logo
Środa, 19 stycznia 2022
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.net.brewet.pl)
Data:   2021-10-21 18:12

Witajcie, nakreślę Wam swoją sytuację, nie potrafię obiektywnie na to spojrzeć. Targają mną silne emocje, smutek, rozgoryczenie, rozpacz. Lata mijają, a nie potrafię sobie z tym poradzić. Poznałam mężczyznę, byłam dziewicą, również ze względów religijnych. On o tym wiedział, ale kiedyś to wyśmiał. Rozpoczął współżycie bez mojej zgody, mimo tego, że umawialiśmy się na pewne granice i przez niemalże rok udawało się je zachowywać. Początkowo nawet się cieszyłam, że tak się stało, że zdecydował za mnie, bo ja bym się nie zdobyła na to, a miałam wtedy kryzys wiary w sens dziewictwa. Gdyby mnie się spytał o zdanie powiedziałabym mu, że nie chcę rozpoczynać współżycia, głównie dlatego, że mnie przedmiotowo traktował i już wtedy to czułam. 2 tygodnie później on zerwał ze mną kontakt. Okazało się jeszcze, że zaraził mnie chorobą weneryczną. Poczułam się oszukana, wykorzystana. Minęło kilka dobrych lat, a ja dalej myśląc o tym płaczę. Czasami nie przesypiam nocy. Jest mi bardzo przykro. Nie mam kontaktu z tym człowiekiem, choć wciąż go kocham. Cierpię. Nie potrafię się otworzyć na nikogo nowego. Niszczy mi to życie. Wyprowadziłam się z tego miasta, w którym się to stało, ale kilka razy w roku tam przyjeżdżam i wszystkie wspomnienia do mnie wracają, a on śni mi się wtedy po nocach. Byłam tam w miniony weekend i jestem w totalnej rozsypce. Przepłakałam całą 6h drogę powrotną i od dwóch dni jestem bardzo smutna. Nie mogę całe życie uciekać. Jestem osobą zamkniętą w sobie, nie potrafię mówić o emocjach, problemach. Problemy na co dzień skrywam za uśmiechem. Ludzie myślą, że jestem szczęśliwa, a w środku pęka mi serce. Co ja mam zrobić? Nie nadaję się na terapię, nie jestem w stanie o tym rozmawiać, a bardzo mnie męczy sytuacja. Nie wiem czy moje reakcje są adekwatne do sytuacji, ale jestem wrażliwa i to, co się stało od kilku lat rujnuje mi życie i szanse na poznanie kogoś. Będę wdzięczna za wszelkie porady i spojrzenie z boku.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-11-03 19:10

Jesteś w stanie o tym pisać. Terapia jest wielkim wysiłkiem, ale chyba dla Ciebie możliwym. Szkoda, żebyś tak marnowała sobie życie.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-11-03 20:42

Jeżeli dobrze rozumiem, jesteś ofiarą gwałtu (skoro bez Twojej zgody... - nie bardzo to jasne). Straszne.
Na dodatek uważasz, że kochasz krzywdziciela. To już jakieś szaleństwo.

Po ludzku - nie wierzę w wyjście z tego bez terapii.
To wszystko trwa długo. Samo nie przejdzie. Moim zdaniem trzeba pozwolić sobie pomóc. Nie da się wciąż uciekać, sama o tym piszesz.
Sytuacja wymaga uleczenia, ale trzeba się na to leczenie zgłosić, czyli poszukać pomocy psychologicznej. Nie zakładaj, że się nie nadajesz na terapię.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Krzysiek (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2021-11-03 22:55

Ważne, aby uciec od własnych uczuć względem kogoś. Ten człowiek nie akceptował twoich wartości, wyśmiał je, traktował Cię przedmiotowo (to Twoje słowa). Odpowiedz sobie na pytanie - czy chciałabyś, aby Twoja córka miała takiego chłopaka czy nie? Aby była traktowana jak Ty byłaś? Siebie możesz ranić, oszukiwać, ale nigdy nie zrobisz tego względem swojego dziecka. Zamień osoby, a spojrzysz na tą sytuację w obiektywny sposób. Co poleciłabyś w takiej sytuacji swojej córce (możesz to sobie wyobrazić bez względu na to czy jesteś mamą czy nie) to powinnaś zrobić dla siebie. Często jest tak, że po zastosowaniu tej metody zostaje rzucone zupełnie nowe światło na takie sytuacje w jakiej się znalazłaś. Pozdrawiam.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-03 23:36

Szczerze, to dotarło do mnie dużo później, że mogę być ofiarą gwałtu. Ciężko mi ocenić tę sytuację, nie chcę go oskarżać. Faktem jest, że nie spytał o zgodę. Wiedział jakie mam wartości. I faktem jest, że nie protestowałam.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-04 00:04

Witaj,
musisz najpierw poradzić sobie z traumą. Poszukaj jakichś katolickich psychologów z nurtu behawioralno-poznawczego
(klik). Prawdopodobnie masz osobowość unikającą. Ale to nie dyskwalifikuje Cię do otrzymania fachowej pomocy. Jeśli boisz się mówić na spotkaniu z psychologiem/psychoterapeutą o problemie, to przed spotkaniem napisz to na kartce, jeżeli Ci łatwiej. Tutaj doskonale opisałaś swój problem.
Po terapii i odzyskaniu wiary w drugiego człowieka będzie Ci dużo łatwiej poznać wartościowego, wierzącego mężczyznę, który Cię pokocha i nie wykorzysta. Na razie masz wewnętrzną blokadę przez te dramatyczne zdarzenia z przeszłości, które stale ciążą Ci na psychice.
Trzymaj się, będzie dobrze. Z Panem Bogiem.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-06 00:43

Dziękuję za rady. Poczytałam o osobowości unikającej i zdecydowanie jej nie mam.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2021-11-06 19:48

To co opisujesz może być wynikiem związania emocjonalnego, psychicznego przez złego ducha, który działał przez Twojego krzywdziciela. Efekt jest taki, że mimo ciężkiej krzywdy jaką Ci wyrządził, próbujesz być w tym kontakcie czy wspomnieniach. Zranione uczucia, emocje wymagają wytrwałej modlitwy o uwolnienie w mocy Jezusa Chrystusa i uzdrowienie wewnętrzne. Ja bym to wszystko zostawiła w konfesjonale, w rzetelnej spowiedzi świętej. Wytrwale wołaj do Boga o pomoc. Sama sobie z tym nie poradzisz.
Cały rok budowałaś więzi z tym człowiekiem, więc to nie był "skok w bok" ale jakieś fundamenty powstały w tej relacji. Skoro zostałaś zarażona przez niego chorobą weneryczną, to najprawdopodobniej i on się w jakimś momencie dowiedział że jest chory. A nie wiemy czy celowo tego nie zrobił, by Cię pogrążyć, skoro śmiał się z Twojej czystości. Dla mnie to takie diabelski chichot. Proszę idź do spowiedzi i proś Boga o uzdrowienie wewnętrzne, tak powtarzam bo to ważne.
Szczęść Boże Ali.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-07 00:21

Ciężko mówić w naszym przypadku o budowaniu relacji. Lubiłam z nim spędzać czas, ale starałam się nie angażować w tę relację, bo w tym samym czasie sypiał z innymi dziewczynami, robiąc mi tym ogromną przykrość. Niestety się zakochałam w nim i miłam nadzieję, że jego motywacje do spotkań ze mną są inne. Kochałam i kocham go do tego stopnia, że bym wszystko dla niego zrobiła :(

Myślę, że nie wiedział, że jest chory i mógł się nie dowiedzieć (u mężczyzn zazwyczaj bezobjawowo). Ja mu nie powiedziałam. Uznałam, że choroba nie jest na tyle poważna, żeby go informować. Dowiedziałam się o tym pół roku później, a on od momentu w którym się ze mną przespał nie skontaktował się ani razu, chociaż wcześniej to on zabiegał o spotkania. Myślałam też, że może odebrać to jako chęć zwrócenia na siebie uwagi. Czułam się zbyt skrzywdzona w tamtym momencie, żeby z nim się kontaktować. To też się za mną cały czas ciągnie, chociaż wyniki już mam dobre, wciąż co pół roku profilaktycznie muszę robić badania i wspomnienia wracają. :(

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-07 14:00

Po tych słowach -"kocham go do tego stopnia, że bym wszystko dla niego zrobiła :(", uważam, że Danusia ma rację. Cierpisz dodatkowo na "rozszerzony" syndrom sztokholmski. Krzywdziciel nie dość, że Cię zdradzał będąc z Tobą w związku, zaraził Cię, opuścił bez słowa, a Ty nadal go kochasz zaślepioną, fałszywą miłością.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Litości (---.29.170.184.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-11-07 16:11

Pytałaś o spojrzenie z boku. Więc z boku widzę to tak:
Mamy ci współczuć? Tego oczekujesz? Czy jesteś aż taką egoistką, czy aż tak niemądra, czy sobie pogrywasz z nami?

Mamy współczuć, że chorujesz? A ty wiedząc, że cię zaraził i wiedząc, że chodzi z innymi dziewczynami do łóżka, nie powiedziałaś mu że jest chory (lub nosicielem)? A piszesz, że jesteś pewna, że tego nie wiedział. Ile dziewcząt PRZEZ CIEBIE choruje na to samo? Czujesz się biedna, że co pół roku musisz się badać? Przyszło ci w ogóle do głowy, że te wszystkie inne kobiety są tak samo biedne PRZEZ CIEBIE? Mają cierpieć, bo ci jego odebrały? Albo ta choroba to żadna choroba i dlatego to zlekceważyłaś, albo jesteś aż taką egoistką, że nawet o innych nie pomyślałaś, o ich krzywdzie, o ich bólu i problemach.

Gwałt? Jaki to gwałt. Piszesz:
"Rozpoczął współżycie bez mojej zgody"
"Początkowo nawet się cieszyłam, że tak się stało, że zdecydował za mnie, bo ja bym się nie zdobyła na to"
"Gdyby mnie się spytał o zdanie powiedziałabym mu, że nie chcę"
"Ciężko mi ocenić tę sytuację, nie chcę go oskarżać. Faktem jest, że nie spytał o zgodę. Wiedział jakie mam wartości. I faktem jest, że nie protestowałam."

Gwałt? A gdzie ty byłaś jak z tobą współżył? W szkole albo pracy? Takie pretensje mogłabyś mieć, gdyby podczas twojej nieobecności przemeblował ci mieszkanie, a ty mówiłaś wcześniej że nie chcesz. Byłaś przy tym i nie protestowałaś. Każdy mógł pomyśleć, że zmieniłaś zdanie i chcesz. Sama piszesz: "Początkowo nawet się cieszyłam, że tak się stało". Czy naprawdę uważasz, że chłopak musi PYTAĆ za każdym razem jakie jest twoje zdanie na temat seksu? Wiedziałaś co się stanie i nawet nie powiedziałaś "nie", nie wyrywałaś się, nie protestowałaś. Też bym uważała, że chcesz, bo tak naprawdę to chciałaś. Fajnie, że nie spytał, bo niestety musiałabyś powiedzieć, że nie. Albo mieć grzech. A na pewno nie masz? Bo mnie się wydaje, że największy problem to w tym, że ty się na to ZGODZIŁAŚ i teraz masz wyrzuty sumienia. Bo gesty TEŻ są pytaniem o zgodę. A twoje gesty (obrona) byłyby odpowiedzią, której zabrakło. Nie wszystko mówimy słowami.

Cierpisz. W to akurat wierzę. Ale już nie jestem pewna czy dobrze oceniasz: dlaczego cierpisz. Czy przypadkiem nie tylko dlatego, że on odszedł? Dopiero po dwóch tygodniach, jak się nie odezwał, poczułaś się oszukana i wykorzystana. Czy gdyby został z tobą miałabyś o cokolwiek żal? Przecież tak go kochasz, że wszystko by było w porządku. Ale kobiet, które chłopak zostawił po przespaniu się z nimi jest tysiące. Wszystkie bardzo cierpią. Nie ma tu nic nadzwyczajnego. To nie żaden syndrom sztokholmski tylko zwykłe zakochanie, które ciągle podsycasz. Płaczesz nie po gwałcie tylko po nieudanej miłości o której marzyłaś. Płaczesz, bo masz kaca, że nie próbowałaś się bronić, czyli się zgodziłaś. Boisz się rozmowy z psychologiem, bo trzeba by to wypowiedzieć.

Pytałaś o spojrzenie z boku. Więc z boku ja to widzę właśnie tak. Nie znasz nikogo naprawdę zgwałconego, prawda? Ja znam.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2021-11-07 17:35

Szczerze mówiąc szukam argumentów byś pojęła samą siebie, bo drugi człowiek którego spotykamy w naszym życiu, jest po to byśmy w tym spotkaniu poznali także siebie i odkryli to, co w nas nie działa jak trzeba.
Dobrze, że zostałaś przez tę sytuację zmuszona do zadbania o siebie, smutne że z nakazu służby zdrowia. Zobacz jednak niefrasobliwość w tym, że ten facet roznosi choróbsko na inne dziewczyny a Ty to olałaś. Będą cierpiały jak Ty.
Mówisz także o tym że mimo roku bycia z nim, nie byłaś zaangażowana, bo były inne kobiety, czyli godziłaś się na taki osobliwy harem? Byłaś bezwolna, czyli obojętna na to, co się z Tobą dzieje i jak dzieje? Nie miałaś kontaktu ze swoim ciałem, tak jak w rozdwojeniu, ciało sobie a reszta Ciebie w innym świecie?

Wrócę jednak do wolnej woli, która jest ogromnym darem od samego Boga. Nic w naszym życiu nie dzieje się bez naszej wolnej woli, sami decydujemy każdej chwili co wybieramy. Zrób sobie choćby zabawne ćwiczenie, że w każdej chwili wybierasz nawet to, o czym myślisz, co chcesz ubrać na siebie, co zjeść itp.

No i doszliśmy do tematu najważniejszego który jest chyba źle rozumiany, skoro tak się zapętliłaś. Miłość to wolność. Pan Bóg bardzo nas kocha ale czy zmusza byśmy żyli według Jego założeń, przykazań? Chyba nie, możemy zdecydować w którą stronę pójść. Tak więc skoro Bóg daje nam wolność wyboru i bardzo nas kocha. Jak mam zrozumieć, że Ty kochasz tego faceta ale nie jesteś wolna. Masz przymus i to masochistyczny, bo niszczysz siebie, zadajesz sobie ból. Straszne. Podejmij w końcu decyzję, co ze sobą zrobić i jaki podjąć kierunek.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-07 22:00

Staram się racjonalnie spojrzeć na problem i jak najbardziej z boku. Luźna relacja. Narobiłam sobie nadziei, na postawie tego, co mi mówił na samym początku, gdzie faktycznie byłam pewna, że się spotykamy, a on "zapomniał" mi powiedzieć, że ma dziewczynę. Nie powinnam w to brnąć, ale wtedy myślałam, że będąc przy nim znajdzie we mnie, to czego potrzebuje. Jestem wartościową osobą, rodzinną, pełną ideałów, o dobrym charakterze, bardzo stabilną emocjonalnie. Z opowieści wydawałam się zupełnym przeciwieństwem kobiet, z którymi jego związki się sypały. Żałuję, że nie skończyłam tej relacji wcześniej, ale bardzo szybko on stał się moją słabością. Czasu nie cofnę.

Tak jak pisałam, nie mam z nim kontaktu, ale czy jeżeli kiedykolwiek bym go spotkała, uważacie, że powinnam mu powiedzieć o tym, że czuję się skrzywdzona itd., czy lepiej nie wracać do tego?

Od tygodnia bardzo intensywnie myślę o tym, co się dzieje ze mną obecnie i decydowałam, że spróbuję porozmawiać o tym z psychologiem. Może nie terapia, ale pójdę chociaż się wygadać.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Litości (---.29.170.184.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-11-07 22:39

"jeżeli kiedykolwiek bym go spotkała, uważacie, że powinnam mu powiedzieć o tym, że czuję się skrzywdzona"

Czyli nie dotarło.
Masz mu powiedzieć, że roznosi chorobę weneryczną która się nazywa "tak i tak", że musi się zgłosić do lekarza, wyleczyć, żeby /... wycięty fragment nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. moderator/. Co on zrobi - nie wiem, ale jest nadzieja, że zrobi to dla siebie. On doskonale wie, że czujesz się skrzywdzona, a informacja o chorobie będzie potwierdzeniem.

[jestem] "bardzo stabilną emocjonalnie"
No nie żartuj.
"Minęło kilka dobrych lat, a ja dalej myśląc o tym płaczę. Czasami nie przesypiam nocy."
"Cierpię. Nie potrafię się otworzyć na nikogo nowego. Niszczy mi to życie."
"Przepłakałam całą 6h drogę powrotną i od dwóch dni jestem bardzo smutna."
"jestem wrażliwa i to, co się stało od kilku lat rujnuje mi życie"

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-07 23:38

Litości, masz rację, cierpię dlatego, że odszedł. To zakochanie. Mam tego świadomość.

Nie uważam tego za zgwałcenie, ani za syndrom sztokholmski, żeby było jasne. Taka teza została postawiona przez kogoś innego. Zawsze się pytał czy może, a wtedy się nie spytał. Nie można domniemywać. Skąd się biorą zgwałcone żony w małżeństwie? Wcześniej ustalaliśmy pewne rzeczy. Gdybym zmieniła zdanie, bym o tym powiedziała. Wiadomo, że mogłam powiedzieć, żeby przestał, tego nie zrobiłam, ALE nie o tym chciałam napisać post. Gdybym czuła się zgwałcona, poszłabym na policję. Miałam co do tego wątpliwości, nie chcę roztrząsać na internetowym forum dlaczego.

Mój post dotyczy tego, że czuję się oszukana i wykorzystana, a nie tego, czy zostałam zgwałcona. Nie dotyczy też wyrzutów sumienia. Nie chciałam robić z siebie ofiary, a z niego kata. Opisałam to tylko po to, by nakreślić sytuację - dlaczego cierpię i prosić o rady co zrobić z tym zwykłym zakochaniem, żeby przestać cierpieć, odkochać się, zapomnieć. Może ktoś wie? Może ktoś był w podobnej sytuacji? Przyznaję się do podsycania, ale 2 lata temu zdecydowałam się na trudne i bolesne dla mnie zerwanie wszelkich kontaktów, w nadziei, że to się skończy, jednak się nie skończyło i wraca do mnie wciąż. Prosiłam o rady jak sobie z tym poradzić.

Wirus, którym zostałam zarażona jest powszechny, 70% współżyjących osób i zmieniających partnerów się z nim styka, w większości wypadków dochodzi do samowyleczenia. U mnie nie doszło. Miałam stan przednowotworowy. Brzmi poważnie, jak dostałam telefon, że lekarz chce ze mną rozmawiać i dostałam wynik, zrobiło mi się aż słabo, ale dużo czytałam na ten temat. To można w 100% wyleczyć, jeśli się w porę odkryje. Przy czym "w porę" to nie kwestia dni, ani miesięcy, bardziej lat. Nie uznałam wtedy, żeby to była istotna informacja. Tak jak wspomniałam, czułam się zbyt zraniona, żeby o tym informować. Każda współżyjąca kobieta powinna regularnie się badać. Niczyje życie i zdrowie nie było poważnie zagrożone.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-11-08 00:06

"Targają mną silne emocje, smutek, rozgoryczenie, rozpacz. Lata mijają, a nie potrafię sobie z tym poradzić."
Jestem[...] osobą [...]bardzo stabilną emocjonalnie".

Osobą stabilną emocjonalnie przez lata targają silne emocje i nie może sobie z nimi poradzić?
Dla mnie to mało spójne.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-08 00:13

Ali, Ty chyba nic nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Wiedziałaś skąd pochodzi twoja choroba i naraziłaś inne nieświadome dziewczyny na tę przypadłość. To brak odpowiedzialności i lekkomyślność. Chyba wiesz, że od stosunków seksualnych zachodzi się w ciążę? A gdyby zostawił Cię z dzieckiem?
Chcesz go jeszcze spotkać i liczysz na rozmowę? A jak przeprosi Cię na kolanach, powie że to był jego życiowy błąd, kupi ładne kwiaty i zacznie się z Toba spotykać i pozostawi Ci gorszą chorobę, np. AIDS?
A spowiadałaś się z grzechu współżycia pozamałżeńskiego? Czy wiesz, że to forum katolickie? Twoje wypowiedzi są miejscami trochę niekonsekwentne i zaczynam podejrzewać, że to zabawa.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-08 00:43

To nie zabawa, niestety. Rozumiem wszystko, co piszecie. Wszelkie niespójności mogą wynikać jedynie z tego, że jestem zakochana po uszy. Ciąża z nim nie przeraziłaby mnie ani trochę, ciąża z kimś innym w takich okolicznościach - bardzo. Kocham go, wszystko bym dla niego zrobiła i wszystko bym mu wybaczyła. I naturalnie chciałabym mieć z nim kontakt. On wie, że się w nim zakochałam, może już myślał, że mi przeszło, nie wiem. Nie widzieliśmy się 2 lata po wydarzeniu, które opisałam i znowu się spotkaliśmy kilka razy. Był już w nowym związku, z nową dziewczyną, nadal zainteresowany spotkaniami. Wiem, że to nie jest dla mnie dobre, że do niczego nie prowadzi, więc zerwałam kontakt, zmieniłam numer, zablokowałam go w social mediach. Bardzo to przeżyłam, płakałam po nocach po zablokowaniu go. Z uczuciem do niego sobie zupełnie nie radzę, to jest jak narkotyk, nie działam racjonalnie, poza tym we wszystkich innych dziedzinach życia jestem jak najbardziej stabilna emocjonalnie.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Litości (---.29.170.184.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-11-08 01:24

"Z uczuciem do niego sobie zupełnie nie radzę, to jest jak narkotyk, nie działam racjonalnie, poza tym we wszystkich innych dziedzinach życia jestem jak najbardziej stabilna emocjonalnie."

To całkiem jak ja, choć w innym temacie. Jestem święta. Z wyjątkiem chwil kiedy grzeszę jestem jak najbardziej święta.

A wracając do zakochania, podsumujmy. Czyli w zasadzie nic się wielkiego nie dzieje. Jak napisałam wyżej, tysiące kobiet jeśli nie miliony, przeżywa dokładnie to samo. Nieszczęśliwa miłość niektórym nawet zdarza się kilka razy w życiu. Na takie smutki najlepiej zająć się cudzymi dramatami. Ale i tak mi w to nie uwierzysz. A smutek trwa do następnego zakochania. Podsycany przez myśli trwa dłużej ale to na własne życzenie. Dlaczego ty miałabyś być chroniona przed takim stanem? Najgorsze to myśleć, że tylko ja jedyna jestem tak nieszczęśliwa.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Litości (---.29.170.184.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-11-08 02:24

Czyli poprawki nie będzie. To nie jest uczciwe. Księdza wycięcie i komentarz sugerują, że proponuję jakiś grzech. A ja napisałam, żeby kobiety nie cierpiały. Inni zresztą to samo pisali, ale im ksiądz nie wyciął i nie sugerował niczego takim komentarzem.
Nie to nie. Będę mieć więcej czasu jak nie będę pisać.

----------

'Masz mu powiedzieć, że roznosi chorobę weneryczną która się nazywa "tak i tak", że musi się zgłosić do lekarza, wyleczyć, żeby kobiety więcej nie cierpiały.'

Proponuje Pan/i opcję: wylecz chorobę i bez cierpienia - bezpiecznie, bez obawy o zarażenie - współżyj z różnymi kobietami.
moderator

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-08 12:32

Nieszczęśliwa miłość, nic nadzwyczajnego, ale jednak cierpię. Pierwszy raz się zakochałam i nie umiem sobie z tym poradzić. To nie tak, że zakochałam się w kimś, kto nie przejawiał żadnego zainteresowania mna. Wiele spędzonych wieczorów razem… Inwestował czas, bo chciał mnie “zaliczyć”. Nic więcej. Tak sprawa wyglada, dlatego czuję się wykorzystana i oszukana. Chciałam się dowiedzieć jak się od tego uwolnić. Wierzę, że zakochanie się w innej osobie może pomóc, ale kilka lat nie interesował mnie nikt inny, poza nim. Nie randkowałam 5 lat, nikogo nie szukałam. Nie byłam w stanie. Wszystkich porównywałam z nim. Miałam nadzieję, że on się odezwie, że coś z tego będzie. Po prostu czekałam.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Litości (---.29.137.218.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-11-08 14:33

Na litość Boską! Moderatorze, jak można wymyślić takie bzdury i podejrzewać innych o taką propozycję. Dlatego, że myślę o zdrowiu innych? Zarazić się może także jego przyszła żona. Albo dziecko poczęte w poprzednich współżyciach. A on powinien zawiadomić kobiety, z którymi sypiał, żeby się leczyły bo ich zaraził i one mogą zarazić innych. W tym swoje dzieci.
Owszem, teraz już wiemy, że to drobna choroba, którą nie trzeba się przejmować. a ton listu Ali wynika z wyolbrzymiania zwykłych problemów. Ale z pierwszego listu tak nie wynikało, można było podejrzewać wszystko, nawet AIDS. Te kobiety mogły w przyszłości bardzo cierpieć, a w takiej sytuacji jest obowiązek zawiadomienia o chorobie. Choćby anonimowo. A swoją drogą, ksiądz doskonale wie, że ktoś, kto zdobywa kobiety nie przestanie tak nagle i będą inne. To jest wiedza a nie propozycja.

Inni podobnie myśleli, kiedy pisali:
"Zobacz jednak niefrasobliwość w tym, że ten facet roznosi choróbsko na inne dziewczyny a Ty to olałaś. Będą cierpiały jak Ty." (Danusia)
"Wiedziałaś skąd pochodzi twoja choroba i naraziłaś inne nieświadome dziewczyny na tę przypadłość. To brak odpowiedzialności i lekkomyślność." (A.)

Dlaczego tylko moje zdanie ocenił Ksiądz jako propozycję grzechu? Chciałam pomóc, a zostałam oskarżona publicznie, bo ksiądz ma zbyt wybujałą wyobraźnię.
Nie warto tutaj pomagać. Za to Michał może wszystko. Jego poniżające wypowiedzi o papieżu, biskupach, jego odzywki mieszające innych z błotem, są naprawdę baaaardzo chrześcijańskie. Cóż. Róbta co chceta. Wiem, że to księdza podwórko i to ja mam odejść jak mi się nie podoba.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Akittm (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2021-11-08 15:19

To nie tyle zakochanie, co uzależnienie. Poczytaj o: uzależnieniu kobiety od mężczyzny, uzależnieniu od osoby i kobietach, które kochają za bardzo.
Zakochanie nie jest tak niszczące. Kochać, to Ty go raczej nie kochasz. Jeśli masz świadomość, że chciał jedynie zaliczyć i dlatego się starał.
Bywa, że uzależnienie od osoby idzie w parze z miłością albo zakochaniem. W tym konkretnym przypadku miłością bym tego nie nazwała. To Twoje pierwsze zakochanie - to samo w sobie jest "zniewalające", jeśli dołożyć do tego współżycie i - być może - uzależnienie, to już w ogóle...
Skup się na życiu sakramentalnym i wierności Bogu, szukaniu Jego woli. Tu potrzeba zdecydowanej woli działania, postawy serca "nie chcę stawiać tego człowieka w roli bożka". Można to porównać do zdecydowanej woli zerwania z grzechem.
To jest sytuacja, w której powinnaś szukać Boga i tego, jak być dobrą.
Tego mężczyznę powinnaś powiadomić o chorobie. To, co on myśli o Twoim zranieniu bądź nie - jest bez znaczenia. Lepiej, żeby ten kontakt nie został odnowiony, bo nie jesteś od tego mężczyzny wolna. Mogłaby z tego wyniknąć szkoda dla was obojga.
Twój ból jest Twój. Możesz go oddać Jezusowi. Nie szukaj u tego mężczyzny zapłaty za doznane krzywdy. Ty również nie jesteś bez winy.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-08 15:51

To nie jest drobna choroba. Ta choroba najpewniej wywoływana jest przez wirus HPV - wirus brodawczaka ludzkiego. I nie jest niegroźna, bo powoduje raka szyjka macicy. I odwrotnie, każdy przypadek raka szyjki macicy jest powodowany przez zakażenie HPV. Nie ma na niego jednego lekarstwa i nie zawsze powoduje nowotwór, dlatego trzeba się regularnie badać po zakażeniu.
Ali, zainwestuj środki w pozbawieniu się tego wirusa, bo nie wiem czy NFZ płaci za takie terapie. Po krótkiej kwerendzie znalazłem w internecie jedną klinikę (na literę o) , która stosuje różne strategie leczenia tej choroby ( środki farmakologiczne, immunostymulujące oraz przeciwwirusowe), aby usunąć wirusa z organizmu. Samo leczenie zachowawcze to pewnie ryzyko raka, wycięcia narządów rodnych i w konsekwencji bezpłodności, więc warto zapłacić za całkowite wyleczenie. Nie znam cennika i nie reklamuję jednej czy innej kliniki.

Litości, ja napisałem, że brak informacji dla tamtego mężczyzny to ryzyko dalszego roznoszenia tej choroby przez osobę, która grzeszy z innymi kobietami, a być może nie jest świadoma tego, że jest nosicielem. Być może taka informacja uchroni inne kobiety o swobodnym podejściu do seksu przedmałżeńskiego przed chorobą, przez to że w tym człowieku odezwie się odruch ludzki i zachowa się jak mężczyzna zachowując wstrzemięźliwość, a nie jak zwykłe zwierze, które kieruje się instynktem.
Nie powinien współżyć z różnymi kobietami jako chrześcijanin, ale informacji o jego wierze nikt nam nie przekazał.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Kalina (---.home.aster.pl)
Data:   2021-11-08 16:54

Ali, to nie jest miłość. To jakieś chore zafascynowanie wyobrażeniem. 2 lata rozpaczy po takim epizodzie z mężczyzną, którego z Tobą łączyło tylko pożądanie, po osiągnięciu celu zerwał kontakt, wygląda na poważne zaburzenie zdrowego osądu sytuacji.

"Poznałam mężczyznę, byłam dziewicą, również ze względów religijnych. On o tym wiedział, ale kiedyś to wyśmiał. Rozpoczął współżycie bez mojej zgody"
"nie chcę rozpoczynać współżycia, głównie dlatego, że mnie przedmiotowo traktował i już wtedy to czułam."
"Okazało się jeszcze, że zaraził mnie chorobą weneryczną. Poczułam się oszukana, wykorzystana"
"dotarło do mnie dużo później, że mogę być ofiarą gwałtu" Mimo negacji, pojawiła się taka Twoja myśl.
"starałam się nie angażować w tę relację, bo w tym samym czasie sypiał z innymi dziewczynami, robiąc mi tym ogromną przykrość."
"od momentu w którym się ze mną przespał nie skontaktował się ani razu"
"Mój post dotyczy tego, że czuję się oszukana i wykorzystana"
"Ciąża z nim nie przeraziłaby mnie ani trochę" Zastanów się nad podejściem do życia poczętego w świetle nauki Boga, nad krzywdą jaka dotknęłaby to dziecko, gdyby do poczęcia doszło z tak nieodpowiedzialnym mężczyzną.
"Wiele spędzonych wieczorów razem… Inwestował czas, bo chciał mnie “zaliczyć”. Nic więcej."

Jak na obiekt tak długotrwałej tęsknoty, marnowania lat, doprowadzania się do zaburzeń emocjonalnych, to "walorów" u pana dostatek. Rewelacyjny kandydat na odpowiedzialnego męża, ojca, opiekuna rodziny.
Tak, dzwoń, szukaj kontaktu, wracaj do minionego czasu znajomości, żebraj o spotkanie. Jak usłyszy albo zobaczy desperatkę to przy częstych zmianach kobiet jako obiekty zaspakajania swoich żądz, pewnie sprawi Ci chwilę radości dając swój czas, wykorzysta i zniknie jak mgła. Ali, brutalnie, bo jak widać łagodnie to do Ciebie nic nie trafia.

"Z uczuciem do niego sobie zupełnie nie radzę, to jest jak narkotyk, nie działam racjonalnie"

Szukasz recepty na uwolnienie. Tak głęboka forma uzależnienia wymaga pomocy specjalisty, bo jak widać, czas nie jest sprzymierzeńcem. Jesteś w punkcie wyjścia z przed dwóch lat. Psychoterapia wskazana.
Czy znane jest Ci pojęcie- godność?
Spróbuj w lepszej chwili racjonalnego myślenia zdefiniować to pojęcie wobec siebie w tym temacie. Czy zatrzymałaś swoją uwagę na radzie Krzyśka?
Ali, przypominam, że jesteśmy na Forum Pomocy KATOLIKA. I nie rozważajmy Twojego uzależnienia od tego mężczyzny tylko w kategoriach emocji. Ty z niego uczyniłaś bożka. Popadasz w rozpacz. Zadając sobie takie cierpienie naruszasz przykazanie- nie zabijaj, niszcząc zdrowie psychiczne. Przewija się pożądanie. To Twój rachunek sumienia, ale może podpowiedź się przyda. Nic nie wspominasz jaka jest obecnie Twoja relacja z Bogiem. Skoro jednak w wypowiedzi startowej padło zdanie, że byłaś religijna, to pokieruj swoje myślenie w stronę Boga i Jego uzdrowieńczej mocy.
Proponuje dogłębny rachunek sumienia, poproś Ducha Świętego o pomoc. I skieruj swoje kroki do konfesjonału. Może wystarczy szczera spowiedź, oddanie Bogu tej słabości, dobra nauka kapłana. Sakramentalnie może to być każdy kapłan, ale może znasz takiego, który poświęci Ci nieco więcej czasu również na rozmowę. Poszukaj we wspólnotach zakonnych. Rozmawiaj z Bogiem przed Najświętszym Sakramentem, módl się o uzdrowienie. To żywy Chrystus, który niejednego uleczył. Jeżeli pojmiesz jak traci na tym Twoja relacja z Bogiem, to Twoje zanurzenie w męskim bożku może odejść z Bożą łaską. Potrzeba tu też przebaczenia. Skoro jak twierdzisz "kochasz go" to w imię jego dobra przebacz mu krzywdy, które Ci uczynił. To może być trudne, ale z prośbą do Boga możliwe i może Cię uwolnić.
A tak życiowo, Ali, jesteś młodą kobietą, jak napisałaś, w innych sferach masz poukładane w głowie. Inwestuj czas w zainteresowania, ruch na świeżym powietrzu. Jak stać Cię na wolontariat to bardzo polecam, wobec ludzkiej szeroko pojętej biedy, własna często okazuje się błahostką.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Litości (---.29.137.218.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-11-08 17:03

Do A.
A jak myślisz, o co mi chodziło? Nie o to samo? Napisałam: "Masz mu powiedzieć, że roznosi chorobę weneryczną która się nazywa "tak i tak", że musi się zgłosić do lekarza, wyleczyć, żeby kobiety więcej nie cierpiały." Ale ksiądz uznał, że to namawianie do grzechu.
Widzi ksiądz, wyrzucenie fragmentu powoduje, że inni też mnie podejrzewają o zło. Księdzu się wydaje, że jak on się nie wyleczy, to już nie będzie grzeszył? Święta naiwności.

O to przecież mi też chodziło i o to samo na pewno chodziło Danusi. I wiem, że tobie też o to chodziło. Wszyscy chcieliśmy uchronić inne kobiety przed chorobą. Dlaczego za to zostałam oskarżona o niechrześcijańskie teksty? O to że proponuję grzech? Tylko dlatego, że staję w obronie kobiet, które podobnie jak Ali - nie wiedzą co je czeka.

A na chorobach wenerycznych się nie znam. Ale najpierw autorka napisała tak, jakby to było ważne, potem umniejszyła chorobę, że mogła to być nawet zwykła grzybica. Chyba można tak rozumieć słowa: "Niczyje życie i zdrowie nie było poważnie zagrożone". Brodawczak natomiast jak najbardziej może być zagrożeniem życia, rak dotyczy i kobiet (szyjka macicy) i mężczyzn (prącia i odbytu). Tym bardziej był obowiązek zawiadomienia i podjęcia leczenia.
Nic złego nie pomyślałam i nie napisałam, dlatego jest mi tak bardzo przykro. A teraz wygląda, że i ty uwierzyłeś, że mnie chodziło o co innego niż tobie, pewnie właśnie o pozwalanie na grzech. Bo jak wytłumaczyć, że skierowałeś do mnie te słowa? Mnie tego nie musisz tłumaczyć, bo mam takie samo zdanie. Tłumacz moderatorowi.

Z mojej strony koniec.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Kalina (---.home.aster.pl)
Data:   2021-11-08 18:17

Litości, złap oddech i nie odchodź.
Niestety, taka wada forów internetowych, że słowo pisane może być odebrane z inną intencją. Nie ma możliwości wyjaśnienia jak podczas rozmowy twarzą w twarz, a i w rozmowie nieraz zastanawiamy się co autor ma na myśli :)
I Tobie i Ks. Moderatorowi chodzi o dobro. Dla mnie cały kontekst Twoich wypowiedzi nie stwarzał wątpliwości, choć wycięty fragment miałam tylko w domyśle. Może to niefortunny, niewłaściwie odebrany dobór słów, skrót myślowy. Szkoda emocji zarówno Twoich jak i Moderatora, sytuacja wyjaśniona. Litości, szkoda by było Twojego potencjału, twarde zdanie jest przydatne.
Tyle konfliktów wokół, zachowajmy tu dobrą atmosferę. Pozdrawiam Moderatora i Uczestników.
PAX INTER NOS

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-08 18:59

Litości, ja tylko odniosłem się do Twojego posta i tłumaczyłem się ze swojego zdania. Myślę, że chodziło Ci o to samo co mnie. Ale napisałaś w jednym zdaniu skrótem myślowym o tym, aby Ali poradziła swojemu chłopakowi wyleczenie się, aby nie zarażał kolejnych dziewczyn. Można to opacznie zrozumieć, że Ali ma tolerować jego grzeszne życie.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-08 22:19

Dziękuję za rady. Doczytam sobie o uzależnieniu od drugiej osoby itd.

Litości, bardzo trafnie oceniasz sytuację. Nie piszesz tu dla moderatora :) Ja zrozumiałam co chciałaś przekazać.

Tak, to wirus HPV. U mnie był stan przedrakowy. Nie miałam złych intencji, napisałam do niego wiadomość, ale jej nie wysłałam. Ja też się na tym nie znam. Miałam już wiedzę wcześniej o tym wirusie, nie chciałam informować i pisać w tonie, że mnie zaraził, bo nie miałam pewności, masę wątpliwości. Lekarz potwierdził, że doszło do zakażenia drogą płciową (więc źródło mogło być jedno) i uspokoił mnie mocno. Nie podjął decyzji odnośnie dodatkowych badań, itd. Kazał odczekać i powtórzyć badanie. Kolejny lekarz zalecił to samo. Uznałam, że nic strasznego się nie dzieje. Zmieniłam miejsce zamieszkania i lekarze (a byłam u dwóch) mocno skrytykowali decyzje wcześniejszych lekarzy, brak działań i szerszej diagnostyki. Moje wyniki już są ok. Minęło 4-5 lat. On prawdopodobnie jest już zdrowy, ja prawdopodobnie też. Nie widzę sensu informowania go o tym obecnie.

Nie wyolbrzymiam w swoich opisach. Staram się jak najrzetelniej opisać sytuację.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-11-09 05:18

Ty nie kochasz. Ty jesteś w traumie z powodu przeżytego gwałtu! Złamał Twoje ciało i psychikę.
To nadaje się nie tylko do poddania leczeniu, ale również do zgłoszenia przestępstwa.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-09 09:09

Jak czytam opisy tego, co napisaliście zestawiając moje własne zdania, to myślę sobie, że przecież on nie może być taki zły. Wiem jak z boku to wygląda, jak się to napisze, ale ja go jednak poznałam, zawsze usprawiedliwiam, bo z czegoś wynika takie zachowanie. Wierzę, że skrzywdził mnie nieświadomie, że to dobry człowiek, podający się za wierzącego, ale wg mnie pogubiony, może przez rozwód z żoną.

Przewijają się pytania o moje życie duchowe. Nie wiem czy jestem wierząca, nie praktykuję. Różne miałam okresy w ciągu ostatnich 10 lat, ale od kiedy go poznałam zaczęłam dystansować się od Kościoła. To kwestia moich przemyśleń, trochę pod jego wpływem, ale wynikających nie z rozmów, a z obserwacji jego życia. Nie rozmawialiśmy nigdy na tematy religijne, poza tym, że wiem, że jest wierzący, a kiedyś był praktykujący, bardziej niż standardowo, nic więcej nie wiem. W każdym razie myślałam wtedy, że mogę być dla niego wsparciem i sugerowałam, że powinien może wrócić do żony, dzieci.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-11-09 15:05

No dobrze. Forum jest katolickie.

Ów pan porzucił żonę i dzieci (nie wiem, jaki to związek, sakramentalny czy nie, i czy ów człowiek dba o dzieci, z nimi rozwodu nie wziął), nie uszanował Cię, narobił mnóstwo zła, a Ty nadal jesteś nim owładnięta. Nie, absolutnie nie myślisz racjonalnie. Nie wmawiaj sobie tego.

Obudź się, Kobieto. W jakiej stawiasz się potencjalnie pozycji? Kochanki? Konkubiny? Nierządnicy? Wykorzystanej, porzuconej, zarażonej chorobą intymną i tak uwiązanej psychicznie, że wciąż usprawiedliwiającej. Do wykorzystania i porzucenia kolejny raz? Oddalającej się od Kościoła pod wpływem faceta, który rozstał się z rodziną i ma iks kobiet?
No litości.
Zero instynktu samozachowawczego.
Amok totalny.
Zero troski (awyznaniowej, ludzkiej) o inne potencjalne partnerki tego mężczyzny.

Wiesz, jeśli nie chcesz się uwolnić od niego i wyprostować swoich dróg, to my Ci nie pomożemy.
Wg mojej opinii wymagasz solidnej terapii, która pomoże Ci otworzyć oczy, ocenić racjonalnie sytuacje i żyć w wolności.
Na razie jesteś smętna więźniarką.

Decyzja należy do Ciebie.
Szkoda czasu. Parę lat już przepadło.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Kalina (---.home.aster.pl)
Data:   2021-11-09 15:37

"... że przecież on nie może być taki zły"
Nikt tu nie ocenia tego mężczyzny jako złego człowieka. Oceniamy jego konkretne czyny, a te które przedstawiałaś chwalebne nie są

"byłam dziewicą, również ze względów religijnych." Religijna może i byłaś, ale czy wierząca? Nie wiesz, że żonaty mężczyzna nie może być obiektem pożądania dla innej kobiety niż żona?
Spotykałaś się z tym mężczyzną nie jako przyjaciółka "dobra rada" tylko jako sympatia, a z czasem kochanka.

"myślałam wtedy, że mogę być dla niego wsparciem i sugerowałam, że powinien może wrócić do żony, dzieci."
Ali, kpisz sama z siebie.

"Ty jesteś w traumie z powodu przeżytego gwałtu! Złamał Twoje ciało i psychikę."

Bea, czy to nie nadmiar egzaltacji?
Czy to nie sama Ali napisała "Początkowo nawet się cieszyłam, że tak się stało, że zdecydował za mnie, bo ja bym się nie zdobyła na to, a miałam wtedy kryzys wiary w sens dziewictwa." Czy padło choć jedno zdanie z strony Ali, że protestowała, broniła się, robiła panu wyrzuty, że tak ją potraktował? Nie, Ali się cieszyła, a ma żal do pana nie o podjęcie współżycia, tylko o to, że ją wkrótce porzucił a wcześniej zaraził. Trauma, gwałt na ciele i psychice, a Ali czeka, tęskni, płacze i może nawet wybrałaby tego "gwałciciela" na ojca swojego dziecka.
Żal, że tak piękne słowo KOCHAM, zostało tak zdewaluowane.

Ali, wchodzisz w coraz głębsze intymne wynurzenia dotyczące waszej relacji. Czego oczekujesz? Czy ktoś ma dokonać lobotomii w obszarze gdzie ulokowałaś swoje zakochane? To podlega Twojej własnej pracy z towarzyszeniem psychoterapeuty.

"Różne miałam okresy w ciągu ostatnich 10 lat, ale od kiedy go poznałam zaczęłam dystansować się od Kościoła. To kwestia moich przemyśleń, trochę pod jego wpływem, ale wynikających nie z rozmów, a z obserwacji jego życia."
Zobacz jak Szatan zamieszał w Twoim życiu. Byłaś religijna, więc jakieś podwaliny wiary były. W ty związku grzech gonił grzech. A na końcu przyszło całkowite zerwanie relacji z Bogiem. Można i tak, tylko zobacz w jakim miejscu teraz stoisz i z czym się zmagasz.

"Przesłanie dla kobiet
• Nie walcz ze sobą, jesteś dobra. Staraj się bardziej rozumieć to, kim jesteś. Zacznij czerpać radość z odkrywania siebie.
• Jest w Tobie wszystko, czego potrzebujesz, aby nawiązywać głębokie relacje. Łagodnie i z czułością traktuj różnorodność swojej kobiecej natury.
• Jesteś jeszcze nieodkryta. Z odwagą i ciekawością poznawaj siebie na nowo.
• Z nikim nie przebywasz tak często jak sama ze sobą. Bądź uważna na siebie – szczególnie na to, co w Tobie kruche i delikatne.
• Bóg pragnie, abyś coraz bardziej była sobą. Zaufaj sobie, skoro On zaufał Tobie.
Im bliżej siebie będziesz, tym większej bliskości doświadczysz w relacjach z Bogiem i ludźmi."
To temat konferencji głoszonej dla kobiet, a tytuł jej brzmi "Przyjaciółka samej siebie" Ali, życzę Ci żebyś stała się przyjaciółką samej siebie.
I moja już ostatnia rada dla Ciebie w tym wątku:

"14 Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: 15 «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» (Mk 1)
Pomodlę się w Twojej intencji, żebyś prostowała swoje ścieżki.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ζ (---.austin.res.rr.com)
Data:   2021-11-09 17:03

"Jak czytam opisy tego, co napisaliście"

A jak ja czytam Twoje opisy, Ali, a zwłaszcza tę "nowinkę" o żonie i dzieciach, to nasuwa mi się jeden wniosek - to jest zmyślona historia. Nic dziwnego, że tyle w tym wszystkim niespójności.
Daj więc już spokój. Nie przeciągaj tego. Coraz gorzej Ci to zmyślanie wychodzi.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-09 19:03

@Z, mitomania to też zaburzenie psychiczne i powinno być leczone. Miałem w pracy kolegę, który twierdził, że ma dwie siostry, "adoptowane" Japonki. Ponieważ chwalił się, że zna japoński zapytałem go o kilka słów podstawowych, ponieważ też interesowałem się tym językiem. Znał je dobrze. Nie znał wszystkich znaków katakany, ale to go nie dyskwalifikowało w moich oczach. Dopiero jak koledzy mi uświadomili, że to wszystko jest zmyślone, podszedłem do niego zapytać, czy jego siostry w Polsce, z którymi mieszka mogą mi udzielić płatnych korepetycji - chętnie podszlifowałbym podstawy, zwroty - sajonara, ohajo gozajmas itd.. I jak zaczął się wykręcać, to wiedziałem, że to jest bajka.
Ali, jeżeli robisz sobie żarty, przestań, bo wielu ludzi angażuje się aby Ci pomóc. Może nie do końca to idzie na darmo - są dziewczyny, które przeżywają naprawdę to co opisujesz, ale to nie usprawiedliwia Cię od działania nieetycznego - kłamstwa.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-10 01:03

Doceniam zaangażowanie i dziękuję każdemu, kto poświęcił czas, żeby mi coś napisać.

Po wzmiance o żonie i dzieciach nagle insynuujecie, że zmyślam. Rozumiem, że forum katolickie, itd., ale nie robię sobie żartów. Każdy może się pogubić. Jest taki mechanizm - jak nam ktoś się wydaje być osobą atrakcyjną, przypisujemy mu cechy, których nawet nie ma, tzw. efekt aureoli, również usprawiedliwiamy, różne rzeczy uchodzą na sucho osobie, która postrzegamy za atrakcyjną. Nie wykładałam kawy na ławę od początku, chciałam lakonicznie opisać temat, z nadzieją, że ktoś będzie mi w stanie coś doradzić, bo był w podobnej sytuacji, albo wie co zrobić. Biorę aktywny udział w tym, co dzieje się pod postem, naturalną koleją rzeczy jest, że dopowiadam więcej.

Czego oczekuję? Uwolnienia. Pisząc post, uznając, że nie nadaję się na terapię, oczekiwałam, że ktoś mi doradzi, jak się uwolnić od zakochania i od tego wszystkiego, co opisałam. Łatwiej coś opisać, pozostając nierozpoznaną.

Chcę się odkochać, poradzić sobie z tym co się stało, być gotowa, żeby otworzyć się na kogoś innego i pójść dalej. Niczego więcej nie oczekuję.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-11-10 05:08

Ali, jest przypowieść Pana Jezusa o dwóch ludziach, którzy budowali dom. Jeden na skale, drugi na piasku.
Musisz wyciągnąć z niej wnioski. Nie pozbędziesz się kłopotów, bez naprawy życia. Nie chodzisz do kościoła - "Nie wiem czy jestem wierząca, nie praktykuję." Nie uważasz tego za potrzebne. Nie spowiadasz się. Oczekujesz tego, że podczas burzy, ktoś da receptę/przepis na zatrzymanie ulewy. Wróć do Boga i wypełniaj jego wolę. Wyspowiadać się z grzechu cudzołóstwa i zacznij chodzić do kościoła.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-11-10 10:59

Uwolnienie drogą korespondencyjną przez forum nie nadejdzie - jestem o tym przekonana.
Wiele osób Ci doradziło, co zrobić.
Pytanie, czy chcesz przyją te odpowiedzi, zrobić coś konkretnego w tym kierunku, czy jesteś zablokowana i "wiesz lepiej".

Jeśli chcesz sobie poradzić z tym, co się stało i pojść dalej, trzeba sięgnąć po pomoc w realu. Jeśli Twoje kłopoty są prawdziwe, to zdarzyły się w świecie rzeczywistym i tam trzeba je rozwiązać.

Wiesz, że sama sobie nie radzisz. To dużo.
Skoro wykluczasz pomoc w realu (np. terapię jakąkolwiek), to jest to Twój kolejny problem i forum tego nie załatwi.
Nie ma innej odpowiedzi - moim zdaniem - niż akceptacja pomocy w realnym świecie.
I tu sugerowałabym i pomoc psychologiczną, i rzetelną spowiedź. Nie albo-albo.

A jeśli nie - no to nie, Twój wybór. Zostajesz w swoim nieszczęśliwym światku. Nikt Cię siłą ani czarem nie wyciągnie. Trudno.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ali (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-11-10 11:42

Jeszcze ostatnia rzecza, ktora chce dopowiedziec jest to, że ja nie wpakowałam się w tę relację z nadzieja na romans, miłość, zwiazek, cokolwiek. Z mojej strony było to czyste koleżeństwo, polubienie kogoś, tak po prostu i na tym poczatkowym etapie nie mam sobie nic do zarzucenia. Rozwód przestał przeszkadzać z czasem. Jeśli chodzi o inne osoby, wciaż odrzuciłabym żonatych i rozwodników.

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-11-10 20:03

Kalina
Nie egzaltacja. Oburzenie na sprawcę. Mój post pisałam na podstawie lektury pierwszego wpisu Ali, a został opublikowany z opóźnieniem.

Ali
"Początkowo nawet się cieszyłam, że tak się stało, że zdecydował za mnie, bo ja bym się nie zdobyła na to (...)"
"Rozwód przestał przeszkadzać z czasem"
Im dalej w las.. Obcowanie z tym mężczyzną "oswoiło" Cię z nieprawymi czynami, znieczuliło na zło moralne, zracjonalizowałaś je, znormalizowałaś swój stosunek do niego na wzór "świata".
Powinnaś odświeżyć swoje spojrzenie.

Co do sposobów na uzależnienie emocjonalne, obejrzyj sobie na YouTube kanał Tatiany Mitkowej (dużo zrozumiesz, to pomaga się uwolnić, a przynajmniej wzmocnić wolę ku temu). Jest tam dużo filmów, ale te są chyba najbardziej na temat dotyczący Twojej sytuacji (skopiuj adres i wklej w pasek przegladarki):

https://youtu.be/cJ6Cg3pK-Z0

https://youtu.be/6nP59wRyhfM

https://youtu.be/UIhnCGVb9Tw

https://youtu.be/O8JbHTWWBaY

Dodatkowo, poczytaj artykuły (wraz z komentarzami pod spodem):

http://www.win-project.pl/otworzyc-czyjs-gestalt/

http://www.win-project.pl/odpowiedz-na-komentarz/

http://www.win-project.pl/jak-zmniejszyc-figure-i-zamknac-gestalt/

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data:   2021-11-11 03:01

"Nie egzaltacja. Oburzenie na sprawcę. Mój post pisałam na podstawie lektury pierwszego wpisu Ali, a został opublikowany z opóźnieniem".

Bea, opóźniona publikacja Twojego wpisu nie ma w tym przypadku znaczenia. Zanim wysłałaś swój wpis, sprawa rzekomego gwałtu była już na forum poruszona. Czy nie widziałaś tych postów, czy je celowo pominęłaś, skupiając się jedynie na pierwszym? Jeśli korzystasz z telefonu, to może zachodzi u Ciebie konieczność odświeżania strony, żeby zobaczyć jej nową zawartość?

 Re: Oszukana, wykorzystana, zarażona chorobą. Co robić?
Autor: Anna (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2021-11-11 18:01

Trzeba zacząć od nawrócenia. Najlepiej natychmiast.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: