logo
Środa, 02 grudnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Poszukujacy (77.252.61.---)
Data:   2020-07-02 20:33

Od 12roku życia albo i wcześniej proszę Boga by ułożyć sobie z kimś życie. Z roku na rok, moje życie zamiast dążyć do normalności, jak moi rówieśnicy (praca, rodzina itd) to od normalności odbiega. Od dzieciństwa zawsze byłem inaczej traktowany przez rówieśników, zawsze jako ten gorszy. Nieraz w szkole podstawowej było tak, że wszyscy bawili się w najlepsze na przerwach, a ja odrzucony stałem oparty o ścianę. Ten obraz definiuje moje życie aż do teraz. Nie widzę absolutnie żadnych perspektyw, ani tu na ziemi, ani w relacji z Bogiem (długi czas stan grzechu ciężkiego). W relacji z Bogiem to samo odczuwam, co w relacjach z ludźmi. Nieraz w liceum całe dnie spędzałem modląc się o jakąś zmianę, myślałem że wzmożoną modlitwa w czymś mi pomoże, ale rezultatów nie było. Owszem czasem Bóg wysłuchiwał moich modlitw, ale były to modlitwy o rzeczy niesamowicie małe, nie znaczące nic w pryzmacie całego życia. W rzeczach większych o które proszę mam wrażenie, że Bóg traktuje mnie inaczej. Ile razy czytałem świadectwa ludzi, którzy mówili że wystarczyło jedno słowo do Boga, by ten poukładał życie. Albo jakieś wielkie zmiany w życiu, czy cuda dzięki modlitwie. W moim przypadku czegoś takiego w ogóle nie ma. Próbowałem wiele razy, na wiele sposobów, na przestrzeni wielu lat przekonywać Boga argumentami tak jak tylko umiałem najlepiej (odczuwając jednocześnie, że te argumenty są słuszne i dobre) i nic... Czy naprawdę człowiek od urodzenia staje się przegranym w oczach ludzi i Boga? Gdyż nawet przy porodzie były ze mną komplikacje. Jaki to ma sens, czemu jedni są traktowani lepiej, a inni prosząc o namiastkę tego traktowania, nawet nie mają uczucia poprawy?

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Aneta (77.87.0.---)
Data:   2020-07-02 22:07

Drogi Poszukujący, trochę wygląda to na jakiś wdrukowany w Twoją podświadomość schemat, samospełniającą się przepowiednię, napędzaną złymi doświadczeniami z dzieciństwa. Poszukaj terapeuty, najlepiej katolickiego, bo może sam blokujesz się na działanie Boga w Twoim życiu. Nie bój się sięgnąć po pomoc.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Paweł (24 l.) (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-07-02 23:18

Cóż trzeba się z tym pogodzić innej rady nie ma. Miałem tak jak ty z odrzuceniem od 4 albo 6 klasy podstawówki do końca liceum. Zrobili ze mnie wrak człowieka, uciekałem w różne grzechy, chciałem umrzeć i dalej czasami chcę. Potem na studiach spotkałem spoko ludzi i trochę mnie naprawili. Ale nadal mam problem z kontaktami międzyludzkimi, nerwicę natręctw myślowych, cały czas czuję się bezwartościowy, lęk przed odrzuceniem przez innych, uczucie że nie jestem interesującym człowiekiem, że nic nie potrafię. W zasadzie dlatego że całe życie nie miałem życia towarzyskiego praktycznie innych ludzi nie potrzebuję. Dziewczyny też nie mam, nie potrafię z nimi rozmawiać jeszcze nie spotkałem takiej która by to zrozumiała (no tak, bo trzeba być silnym, a nie użalać się nad sobą). Nie mam pracy mimo że ciągle bywam na jakiś rozmowach, a wiadomo że jak nie masz to jesteś dziś w oczach innym zerem. Moje życie to ciągła stagnacja. Wiesz może psychoterapia coś pomoże w twoim przypadku. Nie potrafię rozmawiać z kimś kto bierze za to pieniądze, ale ludzie są różni. Nawróciłem się jakiś czas temu i mam żal do Boga że nic mi z tym nie pomaga, bo jak na razie spotykają mnie same rozczarowania. Staram się stąpać twardo po ziemi, aby nie było widać moich problemów. Ale dzisiaj mam zjazd psychiczny tak, że przy okazji to z siebie wyrzucę. Więc odpowiadając tobie to tak już jest w życiu, że jedni mają super, inni przerąbane, a jeszcze inni bardziej przerąbane. Jeszcze z doświadczenia wiem że ktoś musi mieć dobrze, aby ktoś mógł mieć gorzej, taki jest świat i tyle. A sens gorszego traktowania zna tylko Bóg.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2020-07-03 13:12

Wiesz, rok temu miałam taką sytuację, że praca sama przyszła do mnie. Teoretycznie jak to, czego oczekujesz: wymodlona. Ja na serio nic w tej sprawie nie zrobiłam. Zadzwonił znajomy i powiedział, że dzwoniła do niego koleżanka, że szukają "na gwałt" kogoś w jej pracy i czy ja bym nie chciała.
Tyle, że żeby mieć tę pracę, najpierw musiałam zdobyć kwalifikacje. Nie zdobyłam ich modlitwą. Musiałam też wyjść do ludzi, żeby ten znajomy, który mnie mógł polecić swojej koleżance, znał mnie i wiedział co mogę robić zawodowo. Poznanie tej osoby też nie odbyło się poprzez modlitwę, aczkolwiek przyznaję, że ta znajomość to dar od Boga.
Do czego dążę: całodzienna modlitwa nic nie da, jeśli nie idą za nią czyny.

"Owszem czasem Bóg wysłuchiwał moich modlitw, ale były to modlitwy o rzeczy niesamowicie małe, nie znaczące nic w pryzmacie całego życia."
Tego nie wiesz. Zresztą, po co Bóg ma Ci dawać wiele, jeśli nie umiesz docenić drobiazgów? "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny" (Łk 16,10). Jeśli małej rzeczy nie doceniasz, to nie docenisz i wielkiej.

Podsumowując: po pierwsze, zacznij działać. Jeśli nie potrafisz sam, idź do psychologa, pomoże zmienić nawyki.
Po drugie: zacznij doceniać to, co dostajesz i dziękuj za to.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Samotna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-07-04 15:27

Zadaję sobie bardzo podobne pytanie. Od dzieciństwa marzyłam o założeniu rodziny. Było to dla mnie ważniejsze niż wykształcenie, które zresztą gruntownie odebrałam. Od wieku wczesnoszkolnego uczestniczyłam w licznych nabożeństwach majowych, czerwcowych, październikowych. W trakcie Mszy udzielałam się czynnie - śpiewałam, czytałam modlitwę powszechną. Godziny spędziłam na odmawianiu licznych modlitw, których znam zapewne więcej niż przeciętny zakonnik. Odmówiłam kilkanaście razy Nowennę Pompejańską, która jest rzekomo nowenną nie do odparcia. Widocznie tylko moja jest odpierana. Najwyraźniej zawsze jak modlę się o męża, to nie jest to dla mnie dobre. Haha. Pan Bóg na pewno woli mnie wyjącą w poduszkę z bólu i samotności. Też się zastanawiam dlaczego niektórzy od urodzenia są milsi naszemu Niebiańskiemu Papie. Za chwilę przekroczę czterdziestkę. Moje marzenia o założeniu rodziny odpłyną w siną dal. A ja - kiedyś tak bardzo afirmując życie - skończę se sobą w oparach samotności. Widocznie jedyną przyjemnością przewidzianą dla mnie jest kocioł z siarką. A inne mogą się wypiąć na Pana, a i tak dostaną dużo więcej jak łaskawie odmówią jedną Zdrowaśkę.
Doskonale Cię chłopie - założycielu wątku - rozumiem. Dla niektórych normalność i poczucie miłości są towarem deficytowym. Po co tylko te obiecanki ze strony Boga, w których informuje: proście a otrzymacie ...

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-07-04 17:13

"Próbowałem wiele razy, na wiele sposobów, na przestrzeni wielu lat przekonywać Boga argumentami tak jak tylko umiałem najlepiej (odczuwając jednocześnie, że te argumenty są słuszne i dobre) i nic..."

"Godziny spędziłam na odmawianiu licznych modlitw, których znam zapewne więcej niż przeciętny zakonnik".

Poświęćcie teraz około godziny, słuchając bardzo uważnie tego: (klik).

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Asia (176.124.190.---)
Data:   2020-07-04 21:54

Może jednak trzeba trochę popracować nad sobą a nie czekać, aż Pan Bóg wysłucha mojej modlitwy i prośby? Może Pan Bóg czeka, żebyś przebudził się i zaczął coś robić ze swoim życiem. Nikt nie jest przegrany w oczach Boga. Nawet jeśli wydaje ci się, że cię opuścił to ON JEST, trzeba to tylko starać się dostrzec nawet w tych drobnych, małych rzeczach, bo one mogą być tym światełkiem dla nas, impulsem, który nas zainspiruje do dalszej pracy nad sobą.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Mika (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-07-04 22:26

Popracować, ruszyć się z miejsca. To tylko slogany. Znam ludzi, którzy latami ufają, modlą się i działają. I co? Nic. Nic się w ich życiu nie zmienia. Potrzebują i proszą o pomoc Boga. Chodzi o to, że Bóg "musi" CHCIEĆ jej udzielić. Jak nie chce, to my nic nie możemy. Może jesteśmy za głupi, by to wszystko zrozumieć. Czasem tylko zastanawia czy tym wszystkim nie kieruje ślepy los po prostu. Jednemu się trafi dobrze, innemu źle. I tyle. Loteria życia.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: A ja powiem (---.play-internet.pl)
Data:   2020-07-04 22:30

Nie znam odpowiedzi na pytanie tytulowe. Jak najbardziej rozumiem i samotna, i autora wątku, choć sama nigdy nie miałam takich odczuć, że "inni mają lepiej". Potrafię jednak uznać zasadność tego pytania bo faktem jest nierówność ludzi. Gdyby ludzie byli równi (w potrzebach, dążeniach, możliwościach) komuna celowalaby w dziesiątkę, a cały ten bajzel wokół równości płci, orientacji, religii nie miałby miejsca. Czemu ma? Nie wiem. Wiem tylko, że celem modlitw, nowenn, litanii ostatecznie jest sam Bóg - powinna się wytworzyć relacja, której głębia otworzy człowieka na to, co jest, wyrwie go z jego często ograniczonych dążeń, krótkowzrocznych przewidywań. Dlaczego tak się nie dzieje u samotnej i autora wątku? Czy to ich wina, są zbyt mało pokorni, zbyt mało działają, za bardzo chcą? Czy jest coś złego w pragnieniu bycia kochanym (bo tym w istocie jest potrzeba posiadania rodziny)? Według mnie nie. Ale jedno wiem: że żyjemy tylko w teraz, że tylko ta chwila obecna istnieje naprawdę. Przeszłości już nie ma, a przyszłość to fikcja, abstrakcja. Oczekiwanie na zmianę, nawet dobrą samą w sobie, koncentracja na jutrze, którego nie ma, to okradanie się z teraz, które jest. Nawet jeśli jest takie, że go nie chcemy.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-07-04 22:37

"Przeszłości już nie ma, a przyszłość to fikcja, abstrakcja."

Mój kierownik duchowy, mówiąc o wartości chwili obecnej, wyrażał to inaczej - i taką wersję polubiłam:
przeszłość pozostawiamy Bożemu miłosierdziu, przyszłość jest ukryta w nadziei.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Asia (176.124.190.---)
Data:   2020-07-04 22:40

Polecam kazania ks. Piotra Pawlukiewicza. Na youtube jest duża dostępność jego kazań, konferencji ks. Piotra na niemal wszystkie tematy dotyczące wiary, miłości i nie tylko.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-07-05 01:46

Jaki jest sens zadawania pytania, które zawiera błąd?

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-07-05 02:28

Do margaret:
"Jaki jest sens zadawania pytania, które zawiera błąd?"

Sens jest taki, że może znajdzie się ktoś, kto wytlumaczy Autorowi, na czym dokładnie polega błąd w jego myśleniu i w konsekwencji błąd w formułowaniu takich pytań.
Autor czuje to właśnie tak i szansą dla niego jest wskazać mu ten błąd, pomóc zrozumieć, że i dlaczego nie ma "gorszego traktowania przez Boga".

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Samotna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-07-05 18:29

Droga J,
Wysłuchałam z odpowiednim namaszczeniem arcybiskupa Jędraszewskiego. Niestety niespecjalnie się dosłuchałam sensu modlitwy. Nadal nie wiem po cóż się modlić. Skoro mamy dostać - dostaniemy bez modlitwy, skoro nie mamy dostać - nie dostaniemy choćbyśmy całą Jasną Górę wytapetowali naszymi prośbo-modlitwami. Być może łeb na karku mam tylko po to, by deszcz nie lał się do środka, może zatem zechcesz własnymi słowami mnie i innym czytającym wyjaśnić powyższą kwestię?

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-07-06 00:58

"Niestety niespecjalnie się dosłuchałam sensu modlitwy".

Może odpowiedzi forowiczów w tym wątku (klik) do Ciebie trafią.

---
Link został poprawiony. Dziękuję Pani Hannie za uwagę o błędzie.

z-ca moderatora

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Adriana (---.192.159.178.ip4.hardcom.pl)
Data:   2020-07-06 11:12

A ja już przywykłam do tego że moje koleżanki są mężatkami i mają dzieci a ja mam problemy zdrowotne przez ktore dzieci nie mam, jestem sama, pracuję, mieszkam z rodzicami juz w podeszlym wieku, pomagam im, i myśle że tak wlasnie mialo byc.

Może Bóg ma względem inny plan? Nie wiem, ale wszystko możliwe. Jednak nie poddawaj się. Nikt nie jest przegranym w oczach Boga :) ja nawet jestem szczęśliwa że moje życie nie jest usłane płatkami róż :) A to nie znaczy że jest złe :):)

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Mika (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-07-06 14:18

Możliwe, że nasze życie jednak idzie według jakiegoś planu. Ks. Twardowski twierdził, że życie jest reżyserią Pana Boga. Bo przecież często dostajemy to co od nas niezależne, np. jakąś chorobę wrodzoną, której sami sobie nie wybieraliśmy. Lub rodzinę, na przykład dysfunkcyjną, która niestety naznacza nas na całe życie, mimo wszystkich terapii itp.

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Marek (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-07-07 00:41

Obawiam się, że szukasz siebie i swojego dobra (zarówno w stosunku do Boga - który ma spełniać życzenia - jak i w stosunku do innych).
Być może Bóg Cię prowadzi do tego, być wyszedł z szukania "dla siebie", a zaczął szukać "dla innych". Szczerze.
A wtedy znajdziesz i "dla siebie".

 Re: Gdzie sens gorszego traktowania przez Boga?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-07-08 23:14

"Ks. Twardowski twierdził, że życie jest reżyserią Pana Boga. Bo (...)".

Też mogę się pod tym stwierdzeniem ks. Twardowskiego podpisać. Ale rozwinęłabym je zupełnie inaczej niż Ty. Bo Ty - tak mi się wydaje - koncentrujesz się na niedogodnościach, trudach, nieszczęściach, i nie wychodzisz dalej. Natomiast ja, patrząc na własne, długie już życie, widzę przede wszystkim działanie Boga, który mi w moich trudach towarzyszył i przygotowywał na zmierzenie się z nimi, zwłaszcza z tymi najdotkliwszymi, o których nadejściu On wiedział, a ja nie. I to wcale nie było tak, że mnie zaczął wyposażać w jakieś szczególne cechy, których mi wcześniej brakowało, np. wyjątkową odporność. On mnie stopniowo kształtował. Uczył mnie patrzenia na to, co wydarza się w moim życiu, oczami wiary. Robił to sam i z pomocą ludzi, których stawiał na mojej drodze. Z mojej strony potrzebna Mu była moja zgoda, by dać Mu się prowadzić, moja zgoda na przyjęcie pomocy od Niego. Tej pomocy, którą On dla mnie przygotował. A On wie lepiej niż ja, co jest mi na danym etapie życia najbardziej potrzebne. Zdołał mnie o tym przekonać.

"Możliwe, że nasze życie jednak idzie według jakiegoś planu".

Też tak myślę. A tym planem Boga na moje życie jest prowadzenie mnie do Niego. Prowadzenie w sposób najlepszy z możliwych. I wierzę, że tak jest w przypadku każdego człowieka. Bóg nikogo nie traktuje gorzej. To jedynie my, ludzie, źle odpowiadamy na Jego starania.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: