Autor: K. (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data: 2025-04-17 16:57
Nie wiem czy to chodzi o to, żeby coś czuć.
Dobitnie raz poczułam na Mszy Świętej, po jednym fragmencie nagle ścisnęło mi gardło, jakbym miałam wybuchnąć płaczem, ledwo to wytrzymałam, to było bardzo silne, a przyszłam sobie w dzień powszedni, w dobrym nastroju na Mszę Świętą.
Siądź sobie w domu czy kościele/kaplicy, czytaj powoli po zdaniu. Ja robię tak, że przed Najświętszym Sakramentem siedzę i czytam kilka zdań i niektóre powtarzam powoli jakbym chciała jakoś głębiej zrozumieć i patrzę na Najświętszy Sakrament. Czasami idę na spacer do lasu i powtarzam w myślach (albo na głos szeptem) jedno zdanie z pamięci.
Myślę, że być może musisz się trochę otworzyć, może być tak, że czytasz dla czytania samego. Też uważam, że to przychodzi z czasem, także jakieś dostrzegalnie szczegółów. Słucham księży, którzy głoszą i np niektóre fragmenty w życiu bym jakoś tak nie odkryła na nowo. Przykładowo: niektórzy uważają, że w przypowieści o marnotrawnym synu chodzi bardziej (albo również jest ważny) ten starszy syn. To jak on reaguje, to jak siedział w swojej wygodzie całe życie i będąc przy ojcu, jednak nie zrobił nic ponad. Bardzo do mnie trafia ta "wersja". A sama czytając to wcześniej, po prostu widziałam słowa, sklejałam w zdania, wiedziałam że jest starszy syn, a jednak jakbym go nie zauważyła.
Też uważam, że to nie chodzi o to aby za każdym razem coś wynieść jako "poradę"/naukę, Słowo może ożywiać.
Proponuję Ci, co dzień Mszę Świętą i Komunię oczywiście.
U mnie nowy etap wiary dało dwa razy dziennie Msza Święta+ czytanie Psalmów też.
Ale codziennie, żeby to był ciąg. I eliminacja bzdur, nie karmić się wszystkim z internetu, telewizji, od znajomych.
Bo Bóg szuka miejsca u nas, a jak mamy zajęte głowy wszystkim dookoła, to brak nawet skupiania porządnego.
|
|