Autor: Biblia Jerozolimska (---.dyn.optonline.net)
Data: 2025-09-14 23:52
z Biblii Jerozolimskiej:
6 On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem,
2,6 Pierwszy stych tak prawie dosł., przy czym określenie „w postaci” jest tłumaczeniem grec. „w formie”, wskazującego na istotne przymioty, które objawiają na zewnątrz „naturę”: Chrystus, będąc Bogiem, miał z prawa wszystkie jej prerogatywy. BJ: „On, stanu Bożego”.
— Drugi i trzeci stych dosł.: „swojej równości z Bogiem nie uważał za zdobycz”, tzn. za coś, czego nie miałby wypuścić (z rąk), albo lepiej: aby to trzymać dla siebie. Nie chodzi tu o równość natury, zakładanej ze względu na „stan Boży”, natury, z której Chrystus nie mógł się ogołocić, lecz o równość w traktowaniu, w godności okazywanej i uznawanej, czego Jezus mógłby się domagać, i to nawet w swojej ludzkiej egzystencji. Można tu myśleć o postawie przeciwstawnej tej, jaką miał Adam (Rdz 3,5.22).
6. Pierwsza strofa hymnu, objęta tym wierszem, stwierdza Boską preegzystencję Chrystusa i mówi o Jego własnej ocenie niewątpliwego prawa do chwały zewnętrznej, odpowiedniej do swej godności Syna Bożego. Wyraz postać oddaje tu nie tyle istotę, ile raczej rangę, kondycję, dającą się poznać na zewnątrz. Wobec tego niewątpliwego prawa do godnej chwały zewnętrznej Chrystus zajął szczególne stanowisko. Stojąc w obliczu Wcielenia nie skorzystał ze sposobności bytowania ziemskiego na równi z Bogiem. Na jakąś tajemniczą decyzję Syna Bożego wskazują także inne teksty NT (por. 2 Kor 8,9; Hbr 12,2). Chrystus postąpił odwrotnie niż Adam w raju, który dał się skusić szatańskiej ułudzie równości z Bogiem (Rdz 3,5). Potem ziemski Jezus zajmie tę samą postawę rezygnacji z chwały, gdy będzie kuszony przez diabła (Mt 4,3–7; Łk 4,3–12) i gdy stanie w obliczu męki (Mt 26,53).
2,5-6. Niektórzy uczeni sądzą, że stwierdzenie, iż Chrystus był „w postaci Bożej” stanowi nawiązanie do stworzenia Adama na obraz Boga (Rdz 1,26). W przeciwieństwie jednak do Adama, który będąc człowiekiem dążył do Boskości (Rdz 3,5), Jezus-Bóg, zrezygnował z należnej sobie zaszczytnej pozycji. Ważniejsze wydaje się tutaj, nawiązanie do tradycji żydowskiej, która przedstawia Bożą Mądrość jako doskonały, archetypiczny obraz Boga („postać", „forma” może tutaj oznaczać raczej „rolę”, niż „obraz”; por. Flp 2,7b, „postać sługi”, chociaż odnosi się w sposób paralelny do „podobieństwa” z Flp 2,7c).
7 lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka,
2,7 Pierwszy stych dosł.: „opróżnił się z samego siebie”. Termin „kenoza” pochodzi od grec. czasownika „opróżnić”. Odnosi się to nie tyle do samego Wcielenia, ile raczej do sposobu, w jaki ono się dokonało. To, z czego Chrystus jako człowiek dobrowolnie się ogołocił, to nie natura Boża, lecz chwała przynależna Mu z prawa, którą posiadał w swojej preegzystencji (por. J 17,5) i która normalnie mogłaby się odbijać w Jego ludzkiej naturze (por. przemienienie, Mt 17,1-8p). On zechciał się wyzbyć tej chwały, aby ją otrzymać od Ojca (por. J 8,50.54) jako nagrodę za swoją ofiarę (w. 9-11).
— postać sługi. To termin przeciwstawny tytułowi „Pan” (w. 11; por. Ga 4,1; Kol 3,22n): Chrystus stawszy się człowiekiem przyjął drogę poddania się i pokornego posłuszeństwa (w. 8). Możliwe, że Paweł ma na myśli „Sługę” z Iz 52,13 — 53,12 (por. Iz 42,1+).
— Trzeci stych: A więc stawszy się nie tylko prawdziwym człowiekiem, lecz także człowiekiem „jak inni”, dzielącym z ludźmi wszystkie słabości kondycji człowieka z wyjątkiem grzechu.
— Czwarty stych tak dosł. W BJ: „Zachowując się jak człowiek”.
7 a b c. Druga strofa (w. 7 a b c) opiewa następstwo poprzedniej oceny i decyzji – pierwszy etap dobrowolnego uniżenia się Chrystusa, zwany od użytego tu czasownika greckiego „kenozą”. Najlepiej oddać go naszym terminem „ogołocenie”, gdyż Boska Osoba właściwie nie podlega czynności „wyniszczenia”, jak to się zazwyczaj dotąd tłumaczyło, a przedmiot czynności wyrażonej stroną zwrotną samego siebie, odnosi się zawsze do osoby działającej (P. Benoit). Dwie następne czynności w pokornym dążeniu Chrystusa tłumaczą, na czym polegało owo ogołocenie: przyjął postać sługi oraz stał się podobnym do ludzi. Chrystus ogołocił samego siebie z tej chwały, do jakiej Mu dawała prawo postać Boża Jego preegzystencji. Postać sługi – wyraźne przeciwstawienie do postaci Bożej – znów nie tyle oznacza samą naturę człowieka, ile raczej szczególny rodzaj ludzkiego bytowania. Wyraz sługa przywodzi tu na pamięć tak popularną w pierwotnym Kościele teologię Sługi Jahwe, która w ziemskich dziejach Jezusa dostrzegła urzeczywistnienie proroctwa z Iz 53 (por. Mt 12,18; Dz 3,13.26; 4,27–30; 8,32–35; 1 P 2,21–25). Jak z dalszej części hymnu wynika, chodzi o program służby szczególnej, polegającej na dobrowolnym cierpieniu i haniebnej śmierci. Podobnym do ludzi staje się Chrystus nie przez samą tylko naturę ludzką, lecz przez dzielenie z człowiekiem wszystkiego prócz grzechu (por. Hbr 2,17; 4,15; 10,5–10).
2,7. „Sługa” z Iz 53 także został „ogołocił samego siebie”, chociaż nie dzięki wcieleniu, lecz śmierci (Iz 53,12; por Flp 2,8). (Paweł posługuje się jednak bardziej dosadnym greckim słowem na oznaczenie „sługi” [dosł. „niewolnika”], niż w tłumaczeniu LXX Księgi Izajasza.)
8 uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.
7d–8. Trzecia strofa podaje dalsze etapy „kenozy” Chrystusa: życie doczesne i rodzaj śmierci najhaniebniejszy, który stanowi kres uniżenia. Postać zewnętrzna Chrystusowego człowieczeństwa łatwo mógł ukryć Jego prawdziwą wielkość transcendentną. Nadto w tym życiu tylko ludzkim – według zewnętrznego przejawu – Jezus przyjął postawę pokory, gdy aż tak uniżył samego siebie. Wyraziła się ona w posłuszeństwie względem Boga Ojca, o którym tak wiele mówi NT, podkreślając jego bolesną cenę (Mt 26,39 par.; Hbr 5,7), przejawy zewnętrzne (1 P 2,23) i zbawczą wartość (Rz 5,19; Hbr 5,8–10). Określenie posłusznym aż do śmierci nie tylko wskazuje na granicę czasową, lecz i na szczytowe osiągnięcie (por. 2 Tm 2,9; Hbr 12,4). Chrystusowe posłuszeństwo było heroiczne, ale trudne do zrozumienia dla świata starożytnego, który z boskością wiązał piękno i wolność. Za podtekst więc może służyć ekspiacyjna postawa Sługi Jahwe, który cierpi posłusznie (Iz 53,4–6.8.12). Nie waha się Apostoł przed dodaniem nowego określenia, jeszcze bardziej szokującego jego starożytnych słuchaczy i czytelników, mianowicie – śmierci krzyżowej, którą zawsze głosił z takim naciskiem (3,18; 1 Kor 1,17n. 23; 2,2; Ga 5,11.24; 6,14; Kol 1,20; 2,14). Był to najhaniebniejszy rodzaj śmierci, stosowany jako kara tylko w odniesieniu do niewolników. Wzdrygali się przed nim nie tylko obywatele imperium rzymskiego, które ustawami chroniło ich przed śmiercią krzyżową. Także w oczach Żydów taka śmierć oznaczała Boże przekleństwo (Pwt 21,23; Ga 3,13). Jeślibyśmy graficznie mieli oddać bieg myśli hymnu, można by go nakreślić jako parabolę: jej gałąź zstępująca ku dołowi osiąga w tym wierszu swój najniżej położony wierzchołek – jest nim śmierć krzyżowa Chrystusa.
2,8. Judaizm wychwalał posłuszeństwo aż do śmierci w opowieściach o swych męczennikach. Ukrzyżowanie było najbardziej poniżającą formą egzekucji, przeznaczoną dla przestępców kryminalnych, którzy nie mieli rzymskiego obywatelstwa, niewolników lub ludzi wolnych o najniższej pozycji w hierarchii społecznej.
9 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię,
2,9 nad wszystko wywyższył. Stało się to przez zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Zmartwychwstanie jest w najwyższym stopniu dziełem mocy Boga (Rz 1,4+).
— Drugi stych: Nadanie imienia to udzielenie pewnej rzeczywistej jakości (por. Ef 1,21; Hbr 1,4). Tym imieniem jest „Pan” (w. 11) albo, idąc jeszcze głębiej, samo niewypowiedziane imię Boga, które w triumfie zmartwychwstałego Chrystusa wyraża się tytułem „Pan” (por. Dz 2,21+; 3,16+).
— Trzeci stych: Szczególnie ponad kategorie aniołów (por. Ef 1,21; Hbr 1,4; 1 P 3,22).
9. Z nową, trzecią strofą, wszystko się zmienia: druga gałąź paraboli biegnie znowu do góry, skąd zstąpił preegzystujący Chrystus. Słowo dlatego wskazuje, że wywyższenie Chrystusa przez Boga jest następstwem kolejnych aktów Jego poprzedniego uniżenia. Odpowiada to błogosławionym następstwom posłuszeństwa Sługi Jahwe (Iz 53,10–12; por. 52,13), jak zresztą zasadzie o wywyższeniu uniżających się, podanej przez samego Jezusa (Mt 23,12 par.). Filipianie na tym przykładzie mają zrozumieć, jak Bóg ceni i jak nagradza prawdziwą pokorę. Zresztą wewnętrzny związek dobrowolnej męki i późniejszej chwały Chrystusa należy do podstawowych tez chrystologii NT. Znajdujemy go w świadomości Jezusa (por. Mt 12,39n; 16,21 par.; Łk 2,26; J 3,14n; 8,24; 10,17; 12,32–34), jak również w myśli teologicznej Apostołów (np. Rz 8,17; Hbr 2,9; 12,2; Ap 1,18; 2,8; 5,9n.12). Przez wywyższenie zaś należy rozumieć w myśl teologii Apostołów trzy fakty paschalne: zmartwychwstanie Chrystusa, wniebowstąpienie z zajęciem miejsca po prawicy Ojca i dowód tego faktu w postaci zesłania Ducha Świętego (Dz 2,33; 5,31; Rz 1,3n; 8,34; Ef 4,9n; Kol 3,1; Hbr 7,26; 9,12–14). Tu jednak wywyższenie człowieczeństwa Chrystusa otrzymuje akcent szczególny, wyrażony następną Bożą czynnością: darował Mu Imię ponad wszelkie imię. Jak dalszy kontekst (w. 11) wskazuje, imieniem tym jest dotąd w ST tylko Bogu przysługujący tytuł PAN.
2,9. Niektórzy komentatorzy dopatrywali się w słownictwie tego wersetu aluzji do wywyższenia, o którym czytamy w Iz 52,13. Jeśli werset ten - co wydaje się najbardziej prawdopodobne-mówi raczej o cierpieniu, niż o chwale (Iz 52,14-53,11), to Paweł albo pomija motyw cierpienia, albo przeciwstawia wywyższenie Jezusa męce, jakiej doświadczył On wśród ludu.
10 aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych.
2,10 Ten potrójny podział kosmiczny z trzeciego stychu obejmuje cały wszechświat (por. Ap 5,3.13).
— podziemnych. Tekst — jak się wydaje — odnosi się raczej do mieszkańców Szeolu (Lb 16,33+) niż do demonów.
10. Piąta więc strofa hymnu mówi o kosmicznej adoracji majestatu – bo tak tu należy rozumieć Imię – wywyższonego Jezusa. Hymn zapożycza tu słów z Izajasza o zgięciu się każdego kolana przed Bogiem. Ta oznaka boskiego kultu i poddania się władzy (por. Rz 11,4; 14,11; Ef 3,14) jest kolejnym, równoległym przejawem Bożej nagrody: za skrajne uniżenie się – najwyższa godność, za posłuszeństwo – posłuch ze strony wszystkich mieszkańców kosmosu, a więc aniołów, ludzi żyjących i zmarłych, a wreszcie za przeżytą do końca rzeczywistość Sługi – równie rzeczywista władza nieograniczona Pana.
11 I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.
2,11 Wariant pierwszego stychu: „wszelki język wyzna”.
— Chrystus. W wariancie pominięte. — Jest to wyznanie wiary istotne dla chrześcijaństwa (Rz 10,9; 1 Kor 12,3). Zob. także Kol 2,6; Ap 19,16. Korzystając z tekstu Iz 45,23, który odnosi się do Jahwe (por. Rz 14,11), Paweł jasno ukazuje Boski charakter, związany z tytułem „Pan”. Por. także J 20,28 i Dz 2,36+. Bóg wywyższył Jezusa i w ten sposób chwała Ojca zostaje pomnożona nawet przez uniżenie Syna (2,7).
— Trzeci stych w Wulgacie: „że Pan Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”.
11. Szósta i ostatnia strofa hymnu ukazuje akt końcowy adoracji kosmicznej Chrystusa – znów słowami z Izajasza. Aktem tym jest powszechne wyznanie, że Jezus Chrystus jest PANEM. Była to formuła pierwotnego kerygmatu apostolskiego, jak widać z Rz 10,9; 1 Kor 12,3; 2 Kor 4,5. Co więc dziś proklamuje Kościół, kiedyś uzna cały kosmos: uniżonemu aż do śmierci krzyżowej Chrystusowi przysługuje cześć Boska w Jego uwielbionym człowieczeństwie. Kosmiczne uznanie Chrystusa PANEM zmierza ku chwale Boga Ojca, jak zresztą cały zbawczy plan (por. Rz 15,7; 2 Kor 1,20; Ef 1,6.12). W teologii św. Pawła wszystko bierze początek od Ojca i do Niego zmierza (por. 1 Kor 12,4–6; 15,28; Ef 4,6). Tak kończy się hymn. Został umieszczony tutaj (mniejsza o to, czy już ułożony przedtem, czy skomponowany ad hoc) nie bezpośrednio dla pouczenia dogmatycznego, lecz w celu ukazania wspaniałych powiązań zwykłego życia chrześcijan w kolonii macedońskiej z wielkimi liniami zbawczego planu Bożego, który obejmuje wszystkich ludzi i wszystkie czasy.
2,10-11. Iz 45,23 („przede Mną się zegnie wszelkie kolano, wszelki język na Mnie przysięgać będzie”) odnosi się do ostatecznego podporządkowania wszystkich narodów Bogu. Jest wymowne, że Paweł odnosi ten język do Jezusa (szczególnie wraz ze starotestamentowym Bożym tytułem „Pan”, w w. 11). „Istoty niebieskie” oznaczają przypuszczalnie anioły, które władają pogańskimi narodami (zob. komentarz do Ef 1,19-23). Grecy czcili bogów niebieskich, ziemskich, morskich i podziemnych. Tradycyjna mitologia grecka uważała, że w podziemnym świecie przebywają cienie zmarłych. Paweł ogłasza, że wszystkie te byty muszą uznać władzę Chrystusa, ponieważ jest On wywyższony ponad nimi. Często przyklękano przed władcą lub bóstwem, okazując mu w ten sposób cześć.
2,1-11. Bądźcie sługami jak Jezus Chrystus. Paweł powraca do swojego napomnienia z Flp 1,27-30, wzywa do jedności (Flp 1,27) i nieugiętej postawy ze względu na nagrodę przeznaczoną dla męczenników (Flp 1,28; 2,9-11; por. 3,20-21). Starożytni pisarze-moraliści często powoływali się na przykłady, by wykazać prawdziwość swych twierdzeń. Paweł wskazuje na Jezusa (Flp 2,5-11), siebie samego (Flp 2,17-18), Tymoteusza (Flp 2,19-24) i Epafrodyta (Flp 2,25-30). Podobieństwa łączące Flp 2,6-11 i Flp 3,20-21 wskazują na zakres, w jakim Paweł posługuje się tutaj postacią Chrystusa jako przykładem dla wierzących. (Większość uczonych, w oparciu o budowę i cechy językowe uważa Flp 2,6-11 za przed-Pawłowy hymn. Inni sądzą, że Paweł mógł sam nadać temu fragmentowi cechy hymnu. Autorzy greccy upiększali swoje dzieła cytatami z poezji, możliwe więc, że Paweł wykorzystał fragment wcześniejszego chrześcijańskiego hymnu, chociaż nie jest to do końca pewne.)
|
|