja wina. Zabijam moje dziecko. To kara za in vitro. Z drugiej strony, Bóg powinien dawać tyle cierpienia, ile mogłabym unieść. Ja tego nie uniosę. Nie chcę wierzyć w Boga, jednak myśl, że moje dziecko nie zazna żadnego życia jest koszmarna. Chcę wierzyć, ze trafi do Nieba. Czy jeżeli ja się zabiję, to je spotkam?
Jeszcze nie poroniłam, nie mogę nawet wziąć przeciwbólowych, uspakajających ani się upić.
Ciągle czekam na cud. Ze lekarze się pomylili, że to 2 cm a nie 2 mm.
Proszę o pomoc w ukojeniu bólu. Nie wiem czego oczekuję. Przestałam wierzyć w modlitwę, 9 lat błagań i nic.
To chyba mój krzyk rozpaczy.
Podejrzewam, ze skończy się to w szpitalu psychiatrycznym.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: wyszywaczek wredny (---.net.pulawy.pl)
Data:   2018-03-07 17:20

Taaa. Najłatwiej zabić dziecko, męża, siebie i spodziewać się pójścia do nieba i spotkania ich wszystkich, tak? Miły pomysł, ale obawiam się, że znowu twój. I co, jak się nie spełni, to też zamierzasz się na Boga obrazić? Który raz? Oprócz tego, że - obawiam się - ostatni?

A może to czas porzucić swoje pomysły, przestać opierać się na emocjach i poczucie, że mi ma być dobrze i mają się realizować moje plany (i wizje) - i zacząć poważnie wierzyć? W prawdziwego Boga, a nie w zabawkę?

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Kitty (---.play-internet.pl)
Data:   2018-03-07 19:50

Karolina, zajmijcie się z mężem Waszymi sprawami psychicznymi - to w pierwszej kolejności. Idźcie na terapię, podejmijcie leczenie farmakologiczne. Wyjście z depresji, zakończenie tego etapu, da Wam realne szanse na podjęcie się adopcji. Nie szukaj teraz kary, ani winy, bo tylko obciążasz się psychicznie, ale jeśli Twój mąż sugeruje wspólne samobójstwo to biegiem na wizytę i to razem. Przechodziłam depresję blisko 12 lat, bez leczenia jest potwornie, ale kiedy podejmiesz walkę - okazuje się, że stajesz na nogi i wracasz do życia. W ubiegłym roku również poroniłam i wiem, że to strasznie boli. Szczególnie Was, którzy staracie się od tak dawna.

Idźcie też na rozmowę z księdzem, aby pozyskać wsparcie duchowe. Tu trzeba działać bardzo stanowczo - zarówno psychiatrycznie, jak duchowo. W pierwszej kolejności, sugeruję jednak zapisanie się do lekarza. Otaczam modlitwą i tulam na odległość.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2018-03-07 22:32

Karolino, czytając Ciebie myślę, że jesteś... nowoczesna a ja trochę staroświecka:) Podpowiem tylko jedno, że jest wielką sztuką przyjąć życie i jego zawartość jako dar. Oczywiście bez względu czy nam się ten dar podoba lub nie. A najważniejsze by kierować się Dekalogiem i nie świrować. Z Bogiem wszystko przeżyjesz i pokonasz, ale trzeba chcieć i zaprzeć się samego siebie.

Ps. Mnie umarło troje dzieci, dwoje żyje, są już dorosłe. Też się naczekałam, ale w tym wszystkim najbardziej zjednoczyłam się z Bogiem, bo tak jak Ty nie rozumiałam, dlaczego tak a nie inaczej. Ale przyjęłam to, bo wszystko jest po coś. Nie odstępuj od ścieżek Bożych, bo zejdziesz na manowce. Nie kombinuj po swojemu.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-03-07 23:07

Karolino, cokolwiek by teraz nie napisać to pewnie i tak nie da Ci ukojenia.
Spróbuję tylko jedno. Byłaś rozkochana w Bogu. Wróć do tych wspomnień, do tego co urzekło Cię w Bogu. Bóg się nie zmienił.
Choć wydaje mi się niemal nietaktowne w chwili Twojego wielkiego bólu, to jednak zaproponuję, wróć do Księgi Hioba i do Księgi Rodzaju 22, 1-18.
Pozostaje Tobie a właściwie wam rodzicom tak jak Hiob, jak Abraham zaufać, że jakkolwiek nie potoczą się losy, jest w tym jakiś Boży zamysł.
Karolino, to nie kara, to biologia, która nie jest doskonała.
"...a teraz wspomniał, że może razem to zrobimy" Nie nazwałaś tego wprost ale proszę, wypłacz to swoim bliskim, niech mają na was szczegóne baczenie.
Wasze życie jest wartością samą w sobie. Jeżeli jednak nic innego nie trafi to napiszę tak, popadasz w rozpacz z powodu zagrożenia utraty swojego dziecka. Ty i Twój mąż też macie rodziców i innych bliskich, czy chcecie skazać ich na taką samą rozpacz?
Przytulam i otaczam Was rodziców i dzieciątko modlitwą by kochający Bóg prowadził Was w każdym czasie.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-03-08 02:26

Wydaje Ci się, że ukojenie może przyjść od człowieka? Jeśli tak, to się mylisz (bynajmniej nie próbuję Cię odwodzić od leczenia). Prawdziwe ukojenie znajdziesz w Bogu. Ale nie wtedy, kiedy będziesz grać na dwa fronty - Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Wiążesz wtedy Bogu ręce. Nawróć się i pozwól Mu działać w Twoim życiu. Tylko przestań Mu w końcu dyktować jak.
Zmarnowałaś tyle lat swojego życia, bo chciałaś koniecznie postawić na swoim. "Daj, daj, daj, bo ja tego chcę" było Twoją modlitwą. Owszem, prosić można. Prosić trzeba. Ale czasem trzeba prosić "pomóż mi dźwigać mój krzyż", wyjąc z bólu pod Jego Krzyżem. I wtedy dzieją się cuda. Człowiek podnosi się i niesie to, co było do udźwignięcia niemożliwe.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Tomasz a Kempis (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2018-03-08 04:03

"O naśladowaniu Chrystusa", Rozdział XLVII:

O TYM, ŻE WSZYSTKO DŹWIGAĆ NAM TRZEBA PRZEZ WZGLĄD NA ŻYCIE WIECZNE

1. Synu, nie załamuj się z powodu trudów, jakie podjąłeś dla mnie, nie zniechęcaj się żadnym cierpieniem, ale w każdym wypadku niech cię wspiera i pociesza myśl o mojej obietnicy. Ja mam moc, aby ci wynagrodzić wszystko ponad spodziewanie i ponad miarę. Niedługo będziesz się tu trudził, nie zawsze ból będzie cię przygniatał. Poczekaj trochę, a wkrótce ujrzysz koniec niedoli. Przyjdzie pora, gdy ustanie trud i krzątanina. Małe i krótkie jest wszystko, co razem z czasem przemija.

2. Czyń swoje, jak czynisz, pracuj wiernie w winnicy mojej, ja będę twoją zapłatą. Pisz, czytaj, śpiewaj, wzdychaj, milcz, módl się, znoś dzielnie trudności: życie wieczne godne jest tego wszystkiego i godne większych jeszcze trudów. Nadejdzie ukojenie dnia pewnego, o którym wie tylko Pan, i nie będzie już ani dnia, ani nocy, ale światło wiekuiste, jasność nieskończona, pokój trwały, odpoczynek niezawodny. Nie będziesz wtedy mówił: Któż mnie wybawi z tego śmiertelnego ciała? Nie będziesz wołał: Biada mi, że ciągle jeszcze jestem tutaj. Bo śmierć spiesznie przybędzie, a zbawienie się spełni, nie będzie troski, tylko błoga szczęśliwość i obcowanie dusz w szczęściu i chwale.

3. O, gdybyś mógł ujrzeć wieczną nagrodę świętych w niebie i chwałę, jaka otacza tam tych, których niegdyś na świecie uważano za godnych pogardy, a niegodnych jakoby samego życia! Wtedy na pewno umniejszyłbyś siebie do samej ziemi i chciałbyś raczej stać niżej od wszystkich niż wyżej od jednego. Nie pragnąłbyś w życiu dni szczęśliwych, ale cieszyłbyś się, że możesz cierpieć dla Boga, i to uważałbyś za zysk największy, że ludzie mają cię za nic.

4. Gdybyś w tym zasmakował, gdyby to właśnie doszło do głębi twego serca, jakże śmiałbyś choćby jeden raz narzekać? Czyż dla życia wiecznego nie warto znieść wszystkich trudów? To nie byle co utracić albo zdobyć Królestwo niebieskie! Wznieś więc oczy ku niebu. Oto ja, a ze mną wszyscy święci, którzy toczyli w życiu ciężkie boje, a teraz radują się, cieszą, odpoczywają spokojnie i zostaną ze mną na zawsze w Królestwie mego Ojca.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: G_JP (---.nycmny.fios.verizon.net)
Data:   2018-03-08 16:13

Karolina,
Pomodlę się za Was. Nie trać wiary w dobro Boga.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Ona (---.146.38.206.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2018-03-08 16:39

W Łodzi odbywają się u Jezuitów msze o uzdrowienie. Poszukaj na you tube. Były świadectwa kobiet które nie mogły mieć potomstwa, po zawierzeniu Jezusowi doczekały się dziecka. To dla Ciebie próba wiary. Nie wątp. Jedz do Łodzi z mężem, pod koniec miesiąca będą dwie msze. Znajdź ns na internecie szczegóły. Będzie dobrze, tylko nie wątp.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2018-03-08 21:36

Głasków nie będzie ode mnie.
Z mojego punktu widzenia, to, co piszesz, wygląda tak: w momencie trudności odrzuciłaś Boga i rozkochanie w Nim na rzecz swoich planów. Pogrążyłaś się w rozpaczy, zamiast zaufać Mu. Pogrążyłaś do tego stopnia,że sama sobie uniemożliwiłaś bycie mamą adopcyjną. W związku z tym sama pobawiłaś się w boga i zrobiłaś sobie dziecko, jednocześnie grzesząc. Potraktowałaś dziecko jak przedmiot, który Ci się należy. Tak na marginesie: bardzo nieodpowiedzialnie postąpiliście i Ty z mężem, i lekarz, pozwalając na to, żeby osoba w trakcie leczenia depresji poczęła dziecko. Osoby w ośrodku adopcyjnym okazały się mądrzejsze.
Co robić?
a) Sakrament pokuty, ze wszystkim warunkami: rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy (w tym: rezygnacja na zawsze z in vitro).
b) Nawrócenie. Przyznanie, że Bóg wie lepiej i ma lepsze plany na Twoje życie niż Ty. Jeśli Jego wolą jest to, żebyś miała dzieci, czy to własne, czy adopcyjne, czy jako rodzina zastępcza albo rodzinny dom dziecka,czy jeszcze inaczej - to tak będzie. Ale bez grzechu.
c) Leczenie depresji - leki to jedno, ale zwykle potrzebna jest też terapia. Tobie polecałabym przede wszystkim katolickiego terapeutę lub psychologa. Pomoże poukładać Twoje emocje, a przy okazji nie będzie przekazywać innych wartości, niż katolickie.
Powiem przy okazji, że możliwa jest adopcja dziecka przez osobą, która wyleczyła depresję. Tylko musi to być rzeczywiście już wyleczona choroba - po to, żeby nie skrzywdzić dziecka.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Karolina (---.gdansk.vectranet.pl)
Data:   2018-03-09 06:05

Dziękuję za odpowiedzi.
Ponad 10 lat temu wyjechałam siostrami zakonnymi na misje. Dawałysmy ludziom wytchnienie w bólu, pocieszenie lub pomoc w zwykłych czynnościach. Pamiętam to uczucie dobroci od sióstr. Nikogo nie oceniały.
Od pięciu lat szukam pocieszenia od Boga. Aktu dobroci, znaku że Bóg nadal mnie kocha.
Dostaje tylko kopniaki. Każdy, do którego zwracam się o pomoc uważa, że trzeba zrzucić mnie na ziemię abym się nawróciła. W konfesjonale zawsze trafiam na kopniaka.
Przeszłam 5 letnią terapię, na ktorej po każdym kopniaku, znowu musiałam sobie uświadamiać, że depresja to choroba a nie wina za moje grzechy.
Szukam dobroci Boga, pocieszenia tylko chwilowo. Dostaję tylko ciosy.
Czy aż tak czasy się zmieniły, że nawrócić można tylko siłowo?
Podejrzewam, że to ja prowokuję swoją bezsilnością i lamentami (znane zjawisko: czym bardziej żona płacze, tym bardziej mąż bije).
Mogłam również pominąć słowa "in vitro".
Od dwóch lat nie mam depresji a ośrodek adopcyjny i tak nas odrzucił. Łatwo również policzyć, że zbliżamy się z mężem do czterdziestki. To była ostatnia szansa na dziecko.
Zmieniam temat. Teraz szukam dobroci Boga.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: K. (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-03-09 16:27

Dopóki mówisz przede wszystkim o swoim bólu (jaka jestem biedna) - będziesz dostawać kopniaki. Skup się na swojej winie a nie na swoim nieszczęściu (i w konfesjonale i na forum) - wtedy łatwiej będzie o pocieszenie.

"Bóg powinien dawać tyle cierpienia, ile mogłabym unieść" - zajmij się najpierw tym, co ty powinnaś i twój mąż. Nie wiem co jest w twoim sercu, ale na forum nie okazujesz żalu że zgrzeszyłaś, tylko raczej żal, że zgodziłaś się na grzech, a tu i tak nie wyszło. Że grzech był na darmo. Jeśli tak się spowiadasz, to trudno będzie uzyskać ukojenie.

Życie nie działa tak jak być chciała. "Byłam dobra i wiele dla Boga zrobiłam, a mimo to nie mogłam być matką, więc poprosiłam o pomoc diabła, ale się znów nie udało. Wolałabym teraz żeby Boga nie było". Oczekiwałaś od Boga zapłaty na ziemi, a Bóg umierał na krzyżu. A mimo to przez chwilkę byłaś matką i już zawsze matką zostaniesz. Nawet nie wiesz, jak bardzo teraz potrzebujesz Boga. Ale musisz nauczyć się sercem mówić przepraszam i dziękuje. Wtedy spotkasz swoje dziecko.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-03-09 18:03

"Mogłam również pominąć słowa "in vitro"."
Tak, zafałszować ogląd rzeczywistości. Wprowadzić odbiorców w błąd co do Twojej sytuacji. Zabolała Cię prawda? Sorry, ale in vitro jest próbą wymuszania na Panu Bogu życia dziecka., wykradania go siłą sztucznych metod.

Jeżeli chcesz, aby ktokolwiek Ci pomógł (zwłaszcza w świecie realnym, bo forum na bardzo ograniczone możliwości), to nie przekłamuj sytuacji. Pomijanie istotnych elementów, wybielanie się, budowanie nieprawdziwych światów nie ułatwi skutecznej pomocy dla Ciebie. Dlaczego? Dlatego że próbujesz zakopać istotne sprawy, wygładzić powierzchnię i zaprezentować się wyłącznie w pozycji ofiary. nie da się skutecznie pomagać sztucznej kreacji, pomóc można tylko w prawdzie.

Prawda wyzwala. Manipulując, nigdy nie będziesz wolna. I nie myśl, że to kolejny kopniak. I działanie siłą. Nie, to docieranie do prawdy. My się tu po prostu tym razem nie dajemy manipulować.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-03-09 19:05

Karolino, szukasz dobroci Boga teraz, w okresie Wielkiego Postu, gdy rozważamy Mękę Chrystusa? Wątpisz w Jego dobroć?
Posłuchaj z uwagą proszę i wychwyć genialne zdanie o. Pelanowskiego - w Biblii jest więcej Bożych odpowiedzi niż pytań zadanych przez ludzi:

https://www.youtube.com/watch?v=sCuCpaZB4E0

Polecam Ci również inne konferencje o. Pelanowskiego, wyszukaj po tytułach, odpowiadające Twojemu stanowi duszy. Zapożyczę od Estery, tam nie ma głasków a jednak w każdej jest Boża dobroć i miłość.
Módl się Słowem Bożym i ufaj jak w ewangelicznych przypowieściach jak np. setnik u Mt 8, 5-13 czy kobieta kananejska Mt 15, 21-28. Szukaj innych przykładów, których Pismo Świete jest pełne.
No i jak sądzisz Dobry jest Bóg?

Karolino modlę się nadal w intencji wypełnienia Woli Bożej w waszym życiu. Otrzyj łzy i ufaj.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: EmGie (---.081015177.msitelekom.pl)
Data:   2018-03-09 20:28

>> Potrzebuję ukojenia

"Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu" (św. Augustyn)

Ażeby serce spoczęło w Bogu, choć tak troszeczkę, tu na Ziemi, to trzeba się całkowicie zdać na Jego wolę.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-03-09 21:21

"Od pięciu lat szukam pocieszenia od Boga. Aktu dobroci, znaku że Bóg nadal mnie kocha".

Czy mogłabyś napisać, w jaki sposób tego pocieszenia od Boga szukasz? Czy nie założyłaś z góry, że tym aktem Bożej dobroci ma być dziecko? Czy jesteś skłonna otworzyć się na inne akty dobroci z Jego strony, na inne znaki?

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Marta (93.158.234.---)
Data:   2018-03-11 12:33

Nie słuchaj tego hejtu bo Jezus by Cie tak nie potraktował. Nie zrozumie Cię ktoś kto nie przeżył tego co Ty. Ci co doświadczyli wiedzą że da się przetrwać taki ból i da się powstać i da się coś jeszcze w życiu zbudować. Z Jezusem.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Kitty (---.play-internet.pl)
Data:   2018-03-11 17:14

Jakiego hejtu? Jakie kopniaki? Autorka przedstawia sytuację i otrzymuje wiele słów wsparcia, ale też konkretne porady. Głaskać po głowie można i użalac się można, ale co z tego wynika? Tu potrzeba pojednania z Bogiem, uznania grzechu za grzech i powstania po nim, pomimo smutku i trudności. Autorka rozważa samobójstwo z mężem - forum ma potakiwać? Autorka wolałaby zataić grzech in vitro - forum ma potakiwać? Autorka nie czuje opieki Boga - forum ma potakiwać? I do czego to doprowadzi?

Karolino, myślałaś o zostaniu rodziną zastępczą? Mogłabyś poświęcić się dzieciom z jeszcze trudniejszych sytuacji życiowych, dać im serce, zbliżyć je do Boga, tym bardziej, że Twoje doświadczenia powrotu do ufności Jego Woli - byłyby tu znakiem siły i motywacja dla tych, którzy równie mocno - jeśli nie mocniej - potrzebują oddania się Panu.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Monika (---.122.7.51.dyn.plus.net)
Data:   2018-03-11 20:54

Karolina czasami wydaje się Nam, że za wiarę w Pana Boga należy nam się super życie. Obecnie czytam Pasję według objawień błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich. Wiesz co mnie urzekło w tym roku? Od kilku lat w Wielkim Poście czytam co rok tą książkę. Urzekła mnie Matka Boża. Jedyna Osoba, która współcierpiała ze swoim Synem.
Proszę weź z mężem Różaniec tajemnice bolesne i rozważajcie te tajemnice. W dzisiejszych czasach nikt nie chce współcierpieć z Jezusem.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Piotr (156.67.86.---)
Data:   2018-03-12 21:02

Jedna podpowiedź: naprotechnologia. Próbowaliście?
Jeżeli nie jesteś w fazie pokwitania to jest szansa.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-03-12 21:43

Rety, Piotrze, POKWITANIE dotyczy dziewcząt. Nastolatek. Już np. 12-letnich dziewczynek. Serio. Karolina przedstawia się jako osoba o znacznie dłuższej biografii.
Może myślałeś o menopauzie. "Przekwitaniu"?

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-03-12 22:36

"Nie słuchaj tego hejtu bo Jezus by Cie tak nie potraktował".

Marto, czy dobrze zrozumiałam, że w radach forowiczów doszukałaś się jakiejś nienawiści? Przeczytałam wszystkie uważnie i osobiście wierzę, że każdy kierował się dobrymi intencjami. I Ty również. Obawiam się jednak, że jeśli cierpiałaś podobnie jak Karolina, nie wyciągnęłaś ze swoich cierpień wyłącznie poprawnych wniosków. Coś poszło u Ciebie nie tak, skoro w upomnieniach braterskich, które tu padły, widzisz nienawiść.

Tak jak napisałaś, z Jezusem da się przetrwać ból i można coś jeszcze w życiu zbudować. Ale czy można cokolwiek razem z Jezusem robić, jeśli nie chce się Go naprawdę zaprosić do swojego życia? Przecież to podstawa. Bez Niego będzie się budować na piasku, a taka budowla prędzej czy później runie. Nawrócenie jest więc najważniejszym krokiem. Sam Jezus nawołuje do nawrócenia. I nie zawsze Jego słowa są miłe dla ucha. Powinnaś o tym wiedzieć, jeśli wsłuchujesz się uważnie w Ewangelię, nie pomijając niczego.

Jeśli Twoje doświadczenie Ci podpowiada, że Karolinie potrzeba więcej ciepła, niż jej dotychczas tutaj okazano, to je jej okaż. Wskaż jej drogę do pojednania z Bogiem w inny sposób, niż tutaj zrobiono. Ale nie wmawiaj jej, że jest tutaj prześladowana, bo wyświadczasz jej tym niedźwiedzią przysługę.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-03-13 17:19

Karolino, nie wiem, czy jeszcze zaglądasz do tego wątku czy odpuściłaś, bo nasze wpisy nie spełniły Twoich oczekiwań. Jeśli czytasz, mam dla Ciebie jeszcze jedną wskazówkę.

Ktoś wspomniał o rodzinnym domu dziecka i rodzinie zastępczej. Gdybyście zaczęli to rozważać, dobrze przemyślcie, co jest Waszą główną motywacją. Czy przede wszystkim chcecie dawać miłość dzieciom czy chcecie od nich miłość brać. Czy jesteście gotowi zaspokajać potrzeby (nie chodzi o zachcianki) przygarniętych dzieci czy oczekujecie, że to dzieci będą zaspokajać Wasze. Czy naprawdę godzicie się na ewentualny trud i ból związany z rodzicielstwem czy liczycie głównie na rodzinną sielankę. Czy na pewno macie wolę zmierzenia się z przeciwnościami, które mogą pojawić się na rodzicielskiej drodze (np. poważne choroby dzieci, trudności wychowawcze). Skąd będziecie czerpać siłę, żeby przeciwnościom podołać? Jaką pracę nad sobą musicie wykonać, skoro teraz, też w obliczu trudności, oboje zaczęliście myśleć o ucieczce w samobójstwo.

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: G_JP (---.nycmny.fios.verizon.net)
Data:   2018-03-18 21:28

Podam Ci świętego, w związku z którym poznałam historię dwukrotnego wyproszenia łaski macierzyństwa. Około 60 lat temu, jedna katoliczka z Libanu miała już dwoje dzieci, tj. dwie dziewczynki. W jej ówczesnym środowisku jednak dopiero męski potomek był uważany za szczególne błogosławieństwo, dlatego też kobieta ta zaczęła modlić się nowenną za przyczyną włoskiego redemptorysty św. Gerarda Majella o poczęcie chłopca. Po dziewięciu miesiącach modlitwy kobieta porodziła dwóch męskich bliźniaków (!), z których jeden wstąpił do Zakonu Redemptorystów. Redemptorysta ten w pewnym czasie spotkał małżeństwo z Rwandy, które od wielu lat starało się o dziecko. Mając w pamięci świętego, który wyprosił dla niego dar życia, zaproponował im wspólną gorąca modlitwę do św. Gerarda i poprosił ich, by skontaktowali się z nim, wtedy, kiedy kobieta zajdzie w ciążę, w co nie wątpił, że się stanie. Po dwóch miesiącach dostał e-mail, że małżonkowie spodziewają się dziecka (za jakiś czas okazało się, że to dziewczynka Erica). Może i Ty zwrócisz się o pomoc do św. Gerarda Majella?

 Re: Potrzebuję ukojenia.
Autor: 77 (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2018-03-31 11:39

Modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne chyba jest Ci potrzebna. Proś gorąco Jezusa o pomoc.
Nie traktuj wszystkiego jako kopniaki. Wtedy emocjonalnie czujesz się pobita, a trzeba wyciągać budujące dla Ciebie wnioski z tego, co się wydarza.
A jeśli potrzebujesz pomocy psychologa czy psychiatry, to nie bój się poprosić. Może na tym etapie być również pomocna.
Głowa do góry, i próbuj rozwiązywać swoje problemy.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: