logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Uznałem jej winę za większą i odeszła. Kłamstwa kontra pisanie z innymi – czy uratuję ten związek?
Autor: Artur (---.centertel.pl)
Data:   2026-06-15 13:15

Po 6 latach rozstałem sie z kobietą swojego życia. Przez 4 lata oszukiwałem ją tak, że zraniłem jej zaufanie. Podczas związku czuła sie mało wartościowa i często z kimś pisała a w tych rozmowach umawiała sie z jednym typem. Na spotkanie do którego wiem, że do niczego nie doszlo, ot zobaczyc sie z kimś i pogadać tylko ze był to facet. Mówiła ze nie czuła sie kobieco, bo oklamywalem ja w sferze intymnej. Teraz mieliśmy dlugo kryzys gdzie o mnie walczyła, ale jak chciałem to byłem czuły a jak nie to dystans. W końcu zapytała co dalej, a ja że nie chce bo kłamała i pisała z innymi, więc uznaję to za zdradę a ona do mnie, ze to ja zdradziłem ja oszukując w kwestiach intymnych przez 3 lata kłamiąc, ale ja miałem traumę i powinna to zrozumieć, że musialerm ją sprawdzic. Ona do win sie przyznała, ja przemilczałem bo uważam że jej winy pisząc w związku z innymi to większą zdrada niż moje paroletnie kłamstwa. Powiedziałem że to koniec i ona zniknęła, a chciała walczyć i wybaczyć ale nie uwierzyłem. Ona wierząca praktykująca katoliczka, ja nie. Czy można to uratować? Wiem, duzo trzeba zmienić. Ale dopiero teraz dotarło do mnie że już za mną nie biega bo uznałem jej winę za większą niż moja. A zacząłem kłamać pierwszy ja i zawsze mówiła że nie da sie na kłamstwie zbudować solidnego fundamentu.

 Re: Uznałem jej winę za większą i odeszła. Kłamstwa kontra pisanie z innymi – czy uratuję ten związek?
Autor: Basia S. (---.radom.vectranet.pl)
Data:   2026-07-19 21:26

Nie wiem o jakim związku piszesz. To związek sakramentalny, cywilny, wolny, jak to teraz mówią młodzi? Prawdziwy związek opiera się na odpowiedzialności, szacunku, prawdzie, lojalności, miłości, wierności do drugiej osoby, a nie na kłamstwie, oszukiwaniu się. W twoim związku nie ma nic.
Tam gdzie nie ma Boga, nie ma fundamentu, ślubowanie które nadaje nierozerwalny charakter, jest się odpowiedzialnym za drugą osobę. Dużo można by na ten temat pisać. To co opisujesz, to jak w tej piosence "Bawimy się w życie, życie nami bawi się". Przepraszam, za moje słowa, ale tak to wygląda z twojego opisu. Zycie to nie zabawa, nie żyjemy na próbę. Relacja miedzy dwojga to ciężka praca, oparta na wzajemnym zrozumieniu, poszanowaniu, prawdzie, itd. Zawsze jest jakieś wyjście, to tylko zależy od was, od Ciebie. Jeżeli człowiek się zmieni i weźmie odpowiedzialność, dojrzałość za swoje czyny, zachowanie.

 Re: Uznałem jej winę za większą i odeszła. Kłamstwa kontra pisanie z innymi – czy uratuję ten związek?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-07-20 00:20

Wiesz, myślę, że niezależnie od tego, co ona by zrobiła i co Ty byś zrobił, i tak całą sytuację przedstawiłbyś w taki sposób, żeby wina była po jej stronie. Nie będę roztrząsać kto, co i jak, tym bardziej, że piszesz dokładnie tylko o tym, co ona robiła, a o sobie jedynie ogólnikami. Już samo to jest zastanawiające. Natomiast odniosę się do: "jak chciałem to byłem czuły a jak nie to dystans" i "ale ja miałem traumę i powinna to zrozumieć, że musialem ją sprawdzic".
Od końca: nie, nie musiałeś. Twoja trauma jest Twoja, nie jej i jeśli ona przez to oberwała, to znaczy, że zanim wszedłeś w ten związek, trzeba było traumę przepracować. Wtedy nie zaszłoby "jak chciałem to byłem czuły a jak nie to dystans", czyli jazda po jej emocjach, a mówiac dosadniej przemoc psychiczna, nie byłoby pewnie kłamstw w Twojej strony i ona by nie musiała szukać pomocy na zewnątrz. Swoją drogą - dobrze, że był ktoś, z kim mogła pogadać, być może wypłakać. Ty piszesz: facet, dla niej być może był to przyjaciel, który na tyle ją wspierał, że dzięki temu zachowywała jako taką równowagę i dzięki temu związek trwał tak długo. A na koniec jeszcze oberwała za zadbanie o siebie. Masakra. Może faktycznie wybór mężczyzny na powiernika nie był najlepszą opcją, ale być może w tamtym momencie jedyną dostępną.
Moja rada: nie bierz się za żadne związki zanim nie przepracujesz swojej traumy. W przeciwnym wypadku zniszczysz kolejną relację i być może kolejną osobę.
Nie pytaj, czy ten związek da się uratować. Zapytaj siebie, dlaczego w ogóle chciałbyś do niego wracać, skoro jedyne, co masz jej do zaoferowania na ten moment, to poczucie winy, emocjonalny rollercoaster i rozliczanie z tego, że druga szukała wsparcia, którego nie dostałą od Ciebie.

 Re: Uznałem jej winę za większą i odeszła. Kłamstwa kontra pisanie z innymi – czy uratuję ten związek?
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-07-20 00:28

"Przez cztery lata oszukiwałem ją"
"zraniłem jej zaufanie"
"czuła się mało wartościowa"
"nie czuła się kobieco"
"okłamywałem ją"
"o mnie walczyła"
"ale jak chciałem to byłem czuły a jak nie to dystans"
"Ona do win się przyznała, ja przemilczałem"
"chciała walczyć i wybaczyć ale nie uwierzyłem."
i tak dalej

- ale i tak "ona powinna to zrozumieć". Naprawdę????

Sorry, ale dla mnie to dosyć obłędne, niezdrowe, nieproporcjonalne i przerażające.
I na dodatek jeszcze słowa:
"dotarło do mnie że już za mną nie biega".

A co, uważasz, że powinna za Tobą biegać jakakolwiek kobieta?
Chyba żartujesz!

I to na dodatek miałaby za Tobą biegać osoba
- oszukiwana
- raniona
- pozbawiana w relacji poczucia duzej wartosci
- ...oraz poczucia kobiecości
- okłamywana
- narażana na kaprysy co do czułych gestów
- pozbawiona Twojego przyznania się do win, mimo że ona była w tym szczera
- przebaczająca
- walcząca o Ciebie.

Wg mnie to bardzo mądre, że odeszła. Za długo wytrzymywała, to bład, a może i w desperacji szukała szans wygadania się (w to nie wnikam)..

Nie wiem, czym jest Twoja trauma, ale trauma wg mnie nie tłumaczy wchodzenia w relacje, a w nich:
- oszustw
- ranienia
- zdrad
- kłamstw
- manipulacji czułoscią
- ani niczego innego z Twojej listy.

Wylecz traumy, a na razie nie zawracaj głowy żadnej kobiecie. Boję się o każdą z nich.

 Re: Uznałem jej winę za większą i odeszła. Kłamstwa kontra pisanie z innymi – czy uratuję ten związek?
Autor: Akittm (---.play-internet.pl)
Data:   2026-07-20 03:00

Brzmi jakbyś miał osobowość narcystyczną. Niezależnie od tego czy tak jest czy nie, powinieneś zająć się przepracowywaniem traum. Najlepiej pod okiem specjalisty. Bez tego sytuacja może się powtórzyć. Nie widzę szansy uratowania tego związku. Gdybyście się zeszli to byłby toksycznej relacji ciąg dalszy, z czego największe koszta ponosiła by ona. Ty odczuwasz brak i jest Ci źle, że ona za Tobą nie biega. Ona wycierpiała więcej. Za późno się obudziłeś i prawdopodobnie obudziłeś się z powodu tego braku. Gdyby dalej przy Tobie była, cierpiała by dalej i dalej by walczyła. A żadna kobieta nie powinna walczyć o miłość i bycie kochaną. Życzę jej, by już do ciebie nie wróciła.

 Re: Uznałem jej winę za większą i odeszła. Kłamstwa kontra pisanie z innymi – czy uratuję ten związek?
Autor: A (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-07-20 10:36

To jest tak opisane, że trudno się konkretnie do tego odnieść i trudno uwierzyć, że to jest prawdziwa historia, a nie czasem opowiastka dla ludzi zaangażowanych, by mieli zajęcie odpisując.

Używasz języka powszechnego, więc zapewne jesteś bardzo młody, przed trzydziestką. Sześć lat związku z praktykującą katoliczką? Nie planujecie ślubu? I dzieci z tego nie ma, mimo waszego młodego wieku? (Zapewne wiesz, że współżycie bez ślubu jest w wierze katolickiej zabronione).

Trudno nie brać tego jako prowokacja, albo jest to tak chaotycznie opisane, że nie wiadomo o co chodzi.

O jakie kłamstwa konkretnie chodzi? Udawałeś, że wcześniej nie współżyłeś z żadną kobietą? Kłamałeś w sprawie jej postrzegania urody?

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: