Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data: 2026-07-20 00:20
Wiesz, myślę, że niezależnie od tego, co ona by zrobiła i co Ty byś zrobił, i tak całą sytuację przedstawiłbyś w taki sposób, żeby wina była po jej stronie. Nie będę roztrząsać kto, co i jak, tym bardziej, że piszesz dokładnie tylko o tym, co ona robiła, a o sobie jedynie ogólnikami. Już samo to jest zastanawiające. Natomiast odniosę się do: "jak chciałem to byłem czuły a jak nie to dystans" i "ale ja miałem traumę i powinna to zrozumieć, że musialem ją sprawdzic".
Od końca: nie, nie musiałeś. Twoja trauma jest Twoja, nie jej i jeśli ona przez to oberwała, to znaczy, że zanim wszedłeś w ten związek, trzeba było traumę przepracować. Wtedy nie zaszłoby "jak chciałem to byłem czuły a jak nie to dystans", czyli jazda po jej emocjach, a mówiac dosadniej przemoc psychiczna, nie byłoby pewnie kłamstw w Twojej strony i ona by nie musiała szukać pomocy na zewnątrz. Swoją drogą - dobrze, że był ktoś, z kim mogła pogadać, być może wypłakać. Ty piszesz: facet, dla niej być może był to przyjaciel, który na tyle ją wspierał, że dzięki temu zachowywała jako taką równowagę i dzięki temu związek trwał tak długo. A na koniec jeszcze oberwała za zadbanie o siebie. Masakra. Może faktycznie wybór mężczyzny na powiernika nie był najlepszą opcją, ale być może w tamtym momencie jedyną dostępną.
Moja rada: nie bierz się za żadne związki zanim nie przepracujesz swojej traumy. W przeciwnym wypadku zniszczysz kolejną relację i być może kolejną osobę.
Nie pytaj, czy ten związek da się uratować. Zapytaj siebie, dlaczego w ogóle chciałbyś do niego wracać, skoro jedyne, co masz jej do zaoferowania na ten moment, to poczucie winy, emocjonalny rollercoaster i rozliczanie z tego, że druga szukała wsparcia, którego nie dostałą od Ciebie.
|
|