logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Smutna :( (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-09-17 21:32

Czesc,
Moje pytanie jest głupie.

Co mam zrobić, żeby Bóg mnie wreszcie usłyszał? :(
Boję się, że niewystarczająco dużo się modlę w pewnej sprawie, albo coś robię nie tak… proszę Boga o pomoc w kilku sprawach, żeby zaczął działać i żebym umiała zobaczyć, że działa, żebym dostała jakiś znak w jedną czy drugą stronę, ale ciągle cisza :( i mam w tych sprawach mętlik w głowie. Boję się też, ze może Bóg wysyła mi jakieś sygnały a ja po prostu tak bardzo chciałabym, żeby wyszło “po mojemu”, że udaje, że nie widzę tych sygnałów Boga.. no a potem znowu jednak mam nadzieję i tak w kółko. Chciałabym dostać jakiś znak lub wiedzieć, że dostałam już ten znak :( mam wrażenie, że ja nie zasługuje na to :( i że Bóg jest na mnie obrażony :(((((

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2025-09-18 01:59

Jeśli chcesz zobaczyć, że Bóg działa, zacznij praktykować dziękczynienie. Codziennie znajdź co najmniej 3 rzeczy, sprawy, wydarzenia, za które warto dziękować. Czytaj też Pismo Święte, tam każde słowo to słowo Boga skierowane do Ciebie.
Być może Bóg nie da Ci znaku w tych konkretnych sprawach. Ale to nie znaczy, że nie słyszy. Gdyby nie słyszał, nie byłby Bogiem.

"Nie! Ręka Pana nie jest tak krótka,
żeby nie mogła ocalić,
ani słuch Jego tak przytępiony,
by nie mógł usłyszeć." (Iz 59,1)

"ja po prostu tak bardzo chciałabym, żeby wyszło “po mojemu”"
Tu może być problem. Nawet nie w tym, że nie widzisz znaków działania Boga, tylko w tym, że nie dajesz Mu wolności. To nie jest kwestia zasługiwania, ani tym bardziej tego, że Bóg jest obrażony, bo On nie jest sfochowanym dzieciakiem i nie zachowuje się niedojrzale, jeśli już to raczej tego, że Twoje zafiksowanie stało się tak duże, że masz niejako zaćmione oczy. Sorry, ale jeśli ma być po Twojemu, to nie mieszaj w to Boga, bo to nie maszynka do spełniania życzeń, a jeśli ma być tak, jak On chce, to módl się, proś, ale pozwól Mu działać.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Nick nie istotny (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2025-09-18 02:15

Pierwsze zdanie może łączyć się w pewien sposób z ostatnim - skoro twierdzisz, że coś co robisz np. zadając pytanie - robisz głupio - Bóg może obrażony nie będzie, ale rozradowany tym bardziej nie skoro Jego Arcydzieło (Tak - Ty 😉 ) twierdzi, że jej sprawy są głupie. Ktoś to wstawił, ktoś odpowiedział, może ktoś odpowie, albo i nie, ale się pomodli - skoro dla nas to nie jest głupie, nie jest tym bardziej dla Boga, więc proszę nie pisz tak na przyszłość nawet jeżeli dotyczy drobnej kwestii. Co do meritum - nie piszesz co to za sprawa, Miejsce zamieszkania, wybór współmałżonka, studiów czy stylu ubioru przed wyjściem z domu to Twój wybór, jak każdy inny. Modlitwa nie zwalnia Cię z wyboru, a nie wybór nie zwalnia z modlitwy. Możesz co ważniejsze sprawy przemodlić, ale jeżeli nic się nie zmienia to może to też jest znak? Jedno z piękniejszych zdań jak dla mnie nawet chyba z tej strony - Boga nie jesteś w stanie rozgniewać, Boga jesteś w stanie zasmucić. A skoro postępujesz dobrze lub neutralnie w sytuacjach, w których nie można wybrać ani dobra ani zła jak w powyższych przykładach wyboru - nie ma mowy o zasmuceniu. Pamiętasz co mówi Jezus 'Królestwo Niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni' (Mt 11,12). Wprowadź zasadę 6x R 😅 - Ruchy Ruchy Ruchy, Raz Raz Raz - i działaj. ,,Nie pytaj siebie co potrzeba światu, lecz idź i żyj, bo dzisiaj światu brakuje ludzi żywych". I Bóg nigdy nie będzie obrażony - Bóg nie działa na podstawie emocji, tylko na podstawie niezmiennej woli - Kocha Cię, Kocha Cię i jeszcze raz Kocha Cię bez względu na wszystko.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Smutna :( (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-09-18 09:34

Dziękuję bardzo za odpowiedzi :)

Ja się modle do Boga, żeby dał mi po prostu znak lub pokierował mnie.
W jednej sprawie chodzi o znalezienie dobrego małżonka (partnera), bo jestem załamana w tej kwestii - chcialabym, żeby Bóg się tym zaopiekował i zadziałał w moim życiu :( i nie jest tak, że nie robię nic w tym kierunku, bo są kwestie w których przełamałam się i myślę, że w tym naprawdę pomógł mi Bóg / dzieki modlitwie do Niego i nadziei miałam motywację i sile. Ale dalej jest to problem

A co do drugiej rzeczy to chodzi o rozeznanie czy komuś na mnie zależy czy nie. Chodzi po prostu o zwykłą relację. Może za bardzo to analizuje, ale modle się o znak, o rozeznanie. I oczywiście chciałabym, żeby było po mojemu (zeby tym osobom na mnie zależało), ale wiem, że nie musi tak być. Ale chciałabym po prostu wiedzieć jak jest.

Zatytułowałam ten post trochę inaczej, ale został on zmieniony i wydaje mi się, że trochę zasugerował jakbym koniecznie chciała, aby Bóg zrobił coś po mojemu.

-------

Tytuł posta to cytat z Pani pierwszego posta
moderator

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Akittm (---.31.44.58.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-09-18 12:56

Może spróbuj porozmawiać o tym z kilkoma kompetentnymi osobami? Może coś się rozjaśni. Coś takiego może pomóc na mentlik w głowie. Czasami również można zafiksować się na punkcie czegoś, co by nam szczęścia nie przyniosło (tylko jeszcze o tym nie wiemy). Bywa, że dobrze jest się zdystansować od przedmiotu zafiksowania. Może być też tak, że chcesz osiągnąć swój cel na już, a w rzeczywistości jest potrzebne byś osiągnęła/wykonała jakieś pomniejsze cele/kroki wcześniej i dopiero wtedy będziesz mogła podjąć właściwe decyzje, bez tego mentliku. Takie zafiksowania nie są bezpieczne. Właściwie to można się modlić przez lata o coś, co szkodzi, nie wiedząc o tym, bo może być tak, że w pragnieniu tego, co chcemy otrzymać, bazujemy na swoich fantazjach i błędnej ocenie sytuacji.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Estera (---.play-internet.pl)
Data:   2025-09-18 13:42

Odnośnie drugiej sytuacji: takie sprawy załatwia się rozmową, nie znakami.
Odnośnie pierwszej: moim zdaniem to, co piszesz o przełamywaniu się, to właśnie znak interwencji Boga. Załamywanie się może świadczyć o pewnego rodzaju desperacji, szukaniu na siłę, a związek jest dla ludzi wolnych.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Smutna :( (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-09-19 00:33

No właśnie, dlatego ja bym chciała, żeby po prostu Bóg jakoś zadziałał i wyrwał mnie z tego “stanu” :(
Albo żeby mi dał siłę do podjęcia kroków w tych sprawach, albo żeby właśnie dał jakiś znak, rozeznanie, albo mnie pokierował, albo w ogóle odciągnął mnie od tego jeśli to mi nie służy… po prostu cokolwiek :(
Bo ja mam wrażenie, że ten stan zawieszenia, a może “zafiksowania” (akceptuję każde sformułowanie) albo czegoś innego, ciągnie mnie w dół i mi nie służy :(

Mam czasem też takie myśli, że może to ma mnie czegoś nauczyć itp, ale ja mam wrażenie, że przez to jest tylko gorzej :( i że jestem może wg Boga nie taka jak trzeba i niewystarczająca (wiem, że nie można tak mówić i że to nieprawda ale czasem tak czuje i czasem takie mam wątpliwości)

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-09-19 02:06

"Bo ja mam wrażenie, że ten stan zawieszenia, a może “zafiksowania” (akceptuję każde sformułowanie) albo czegoś innego, ciągnie mnie w dół i mi nie służy :("

A pomyślałaś może, że już sama taka wiedza, taka świadomość "to mi nie słu zy, to mnie nie rozwija" jest wystarczającym rozeznaniem sytuacji i trzeba wyciągnąć z niej praktyczne wnioski? A Ty nadal czekasz na nie wiadomo co, na jakieś znaki? Rozum Ci nie starcza?

Szczerze, to w ogóle nie rozumiem, czym miałyby być takie znaki. Jak to się ma wyrażać.
Na co Ty właściwie czekasz? Na coś niecodziennego? Na jednoznaczną informację? Na list z nieba? Objawienie? Osobę, która zadecyduje za Ciebie? Pojęcia nie mam, na czym to ma polegać.
Znak, czymkolwiek jest, na dodatek wymagałby interpretacji, odczytania, zrozumienia - i znowu mogą się pojawić wątpliwości.

Bóg ma Cię "wyrywać". Ma zadziałać. Ma dać znak. Ma odciągać. Ma działać. Najlepiej, żeby za Ciebie wszystko pozałatwiał, prawda?
No nie. To tak raczej nie działa. Dał Ci samodzielność, rozum i bierz się do roboty, nie przewalając swojego życia na Pana Boga.

Bajeczki o tym, że Bóg jest na Ciebie obrażony, bo jesteś niewystarczająca, wyrzuć na śmietnik. Natychmiast.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Estera (---.play-internet.pl)
Data:   2025-09-19 11:42

Z ostatniego posta wynika, że chcesz, żeby Bóg tak naprawdę pozbawił Cię wolnej woli i potraktował jak niewolnika albo malutkie dziecko za które wszystko trzeba robić, bo samo nie umie. Brakuje Ci sprawczości. W sumie to wygodne, bo potem, jeśli wyjdzie coś nie tak, to będziesz mogła niepowodzenie zrzucić na Boga i narzekać na Niego. Tylko wiesz co? To tak nie działa. Jak napisała Hanna, masz samodzielność i rozum. Módl się, owszem, ale działaj. Po jednym kroczku na raz.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: 58 na karku (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2025-09-19 14:26

Bóg słyszy każdą modlitwę. Słuchaj Jego odpowiedzi.
Wydaje mi się, że sobie często wyobrażamy, że Jego odpowiedź będzie spektakularna. A tu takie małe, zwyczajne życie. Proś, aby Cię prowadził, słuchaj i działaj.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Smutna :( (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-09-19 15:27

Nie. Właśnie zupełnie nie chodzi mi o to, żeby Bóg pozbawił mnie wolnej woli, ani nie chce oskarżać Boga jak będzie nie po mojej myśli… już wiele razy tak było i zaakceptowałam to. Po prostu mam tematy, które mnie męczą bardzo i chciałabym po prostu pomocy. Wydaje mi się, że ludzie się o taką pomoc modlą też i ze to normalne, a nie robią z siebie malutkiego dziecka za które wszystko trzeba robić - w każdym razie nie odbierałam tego nigdy tak.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Bartek (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-09-21 00:02

Bardzo zainteresowało mnie Twoje pytanie. A czy jest jakaś osoba w Twoim otoczeniu (znajomy, kolega ze studiów, z pracy, sąsiad), o którego konkretnie Ci chodzi i modlisz się do Boga, żeby on np. zwrócił na Ciebie uwagę?
Czy nie pojawił się taki mężczyzna, ale masz np: jakieś cechy, które wskazujesz Panu Bogu na modlitwie jakie powinien mieć przyszły mąż?

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-09-22 11:52

Myślę, że odpowiedź brzmi w pytaniu: dopóki będziesz chciała, żeby wyszło "po Twojemu" dopóty nic z tego.
Bóg wie co robi - dużo lepiej od nas, dlatego lepiej iść za tym, co "po Jego" niż czekać na to co "po mojemu".

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Katarzyna (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-09-22 20:41

Rozumiem Cię. Chyba przeżywałam to samo.

Modliłam się o coś bardzo długo i bardzo dużo.
Nie wydarzyło się nic. Miałam pretensje, że Bóg jest głuchy, że mnie zostawił, że widzi jak mi źle, jak cierpię i nie robi nic. A tak błagałam o pomoc. Non stop dziesiątki razy w ciągu dnia wolałam "Boże pomóż mi, nie dam już rady, nie mam siły, nie potrafię, ulituj się". I nic. Naprawdę byłam wściekła i zawiedziona. Że przecież Bóg mówił: proście.., kto prosi...
Nic.
Zmieniłam nieco intencję, modliłam się nadal tak samo. Nic.
Rozżalenie. Pytania: Boże dlaczego? Na co czekasz/my? Co mam jeszcze zrobić?
Dalej nic.
Wreszcie opowiedziałam to wszystko w konfesjonale, bo sumienie wyrzucało mi te pretensje do Boga. Otrzymałam zrozumienie, spojrzenie z boku na to wszystko. Dwie długie rozmowy po spowiedzi w odstępach czasu, takie wsparcie duchowe.
Aż wreszcie ksiądz z bólem serca powiedział, że on doskonale mnie rozumie, on wie co przeżywam, dokładnie wie w jakim momencie życia jestem ale nie potrafi mi pomóc. Uczciwie to przyznał.
Załamka jeszcze większa, osoba na którą tak liczyłam też mi nie pomoze.
A modlitwy dalej trwały i dalej nic.
Wreszcie zmieniłam jeszcze intencję....o rozeznanie życiowego powołania - co ja mam z sobą i życiem zrobić. I też nic.
O znak....jakikolwiek.....Nic.

Może żeby jakoś jednak skonkretyzować opowieść - 1 intencją była o uratowanie relacji, powrót kogoś. 2 o kogoś innego na mojej drodze. 3 o rozeznanie powołania, a do 4 dojdę.

Było we mnie coraz więcej rozgoryczenia, niezrozumienia. Smutku.
Wreszcie powiedziałam Bogu, że musi mi pomóc, że zwariuję i, że błagam o jakąkolwiek osobę, która mi pomoże i poda rękę, bo nie dam rady sama, że mam dość, poddaje się, nie mam pomysłu i jestem bezradna, po ludzku zwyczajnie bezradna. I tak było. Nie widziałam wyjścia. Było mi już wszystko jedno.
I wreszcie coś się wydarzyło. Koleżanka sprzed 20 lat.....Kilka spotkań, pierwsze przypadkiem, bo Coś ją tchnęło, żeby się odezwac...Kilka wspomnień o pewnej grupie.
Od słowa do słowa pociągnęła mnie za "rękę" i wciągnęła do wspólnoty. Nauczyła czytać Pismo Św - czytała(czyta) je ze mną. Możemy zawsze porozmawiać, o sprawach wiary zwłaszcza.
Czuję w niej bratnią duszę.
A co więcej ja potrzebowałam Jej, a po czasie okazuje się, że Ona mnie. I to w zupełnie innym charakterze ta "potrzeba była".
Bo ja bym ktoś mi pomógł, a Ona by mogła komuś pomóc....To długa historia.

I przez to wszystko zdałam sobie sprawę, że z tych moich intencji zrobiłam sobie bożkow....o niczym innym nie myślałam, tylko nad tym się żaliłam, tylko o to modliłam. Do Boga było tylko daj mi TO, no TO i tylko TO. Budziłam się z błaganiem o to, szłam spać z błaganiem o to. Zafiksowanie 100%. Wymyśliłam sobie - im więcej modlitw-tym szybciej to dostanę. I moja modlitwa doszła bo punktu "odfajkowywania" kolejnych modlitw każdego dnia. W kościele również - w centrum były moje intencje, nie Bóg.

Dziś te sprawy zeszły na dalszy plan. Coś innego teraz jest przeze mnie omadlane i nie dotyczy mnie - modlę się za kogoś mi bliskiego. A tamto wszystko jest złożone Bogu i zrobi z tym co i kiedy uzna dla mnie za najlepsze. I chyba dojście do takiego wniosku jest najlepszym co możesz zrobic. Tylko musisz to poczuć sama, że tak chcesz i zaufać. I odpuścić, zająć się "życiem".

Naprawdę polecam omówić to z jakimś kapłanem na rozmowie lub w konfesjonale.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Sigma (45.88.96.---)
Data:   2025-09-24 06:14

Wierzę, że Ci trudno w tej sytuacji, Smutna :( . Postaram się być konkretna - gdybyś potrzebowała rozwinięcia jakiegoś wątku - daj znać :) Przyznam, że zdecydowałam się napisać z uwagi na post Katarzyny - korespondowałyśmy kilka miesięcy temu, trochę znam jej sytuację i poruszyła mnie jej wypowiedź. Już kilka razy miałam doświadczenie, że Duch Święty działa przez to forum - i być może to nie jest przypadek - pojawiło się kilka punktów wspólnych w historii Katarzyny i mojej w ciągu ostatnich kilku miesięcy, stąd istnieje prawdopodobieństwo, że może i Ty, Smutna :( , mogłabyś z tego skorzystać. Przede wszystkim motyw wspólnoty i rozeznawania swojego powołania.

Wspólnota nie jest oczywiście punktem koniecznym (sama się przed tym broniłam rękoma i nogami pięć lat). Może być tak, że do należysz - w takim wypadku może warto zrewidować, czy to środowisko jest tym, czego potrzebujesz.

Jeżeli chodzi o rozeznanie powołania - w razie potrzeby, mogę dokładniej opisać ten proces. Najważniejsze w tym nie jest to, co masz robić (to jest ważne, ale nie kluczowe), lecz odkryć kim masz być. A w pierwszej kolejności jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym. Poznawszy swoją tożsamość, swoje mocne i słabe strony będzie Ci łatwiej podejmować decyzje. Myślę, że także w kwestii relacji. Gdyby w mojej sytuacji było "po mojemu", koniec końców straciłabym siebie - wierzę, że w Twojej sytuacji może być podobnie.

Niezależnie jaką decyzję podejmiesz - i tak nie sprawi to, że Bóg będzie Ciebie mniej kochał. Niezależnie czy wybierzesz rower, czy hulajnogę - Bóg i tak będzie Ci błogosławił, nawet jeśli ścieżka z rowerem byłaby tym idealnym wyborem. Oczywiście, pod warunkiem, za nie będzie to droga grzechu, zaś Ty będziesz miała czyste intencje ;) Proś o światło Ducha Świętego i staraj się w ufności działać, resztę zostawiając Bogu. Nie uczynisz więcej niż możesz; jeśli zbliżyłaś się do ściany - oddaj to Bogu (nawet jeśli będziesz oddawała i dziesięć razy; pamiętaj, że Jezus też upadał pod swoim krzyżem). Zachęcam również do tego, na co zwróciła uwagę Estera - do regularnej lektury Pisma Świętego.

Być może Bóg nie spełnia Twojej prośby o związek, ponieważ może to nie być dobry czas. Bóg nigdy nie robi nam na przekór, aby nam dokuczyć lub nas zgnębić - jeśli już dzieje się coś trudnego, to tylko po to, aby hartować naszą duszę. Być może dla Ciebie obecnie najlepszym rozwiązaniem byłoby poznanie siebie, swoich potrzeb i swojego obdarowania. Nie poczytaj mi tego za złośliwość (mnie też to dotyczy ;)) - być może potrzebujesz dojrzeć do związku, dobrze zrozumieć, czego oczekujesz od tak bliskiej relacji, przepracować traumy. Może jest tak, że na tę chwilę relacja romantyczna bardziej by Ciebie poraniła i miałaby zagłuszyć to, co skrywasz głęboko w sercu. Zwróć uwagę, że Bóg dozwalając na to, aby Hioba dotknęło niezmierzone cierpienie, zarazem pozwolił mu na to, aby ten poznał swoje serce.

Zachęcam Ciebie również do pogłębienia tematu stylów przywiązania - określają one, że w konkretnych sytuacjach reagujemy w taki, a nie inny sposób. Możliwe, że ta trudna znajomość, o której wspominasz, ma coś w tym wspólnego. Tak od siebie podrzucę: kanał unikowy na YouTube oraz książka "Partnerstwo bliskości". Nie jestem pewna, czy ktoś z kręgu katolickiego zajął się tematem - jeśli tak, to będę wdzięczna za rekomendacje ;)

A co do tego, czy Bóg faktycznie wysyła Ci jakieś sygnały - to odpowiedz sobie z głębi serca - czy na pewno coś ignorujesz czy trochę nie gnębisz siebie, że coś robisz nie tak, jesteś niewystarczająca? Pomyśl o tym, aby spojrzeć na siebie z większą miłością - co zrobić, aby zaakceptować to, że masz ograniczenia (Bóg właśnie takich nas kocha - słabych, kruchych).

Katarzyno, chciałam jeszcze dodać, że uradowałam się w duszy czytając Twoje świadectwo :)

Pozdrawiam (z sercem i modlitwą)

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2025-09-24 17:25

Tak sobie czytam, co i jak piszesz i myślę, że nie ma w Tobie spokoju. A wiesz, że Jezus Chrystus Książę Pokoju, jest obecny, tym bardziej im prosimy i wzywamy o pokój w sobie.
Druga sprawa, może Ci się uda przyjąć postawę przyjmowania wszystkiego jako daru, niespodzianki, od samego Boga i za to, nawet najmniejsze, wciąż, nieustannie dziękuj. Poczytaj sobie, co to i jak nauczyć się pokory. To jest przydatne. Bardzo Cię mąciciel zmęczył. Dlatego wróć do Boga i schowaj się w jego ramionach a w Sercu Jezusa i miej wszystko w nosie:) Smutek nie pochodzi od dobrego ducha, masz być radosnym Dzieckiem Boga.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Marcin (---.centertel.pl)
Data:   2025-09-28 10:24

Może nie ma w tym woli Bożej. Zdaj się na nią przede wszystkim.

 Re: Chciałabym, żeby wyszło 'po mojemu'.
Autor: Katarzyna (31.145.125.---)
Data:   2025-09-28 17:23

Sigma witaj. Nawet nie wiesz jak mi miło, że pamiętasz moją sprawę (niesamowite) i mnie.

Jeszcze do Smutnej. Zaczęłam czytać dziś piękną książkę. Wciąga. Ma cudny tytuł pasujący do nas :). Doszłam do 77 strony 1 tomu, a są 3. Ale już Ci ją polecę. Może tytuł zadziałały:) - "Zaufaj i puść". Sięgnij.

Daj w ogóle znać czy tu wciąż jesteś..

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: