logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: Piotr/Adam (36 l.) (---.5.247.110.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-02-02 08:59

Jaki jest sens istnienia chorych ludzi takich jak ja?
Skoro ludzie ze mna nie chca rozmawiać? Nawet najbliższa rodzina mnie olewa. Nie jestem jakims orłem. Naprawdę ja nie mam sie gdzie podziac wszystko mnie nudzi nawet internet mnie nudzi. Ja popadam depresje. Żadne psycholodzy mi nie pomogą. Nie chce mi sie wychodzić do ludzi. Wybrałem drogę ze bede sie zamykał na ludzi. Bo ludzie sa jacy tacy sa. Nikt mi nie współczuję. Nikt za mnie sie nie modli. Tylko poganiaja chorych. Jaki jest sens istnienia mojej osoby? Tylko proszę nie krytykujcie mnie za postawę. Nie potrzebuje krytyki. To juz moj ostatni wpis.

-------

Poprzednie wpisy Piotra/Adama:

Zaznaczam ze jestem osobą chorą. I trochę się nudzę w życiu.
Co byście zrobili na moim miejscu? Tylko od razu zaznaczam ją nie wiele mogę robić. Byłem wśród ludzi, to tylko zostałem odrzucony przez ludzi bo się uważali za mądrzejszych. Nawet codziennie się modlę o wsparcie.
Nie wiem czy ta prośba to dobry pomysł. Bo też mogę zostać niezrozumiany. Aha i praca raczej nie wchodzi w grę bo nikt mnie nie zatrudni. Niech moderator to przeczyta ale nie wiem czy jest sens publikować. Nie obrażę się. Dlatego na forum pisałem głupoty. Wolontariat też nie. Ale moderator nie musi publikować mojego tekstu.
Cenzura na tym forum jest niesamowita
Moje zachowanie jest inne niż przeciętne. A ludzie tego nie potrafią uszanować. Ale wracając do realu to naprawdę ludzie mi dokuczają. Niestety nie mam z ludźm żadnej relacji.
Ja swojego zachowania nie zmienię, bo tak działa choroba a mnie ona już wykańcza. Tutaj często coś pisze, ale widzę nie akcpetujecie macie swoje zasady.

Proszę o skasowanie tego wątku. Nie podobają mi sie tutejsze wpisy. Ale dziękuję za odpowiedzi. Bo tylko potraficie się nie zgadzać z moim stwierdzeniem.
Właściciel strony źle zarządza stronami. Mam wrażenie że to właściciel jest niedojrzały a nie użytkownicy. Bo trzeba pamiętać że różni użytkownicy przychodzą na fora i niekoniecznie jest wina użytkownikow.
Ja jestem osobą chora I byłem pomijany.
To jest spam proszę nie akceptować ale przeczytać
I tak właściciel strony się nawet nie przejmie moją opinią.
Bo ma ją w dupie. Ale mnie to można obrażać na forach.
Chciałem podziękować i przeprosić. Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus. Chciałem tylko przeprosić za moje posty i podziękować.
Dzień dobry. To nie jest tak,ze jestem niegrzeczny, Jestem po prostu inny. Jestem osobą chora a wy oceniacie mnie jako osobę zdrowa. Powiem tak czuje sie tutaj samotny. Jeszcze raz przepraszam. Proszę zachować to dla siebie.
Jestem katolikiem od urodzenia. Modlę się do Boga zeby mnie stąd zabrał. Mam do wszystkich ludzi żal. Juz nie mam gdzie się podziać.
Ja naprawdę sporo działałem w życiu, byłem tam, byłem tu.
Modliłem się. Ale cóż ludzie byli wobec mnie źli. Nie umiem pisać merytorycznie to z ludźmi sobie nie pogadam ani w realu ani w internecie wrr zycie jest niesprawiedliwie

Przez zachowanie rówieśników popadam w depresje. Tak, korzystam z poradni psychologicznych, ale ile można? Czemu Bóg milczy? Moja choroba mnie wykańcza.

Jak nie opublikujecie na forum mojego tekstu to trudno. Probowałem szukać jakichś wspólnot, ale ludzie mnie nie akceptują. Pozbywajcie się chorego. Jesteście okrutni.

Dlaczego ludzie nie chcą ze mną utrzymywać relacji?
Czy ktoś mi może powiedzieć? Nawet tutaj w internecie próbowałem coś zrobić,ale i tak zostałem odrzucony albo niezrozumiany. Czy ludzie z osobą chorą nie chcą się komunikować? Czy ludzie tacy jak ja zawsze będą odrzucani? Nawet przez rodzinę czuje się odrzucany. Znając życie mój tekst nie będzie publikowany, bo moderator mnie nie zrozumie.

Naprawdę nie mam z kim pogadać. W internecie też nie mam z kim pogadać. Bo ludzie sie ze mnie śmieją. Chorzy ludzie mają przerąbane. Jeszcze wymagać od chorego komunikatywności. Nikt ze mną nie rozmawia prócz mamy która jest chora. Naprawdę nie widzę opieki Boga. Kiedyś popełnię samobójstwo. Jeszcze powiem jedno. Nie mam z kim pogadąc. Ludzie mnie dokuczają chociaz mam 35 lat. Jestem beznadziejnej sytuacji. Mam do Boga żal. Bo ludzie mnie nie rozumieją.

A co z osobami, którym sie nie zawraca głowy? Mam na myśli intelekt. Np ja dużo rzeczy nie rozumiałem ale przyszedł taki czas ze rozumiem, tylko ze za późno? Co mam zrobić w tej sytuacji pomożecie? Czy admin jak zwykle nie opublikuje mojego tekstu?

Proszę pomóżcie mi. Potrzebuję jakichś komplementów. Naprawdę nie umiem sobie poradzić. Ludzie mi dokuczają. Nikt mnie nie kocha. Nic nie umiem. Dodatkowo choruję na zespół digorga. Dorobilem sie jedynie renty. Ludzie mnie mają w dupie. Mama choruje na raka żołądka. Z ojcem za specjalnie nie gadam. Generalnie wszystko jest do kitu. Szkoda, że mnie nikt nie rozumie, moderator forum jest uparty. To bójcie się chociaż Boga, bo was zapyta co zrobiliście dla słabszego.
Nie potrafię wygrać z depresją.

Dlaczego nie można się modlić o śmierć? Chętnie poczytam wasze odpowiedzi. Bo często słyszę odmowę, a ja się czuje tak samotnie, niezrozumiany, ze modlę się jedynie o śmierć. Do wspólnoty żadnej nie należe, bo nie akceptowali mnie. Gdziekolwiek pójdę ludzie mnie nie akceptują. Jestem też nieporadny i się smieją ze mnie. Internet nie pomaga również budowaniu relacji.

Zwracam się z wnioskiem i prośbą do właścicieli tego forum o rozważenie sensu jego dalszego funkcjonowania. Np. na pomoc katolik ludzie akurat piszą. I ma sens. Mało tam osób pisze. Forum mało przejrzyste Szkoda, że nie wyszło z moja osobą na waszym forum. Brakuje mi jakieś wspólnoty, gdzie czułbym się akceptowany czego nigdy nie doświadczyłem. Bardzo przeżywam, że musiałem zrezygnować z pisania na waszym forum. Szkoda... I tutaj też rezygnuję z pisania. Zajmę się życiem w realu. Bo tutaj w internecie nic mi nie wychodzi.

Mam problem. Juz nie wiem do kogo mam się zwracać. Czuje się słabą osoba, samotną. Ludzie mi nie mówią cześć Adam, Ludzie nie zwracają na mnie uwagi. Nie wiem moze to kwestia mojego charakteru, ale bedąc dorosły ludzie mi dokuczają. Chodziłem do wspólnoty, ale zrezygnowałem bo źle się tam czułem.. Jestem zamkniętą osobą w realnym świecie. Mam problem tez z intelektem. Chodziłem do psychologa i korzystalem juz z takich rzeczy. Co robić bo się czuje samotny?
Dziwne to forum nic z niego nie rozumiem. Ale pomodlę sie za was.

Któż więc może się zbawić?
Jezus zaś powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego,
Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego». Mt 19, 23-24

Kiedyś relacje były fajniejsze. Nie było komunikatorów. Nie było internetu ani hejtu. Ludzie ze sobą rozmawiają a teraz wystarczy napisać wpis jakiś pod pseudo. Mimo, ze jest tyle możliwości czuje sie samotnie. Wolałbym żeby ludzie mnie kochali a nie Bóg. Co z tego, że Bóg mnie kocha?
Czy to nie jest niesprawiedliwe, że nie mamy prawa do przerwania raz na zawsze swego życia? Chodzi o zycie ziemskie?

Dlaczego Bóg nie ingeruje, gdy słabszemu sie dokucza?
Serio mnie nikt, nie lubi. Pozostaje mi tylko modlitwa o smierc. Mam zal do wszystkich ludzi ktorzy mnie znaja

Dlaczego kościół, Bóg zabrania eutanazji? Ja cierpię i nie daję rady w życiu.
Brakuje mi podobnej strony, gdzie ja mógłbym sie wykazać. Bo to jest fajna strona.

Proponuje taki wątek. Mianowicie, przeszkadza mi to, że wg Biblii nasz byt jest wieczny.Przecież może nam się nie podobać życie tutaj na ziemi np jak ktos się urodził biednej rodzinie to ma dwukrotnie gorzej albo bogaty to ma znacznie łatwiejsze życie albo ma zdrowie też ma łatwiejsze życie a chory musi się męczyć. Taka refleksja. I tak uważam, ze internet jest zły.

Powiem krótko. Ludzie mnie zniechęcili do Boga i na tej stronie tez.

Wiem,ze sa osoby pewnie gorszej sytuacji niż ja. Ale Moja niepełnosprawność jest niewidoczna. Nie wiem jak mam sobie radzić,bo trafiam wiecznie na osoby nieżyczliwe zarówno na tej stronie czy wszędzie gdziekolwiek pójde. Żyje totalnym chaosie, gubie się, mam żal do Boga, ze dał mi trudne życie

Hej.
Piszę do was ponieważ wydaje mi sie,ze Bog dal mi trudne zycie odnośnie relacji z ludźmi. Jestem człowiekiem samotnym. Pisałem na waszym forum.
Powiem krótko chorzy ludzie tacy jak ja nie powinni zyc. Bo ja sie gubiłem w zyciu, ludzie mi dokuczali

Czemu Bóg dopuszcza, że ludzie mi dokuczają zarówno w realu jak i w internecie? Czemu Bóg stworzył ludzi słabych takich jak ja?

A ja mam nietypowe pytanie. Dlaczego nie mozna obrazac Boga a ludzi mozna?

Dlaczego Bóg stworzył ludzi silnych i słabych?

To niemożliwe ze Maryja była bezgrzeszna. Musiała mieć cos na sumieniu. To jest niemożliwe. moich marzeń nie spelni ponieważ nie jestescie dla mnie zyczliwi

Generalnie internet jest zly. Wy sie martwicie jakims AI. A budować relacje to sie powinno w realu a nie w internecie

Nadal to wszystko jest niezrozumiałe co wy tutaj piszecie

Obojętność Pana Boga. Chciałbym zeby Bóg mnie stąd już zabrał. Forum mi nie pomoże w samotności, bo nie jestem elokwentny. Bóg mi nie dał żadnych talentów, jedynie co mi dał to chorobę od urodzenia i ciężkie życie bo nikt ze mna nie chce utrzymywać kontaktów. Nikt nie daje mi miłości, tylko każdy ma same pretensje. Czy to w realu czy na forum. Jak żyć Panie Boże?

Problem mój jest taki, ze ja chce się kolegować z ludźmi, ale ludzie niekoniecznie chcą ze mną się kolegować. Co byście zrobili w takiej sytuacji? Zaliczyłem wszystkie fora i ten schemat się powtarza. Ja nie umiem rozmawiać o osobie.
Byłem wspólnocie, chodziłem do róży rożańcowej, no powiem szczerze, ze mnie nikt nie lubi. Na forum tutejszym też mnie za bardzo nie lubicie chociaż się nie przyznacie. Ale piszę bo nie mam się do kogo odezwać. Co byście zrobili na moim miejscu? Bo ja popadam lekką depresje. Ludzie nie rozmawiają ze mną. W internecie też ludzie za bardzo ze mną nie chcą rozmawiać. I tak się urwie kontakt. To nie ja urwałem kontakt, tylko ludzie jakoś trzymają do mnie dystans.

Ja tam nie jestem wdzięczny. Źle tu mnie traktowanie. No ale siebie nie zmienię, bo nie da rady. I szczerze każda odpowiedź i wpis jaki tu napisałem żałuję cokolwiek napisałem. Bo sie czego innego spodziewałem od was jakiegoś wsparcia a nie krytyki

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: reakcja (---.dyn.optonline.net)
Data:   2026-02-02 15:54

Te wpisy to przejmujący krzyk o pomoc osoby, która znalazła się na skraju wytrzymałości psychicznej i duchowej. Zespół DiGeorge’a to choroba genetyczna, która często wiąże się nie tylko z problemami fizycznymi, ale też z trudnościami w kontaktach społecznych, rozumieniu metafor czy regulacji emocji. To, co Piotr nazywa „brakiem intelektu” lub „byciem innym”, jest częścią jego krzyża. Piotr nie jest „niegrzeczny” – on komunikuje się tak, jak potrafi, będąc w głębokiej depresji i lęku o chorą mamę.
Bardzo niepokojące są sformułowania o samobójstwie i modlitwie o śmierć. W takiej sytuacji najważniejsze jest skierowanie do profesjonalistów. Numery telefonów zaufania:
116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (bezpłatny).
22 484 88 01 – Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA.

Piotr prosi o „komplementy” i akceptację. Nie potrzebuje teologicznych wykładów, ale poczucia, że ktoś go po prostu usłyszał. To wielka odwaga przyznać się do bezsilności. Jego wytrwałość w modlitwie, mimo poczucia bycia ignorowanym przez Boga, jest świadectwem wiary, której wielu „zdrowych” mogłoby mu pozazdrościć. Nie jest w tym sam. „Inność” nie jest winą, ale specyficzną drogą, która też ma swoją godność.

> Co byście zrobili na moim miejscu?

Warto rozważyć miejsca, gdzie „inność” jest fundamentem relacji, a nie przeszkodą, np.:
- Wspólnoty „Wiara i Światło” (Muminki): To wspólnoty skupione wokół osób z niepełnosprawnością intelektualną i ich rodzin. Tam nikt nie wymaga elokwencji, liczy się obecność i prosta relacja. To może być miejsce, którego on tak rozpaczliwie szuka.
- Duszpasterstwo osób niepełnosprawnych: Zapytanie miejscowego proboszcza lub kurii o konkretną grupę wsparcia, która rozumie specyfikę chorób genetycznych.

> „Czemu Bóg milczy?”

To pytanie Hioba. Hiob stracił wszystko, jednak nie przestawał wielbić Boga. Po czasie Bóg dał mu dwakroć więcej niż Hiob miał przed stratą. Czasami jedyną odpowiedzią Boga na taki ból jest obecność drugiego człowieka, który nie ocenia i nie ucieka. Modlitwa za Piotra i ewentualne wpisy tutaj bez cienia krytyki (o którą prosił) może być dla niego jedynym znakiem, że Bóg o nim nie zapomniał.

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: Katolik (---.centertel.pl)
Data:   2026-02-02 16:46

Pomodlę się za Ciebie.

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: Karina (---.fiberway.pl)
Data:   2026-02-02 17:08

Wiesz przeczytałam post i serce się kraje. Jak napisał ktoś wyżej to "wołanie o pomoc" i krzyk rozpaczy kogoś, komu wydaje się, że dłużej nie da rady.

Wyżej podsunięto Ci wspólnoty. Może spróbuj?

Czytając Twoje pytania, zarzuty wobec ludzi, na których się zamykasz, bo uważasz ich za złych miałam jedną myśl już na początku - może zwierzęta?

Są schroniska gdzie potrzeba wolontariuszy nie do niewiadomo jakiej pracy tylko właśnie by zabrać psa czy psy na spacer. To dałoby Ci poczucie bycia potrzebnym, ale myślę też że radość. Zwierzaki naprawdę mogłyby pomóc. Jak się psy i spacery to może koty. Pewnie są tam o inne zwierzęta, którymi mógłbyś się opiekować albo w tym pomagac. Tylko nie wiem na ile Twoja choroba na to pozwala.

A może też takie dzienne Domy Samopomocy? Może jest coś takiego w okolicy? Moja sąsiadka do takiego uczęszcza. Jest tam 5-6 h dziennie, ma różne zajęcia, ciepły posiłek, znajomych z różnymi niepełnosprawnościami. To załatwia się w gminie.

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: Martyna (---.toya.net.pl)
Data:   2026-02-02 18:27

Będę się za Ciebie modlić. Trzymaj się tam.

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-02-03 16:26

A jak wygląda Twoje relacja z Bogiem? Ile czasu przeznaczasz na modlitwę? Modlisz się za innych?

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: matka (---.7.200.234.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-02-12 12:20

Może po prostu wiele osób nie wie jak ma Ci pomóc? Nie wiedzą bo skąd. Czują się przez to nieswojo i dziwnie. Wszyscy ludzie mają swoje krzyże jedni większe drudzy mniejsze. Bogaci ludzie mający rodziny też chorują mają depresję i te same zmagania. Trzeba się poddać woli Bożej i zaakceptować to co jest.

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: Łukasz (---.27.208.148.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-02-15 07:08

Przyjacielu drogi, choć na pierwszy rzut oka Twoja sytuacja może wydawać Ci się beznadziejna, to pamiętaj, że w życiu często bywa tak, że choć myślimy, że nie ma już dla nas nadziei i tracimy wiarę, czy sens życia, to Bóg miłosierny nigdy nas tak naprawdę nie porzuca.

Mówisz, że modlisz się do niego o śmierć, a On nie słucha Twoich błagań. On zawsze słucha, ale widocznie uznzał, że śmierć nie jest najlepszym rozwiązaniem dla Twoich problemów i wie, że to co może przynieść Ci szczęście i ukojenie, przyjdzie do Ciebie jeszcze w tym życiu, dlatego żyjesz. My nie wiemy co to będzie, gdyż kto może wiedzieć co przyniesie czas jeśli nie sam Pan Bóg?

To prawda, że nie miałeś ostatnio szczęścia do ludzi i spotykałeś raczej takich, którzy sprawiali Ci przykrość, albo Cię porzucali. Ale wiedz, że życie, choć z pozoru krótkie, pozwala nam spotykać całe masy różnych ludzi. Jedni będą przynosić ból i rozczarowanie, inni zaś przyniosą Cim radość i poczucie bliskości. Kwestia polega na tym by żyć i dać sobie szansę na spotkanie tych drugich też. Bo tak długo jak żyjesz, tak długo jak próbujesz i się starasz żyć, tak długo masz szansę na spotkanie tych ludzi i zaznanie tej radości by przekonać się, że nie wszyscy ludzie są źli i nieprzyjemni. Nie tracić nadziei i brnąć dalej przez życie to jedno z najtrudniejszych zadań jakie nas czeka, ale wszystko w naszych rękach, by mimo wszystko podnosić się z kolan gdy upadniemy w chwilach naszych słabości. Tak jak Pan Jezus podnosił się dla nas, gdy upadał pod krzyżem. Twoje cierpienie jest Twoim krzyżem ale nie niesiesz go sam. Bóg poniesie go razem z Tobą, ale tylko tak długo jak sam będziesz próbował i nie będziesz się poddawał. Bo kiedy się poddajemy, tracimy wszystko, lecz kiedy mimo bólu próbujemy walczyć, nawet jeśli efekty są ledwo zauważalne, to nadzieja wciąż żyje i może dać szansę na poprawienie naszego życia, bardziej niż moglibyśmy się spodziewać.

Ludzie, kiedy nie rozumieją z czym mają do czynienia, często reagują strachem i uprzedzeniem do innych ludzi lub na zjawiska, które sprawiają, że czują się nieswojo. Dlatego w Twojej sytuacji, tak ważne jest byś był szczery wobec tych, którch spotykasz i z którymi możesz mieć szansę na stworzenie dobrej relacji. Jeśli dowiedzą się od Ciebie dlaczego czasami możesz zachowywać się inaczej, nieprzyjemnie, ale usłyszą od Ciebie, że nie masz przez to nic złego na myśli, to będa potrafili zaakecptować to i dalej cieszyć się Twoim towarzystwem. Bo jest cała masa ludzi na tym świecie, która potrafi przymknąć oko na różne dziwne zachowania, kiedy wiedzą dlaczego to się dzieje i będą potrafili być wspaniałymi przyjaciółmi, którzy nie opuszczą Cię w chwili gdy będziesz ich potrzebować najbardziej.

Tak jak poprzedni użytkownicy wspomnieli przede mną, są różne miejsca, ugrupowania i instytucje, które gromadzą wokół siebie ludzi z podobnymi problemami do Twoich. Być może warto dać temu szansę i przekonać się, czy właśnie tam nie będzie Ci dane spotkać ludzi, którzy będą Cię rozumieli jak mało kto i z którymi uda Ci się stworzyć wspaniałe, trwałe przyjaźnie. Być może właśnie dlatego Pan Bóg chciałby abyś żył, bo wie, że właśnie tam może czekać na Ciebie szczęście, któego tak pragniesz. Nie poprzez śmierć, a poprzez życie właśnie. Życie wśród ludzi, którzy Cię zrozumieją.

Pomodlę się za Ciebie i za wszystkich tych, którzy przechodzą przez podobne sytuacje, oraz będę trzymał kciuki, że uda Ci się znaleźć szczęście, któego pragniesz i na które z całą pewnością zasługujesz. Po prostu nie trać nadziei. Bóg jest przy Tobie i będzie z Tobą do samego końca, tylko zrób co w Twojej mocy by tego końca nie przyspieszać, a szansa na lepsze życie będzie w zasięgu ręki. Jeśli się poddasz ostatecznie, utracisz tę szansę bezpowrotnie. Miej wiarę przyjacielu, a wiara Cię uzdrowi.

 Re: Wybrałem drogę że będę się zamykał na ludzi.
Autor: A2 (---.rogozno.vectranet.pl)
Data:   2026-02-16 22:32

Temat trochę stary. Szukasz pomocy u ludzi, to się może nie udać. Ale z drugiej strony - zamknięcie się na wszystkich, bez wyjątku, to też przesadna reakcja. Nie ma co ludziom ufać, na to osoby, które są tego warte, muszą sobie zasłużyć. I jeśli przez lata okaże się, że ktoś jest tego godzien - zaufaj. Nie ufaj nikomu ot tak, bez jakiejś weryfikacji. Może z wyjątkiem księdza, i lekarza. Może zaufałeś niewłaściwym ludziom, i stąd Twoje rozczarowanie. Choć, ostatecznie człowiek jest zawsze zawodny, bo jest tylko stworzeniem.
Panu Bogu zawsze warto ufać. Jemu tak. I tym, których On wskaże.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: