logo
Wtorek, 18 czerwca 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Łukasz (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-04-18 22:19

Uważam, że byłoby lepiej gdyby mnie nie było. Świat byłby lepszy. Nie umiem się niczym cieszyć. Wszystko postrzegam jako obowiązek. Żyję ponieważ samobojstwo byłoby bolesne dla rodziny i byłoby sprzeczne z 5 przykazaniem. Żyję bo muszę - nie mam innej opcji.

Staram się być dobrym człowiekiem, ale im bardziej się staram tym bardziej widzę, że jestem coraz bardziej zły... Pan Jezus powiedział, że trzeba wykonywać określone rzeczy i postępować w określony sposób, żeby być blisko Niego, więc staram się tak postępować, ale każde potknięcie to niszczy..

Uważam, że powinna mnie spotkać jakaś kara i to byłoby właściwe - źli ludzie zasługują na karę, a ja zawodzę wszystkich i nie umiem kochać siebie, ponieważ nie ma we mnie nic co mógłbym pokochać. Nie umiem się nawet śmiać. Mój uśmiech jest zawsze sztuczny - wymuszony i mechaniczny. Nie ma w nim emocji, ciepła... jest przerażający. Jest to uśmiech człowieka robota... Nawet gdy staram się przed lustrem uśmiechnąć jak normalny człowiek... nie jestem w stanie.

Zawsze chciałem mieć dobre życie, tak by być pomocnym dla innych, ale to wszystko się zawaliło. Moje studia się posypały, ponieważ zawsze stronilem od ludzi. W grupie ludzie się śmieją żartują i są spontaniczni, a ja tak nie umiem. Ja zawsze muszę mieć instrukcję i określony scenariusz postępowania - żeby nie nawalić i spełnić oczekiwania.

Gdy na studiach podchodziłem do tablicy, zawsze zastanawialem się jak mnie ludzie przy tej tablicy postrzegają.. Trudno jest się skupić na matematycznym zadaniu, gdy trzeba dodatkowo myśleć o tym by dobrze wypaść w oczach tych co obserwują każdy ruch..

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chciałbym się zmienić i być normalnym człowiekiem, ale nie jestem w stanie.. Każdy mój dobry uczynek jest niszczony przez złe myśli, które nie mogą się podobać Bogu.

Gdyby mnie nie było wszyscy by mieli spokój - Pan Bóg, ja sam i ludzie, których ranię.. Jaki jest więc cel mojego istnienia? Do czego jestem potrzebny? Mam wrażenie, że kazda przyjmowana przeze mie komunia św. jest przyjmowana świętokradzko. Mam tak wiele złych myśli - erotycznych, bluźnierczych i złych na swój temat, że musiałbym się spowoadać przed każdą komunią, aby być w stanie łaski przed przystąpieniem do tego Sakramentu. Nie jestem w stanie tak żyć...

Byłem u psychiatry. Po kuracji została mi tylko zniszczona wątroba. leki przeciwdepresyjne, które lekarz mi przepisał brałem potajemnie w 10 krotnie większych ilościach, ponieważ jedynie wtedy mogłem odczuć coś na kształt... "szczęścia"

Mimo licznych modlitw nic się nie zmieniło. Nie mam do nikogo o nic żalu. Panu Bogu za wszystko dziękuję. Wiem, że kiedyś skończę na ulicy i absolutnie nic tego nie zmieni. Ja poprostu nie umiem żyć pośród ludzi.

Zawsze,gdy muszę porozmawiać z szefem mój głos drży, robię się bardzo gestykulatywny i widzę, że on to widzi i wychodzę na idiotę...

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że zawodzę Jezusa. Katolik powinien być otwartym, ciepłym i serdecznym człowiekiem, a ja taki nie jestem. Prędzej czy później popełnię samobójstwo i to mnie przeraża... Nie sam fakt samobójstwa, ale kara za ten czyn...

Nie odpowiadajcie na mój wpis, chciałem tylko ulżyć w swoim bólu, którego nikt nie jest w stanie zrozumieć i kórego żadem psychiatra nie jest w stanie wyleczyć.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: fx (---.dyn.optonline.net)
Data:   2019-04-19 14:41

No i komu zrobisz na złość? Sobie, swoim bliskim czy Bogu...?

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Paulina (---.centertel.pl)
Data:   2019-04-19 18:16

Pan Bóg wyciąga z najgorszego bagna. Nie tylko moralnego. Wyciąga także z najgorszych chorób. Dla niego nie ma niemożliwego, nie ogranicza go nasz tragiczny stan.

Dlatego daj Jemu ten czas, czas na Twoje uzdrowienie wewnętrzne. Nie musisz się zmuszać, żeby łasić się do ludzi i na siłę "trenować" się w socjalizacji. Jesteś ogromnie poraniony wewnętrznie, tak mi się wydaje, i dlatego masz ludziowstręt, i samowstręt. Oddaj to Panu Bogu, on Cię uzdrowi. Nawet jeśli nie od razu, to zobaczysz z czasem, jak wiele zmienił w Twoim życiu. On jest najlepszym pedagogiem - jak Mu pozwolisz, to Cię nauczy jak należy kształtować relacje z innymi ludźmi.

Dobrze by było, gdybyś poszukał modlitewnego wsparcia, bo modlitwa wstawiennicza jest niesamowicie skuteczna. Jeśli nie masz śmiałości iść na spotkanie otwarte z modlitwami o uzdrowienie i uwolnienie, jak np. Mamre w Częstochowie, zawsze możesz - nawet na tej stronie - napisać do zgromadzenia sióstr Kapucynek - one są od tego, żeby się za nami wstawiać w naszych intencjach.

To może być bardzo trudne - ale poszukaj z czasem jakiegoś dobrego kapłana, który poprowadzi Cię na tej drodze jako stały spowiednik, który Ci będzie pomagał zbudować obraz prawdziwego Boga w Twoim sercu.

I uwierz mi, jak poznasz Pana Jezusa - to zachce Ci się żyć. On daje pełnię życia. Codzienność z Nim nie jest szara. To rollercoaster szczęścia.

Wszystko co powyżej poleciłam sprawdziłam na sobie. Ze stanu, w którym Ty obecnie jesteś, Pan Bóg mnie wyprowadził do stanu pełni życia, umiłowania życia, ogromnego pokoju serca i radości z przebywania w Jego towarzystwie.
Zajęło to co prawda parę lat. Ale było to bardzo dynamiczne. Przez ostatnie 3 lata Pan przygotowywał mnie szczególnie do podjęcia misji Ewangelizacyjnej w Kościele. To niesamowite, że dla każdego z nas przygotował misję i powołanie do wspaniałych dzieł. Dla Ciebie też - nie zapominaj o tym!

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-04-19 20:33

Pomodliłam się za Ciebie.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: kh (---.9-3.cable.virginm.net)
Data:   2019-04-20 23:47

Lukasz,

Twoj obraz samego siebie nie wzial sie znikad, ktos Cie tak uksztaltowal, wpoil te idiotyczne, negatywne mysli na Twoj temat: jestem nic niewart, wygladam glupio, wszyscy mnie obserwuja i oceniaja, jestem gorszy od innych, itp.
Czy to moze byli Twoi rodzice? Jesli tak, to musisz to przepracowac, najpierw przez jakze potrzebny i sluszny gniew, potem.. prawdopodobnie po latach, wybaczysz im i zrozumiesz. Wiem,co mowie, przeszlam przez to sama.
Zapewniam Cie, ze inni ludzie nie koncentruja sie na Tobie non stop, maja wlasne sprawy i problemy! Twoj szef widzi znerwicowanego pracownika- Ciebie- ale moze mysli o zonie, albo dzieciach. Albo co bedzie na obiad. Wyluzuj, czlowieku, reszta swiata naprawde nie obserwuje Cie non-stop.

Nie jestes zly, jestes wrazliwy. Pan Jezus jest Miloscia, a nie wrednym ksiegowym, ktory liczy Twoje potkniecia. Zlych mysli nie chcesz, wiec zlekcewaz je totalnie, odejda same. No i nie kazdy katolik jest 'cieply i serdeczny', np Sw Piotr byl narwany i gwaltowny, nawet troche gburowaty. Wielu swietych mialo charakterek.

Ciesz sie Twoim zyciem, na pewno sa w nim dobre rzeczy. Jak to mowia: count your blessings (policz Twoje blogoslawienstwa), na pewno takie sa. Wesolego Alleluja.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: twój imiennik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-04-21 13:40

Łukasz, wcale nie jest z Tobą źle; masz po prostu dziwną perspektywę :) Przestań się porównywać z innymi, tak naprawdę nikt na Ciebie nie zwraca uwagi i nie ocenia, to tylko Twoja głowa podsuwa te dziwne obrazy. Musisz w siebie uwierzyć, jestem przekonany, że jesteś wspaniałym człowiekiem bo Bóg tylko dobrze rzeczy tworzy. Weź ten krzyż na barki, ucałuj a stanie Ci się bardzo lekki. Na tym świecie nie ma ludzi którzy by nie cierpieli, i o ile samo cierpienie jest bezsensowne to przeżyte w Bogu czyni wielkie rzeczy...

Wesołych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: DS (185.47.65.---)
Data:   2019-04-21 16:51

Hej, bardzo mocno Cię rozumiem :) Ja przy anoreksji i depresji pewnego dnia po prostu nie wstałam, zawaliłam 2 lata nauki leżąc w łóżku. Nie rozmawiałam, nie umiałam żyć wśród ludzi, wiedziałam, że tylko się ze mną męczą, ale jak się zabiję to będą cierpieć, nie umiałam żyć. Wiedziałam, ze nie spełniam oczekiwań rodziny, ale nie potrafiłam ani żyć ani umrzeć, wiedziałam, że w życiu popełnię samobójstwo, albo będę żulem, który nie potrafił sobie poradzić.

Bóg to zmienił.

Pamiętam przełomowy moment, w którym płakałam modląc się. Teraz mam dobrą pracę, narzeczonego, zrobiłam szkołę zaocznie :) Wiem, że teraz wszystko widzisz w szarych barwach, nie umiesz się uśmiechnąć, a przyszłość rysuje się w tylko czarnych barwach, ale to naprawdę może się zmienić. Bóg przywraca wzrok, uzdrawia z raka, a nawet był przypadek uzdrowienia z HIV, więc z Twoim życiem miałby sobie nie poradzić? :)

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-04-22 15:39

Z tego, co widzę, nie jesteś światowej skali przywódcą, więc:
"Uważam, że byłoby lepiej gdyby mnie nie było. Świat byłby lepszy" jest nieprawdą. Dla świata jako całości ma to znikome znaczenie. Ważny jesteś dla osób wokół Ciebie. Nie przesadzaj więc.
Mamy nie odpowiadać. Po raz kolejny Twoja wyższość? Jednak chciałbyś rozkazywać, mieć innych pod kontrolą. To po co napisałeś na forum pomocy? Pochwalić się chciałeś?
Zdecydowanie za bardzo się skupiasz na sobie, kręcisz się wokół siebie jak na karuzeli. Zejdź z niej. Przestań się oceniać i myśleć, jak oceniają Cię inni.
No i nikt Cię nie zrozumie. Kolejna nieprawda. Nie jesteś aż tak wyjątkowy ze swoimi problemami. Idź na terapię grupową, to Cię może trochę wyprostuje.
Po co się było lekami truć? Wyspowiadałeś się choć z tego?

ps zmieniłam nick, bo Gosia ostatnio bardzo popularne.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Ewa (---.dolsat.pl)
Data:   2019-04-23 20:53

zgadzam sie z kh, to nie wzięło sie znikąd. Podobne myślenie i samoocena mogą być skutkiem odrzucenia. A tego należy sie doszukiwać najpierw w najbliższej rodzinie a więc rodzice, rodzeństwo, dziadkowie. Jak człowiek nie słyszał nigdy " kocham cie" od swoich rodziców to tak może myśleć o sobie. Innym powodem może być jakiś ciężki grzech /może kiedyś dawno zatajony i do tej pory nie wyjawiony na spowiedzi/ lub wejście w jakies demoniczne gry, zabawy czy brak przebaczenia. Trzeba to wszystko przemyśleć, zrobić dokłądny rachunek sumienia umówić sie z kapłanem na dobrą spowiedz i wszystkiego sie wyrzec. Już ktoś ci radził modlitwę o uwolnienie i uzdrowienie więc korzystaj z tych dóbr Kościołą. Kolejny krok to wspólpraca z łaską, żeby nie zaprzepaścić tego co otrzymujemy; a ta wspólpraca polega głównie na czytaniu Pisma Sw /nawet bez zrozumienia chodzi o ćwiczenie swojej woli/ częstęj spowiedzi i regularnej modlitwie. Trzeba DAĆ Bogu trochę swojego czasu i dać sobie czas żeby zobaczyć efekty. To Bóg dał Ci życie i nawet jeśli nikt by cię nie kochał, to ON cię kocha.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Piotr (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-04-25 08:18

Myśli bluźniercze, erotyczne, sztuczność, złość, niechęć, zazdrość its itd. To rzeczy dotyczące wielu osób, mnie również. W tym wszystkim zawsze chodzi o to jak na nie reagujesz, czy się w tym zaglebiasz, drazysz i rozkoszujesz, czy moze odrzucasz je. Kiedy nachodzą mnie takie myśli, a nachodzą codziennie, odrzucam je i mówię w myślach "Jezu zabierz ode mnie te myśli". I skupiam uwagę na czymś innym. Pamiętaj że nawet Apostołowie mieli wstydliwe grzechy na swoim sumieniu. Mówi się, że ludzka rzeczą jest upadać, ale diabelska nie próbować się podniesc lecz trwać w upadku.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: AsiaBB (---.play-internet.pl)
Data:   2019-04-29 23:11

Też chciałam popełnić samobójstwo. I na szczęście tego nie zrobilam. Stanelam przed Bogiem zupełnie jak bezradne dziecko, czytałam Pismo Święte i starałam się wierzyć w to co czytam. Powtarzalam sobie te słowa. Mówiłam do Boga tato, tatusiu. Przelamywalam się w zaufaniu ludziom, opowiadalam o swoich problemach, szukałam ludzkiej akceptacji i miłości. Wiele razy zostałam niezrozumiana i odrzucona ale Bóg mi też dał takich którzy mnie rozumieli. Dziś po tamtych problemach nie ma śladu, pracuje, w miarę dobrze zarabiam, mam kilka dobrych relacji, ciągle wymyslam nowe marzenia. A kilka, kilkanaście lat temu widziałam tylko ciemność. I śmierć jako jedyne wyjście. Nie znam Ciebie i nie wiem jak Ci pomóc ale skoro tu piszesz to tak naprawdę wolasz o pomoc a nie chcesz się zabić. Mogę Ci tylko powiedzieć ze to co teraz wydaje Ci się nieskonczonoscia i ciemnością to tylko teraz Ci się tak wydaje. Nie wiesz jaka będzie przyszłość. To z niej nie rezygnuj.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Idealistka (---.play-internet.pl)
Data:   2019-04-30 22:06

A ja czuję, że jesteś wrażliwym, dobrym człowiekiem,bo widzisz swoje wady, brzydzisz się złem, nie masz zatwardziałego serca. Módl się, bądź cierpliwy bo "złoto hartuje się w ogniu" (por. Syr 2,5), a więc to cierpienie ukształtuje lepiej Twój charakter, serce. Będzie dobrze, jeszcze zobaczysz, bo najgorsze kiedyś mija i nastają lepsze dni :) Dobrze, że się odezwałeś do nas, jesteśmy z Tobą i pisz śmiało, co Ci leży na sercu, ja obiecuje modlitwę. Wiara czyni cuda, bądź tego pewien :)

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Ona (---.centertel.pl)
Data:   2019-05-01 02:51

Wiem co to cierpienie psychiczne, ponieważ sama jestem chora, przeżywam depresję, dojmujące źle myśli i często załamanie. Nie jesteś w tym sam. Co mogę Ci doradzić, nie rezygnuj z lekarza psychiatry i leków. Ja przez około 8-9lat było źle ale teraz mam Nowy lęk i jakoś jest troszkę lepiej. Może masz w otoczeniu kogoś komu mógłbyś się zwierzyc, jeżeli nie to pisz do nas. Nie zamykam się. Wiem że bardzo cierpisz bo też to przeżywam i nie ma dnia by się nie zadreczac, ale pamiętaj są ludzie którzy mają podobnie. Nie jesteś beznadziejny ale choroba ci wiele rzeczy podsuwa i problemy. Możesz jeszcze wyjść na prostą. Nie rezygnuj z lekarza psychiatry, jeżeli leki też nie pomagają porozmawiaj z lekarzem o ich zmianie. Nie poddawaj się, nie jesteś sam.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Martyna (---.play-internet.pl)
Data:   2019-05-01 10:23

Jedna osoba chyba napisała o terapii :) Skup się na psychoterapii, bo jesteś mocno poraniony. W trakcie pracy nad sobą te wszystkie rzeczy, które Cię niszczą - nieczystości, bluznierstwa - same zaczna slabnac. Mówię z doświadczenia :) Nie poddawaj się. Słuchaj lekarzy. Pamiętaj o regularnej spowiedzi, ale nie wymagaj od siebie nazbyt dużo, bo się wykonczysz. Mi mój kierownik duchowy powiedział, że wymagania względem mnie są jedynie podstawowe z tak ciężką historią. Przytulam wirtualnie.

 Re: Prędzej czy później popełnię samobójstwo
Autor: Lea (---.net.pulawy.pl)
Data:   2019-05-25 21:23

Człowiek uczy się kochać i cenić siebie w relacjach z bliskimi. Jeśli Twoje relacje, np. z rodzicami były trudne i / lub złe, czy masz relację np. z babcią, dziadkiem, wujkiem lub kimś z rodziny, która daje lub dawała Ci poczucie szczęścia i dobra? to chyba tak bliska więź przestała istnieć. Relacje z bliskimi, którzy nawet odeszli - u mnie to np. Tato czy Siostra - istnieją MIMO ich fizycznej nieobecności. Odszukaj takie relacje, które dla Ciebie są żywe i nieuszkodzone. Które naprawdę Cię będą nieść. Ty możesz się modlić w intencji Twoich bliskich, nawet jeśli odeszli. Oni - jestem pewna - też o Tobie nie zapomną, bo nie są w stanie zapomnieć. Stojąc przed Bogiem wstawiają się za Tobą. Myślą o Tobie. Dotyczy to nawet Twoich przodków, pra- , czy pra- pra-, itd., których nawet może nie znałeś. MODLITWA TWORZY WIĘŹ. Ty - Oni.

Tak w ogóle to szukaj Pana Jezusa i Matki Bożej, bo jeśli wszyscy Cię zawiodą, to Oni raczej nie. Jeśli umiesz iść za Nimi. Nie wszyscy umieją. Ja - raz tak, raz nie. Bywają tak trudne sytuacje. Jeśli odgadujesz, że coś jest wolą Bożą wobec Ciebie - to staraj się tego trzymać - wola Boga jest dobrem dla człowieka, wyrazem miłości Boga. Mnie nikt tego nie wytłumaczył, że to dar prawdziwego Ojca, który chce dla Ciebie DOBRA nie zła.

Twoim przeciwnikiem jest szatan, który chce Cię skrzywdzić, wydrzeć Ci życie, Twoim sprzymierzeńcem Pan Jezus, Matka Boża, Twój Ojciec w Niebie, który Cię stworzył. Modlitwa jest kanałem komunikacji z Niebiosami, który mamy do dyspozycji. Dobrze jest z tego kanału komunikacji korzystać, to nasza obrona i broń. Jeśli potrafisz przypomnieć sobie pacierz - to ulży Twoim cierpieniom. Pacierz poranny i wieczorny. Mnie pomogło to wiele lat temu. Módl się za siebie. I jeszcze raz - módl się za siebie. Jeśli nie wiesz - jak - możesz skorzystać z książeczki lub internetu.

Dam Ci przykład - przeczytałam kiedyś o młodym człowieku, który kompletnie nie mógł sobie z czymś poradzić - był w ciężkim grzechu - ale nie odstawił sam siebie na boczne tory - mówiąc, że skoro jest tak źle i nie jest nic wart to nie ma co szukać Jezusa. Zrobił rzecz dla mnie zdumiewającą: tkwiąc w tym ciężkim grzechu zaczął regularnie "narzucać się" Panu Jezusowi. Adoracje, nabożeństwa, spotkania. Z wiarą: Jezu, Ty mnie uwolnisz. Nie mogę tego pojąć, ale tak się naprawdę stało. Został całkowicie uwolniony. Nie rozumiem - mówiąc szczerze, jak można w ciężkim grzechu, popełnianym regularnie w poczuciu bezsilności iść z tym do Jezusa i czynić to regularnie. Jedno jakby przeczy drugiemu. Nie mogę tego zrozumieć, przekracza to jakby mój standard zachowań. Mnie ten przykład znokautował. On jednak tak czynił i wygrał.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: