logo
Poniedziałek, 24 września 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Teodora (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-03-07 17:17

Znajoma jest bardzo wierzącą, jeszcze młodą osobą. Ponad rok temu rzucił ją chłopak, ona od tego czasu przeżywała chyba załamanie nerwowe, stany depresyjne, permanentny dół, przeżywanie, raz nawet trafiła do szpitala.
Co jakiś czas pisze do niego, szuka kontaktu, czeka na wiadomosci na fb, snapie, za każdą próbą kontaktu z nim dostaje kolejny cios od niego.

Od tamtego czasu odmawiała już kilka razy pod rząd Nowennę Pompejańską albo w intencji jego, albo odbudowy miłości (dokładnie nie wiem, dopytywać nie będę). Teraz chce zacząć kolejną, pisze zrozpaczona, że jak ma ułożyć intencję, że ciągle kocha tego człowieka i najchętniej chciałaby aby wrócił, ale boi się, że nie jest godna o to prosić.

Nie wiem już jak jej pomóc... Nie wiem czy to tak silna jej miłość, czy już jakaś niezdrowa obsesja. Chłopak - jeszcze młody - parę razy potraktował ją tak, że nic tylko go w tyłek kopnąć, a ona próbuje kolejny, kolejny, kolejny raz, za każdym razem dostając cios. Wydawało mi się, że byłoby dobrze, gdyby nauczyła się żyć bez niego, być szczęśliwa sama z Bogiem i sobą, znalazła sobie jakąś nową pasję, skupiła się na poprawie matury i przyszłości... A tak od ponad roku jej, zycie kręci się wokół jednego.
Już sama nie wiem... czy to tak okrutna dla niej próba miłości czy co jej poradzić? Twierdzi, że wciąż go bardzo kocha...

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: wyszywaczek wredny (---.net.pulawy.pl)
Data:   2018-03-07 17:27

Powiedzieć jej, że on jest w szczęśliwym związku z inną i jeśli go kocha, niech da mu spokój. A jej podsunąć kogoś innego. Wyprowadzać ją do ludzi, wypychać na wyjazdy, imprezy, spotkania. Niestety, takie związki kończą się zwykle dopiero kiedy zacznie się coś nowego.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Teodora (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-03-07 17:49

Jakieś małolaty z liceum on co chwila zabiera na imprezę, studniówkę, a potem wysyła mojej znajomej zdjęcia z tej imprezy. I zachowuje się trochę jak pies ogrodnika - sam nie weźmie, ale innemu nie da. Ogólnie w mojej opinii albo jest jeszcze mentalnie durnym dzieciakiem, albo socjopatą.

Niestety mieszkamy w różnych częściach Polski, ona mieszka na małej wsi. W dodatku 2 najlepsze kumpele to siostry tego byłego i ona czuje przez nie dodatkowy sentyment do niego, że byli kiedyś jak jedna rodzina. Mówiłam jej, że powinna się skupic na poprawie matury, iść na studia, zmienić środowisko, zafascynować się czymś, wyjechać, ale chyba nie ma odwagi albo funduszy (pracuje, ale ponoć za małą kasę).

Ona jest bardzo wierząca, ale modli się chyba ciągle o tego faceta, modli, potem gada takie rzeczy, że nie jest godna, żeby ją Mateczka i Jezus wysłuchali, totalne zagubienie... Kiedyś jej sugerowałam, żeby poszłą do poradni zdrowia psychicznego, może do psychiatry, aby pomógł jej wszystko poukładać, ale bez rezultatu...

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Monika (---.122.7.51.dyn.plus.net)
Data:   2018-03-07 22:19

Teodoro przypomniała mi się taka historia. Kiedy jeździłam do babci na wakacje poznałam K. u siebie w miejscowości poznałam J. byłam w obu zakochana. W K. bardziej. Pewnego dnia na dyskotece podszedł do mnie pewien chłopak potem odprowadził mnie do domu i chciał się spotykać odmówiłam. Po paru latach zobaczyłam Go z żoną. Teraz widzę jak skupienie na jednym chłopaku może być żałosne. Niech Twoja znajoma poprzez modlitwę będzie miała otwarte serce. Może się zdarzyć, że spotka nowego dojrzałego chłopaka, ale Go odrzuci.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Marta (---.know.cable.virginm.ne)
Data:   2018-03-07 23:59

To niezdrowa obsesja, nie ma wątpliwości.
Wiesz, jak ona go osacza, to się nie dziwię, że chłopak próbuje się od niej opędzić wysyłając jej zdjęcia, że wychodzi z innymi dziewczynami. Na jego miejscu też bym próbowała wszelkich sposobów, może nawet mało uprzejmych, żeby się natrętnej wielbicielki pozbyć.
Jak sama wspomniałaś, wieś jest mała, więc możliwe, że tam tylko on jest jakąś interesującą partią. Tym trudniej jej wyperswadować, że tego kwiatu jest pół światu. Może by się chociaż na jakiś serwis randkowy zapisała i wyszła czasem z innym chłopakiem. Może się zakochać i okaże się, że tamten nie był taki znowu jedyny i wspaniały. Możesz jej radzić wyjazd, choćby czasowy na szparagi czy inne roboty.
Rada dla Ciebie: ona najwyraźniej nie chce słuchać żadnych Twoich rad ani głosu rozsądku. Nic na to nie poradzisz, nie przeżyjesz za nią życia. Dobrze jej radzisz z poprawą matury czy psychiatrą, ale to tylko tyle możesz zrobić.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Sebastian (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-03-08 02:24

Witaj Teodora.

Wszyscy uczymy się na błędach - szczęśliwi nieliczni, którzy potrafią na cudzych.
Uczucie Twojej koleżanki z pewnością jest szczere. Jednak nie dostrzega, że zafiksowała się na obrazie tej osoby (chłopaka), pożąda jego wyobrażenia. Nie dostrzega całego przykrego doświadczenia jakie jej funduje. Wygląda jak by pomyliła zakochania+chciejstwo+marzycielstwo z chrześcijańskim pojęciem miłości. Miłość daje wolność. Miłość uskrzydla! Z Twojego opisu wynika, że twoja koleżanka stała nie niewolnicą i karleje. Może przenieść góry za szczyptę uwagi, oj jak mi to nie gra z miłością, niby podobne a jak odmienne... :( Gdzie jest ojciec?

Może warto jej podsunąć kanał o. Szustaka, trafia do młodych. Wiele razy poruszał tematy damsko-męskie.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Teodora (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-03-08 17:10

Szustaka ostatnio sama słuchała... Sprezentowałam jej kiedyś też książkę "Oczami Jezusa", ale ona chyba ogólnie czytać nie lubi...

Jestem kilka lat starsza, swoje przejścia i doświadczenia mam, często też takie przykre, też trochę błądziłam w latach studenckich, źle się zakochiwałam, przechodziłam załamanie nerwowe, stany depresyjne, też wypatrywałam znaków w lajkach na facebooku itp. itd. Dobry Bóg dał mi w pewnym momencie łaskę ogarnięcia, ale po częsci to co ona przechodzi jest podobne do tego, co przechodziłam ja - zatem starałam jej się naprawdę już setki razy tłumaczyć jak ma na to spojrzeć.

Że ma spróbować spojrzeć z perspektywy osoby trzeciej na to, jak ten chłopak ją (już kilka dobrych razy) potraktował i zadać sobie pytanie czy tak wyobraża sobie w przyszłości życie, jego jak ojca dzieci i głowę rodziny. Odpowiedź oczywiście brzmi nie, ale nie dociera...

Ciągle te snapy... Bo on wyśle jej jakieś zdjęcie, albo piosenkę. Mówiłam, że ma w ogóle tę durną aplikację odinstalować. "Nie, bo wtedy nie będę miała z nim kontaktu". No o to chodzi - tak to się ciągle nim karmi, nie może oderwać i życie jej przecieka przez palce na oczekiwaniu na durnego snapa od kolesia, który może go wyśle tak ot.

Tłumaczyłam jej, że gdyby się naprawdę zreflektował, przemyślał, dojrzał, czuł coś do niej... To wie gdzie ona mieszka i nie potrzebuje snapa. Poza tym gdyby czegoś naprawdę chciał to rozwiązałby to inaczej niż przez tę aplikację. To ona twierdzi, że "może on chce, ale coś go blokuje...".

I jako dowód miłości do niego podała, że gdy doszły do niej słuchy o jakimś wypadku drogowym w okolicy to od razu zaczęła się bać o niego - bo jej parę dni wcześniej podesłał na snapie zdjęcie deski rozdzielczej z 200km na liczniku na tej samej drodze.

Nie mam już siły, wspieram ją i próbuję to tłumaczyć od miesięcy (co prawda też na odległość), ale czasami jak kamień w wodę. Chciałabym jej pomóc, bo jest to dobra i wrażliwa dziewczyna, bardzo uczynna i gotowa oddać siebie za innych, no ale chyba pod pewnymi względami za bardzo uparta.

Mówiłam jej wiele razy, że musi oddać Bogu decyzję o ewentualnym przyszłym mężu. Że musi przyjąć to wiadomości, że to może być kto inny niż dotychczasowy "Misiaczek". I tak, to może będzie boleć, ale będzie wyzwalające. Sama to przechodziłam pewnego razu. Bolało, ale oddanie się w ręce Boga i Mateczki było najlepszym, co mnie w życiu spotkało.
Ona twierdzi, że to zrobiła, ale czasami zastanawiam się czy na pewno, czy jednak coś ją gdzieś tam w głębi ciągle trzyma przy tym jej byłym... Nie chcę osądzać, może to tak silna miłość, ale niestety wygląda na niezdrową obsesję.

Dziewczyna ma dwadzieściaparę lat, cały świat wokół niej, tyle dróg, rzeczy, ludzi, możliwości... a jej świat od ponad roku kręci się wokół modlitwy związanej z byłym chłopakiem i ciągłą tęsknotą za nim.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-03-08 19:30

"a jej świat od ponad roku kręci się wokół modlitwy związanej z byłym chłopakiem"

Odradź jej modlitwę za tego chłopaka. Taka modlitwa ją niezdrowo z nim wiąże. Niech odda (powierzy) chłopaka Bogu w jednym akcie modlitewnym, a sama niech go zostawi. Chyba nie zaprzeczy, że oddaje go w najlepsze ręce :)

Doradź jej modlitwę o pokochanie samej siebie. Bo bez zdrowej miłości własnej (to nie to samo co egoizm), nie będzie w stanie zbudować zdrowej trwałej relacji z mężczyzną. Powiedz jej, że płomienne uczucia nie są żadnym dowodem wielkiej miłości. Jeśli prawdziwie pokocha (siebie i kogoś), będzie umiała stawiać mądre wymagania zarówno sobie, jak i drugiemu.

Gdyby wzbraniała się przed zaniechaniem modlitwy za chłopaka, zaproponuj jej zamówienie za niego Mszy św. wieczystych (klik). Będzie mieć wtedy pewność, że otrzymuje on regularne modlitewne wsparcie.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Teodora (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-03-09 13:33

J., bardzo mądrze piszesz. Boję się tylko, że ona tak naprawdę nie chce go "oddać", tylko ciągle gdzieś na siłę łudzi się, że go zatrzyma. Boję się, że wmawia sobie, że to taka wielka miłość, że to jej zdanie czekać i przetrzymać, bo "miłość wszystko przetrzyma". Wiem po sobie, że takie "wmówienie sobie" jest możliwe.

Momentami wypisuje, że może nie jest godna i "Mateczka nie chce jej wysłuchać", albo może "Bóg tak chce, żeby ona była sama", a jest już "tak długo sama, tak długo czeka, więc pewnie On nie chce...". Próbuję jej tłumaczyć, że czasami lepiej na TEGO JEDYNEGO poczekać, dojrzeć, dorosnąć, to mi tylko odpowiada "Ty masz faceta, więc jest Ci łatwiej". Tak teraz mam, ale po kilku latach rozrywającej samotności. I z perspektywy czasu wiem, że warto było pewne rzeczy przejść, dojrzeć i przeczekać. Rozumiem, że niektóre rzeczy trzeba odczuć na własnej skórze, ale no...

Miała etap, gdzie męczyły ją dziwne sny i też je nadmiernie rozważała i rozkminiała. Mówiłam jej, że ma tego nie roztrząsać, że zły potrafi atakować w moment, w którym najbardziej jesteśmy bezbronni, czyli we śnie. I należy to po prostu "olać" i przejść do porządku dziennego... Sugerowałam, by przeczytała "Oczami Jezusa", bo właśnie o tym jest tam mowa, to chyba nie przeczytała.

 Re: Chłopak rzucił znajomą. Jak jej pomóc?
Autor: Teodora (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-04-23 21:56

Nie jest lepiej mimo upływu czasu, a mam wrażenie, że gorzej. Na chłopaka chyba bardziej zobojętniała, ale boję się, że ma depresję i nie ma w niej żadnego wsparcia.

Skarży się, że wszystkim tylko pomaga wokół, wszyscy do niej się odzywają z problemami i ona musi ich pocieszać, a nikt jej nie wysłuchuje albo mówią, że jej problemy nic nie znaczą. Zaczęła kolejną nowennę, ale prawie płacze, że "Nawet Bóg się od niej odwrócił", że najlepiej jakby ją po prostu zabrał z tego świata. Że tak by było najlepiej, ale ona jest zbyt tchórzliwa, żeby sobie coś zrobić...
Że ona już tylko prosi, żeby Bóg jej zabrał ten ból, a on jej nie słucha.

Nie wiem jaj jej pomóc, próbowałam... psychologa/psychiatry nie chce. Probowałam jej tłumaczyć, że czasem właściwym rozwiązaniem nie jest 100 modlitw i brak działania, ale jedna modlitwa i działanie. Ale to ona twierdzi, że "działa" i nic.
Moim zdaniem ona jest zamknięta w tym swoim towarzystwie, małym środowisku, które nie jest najlepsze i to ją dobija.

Sugerowałam jej, że powinna po prostu gdzieś wyjść, zmienić to środowisko, otworzyć się na świat. To tu możliwości nie ma, wyprowadzić się nie może etc. Sugerowałam jej nawet jakiś wolontariat, Taize... mieszka na wsi, ale może sprawdzić strony duszpasterstw akademickich w najbliższym dużym mieście (100km), zapisać się na jakąś pielgrzymkę, poznać po prostu nowych ludzi, wyjść.
Ale bez odpowiedzi.

Boję się o nią, bo te przebąkiwania o pragnieniu śmierci są niepokojące...

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: