logo
Niedziela, 27 września 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-19 01:11

Tak bardzo pragnę umrzeć i proszę Boga o śmierć. Ale może napiszę dlaczego. Jestem głęboko wierzącym katolikiem i słowa przysięgi małżeńskiej są dla mnie święte i nieodwołalne. Na żonę wybrałem sobie osobę nieodpowiednią dla mnie. Jesteśmy niestety już po rozwodzie, ale ja nadal Ją kocham pomimo, że od samego początku małżeństwa mnie niszczyła. Jestem od Niej starszy o 10 lat, a boję się Jej. Od samego początku traktowała mnie jak jakieś za przeproszeniem zwierzę, którym może dobrowolnie rozporządzać. W małżeństwie nie miałem prawa do własnego zdania, a gdy zacząłem się przeciwko temu buntować to odebrała mi jedyny sens mojego życia, a mianowicie córkę. Nastawiła Ją w tak perfidny sposób przeciwko mnie, że mała nie chce nigdzie wyjść ze mną, mam na myśli np. lody, spacer, latem wyjazd nad wodę, czy choćby przyjazd do mnie. Mała wcale nie zna mojej rodziny. próbowałem na sympatii poznać jakąś osobę, z którą mógłbym się zaprzyjaźnić, ale gdy zacząłem pisać o swoim związku to stwierdziła, że nadał kocham swoją żonę i jest to prawda. bo jak nazwać to co robię, a modlę się za Nią, daję na mszę i po mimo ewidentnej krzywdy jaką wyrządziła mnie i córce nie znienawidziłem Jej. Po rozwodzie, o który Ona wniosła, było już tylko gorzej. Prowadzę gospodarstwo rolne i sytuacja tak się pogorszyła, ze popadłem w długi, a ostatnio w depresję, z której nie widzę wyjścia, po mimo tego, że się leczę. O długi nie obwiniam Jej, ale gdyby przy mnie była, byłoby łatwiej z tego wyjść. Przed ślubem nie zauważyłem nic niepokojącego w Jej zachowaniu, zmieniła się dopiero po ślubie. Traktowała mnie źle, a w końcu potraktowała jak stary mebel, który można wyrzucić. Jest mi naprawdę ciężko i nie wiem, gdzie udać się po pomoc.

W przyszłym tygodniu idę do psychologa i może tam uzyskam pomoc.

Moje życie straciło sens, nie mam już dla kogo tak naprawdę żyć, bo życie i praca tylko dla siebie jest pozbawione sensu. Całe moje życie zbudowałem na tym, że będę miał rodzinę, żonę, dzieci, a jako, że jestem katolikiem, to widzę jak diabeł zniweczył moje plany.

W podobnym wątku do mojego przeczytałem pytanie, dlaczego jedni mają w życiu łatwo, a inni stale pod górę. Otóż mam wręcz pewność, że Pan Bóg tych których kocha to bardziej doświadcza. A co do tego,że jedni mają łatwo, to Szatan potrafi takich znieczulić łatwą kasą, sukcesami w pracy i udaną rodziną. Jakiś czas temu przyszedł do mnie mój kumpel i rozmowa zeszła na sprawy wiary, nadmienię, że powodzi Mu się dobrze. W pewnym momencie mówi, że nie chodzi do kościoła, bo nie potrzebuje Boga, ani do spowiedzi, bo nie ma grzechów. Oto jak Zły prowadzi takiego po sznureczku do zatracenia, a jako, że ja mu się opieram i przejrzałem Jego plan, to rzuca mi kłody pod nogi.

Jeżeli ktoś zna wyjście z tak trudnego położenia to błagam o radę. Ludzie mówią i moja rodzina też, że jestem głupi, że modlę się za żonę i nadal Ją kocham, bo to przecież Ona mnie porzuciła, ale nie potrafię odwołać swojej miłości do niej, choć to miłość wyniszczająca mnie. wiele razy słyszałem, abym o Niej zapomniał i znalazł sobie kogoś innego, ale po pierwsze nie potrafię już nikogo innego pokochać, po drugie, wiem, że krzywdził bym tą osobę, a po trzecie i najważniejsze nie wolno mi, bo nie chcę żyć w cudzołóstwie.

Ostatnio bardzo dużo myślę o śmierci, a przed popełnieniem samobójstwa powstrzymuję mnie moja wiara i to, że oddałem się pod opiekę Matki bożej przyjmując szkaplerz karmelitański. Napisałem tych parę, może nie składnych zdań, ale prosto z serca i proszę o jakąś pomoc.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Mateusz (31.42.21.---)
Data:   2019-10-19 18:14

Znowu ten sam, niemal klasyczny schemat: do ślubu wszystko jest piękne i idealne, a niedługo po nim okazuje się, że małżonek i ten ktoś, z kim dopiero planowało się wspólne życie to jakby dwie zupełnie różne osoby. Porada też będzie taka, jak zwykle w podobnych przypadkach, czyli będzie nią zachęta do sprawdzenia, czy małżeństwo zostało zawarte w sposób ważny, bo bez tego zwyczajnie nie ruszysz z miejsca. Tak diametralna zmiana podejścia żony do Ciebie może świadczyć o tym, że zostałeś oszukany. Wiesz jednak, co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że skoro sam od początku małżeństwa przeczuwałeś, iż może ono być mistyfikacją to jednak zdecydowałeś lub zgodziłeś się na to, aby pojawiło się w nim dziecko. Dlaczego tak postąpiłeś? Naczytałeś się lub nasłuchałeś, że nic tak nie cementuje związku dwojga ludzi jak syn lub córka? Nie przeczę, że tak jest, ale tylko w sytuacji, gdy się oni kochają i nawet nie mając jeszcze potomstwa pragną ze sobą być. Wówczas wzmacniane jest to, co już jest w jakimś stopniu stabilne, nie da się natomiast umocnić czegoś, co nie istnieje. Wracając zatem do udzielania porad musisz ustalić, czy Twoje małżeństwo jest ważne z punktu widzenia prawa kanonicznego, a potem starać się o udział w wychowywaniu córki w takim wymiarze, w jakim zostało to orzeczone przez sąd.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Agnieszka (---.ip.oxynet.pl)
Data:   2019-10-19 18:42

Wiem co to znaczy być porzuconym i potraktowanym jak stary mebel i śmieć. Może nie byłam w małżenstwie ale miałam chłopaka który mnie poderwał, uwiódł, zwodził, bawił się uczuciami, zmarnował 4 lata a na kocu pisał że kocha inną. Było ciężko po rozstaniu, minęły 4 lata płaczu nim doszłam do siebie i zapomniałam o nim. Było ciężko ale już nie boli, choć uraz został. Mogę cię pocieszyć, nie jesteś sam, nie jesteś pierwszy czy ostatni. Radzę ci trzymaj się Boga, trwaj w modlitwie nawet jak jest zle, On cię przez to poprowadzi. Nie przestawaj się też modlić za żonę i wszystko złóż w ręce Boga. Możesz się też wybrać do psychologa, rozmowa dużo może pomóc. Nie warto mysleć o smierci, masz córkę, musisz być silny. No cóż sama mam znajomą, która ma dosłownie wszystko udaną rodzinę, sukses w pracy, pieniądze, powodzenie a nie ma BOGA. Żyje tak jakby Boga nie było... a ma wszystko. Nie ma czego takim zazdrościć, takie życie prowadzi do zagłady do zatracenia się. ŻYCIE ziemskie się skonczy a pózniej co dalej? Szatan ich wiedzie. Nie przestawaj się modlić, bo tylko z Bogiem wszystko przetrwasz. Pozdrawiam

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Tomasz (---.as13285.net)
Data:   2019-10-19 19:03

Bardzo Ci współczuję. Myślę że robisz to co powinienes robic. Napisales że praca dla siebie nie ma sensu, ale masz córkę która będzie myśleć samodzielnie i będzie Cie potrzebować. Może to co robisz teraz będzie dla niej wspaniałym i potrzebnym przykładem.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-19 21:46

Dziękuję za odpowiedzi, a szczególnie Tobie Agnieszko; nawiasem mówiąc moja żona też ma na imię Agnieszka. Też myślę jak Ty, że nie ma takim co zazdrościć. Diabeł usypia takich ludzi pieniędzmi i sukcesami, ale to szybko może się skończyć a potem przyjdzie płacić całą wieczność za chwile przyjemności i względnego spokoju. W ubiegłą niedzielę byłem u córki i po spotkaniu rozmawiałem przez chwilę z teściową. Rozmawialiśmy o tym czy tęsknię za mamą, bo moja mama zmarła rok temu i o wierze też, bo moja teściowa należy do koła różańcowego. W pewnym momencie stwierdziłem, że chociaż cierpię strasznie z powodu depresji to wolę pocierpieć tu a potem żyć w wiecznym szczęściu, niż na odwrót. Teściowa powiedziała, że mam rację. Paradoks polega na tym, że nawet podczas trwania małżeństwa lepiej dogadywałem się z teściową niż z żoną. A co do sprawdzenia czy małżeństwo zostało zawarte ważnie to tuż po rozwodzie byłem w sądzie diecezjalnym i rozmawiałem z księdzem prowadzącym takie sprawy. Powiedział, że mogłyby być podstawy do rozpatrzenia czy małżeństwo jest ważne z powodu niedojrzałości emocjonalnej mojej żony, ale nie z powodu oszustwa. Ale zaniechałem tego, bo po pierwsze to zbyt droga procedura dla mnie, a po drugie gdy podjąłem taką decyzję w moim gospodarstwie zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Zaczęło padać mi bydło z najróżniejszych przyczyn i w najróżniejszym wieku przez co straciłem masę pieniędzy i nie było mnie na to stać. Odebrałem to jako znak od Pana Boga, abym tego zaniechał, bo w Jego oczach nasze małżeństwo jest ważne. Rozmawiałem na ten temat z księdzem Pawłem Dubowikiem, opiekunem duchowym Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar. Powiedział, że nie walczę z żoną, Tylko z samym Szatanem. Zacząłem więc modlić się za żonę. Widzę też, że moje relacje z rodzicami żony zaczęły się poprawiać, chociaż żona nadal odnosi się do mnie z rezerwą, zresztą ja do Niej też. Modlę się o nawrócenie żony, bo zaczęła wchodzić w cudzołożny związek, na razie jeszcze nie sformalizowany. Myślę, że moja modlitwa przynosi skutek, bo mieli zawrzeć kontrakt małżeński chyba już dwa lata temu, a na razie tego nie zrobili. Pokochałem tą kobietę i nic tego nie zmieni. Będę nadal modlił się za Nią, może uda mi się wyrwać Ją z łap Szatana. Czytałem świadectwo pani Glorii Polo, jak opowiadała, że nieustająca modlitwa Jej mamy ocaliła Jej tatę przed piekłem. Wiem, że nic nie uda mi się zrobić wbrew Jej woli, bo nawet Pan Bóg nic w takiej sytuacji nie może zrobić, ale wierzę, że z Panem Bogiem wszystko jest możliwe. Nie zależy mi na Jej powrocie do mnie, ale na Jej życiu wiecznym, bo wiem, że kiedyś Pan Bóg mnie zapyta, co zrobiłem aby ocalić żonę od piekła. Wiem, że jestem odpowiedzialny przed Bogiem za Nią, chociaż Ona nie zdaje sobie sprawy, że jest też odpowiedzialna za mnie.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: B. (---.191.111.156.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2019-10-20 13:27

Dobrze myślisz Jarku.
Serdecznie pozdrawiam.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Agnieszka (---.ip.oxynet.pl)
Data:   2019-10-20 17:57

Dobrze myślisz Jarku i tak trzymaj :) O śmierci nawet nie myśl, to by była kolejna tragedia dla córki. Masz dla kogo żyć dla córki, dla Boga. Żona straciła rozum, po prostu zagubiła się. Warto się zawsze modlić. Święta Monika modliła się o nawrócenie syna aż 18 lat a potem on się nawrócił, został kapłanem, biskupem, świętym i Doktorem Kościoła. Czytałam też świadectwo Glorii Polo. Znam dużo osób w rodzinie i wśród znajomych zagubionych, wiem że ciężko jest takie osoby nawrócić. Może to trwać latami o tym zdecyduje Bóg i ten ktoś ale przynajmniej warto się modlić, bo wtedy będziesz miał spokojne sumienie, że robiłeś wszystko co w twej mocy. Po tym jak mnie ktoś oszukał i zwodził latami i jak się potem okazało byłam oszukiwana od początku, świetnie się z tym maskował, po rozstaniu przeżyłam piekło. Też myślałam o śmierci i wydawało mi się że swiat się dla mnie skonczył ale teraz dziękuję Bogu że tak się stało, że uchronił mnie przed tym człowiekiem i przed śmiercią samobójczą.Teraz sobie myślę jak mogłabym zabić się dla człowieka.Te myśli pochodzą od szatana. Trudny czas trzeba przetrwać.Życzę wytrwałości. Modlitwa może wszystko.Módl się o siłę dla siebie i za żonę i otaczaj się bliskimi ludzmi, bo wsparcie jest ci teraz potrzebne. Z Bogiem

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-20 23:34

Dziękuję Ci Agnieszko za ciepłe słowa i za to, że mnie rozumiesz. Wiesz mało kto rozumie i popiera to co robię. Moja siostra, która pomaga mi w chorobie powiedziała, żebym zamknął rozdział z moją żoną, ale ja zrobić tego nie mogę. Czuję się odpowiedzialny przed Bogiem za nią. Natomiast na depresję jestem chory z powodu mojej bardzo złej sytuacji finansowej. bardzo się zadłużyłem i teraz bardzo się boję, że nie dam rady spłacić długów. Z powodu mojego złego stanu zdrowia boję się też podjąć pracę poza gospodarstwem. Bardzo źle znoszę stres. gdy się zdenerwuję to jest mi niedobrze, mdli mnie i serce chce mi wyskoczyć z klatki piersiowej. A muszę podjąć pracę poza gospodarstwem, bo pracuję sam i sobie już nie radzę nie tylko finansowo, ale i z obowiązkami. Po prostu mam za dużo pracy na siebie samego. Na szczęście nie mieszkam sam, tylko z rodziną brata i ojcem, z którym też moje relacje bywają bardzo trudne. Poznałem przez internet też fajną dziewczynę, która mnie wspiera i wie o mnie wszystko. Jest tak jak ja wierzącą katoliczką i wie, że nie możemy być razem. rozmawiałem o tym z ks. Szaniawskim. Powiedział, że mam prawo aby umacniać się i przyjaźnić. Moim największym problemem teraz nie jest żona i relacje z Nią, ale depresja.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-10-21 10:42

Nie rozumiem, po co szukasz znajomości z kobietami w internecie. Samemu sobie utrudniasz i może komuś blokujesz znalezienie męża.
Każdy jest przede wszystkim odpowiedzialny za swoje zbawienie: Ty za swoje, żona za swoje. Nie jesteś jej zbawcą. Módl się oczywiście, ale nie zadręczaj się.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-10-24 01:05

"Moje życie straciło sens, nie mam już dla kogo tak naprawdę żyć, bo życie i praca tylko dla siebie jest pozbawione sensu. Całe moje życie zbudowałem na tym, że będę miał rodzinę, żonę, dzieci"

Jarku, bardzo Ci współczuję. I zgadzam się z Tobą, że życie tylko dla siebie jest pozbawione sensu. Bo sensem życia jest miłość. Ale nie taka miłość, która dotyczy wyłącznie własnej rodziny, lecz miłość, która jest odpowiedzią człowieka na Bożą Miłość do niego. Fundamentem w życiu powinien być Bóg, a nie inny człowiek.

Może się mylę, ale odniosłam wrażenie, że Twoja religijność jest oparta głównie na lęku. Na lęku przed piekłem. A Pan Bóg jest dla Ciebie kimś, kto wymaga, nakłada obowiązki i rozlicza. Nawet Jego miłość do Ciebie podsumowałeś jako źródło kłopotów: "Otóż mam wręcz pewność, że Pan Bóg tych których kocha to bardziej doświadcza". Nie wiem, czy piszesz tak pod wpływem depresji czy zawsze w ten sposób Pana Boga postrzegałeś. Tak czy inaczej - nie zatrzymuj się na tym. Idź dalej. Odkrywaj Jego Miłość, na której będziesz mógł się naprawdę oprzeć.

I bądź czujny. Szukanie wsparcia u kobiet, nawiązywanie z nimi bliskich relacji, może się dla Ciebie źle skończyć.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-31 09:07

Muszę to z siebie wyrzucić, może będzie mi lżej. Dzisiaj zapłaciłem kolejną ratę w banku, a pieniędzy mam jak na lekarstwo, nie mam za bardzo co sprzedać, a pieniądze za pomoc suszową i dopłaty jeszcze nie przyszły. Bardzo boję się życia i dlatego pojawiają się u mnie myśli o śmierci. Byłem wczoraj na pogrzebie i organista śpiewał, że kłopoty skończą się, i ja w to całym sercem wierzę. Życie jest takie trudne. Byłem też wczoraj u psychologa. Pani psycholog kazała mi robić coś co sprawia mi przyjemność, problem w tym, że nie mam takich rzeczy. Lubię czytać książki, ale podczas dnia nie mogę, a wieczorem też, bo wzrok mi się już pogarsza i nie za bardzo widzę. Jest sprzeczność w moim życiu, z jednej strony tęsknię za żoną, a z drugiej strony boję się Jej. Brakuje mi kontaktu z ludźmi. siedzę w tym gospodarstwie sam, nigdzie nie wychodzę i dlatego mam takie myśli. Tak bardzo chciałbym już pójść do Ojca, albo wreszcie móc spokojnie żyć, nie martwiąc się o to co będzie jutro.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-01 22:52

Dzisiaj byłem na cmentarzu u mamy i wiecie co, moja mama żyje. Tzn. nie żyje Jej ciało, ale Ona żyje i to nie tylko w mojej pamięci, ale naprawdę żyje. Ja w to nie wierzę, ale to wiem. Chrystus Pan jako pierwszy z umarłych zmartwychwstał i my też zmartwychwstaniemy. CHWAŁA PANU, ALLELUJA!!! Ja uważam, że dzisiejsze święto nie jest smutne, tylko radosne i trzeba się cieszyć z tego, że czeka na nas wspaniałe życie bez trosk i problemów.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: M. (---.play-internet.pl)
Data:   2019-11-02 09:37

"Lubię czytać książki, ale podczas dnia nie mogę, a wieczorem też, bo wzrok mi się już pogarsza i nie za bardzo widzę."

Książki są też w postaci audiobooków. Audiobooki można wypożyczyć w niektórych bibliotekach.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-09 08:55

Cześć.

Mam problem. Chodzę do psychologa, ale zastanawiam się, czy to nadal ma sens. Pani psycholog każe mi wychodzić do ludzi, poznawać nowych ludzi, tylko po co? Poznam nowych ludzi, a nadal będę sam i nadal nie będę miał dla kogo żyć,bo żonę mam tylko jedną i nie chcę innej. Słowa przysięgi małżeńskiej traktuję śmiertelnie poważnie, a to,że żona porzuciła mnie, to nie upoważnia mnie teraz, abym to ja porzucił Ją, bo byłoby straszne gdybym z powodu grzech porzucenia żony odsunął się od Pana Boga. Skoro więc nie mogę być z Nią, to chcę do Boga, który kocha mnie takiego jakim jestem, dla którego jestem ważny i który pragnie mnie takiego jakim jestem. Trudne jest życie w pojedynkę zwłaszcza gdy ma się żonę, bo gdybym nie miał żony to mógłbym sobie znaleźć kobietę z którą był bym szczęśliwy, a tak nie mogę.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-11-09 20:30

Jarku, poznawanie nowych ludzi wcale nie musi się wiązać szukaniem nowej towarzyszki życia. Nie wszystkie znajomości nawiązuje się w takim celu. Naprawdę. Przestań myśleć w kategoriach: albo rodzina, albo nikt (żadnych kontaktów towarzyskich). Nawet pełne rodziny nie zamykają się wyłącznie we własnych kręgach.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-12 00:51

Wiem, że nie wszystkie znajomości nawiązuje się w celu znalezienia nowej partnerki, ale mnie na razie nie stać na wyjazdy. Mam ogromne długi i jestem okropnie zawalony pracą. A poza tym mało kto rozumie, że bardzo tęsknię za przyszłym życiem, bo wiem, że czeka mnie wspaniałe życie po trudach ziemskiej pielgrzymki. Żonę bardzo kocham i życzę Jej jak najlepiej w życiu i nie koniecznie u boku tego pana z którym próbuje wejść w cudzołożny związek, bo gdybym życzył Jej aby była szczęśliwa w tym związku, to źle bym Jej życzył przecież. Mam nadzieję, że po tych wszystkich cierpieniach i tak wielkiej tęsknocie za Bogiem, czeka mnie wspaniałe życie w Królestwie Niebieskim, bo to jest tak jak w przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Tęsknię też za spotkaniem z moją mamą, która już cieszy się oglądaniem Pana. Nikt mnie nie przekona, że nie istnieje życie po życiu, wiem to i z niecierpliwością oczekuję tego dnia, kiedy Pan mnie wezwie do Siebie. Ciągle mam w pamięci słowa Ani Golędzinowskiej, że najpiękniejszym dniem Jej życia będzie dzień Jej śmierci i moim też. Co dzień proszę Boga, aby ten dzień przyszedł jak najszybciej.
Bardzo źle się czuję, czuję się jak zwierzę złapane w pułapkę. Mam za dużo ciężkiej, ręcznej pracy z, którą nie mogę sobie poradzić, przygniatają mnie długi, brakuje mi żony i rodziny, brakuje mi wsparcia, że będzie dobrze, brakuje mi mamy z którą miałem dobry kontakt. Źle się czuję, mdli mnie i boli koło serca. Kompletnie nie mam siły aby wyjść na podwórek. Potrzebuję pomocy i to nie tylko takiej, że będzie dobrze, ale pomocy przy pracy, abym mógł się wygrzebać z tych problemów. Niczego tak bardzo nie pragnę jak śmierci, bo śmierć będzie dla mnie wybawieniem.

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, jak bardzo mocno kocham żonę. Wielu ludzi, w tym moja siostra namawia mnie abym znalazł sobie inną partnerkę, ale nie mogę bo wciąż kocham żonę. Nie jestem w stanie zmusić własnego serca aby przestało kochać żonę. To czysta miłość, nie narzucam się Jej, nie nachodzę, nie proszę o powrót. Ale gdyby chciała wrócić, to po mimo, że boję się takiego kroku, zgodziłbym się. Wybaczyłem Jej już wszystkie krzywdy jakie mi zrobiła.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-11-13 23:32

Dlaczego uważasz, że potrzebne są wyjazdy, żeby nowych ludzi poznać? Czy naprawdę znasz już wszystkich miejscowych?

Jak pisałeś wcześniej, stres jest u Ciebie przyczyną złego samopoczucia. Czy radziłeś się lekarza w tej sprawie? Słuchasz jego zaleceń?

Twoje plany na życie, Jarku, rozsypały się. Ale Pan Bóg jednak trzyma Cię na tym świecie. Czy próbowałeś Go kiedykolwiek pytać po co? Czy starałeś się wraz z Nim na nowo odkrywać sens swojego życia? Czy trzymasz się wyłącznie własnego planu B - czyli chęci rozstania się z ziemskim życiem?

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-14 21:15

Depresja u mnie jest spowodowana brakiem żony i tym,że popadłem w długi. Bo wszystko źle się ułożyło w moim życiu. Kocham swoją żonę i modlę się o Jej powrót. Gdyby żona nie odeszła to byłoby mniejsze ryzyko wpadnięcia w takie długi jakie mam, teraz, to po pierwsze, po drugie miałem masę upadków w gospodarstwie, co pociągnęło za sobą ogromne straty, po trzecie gdy miałem akurat dużo świń, to cena tak mocno spadła, że nie wracały mi się nawet koszty ich wyprodukowania i były następne straty, po czwarte dzierżawię sporo ziemi i choć dopłaty mnie się należą to ich nie dostaję, tylko biorą je właściciele, bo inaczej nie idzie się dogadać. i tu są kolejne straty, i właśnie ta zła sytuacja materialna jest w głównej mierze odpowiedzialna za moją chorobę. Mnie ogólnie to nie brakuje towarzystwa, tylko pomocy w gospodarstwie,w którym mam tyle pracy, że nie mogę dać sobie rady, a stan mojego zdrowia tylko tę sytuację pogarsza. Powiecie abym poszukał sobie pracownika, tylko, że mnie na niego nie stać. Mój ojciec gdy był w moim wieku też był chory na depresję, ale On wtedy nie był sam. Miał 2 synów, którzy pracowali w gospodarstwie i żonę. Mógł spokojnie dochodzić do zdrowia, a i miał dla kogo żyć. A ja jestem sam i nie jest ważne, że jestem chory, i tak muszę iść do pracy i zrobić co trzeba, a po drugie nie bardzo dla kogo mam to robić. Tak naprawdę to nie chcę sobie odebrać życia, to jest wołanie o pomoc, a nikogo za bardzo nie obchodzi to jak się czuję i co ze mną będzie. Chciałbym zobaczyć moją córkę jak będzie już dorosła, na jaką kobietę wyrośnie, może zobaczyć wnuki, gdy Pan Bóg Ją nimi obdarzy,

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-11-14 23:01

Jarku, z Twoich wpisów wynika, że podjąłeś ryzykowne przedsięwzięcia gospodarcze, które się nie powiodły. Nie Ty pierwszy i nie ostatni. Może więc nadeszła pora, żeby rozważyć ogłoszenie upadłości? Bo rozważanie, co by było, gdybyś miał darmowe ręce do pracy, których nie masz, nie jest konstruktywne.

Zapewniasz, że chcesz powrotu żony. A gdyby żona nie była w stanie pracować i wymagała na dodatek opieki, np. z powodu poważnych niedomagań, czy też chciałbyś mieć ją przy sobie? Właśnie teraz, kiedy piętrzą się trudności.
Kolejny raz napisałeś o niej w taki sposób, jakby Ci przede wszystkim zależało na jej pracy w gospodarstwie, na pomocy z jej strony, a nie na niej samej. Jeśli podobnie zacząłeś ją traktować po ślubie, to być może był to jeden z powodów jej ucieczki od Ciebie.

 Re: Potraktowała mnie jak stary mebel.
Autor: Jarek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-11-15 02:15

Upadłości nie mogę ogłosić, bo wiąże się to z wyprzedażą całego mojego majątku. Chodzi tu przede wszystkim o ziemię, której nie chcę stracić. A jeśli chodzi o żonę to wiem, że nie może ona pracować w gospodarstwie ze względu na chory kręgosłup. Mnie zależy aby była ze mną, zajmowała się domem i mną osobiście. Kocham tę kobietę i nic tego nie zmieni. Gdyby wróciła, moje życie nabrałoby sensu, miałbym dla kogo żyć. Tylko paradoks polega na tym, że chciałbym też coś otrzymywać od Niej, a nie tylko dawać ja sam jak było do tej pory. Modlę się też o przemianę Jej serca.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: