logo
Środa, 22 września 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Skąd brać siły w cierpieniu?
Autor: frytka (---.centertel.pl)
Data:   2021-06-11 11:15

Aktualnie przeżywam trudności w właściwie kazdej sferze życia (jestem młodą osobą). Straciłam przez to nadzieję, boję się przyszłości, nie mam sił na nic, trochę zgorzkniałam, ale najgorsze że w tym cierpieniu nie jestem z Bogiem (nie modlę się od jakiegoś czasu, w Kościele w niedzielę jestem tylko ciałem, może trochę Go obwiniam) .
Kiedy pomyślę, że znów będę spędzać czas na modlitwie i znów doświadczę zawodu (oczywiście uczyłam się być otwarta na Wolę Boga, ale najczęściej była ona inna niż moja, stąd mój strach) to odchodzą ode mnie chęci np. do spowiedzi. Najgorszy jest ten brak nadziei. Proszę o poradę.

 Re: Skąd brać siły w cierpieniu?
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2021-06-11 15:09

Prosta sprawa. Nikt za Ciebie nie będzie podejmował kierunku życia. Masz wolną wolę by wybierać taki kierunek który może w tej chwili wydaje Ci się bezowocny ale wybierając Boga będziesz coraz silniejsza. Oczywiście jako ludzie nie jesteśmy wolni od pokus, one będą nam towarzyszyć do końca życia. Zawróć ze złego myślenia, bo będziesz się pogrążać coraz bardziej.

 Re: Skąd brać siły w cierpieniu?
Autor: Mika (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-06-11 21:16

Frytka nie wiem czy będę umiała Ci pomóc, ale wiedz, że nie jesteś sama i rozumiem o czym piszesz. Jestem w podobnej sytuacji. Niekończące się problemy rodzinne, milczenie Boga. Przyzwalanie na cierpienie słabszych, a sprawcy mają się dobrze i robią swoje. Nie wiem dlaczego tak jest i czemu Bóg na to pozwala. Ryzykując trochę utratą wiary i nadziei u ludzi tkwiących w problemach latami. Nie każdy ma silną wiarę by to przejść. Potrzeba silnej wiary by zaufać i to przetrwać. Być może pomogłoby odmawianie nowenny do świętych od spraw trudnych. Gdy samemu ciężko o modlitwę może warto wysłać intencję do jakiegoś kościoła, zgromadzenia zakonnego, nawet online. Niektóre mają skrzynki intencji i odprawiają msze w nadesłanych intencjach, czasem nawet nieodpłatnie. Skrzynka intencji na katolik.pl: klik.

 Re: Skąd brać siły w cierpieniu?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-06-13 14:06

Znalezione w necie: A co, jeśli to, przez co przez co przechodzisz, przygotowuje Cię do tego, o co prosiłaś?

Modlitwa ma być przede wszystkim spotkaniem z Miłością, a nie litanią próśb. Zacznij czytać Pismo Święte, słuchać Boga, ucz się po prostu z Nim być. Poproś, żeby Cię przytulił i ukoił, żeby pokazał Swoją Miłość. On jest blisko, to tylko Ty Go odpychasz.
Spowiedź ma być spotkaniem z Miłosierdziem i zobaczeniem, co jest w Twoim życiu nie tak i co możesz zrobić, żeby być bardziej z Bogiem. On Cię przyjmuje taką, jaką jesteś, z Twoimi humorkami, fochami na Niego. Dobrze, że jesteś w kościele choć ciałem. To dużo lepiej niż nie być w ogóle.
Trudności będą zawsze, mniejsze lub większe. Ale to od Ciebie zależy w jaki sposób to przeżywasz. Może teraz Bóg burzy Twoje mury, żeby Cię zbudować piękniejszą?

 Re: Skąd brać siły w cierpieniu?
Autor: Joanna (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-06-19 17:22

Skąd brać siły? Od Boga. On sam Cię do tego zaprasza. Słowa z Dzienniczka s. Faustyny, które przychodzą mi tutaj na myśl:

"Teraz połóż głowę na piersiach Moich, na Sercu Moim i zaczerpnij z niego siły i mocy."

Spróbuj pomyśleć, że w tym momencie są skierowane właśnie do Ciebie. Że On tak właśnie zwraca się do Ciebie. Napisałaś - "w tym cierpieniu nie jestem z Bogiem." Ale On jest z Tobą. Ty może nie, ale On tak. Jest i chce Cię przytulić, napełnić pokojem, nadzieją, siłą, mocą. Spróbuj usłyszeć jak mówi właśnie te słowa - "Połóż głowę na piersiach Moich, na Sercu Moim i zaczerpnij z niego siły i mocy." To tak jakby mówił - "Przytul się do Mnie. Chodź i powiedz Mi, co Cię trapi. Ja Ci pomogę. Zaufaj Mi." Spróbuj to usłyszeć i odpowiedzieć na to. Po prostu przyjdź do Niego. Usiądź gdzieś w ciszy albo nawet połóż się zwinięta w kłębek na tapczanie i poproś Go, żeby usiadł obok i posłuchał Twoich myśli. Tego wszystkiego, co w Tobie płynie, co jest w Tobie, co czujesz. Pozwól Mu to przemienić, dotknąć.

Napisałaś, że boisz się przyszłości, że trochę obwiniasz Boga, jesteś zawiedziona, bo Twoje modlitwy nie zostały wysłuchane w taki sposób, jakbyś tego chciała. Przypomina mi się tutaj taka piosenka:

"Zamknij na chwilę oczy, nie myśl o tym, czy boisz się czy nie. Na chwilę zostawmy w tyle rozczarowań gniew."

Nie wiem, ale jak dla mnie te słowa pasują do Twojej sytuacji. Do tego co tutaj napisałaś. Przynajmniej w jakimś stopniu. Taka odpowiedź na to zawarta w nich. I może warto spróbować za tym pójść. Tak właśnie zamknąć oczy i przez chwilę nie myśleć o tym jak jest, albo jak było i o tym jak będzie. Zostawić rozczarowania. Nie myśleć o tym wszystkim. Chociaż na chwilę. I potem kolejne słowa:

"Dziś to, co mamy na pewno, to siebie."

Jakby to odnieść do Boga, to tego właśnie możesz być pewna - że On jest z Tobą. I nigdy Cię nie zostawi, nie zapomni o Tobie. Jest i chce, żebyś Ty z Nim też była. Żebyś Go zauważyła obok. Jego obecność.

"Więc leć ze mną, niech chmury pędzą donikąd chociaż raz."

To kolejne słowa tej piosenki. Mnie to kojarzy się z takim fragmentem z Dzienniczka, podobnym do tego, o którym napisałam na początku:

"Zbliż swój słuch do serca Mojego i zapomnij o wszystkim."

Zapomnij, nie myśl, zostaw, zamknij oczy. "Leć ze mną." To tak jakby On mówił - "Bądź ze Mną. Posiedź ze Mną przez chwilę. Przyjdź do Mnie i przytul się. Zbliż swój słuch do serca Mojego i zapomnij o wszystkim. Nic nie mów. Po prostu bądź ze Mną." "Niech chmury pędzą donikąd - chociaż raz." Czyli jakby taka Jego prośba, żeby będąc z Nim na modlitwie, przychodząc do Niego, nic nie mówić, o nic Go nie prosić. Żeby spróbować po prostu być. Przyjść dla samego tego, żeby z Nim być. Bez żadnej intencji. Nie oczekiwać spełnienia czy otrzymania czegokolwiek. Po prostu z Nim być. Nawet niekoniecznie nic nie mówiąc. Po prostu nie oczekując, że coś się stanie. Oddając to wszystko Jemu. Pozwalając, żeby to On poprowadził to spotkanie, ten czas. "Niech chmury pędzą donikąd" - niech ten czas po prostu płynie. Tak bez celu. Niech moje myśli płyną. Tak po prostu. Takie jakie są. Chociaż raz, na chwilę. Przyjść do Niego i się przytulić. Tak po prostu. Nie oczekując niczego w zamian. O nic Go nie prosić. Po prostu być. Spróbuj tak zrobić - "chociaż raz".

 Re: Skąd brać siły w cierpieniu?
Autor: HalinaMR (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2021-06-20 16:35

Frytko, moi przedmówcy pięknie Ci radzą. Na tle tych rad mnie nasuwają się oczywiste spostrzeżenia. Pan Bóg ma plan wobec każdego, wobec Ciebie także. Celem jest Twoje zbawienie. Modlitwa - rozmowa z Bogiem nie jest koncertem życzeń. Jesteś młoda, teraz widzisz same negatywy Swojego życia. A może to, co teraz wydaje Ci się klęską, za 10-20 lat ocenisz jako korzystne dla Ciebie, bo doprowadzi Cię do sukcesu ?
Jestem w wieku 60+, moje życie nie było usłane różami a jeśli nawet chwilowo stąpałam po różach, to z dużymi kolcami :) Moi znajomi mówili, że zawsze spadam na 4 łapy jak kot, inni, że mam szczęście. Wiesz dlaczego zawsze dawałam sobie radę, umiałam wyjść z pozornie beznadziejnej sytuacji nie mając oparcia w rodzinie?
Od zawsze byłam "przyklejona" do Maryi, od pewnego czasu nie rozstaję się z różańcem. Jadę się wzmocnić na Jasną Górę lub w inne miejsca.
Życzę Ci poznania mocy modlitwy i wytrwałości.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: