logo
Środa, 02 grudnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Świętokradztwo. Jak zacząć od nowa?
Autor: Dariusz (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-05-28 16:20

Witam,
przyjąłem pierwszą komunię świętą i uważam, że to był jedyny raz kiedy naprawdę zrobiłem to z czystym sercem, dziecka. Bo już kolejny raz taki nie był, teraz po tylu latach życia (34) doszedłem do wniosku, że cała reszta to była farsa. Po pierwszej komunii św. nie przystąpiłem do wszystkich pierwszych piątków. Mógłbym szukać tutaj usprawiedliwienia w tym, że ojciec alkoholik wolał sobie dziabnąć w piątek, niż podwieź mnie do kościoła a był to kawałek. Mama nie miała jak tego zrobić bo w końcu była nas trójka i trzeba było się opiekować resztą rodzeństwa. Tak bardzo wstydziłem się tego, że nie wyspowiadałem się z tego księdzu a przyjąłem komunię.
Lenistwo, bunt nastolatka oraz coraz większe problemy rodzinne itp. tak wyglądało moje życie, były okresy gdzie chodziłem do kościoła, uczestniczyłem w nabożeństwach niestety coraz bardziej od tego odchodziłem. W domu coraz większe problemy, policja, alkohol, bijatyka ze strony mojego ojca. Coraz większa frustracja i nienawiść budziła się we mnie i tutaj muszę dodać, ze staraliśmy się go leczyć. Złożony wniosek do prokuratury, pościg policyjny, próba ubezwłasnowolnienia i oddania go na odwyk. Niestety trochę kasy i znajomości pozwoliło mu robić co chce. A agresja i bicie mamy doprowadziło do rozwodu, w czym zachęcałem mamę. Nie będę ukrywał, że starałem się modlić o nawrócenie na dobrą drogę mojego życia i rodziny niestety było coraz gorzej. Próba studiowania zawsze kończyła się fiaskiem, nie potrafiłem uczyć się, cały czas myślałem o problemach jakie mam. Narobione długi przez ojca a które dostała mama trzeba było spłacić. Co za tym idzie rzucić studia, gdzie i tak się nie nadawałem bo po prostu nie miałem już siły na to pomimo, że byłem umysłem ścisłym, skończyłem jedno z najlepszych liceów o profilu mat-inf. Niestety ojciec w domu i co piątkowy powrót do miasta rodzinnego aby pilnować mamy i siostry aby im nic się nie stało było zbyt dużym obciążeniem. Nie potrafiłem się uczyć. Starałem znaleźć się jakąkolwiek prace aby spłacać długi raty itp. aby komornik nie wszedł na dom. Oczywiście mój tatunio potrafił balować dzień w dzień i noc co niestety wykańczało psychicznie. Grożenie śmiercią, policja itp. np. spałem z nożem pod poduszką bo tak mu potrafiło odpierdalać, proszę wybaczyć za to ale najdelikatniejsze określenie tego stanu to właśnie tylko takie słowo może to zobrazować. Nie ukrywam, ze myślałem o tym aby go zabić.Były też momenty, ze i ja sam się chciałem zabić, nie jeden i nie dwa. Miałem duże ego i nie chciałem aby moje życie takie było, dostałem się na Politechnikę po to aby zostać inżynierem, tworzyć i projektować w tym czasie już modlitwa nie pomagała. Uciekałem do poszukiwania duchowości, skoro modlitwa i prośby do Boga niczego nie dawały jakieś OOBE czy inna medytacja zaczerpnięta z buddyzmu aby dać mi spokój ducha. W końcu podział majątku i kompletny rozwód nastąpił, na szczęście na korzyść mamy i nas. W końcu zmiana pracy na lepszą w duzej firmie, lepsze zarobki. Ponownie studia zaocznie, i teraz już nie byłem taki nieszczęśliwy ale nadal brakowało mi... kobiety. Nigdy przez ten cały galimatias nie miałem nikogo i tak poszukiwałem sobie kogoś. Niestety gdy wpadłem na jedna dziewczynę skrzywdziłem ją, wykorzystałem i porzuciłem chociaż też miała ciężkie życie. Z drugiej strony nie wiem czy też nie byłem trochę wykorzystany i oszukany. Niestety jej przeszłość mi za bardzo przeszkadzała. Po tym czasie starałem się modlić i zmienić, ponownie co niedzielę zacząłem uczestniczyć we mszach świętych bo chciałem ponownie znaleźć spokój ducha a także wymodlić sobie żonę. Poznałem obecną żonę i wydawało mi się, ze wszystko jest ok. Niestety moja zazdrość o jej przeszłość jest duża. I z tym bym sobie poradził ale po ślubie dowiedziałem się paru niezbyt przyjaznych rzeczy i już na nią tak nie patrzę jak patrzyłem. Przez ten czas uważam, ze moje spowiedzi nie były prawdziwe. Pewnego razu pokłóciliśmy się o to, iż zataiła przede mną, ze się przespała kiedyś z jakimś gościem i strasznie mnie to ubodło. Bo gdy się poznaliśmy too sobie to wyjaśniliśmy, ilu mieliśmy jakie mieliśmy związki. Dodatkowo mamy dzieci i jedno z nich miało chrzest, kłótnia była w tym czasie i dopuściłem się bluźnierstwa. Przyjąłem sakrament Eucharystii ot tak, pokłócony z Bogiem. Zawsze starałem sie spowiadać ale tym razem zrobiłem to umyślnie bez spowiedzi. Co więcej w myślach pokłóciłem się z Bogiem gdyż powiedziałem, iż nie o takie małżeństwo i zone się modliłem a uważam moją żonę za rozpustną. Staram się obecnie znaleźć dla niej więcej miłości niestety tego kłamstwa nie potrafię wybaczyć.Chciałbym pierwszy raz od czasów dzieciństwa iść do spowiedzi, poświęcić na nią z godzinę lub dwie i zrobić to prawidłowo od a do z z prostego powodu, poprzednie spowiedzi nigdy nie były prawdziwe. Ostatnio zacząłem słuchać kazań ojca Pelanowskiego. I dało mi to do myślenia, chciałbym spróbować się nawrócić tylko nie wiem jak rozpocząć. Czy przed spowiedzią sporządzić całą listę grzechów z całego swojego życia? Tego jest tak dużo, ze nawet obecny fragment napisany przeze mnie jest krótki. O to czy dostanę rozgrzeszenie nawet się nie pytam bo ja bym sobie samemu nie dał. Ale jakoś zacząć chcę pod wpływem tych kazań widzę, ze dużo moich przemyśleń teologicznych czy oczekiwań względem Boga to po prostu głupota i pycha. No i pytanie czy znajdę gdzieś kapłana, który mi poświęci tyle czasu? Bo zacząłem robić rachunek sumienia według wytycznych jakie można znaleźć np. na stronach franciszkanów i ta lista będzie długa... bardzo długa... każde przykazanie jedno po drugim gdy się zastanowiłem nad nim okazuje się, że grzeszyłem za każdym razem, nawet nie wiem czy nie zasługuję na ekskomunikę...

 Re: Świętokradztwo. Jak zacząć od nowa?
Autor: Anna (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-28 18:37

Kiedy doszło do mojego nawrócenia, postanowiłam odbyć spowiedź z całego życia. Poszłam do kościoła i umówiłam się z księdzem na konkretny dzień, żeby wypowiedzieć moje grzechy. Było to dla mnie bardzo ważne i nie chciałam robić tego w czasie Mszy. Bez problemu ksiądz znalazł dla mnie czas i ustaliliśmy termin. Spisałam sobie wszystkie moje grzechy na kartkę i po prostu czytałam jeden po drugim. Było ich około 30tu ;)
Najważniejsze, że chcesz zacząć od nowa. Nie myśl w ten sposób, że nie zasługujesz na przebaczenie. Jezus zna wszystkie Twoje przewinienia i cieszy się z tego, że do Niego wracasz. Tylko to się liczy. Wszystko inne to przeszłość. A teraz pomyśl o tym jak bardzo pragniesz tego, żeby Ci przebaczył. Czujesz to pragnienie? Tak samo Ty przebacz swojej żonie. Zapomnij i nie wracaj już do tego, ponieważ drążąc to co było, niszczysz Waszą teraźniejszość oraz wspólne jutro. Każdy w życiu popełnia błędy. Jeżeli nie jesteś w stanie znieść jej przeszłości, to po prostu nie pytaj. Nie każdy rozumie, że warto dochować wierności swojemu przyszłemu mężowi/żonie. Jednak to nie oznacza, że jest się złym człowiekiem. Ludzie pochodzą z różnych środowisk. Jedni nie mają takiego szczęścia wychowywać się w domu, w którym będą przekazywane wartości zachęcające do czystości przedmałżeńskiej. Nie zatruwaj Waszego małżeństwa od środka. Raczej uświęcaj je każdego dnia. Nikt nie jest bez winy i każdy potrzebuje przebaczenia. Zamiast być "katem" dla swojej żony, bądź dla niej jak Jezus.
Czytaj dużo o Jezusie. Z czasem to pomoże Ci spojrzeć na świat i ludzi oczami miłosierdzia.
Tylko od Ciebie zależy ile miłości podarujesz każdego dnia. Powodzenia.

 Re: Świętokradztwo. Jak zacząć od nowa?
Autor: dwd (165.225.72.---)
Data:   2020-05-28 21:18

Nieprzystąpienie do pierwszych piątków nie jest grzechem. Oby tak nie było, że od dzieciństwa terroryzowałeś się czymś, co grzechem nie jest.

 Re: Świętokradztwo. Jak zacząć od nowa?
Autor: Mary (---.dsl.bell.ca)
Data:   2020-06-03 07:21

Dariusz poki zyjesz masz szanse na odpuszczenie grzechow chocby byly jak krew szkarlatna. Przed przystapieniem do rachunku sumienia, pros o dary potrzebne do rachunku sumienia Ducha Swietego i zrob liste o jakiej pisze Anna, a przed spowiedzia przepros zone i kogo powinienes i idz do spowiedzi.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: