logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Mordy, gwałty w Starym Testamencie.
Autor: Kłapouchy (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2025-11-20 18:59

Witajcie,
Mam kolegę na studiach, który jest osobą poszukującą. Przynajmniej ja bym go nie nazwał ateistą. Co prawda nie wieży bezpośrednio w Boga w naszym rozumieniu. Jednak co istotne jest osobą, która różni się od wielu moich rówieśników. Przede wszystkim nie opiera swojego poglądu na tym, że Kościół jako ludzie (przede wszystkim duchowieństwo) są źli. Kolega patrzy na świat zdecydowanie szerzej i zastanawia się nad tematami egzystencjalnymi. Jako, że ja jestem katolikiem chciałbym zbawienia wszystkich ludzi, a bliskich mi osób w szczególności. Niestety czasami słyszę od niego pytania, na które nie potrafię znaleźć idealnej odpowiedzi, o ile w ogóle potrafię ją znaleźć. Dotyczą one Starego Testamentu, głównie Księgi Powtórzonego Prawa i Księgi Wyjścia. Konkretniej o fragmentów, w których można uznać, że Bóg pozwalał na zło, albo wręcz kazał je czynić. Nie przytoczę dokładnych cytatów, ale jego pytania dotyczyć takich wersetów, gdzie jest mowa o tym, że Bóg każe Izrealitom mordować przeciwników (Księga Wyjścia) lub gdzie jest mowa o gwałtach (Księga Powtórzonego Prawa). Co mam w takiej sytuacji powiedzieć osobie poszukującej prawdy (Prawdy przez duże P!), która widzi Boga w Piśmie Świętym właśnie z takiej perspektywy?

 Re: Mordy, gwałty w Starym Testamencie.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2025-11-20 21:06

"można uznać, że Bóg pozwalał na zło".
Ależ w pewnym sensie pozwala nadal na zło. Tobie i mi też. Choć zła nie stworzył, nie wykreował.
Odpowiedź dotycząca tego aspektu - przyzwalania na zło - jest łatwiejsza. Pan Bóg uczynił nas wolnymi. A my jako ludzie wybieramy grzech. Nie jesteśmy ubezwłasnowolnieni ani zdalnie sterowani w każdym momencie życia.
Bóg jest przeciw złu, ale nie czyni nas marionetkami.

 Re: Mordy, gwałty w Starym Testamencie.
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2025-11-20 22:01

Pozwól, że odpowiem na kilka sposobów. Odpowiedź może Cię chwilami oburzyć, ale myślę, że po chwili namysłu oburzenie przejdzie.

Pierwsza odpowiedź
================
Nie możesz podchodzić do oceny Boga, tak jak oceniasz człowieka. Dlaczego?
Ano dlatego, że każdego można oceniać jedynie w kontekście jego przestrzeni percepcji. Człowieka oceniamy w kontekście percepcji doczesnej. Bóg nie podlega temu ograniczeniu.
Dlatego jeśli człowiek kogoś zabije, jest to zawsze złe (choć nie zawsze jest to zły czyn tego człowieka - jesli sie bronił, wina spada na niesprawiedliwego napastnika). Zabicie przez człowieka jest zawsze złe, ponieważ w kontekście percepcji doczesnej - jedynej człowiekowi dostępnej bezpośrednio - śmierć jest zawsze zła.
Percepcja Boga obejmuje całą Rzeczywistość (nie tylko doczesność). W w tym kontekście śmierć wcale nie musi być czymś złym.

Człowiek działa, kierując się przesłankami ze swojego "pola poznania" - czyli doczesnego poznania w tym miejscu (przestrzeni) i jedynie przypuszczając, jaki będzie wpływ jego działań w przyszłości.
Co do Boga, działa on w znacznie szerszym (właściwie nieskończonym) "polu informacyjnym" i może kierować się dalekosiężnym spojrzeniem na skutki.

Z mojego punktu widzenia śmierć to rzecz straszna - i niemal w każdym wypadku, jeśli mam taką mozliwość, mam obowiązek bronić przed nią inną osobę.
Z punktu widzenia Boga śmierć może być dobrodziejstwem. Wybacz banalny przykład - jeśli Bóg wie, że człowiek w przyszłości uczyniłby coś, co spowodowałoby jego potępienie, a dziś jest w sytuacji niebezpiecznej, to zaniechanie ratowania może być przez Niego uznane (jak najbardziej słusznie) za coś dobrego.
(Oczywiście przykład jest głupi - to aż tak prosto nie działa - ale myślę że ułatwi zrozumienie tego, co chcę powiedzieć)

Taka historyjka z mojego podwórka - w pewnej firmie konsultowano modernizację systemu informatycznego. Po wykonaniu analizy, zarząd tej firmy dokonał w niej pewnej zmiany - postanowiono, że zakupią oprogramowanie (i trochę serwerów) dla Centrali i wszystkich oddziałów, z wyjątkiem tego w Łodzi. Nowy system miał zostać uruchomiony we wrześniu.

Konsultanci rwali sobie włosy z głowy - przecież to nie ma sensu, żeby jeden oddział działał na starym systemie, a reszta na nowym - wiąże się to z konwersją danych, do tego trzeba opłacac różne licencje, utrzymywać specjalnie kompetencje itd.

I tak wyrzekali na bezrozumność zarządu, dopóki w lipcu nie ogłoszono, że oddział w Łodzi przestaje istnieć od sierpnia...
Zarząd miał szersze "pole informacyjne" - dzięki niemu mógł podjąć lepszą decyzję niż wysoko kwalifikowani konsultanci, nie mający pełnej wiedzy.

Inna opowieść, rzeczywisty fragment historii:
Pewien człowiek, Johann Kuehberger (później został duchownym), w zimie 1894 roku spacerował sobie na brzegu rzeki Inn w mieście Passau. W pewnej chwili dostrzegł tonącego chłopca, którego uratował.
Ten sam chłopiec brał udział w I Wojnie Światowej. W pewnym momencie, w bezpośrednim starciu w okopach, po wystrzale, znalazł się oko w oko z żołnierzem brytyjskim (gość nazywał się Henry Tandey), który miał nabitą broń. Jednak ów żołnierz nie wystrzelił, darował mu życie.
Ten sam chłopiec/młodzieniec/ w 1933 roku był już dojrzałym człowiekiem. Doszedł do władzy w Niemczech - nazywał się Adolf Hitler.

Według swojego pola percepcji, Johann Kuehberger i Henry Tandey zrobili dobrze - uratowali życie człowiekowi. Gdyby uczynili inaczej, potępilibyśmy ich. Jednak gdybyśmy mieli pole percepcji sięgające przyszłości, inaczej ocenialibyśmy to, czy czyn ten był obiektywnie dobry dla świata, prawda?

 Re: Mordy, gwałty w Starym Testamencie.
Autor: Marek (---.dyn.optonline.net)
Data:   2025-11-20 22:43

Druga odpowiedź:
===================
błędem jest czytanie tekstu ze starożytnego Wschodu na sposób "grecki". To, czy Jahwe "kazał zabić Egipcjanów" można się dowiedzieć, znając zasady rozumienia opowieści przez kulturę w jakiej tekst został napisany, a nie odczytując go w dzisiejszym kluczu pojęciowym. Trzeba znać sposoby wyrażania się na starożytnym Bliskim Wschodzie, który jest KRAŃCOWO różny od stosowanej na Zachodze retoryki greckiej.Najprościej mówiąc - gdy starożytny (a często i współczesny) mieszkaniec Palestyny (ale także Tranu, Syrii, Turcji itd) słucha opowieści, szuka odpowiedzi na to "co to opowiadanie znaczy?".
jest to skrajnie różne od współczesnego człowieka Zachodu, który spodziewa się po opowiadanej (czytanej) historii odpowiedzi na pytanie "jak to dokładnie było?" które w ogóle nie przyszłaby do głowy starożytnemu Żydowi.

Odpowiedź druga i pół:
========================
Jak wiemy, Biblia niekoniecznie jest nieomylna w opisach historycznych (co nikomu, a zwłaszcza Żydom nie przeszkadzało - bywają w niej opisy sprzeczne ze sobą, o których przecież znający niemal na pamięć tekst Żydzi wiedzieli). Za to ważna jest w niej warstwa prorocka - czyli to co zapowiada treść biblijna opisu niby-historycznego.
Mało komu przychodzi do głowy, że zabijane w ST niewinne niemowlęta są typem osób cierpiących niewinne, a więc prorockim typem samego Chrystusa.

 Re: Mordy, gwałty w Starym Testamencie.
Autor: Marek (---.dyn.optonline.net)
Data:   2025-11-20 22:44

Odpowiedź trzecia:
===================
Czy to naprawdę była wola boża? Tu posłużę się o.Salijem ( polecam serdecznie całość https://mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_14.htm ) :
"Tutaj ktoś może mi zarzucić: Ale przecież mordowanie ludów Kanaanu zostało w Starym Testamencie przedstawione jako wypełnianie woli Bożej! Otóż przypomnijmy sobie ogólne zasady czytania słowa Bożego. Pierwszym naszym obowiązkiem jest próbować dotrzeć do tego sensu, który chciał w tekście umieścić jego ludzki autor. Księga Jozuego powstała, jak wiadomo, najwcześniej na początku monarchii (XI wiek przed Chr.), a może nawet w czasach króla Jozjasza (VII wiek przed Chr.). Zatem pierwsi jej czytelnicy nie mogli odczytać w niej zachęty do mordowania innych narodów. Owszem, z wewnętrzną aprobatą czytali o krwawym podboju Kanaanu, ale była to już dla nich historia. Proszę sobie uważnie przeczytać cały ten fragment od szóstego do dwunastego rozdziału Księgi Jozuego, a nie będzie Pan miał wątpliwości, że głównym jego przesłaniem jest prawda, iż sam Bóg był Wodzem, wprowadzającym swój lud do ziemi obiecanej. To, że prawda ta została wyrażona w kategoriach ówczesnej — dopiero kiełkującej ku duchowi Ewangelii — mentalności, powinno nas pobudzać raczej do dziękczynienia niż do buntu przeciw słowu Bożemu: bo oto mamy jeszcze jedno świadectwo, że Pan Bóg schodzi w proch naszej skażonej grzechem ziemi, aby nas podnosić ku sobie."

Po trzecie i pół,
============
nawiązując do punktu piątego - nie wolno zaniedbywać przeznaczenia prorockiego tekstów starotestamentowych. Zapewne nawet nie przyszło Ci do głowy że zabijane (niewątpliwie niewinne) niemowlęta w tej historii biblijnej są typem... Chrystusa.


Owszem, nam - także czytającym to jako historię - to się nie podoba, ale nie można oceniać tekstu sprzed chrześcijaństwa w świetle ocen moralnych kogoś, kto żyje w kulturze od 20 wieków zanurzonej w chrześcijaństwie. To przecież chrześcijaństwo ukształtowało tę naszą wrażliwość w taki właśnie, a nie inny sposób. Przykładanie tej miary do tekstu starożytnego to błąd, który historycy nazywają "anachronizmem"

 Re: Mordy, gwałty w Starym Testamencie.
Autor: B. (---.184.251.205.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2025-12-07 17:31

Dusza ludzka żyje wiecznie. Śmierć ciała nie oznacza końca życia wiecznego. Umiera KAŻDY (prawie każdy, jeżeli weźmiemy pod uwagę Eliasza, Henocha, Maryję). Moment śmierci ma prawo wybierać Bóg, który czyni to biorąc pod uwagę zarówno dobro danego człowieka jak i społeczności. Człowiek, który poniósł śmierć na skutek nakazanej przez Prawo Mojżeszowe kary śmierci czy podczas walki zbrojnej żyje dalej, tyle że jest już tylko w rękach Boga, który czynił i czyni wszystko, aby ratować każdą duszę (z nam znanych Bożych sposobów np. śmierć krzyżowa Syna, czyściec).

Zwróć uwagę, że oprócz przykazania „nie zabijaj” Mojżesz otrzymał od Boga „kodeks karny”, gdzie za wiele okropnych czynów przewidziana była kara śmierci (np. Pwt 17,2-7). Każdy z nas, jako człowiek, ma zakaz zabijania (samowolnego, mordowania). Natomiast społeczeństwo może posłużyć się karą śmierci (do dziś) przewidzianą prawem karnym. Katechizm KK: „2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne NAUCZANIE KOŚCIOŁA NIE WYKLUCZA ZASTOSOWANIA KARY ŚMIERCI (…)”
Kananejczycy wierzyli w bożki. Kultom tym towarzyszyły ohydne praktyki (np. nierząd sakralny, biesiady z ludzkich ciał !). Boży nakaz wytępienia zbrojnego tych ludów był jakby karą śmierci. Dalszy los dusz ludzi poddanych śmierci jest w rękach kochającego Boga.
W Biblii jest mnóstwo opisów obrzydliwości popełnianych za przyczyną wiary w bożki. Ale sięgnijmy do współczesności. I wtedy i dziś, zawsze, tam gdzie wiara pogańska i kulty pogańskie – tam barbarzyństwo.
Możesz odsłuchać krótki felieton redaktora Górnego:
https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sprobuj-pomyslec-2173/

Red. Górny informuje, że dziś, w XXI wieku, w krajach Afryki szamani robią talizmany politykom ubiegającym się o wygraną w wyborach. Talizmany są robione z części lidzkich ciał albinosów. Rząd wprowadza zakaz składania bożkom ofiar z ludzi… Czy skuteczny? Jest zakaz działania czarowników w czasie kampanii wyborczej. Nieskuteczny… Takie praktyki mogą być zlikwidowane tylko za pomocą dotkliwych kar. Nawet kar śmierci. Aktualnie GINĄ lub są okaleczani niewinni ludzie.
Wątpliwości nie powinny oskarżać Boga, słaby człowiek może prosić Boga z pokorą "pozwól mi zrozumieć".
Serdecznie pozdrawiam.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: