logo
Czwartek, 25 lutego 2021 r.
imieniny:
Almy, Cezarego, Jarosława, Tarazjusza, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Sękalski
Gdy dochodzisz do granic
Głos Ojca Pio
 


Bolesna granica może stać się dla człowieka mocnym impulsem do rozwoju. Przekleństwo staje się błogosławieństwem, jeśli podejdzie się do niego w sposób dojrzały... 

O awansach, granicach i kryzysie półmetka z Elżbietą Sujak rozmawia Cezary Sękalski

 
Wydaje się, że rozwój człowieka w różnych dziedzinach jest dla niego sprawą ważną.
Rozwój i sukces. Zapewnienie człowiekowi sukcesu w jakimkolwiek wymiarze. Świadomość własnej sprawności.
 
Zatem potrzebujemy sukcesu?
On cementuje nasze poczucie wartości. Jego brak (zwłaszcza w drugiej połowie życia) często prowadzi do alkoholizmu u ludzi na szczycie ich możliwości – z lęku przed utratą stanowiska, roli społecznej, sławy, popularności czy dochodów...
 
Kryzys półmetka?
 
W pierwszej połowie życia dominuje potrzeba rozwoju, w drugiej – potrzeba twórczości. W pewnym momencie należy uznać własne granice i zmieścić się w nich ze swoją twórczością. Wtedy można funkcjonować społecznie, nie popadając w lęki i w mechanizmy obronne. Można, zamiast walki z granicami, rozwijać się wewnątrz nich (poszerzając kompetencje, zdobywając doświadczenie).
 
To znaczy, że nasz stosunek do świata i znalezienie w nim swojego miejsca jest właściwie uznaniem tych granic?
Najpierw ich wykryciem. A to jest bolesne. Potem następuje okres walki z ograniczeniami. Ostatecznie jednak nie pozostaje nam nic innego, jak je uznać i zacząć odkrywać: przecież można rozwijać się w górę i w głąb. Tutaj widzę szansę człowieka.

Jak rozeznać, co jest rzeczywistą granicą, a co przeszkodą, która domaga się mobilizacji i przekroczenia?
 
Najczęściej spontanicznie stosujemy metodę prób i błędów. Bardzo ważne jest, żeby poważnie traktować porażki, które są sygnałami wymagającymi analizy w poszukiwaniu przyczyn, a nie winnych. Taka refleksja może nas doprowadzić do konkluzji, że napotykamy naszą nieprzekraczalną granicę. Wtedy pozostaje szukanie drogi jej obejścia i znalezienie innej ścieżki.
 
W przygotowaniu człowieka do życia nie chodzi o to, żeby stworzyć genialnego, ale ciasnego specjalistę. Ważne jest, aby wskazać mu szeroki horyzont dający w razie konieczności możliwość zmiany kierunku.
 
Łatwiej i efektywniej jest jednak wychować ciasnego specjalistę, bo on szybciej osiąga sukces. Natomiast człowiek wszechstronny do pewnych rozwiązań dochodzi długo i jeszcze po drodze przeżywa frustrację, że do niczego się nie nadaje, bo chciałby robić wszystko.
 
W tych poszukiwaniach chodzi tak naprawdę o wybór jakiejś pasji, kierunku, w którym chce się podążać. I idzie się tą drogą tak długo, dopóki zainteresowanie się nie wyczerpie.
 
Może to naiwność z mojej strony, ale tak właśnie widzę na przykład pracę naukową: drążę jakiś problem, aż dojdę do kresu, to znaczy zbadam wszystko, co na ten temat powiedzieli inni naukowcy i specjaliści, i wtedy staję przed pytaniem „co dalej?”. Dopiero wówczas decyduję: albo drążę dalej dla rozwoju dziedziny, albo uważam ją za wyczerpaną i zwracam się w innym kierunku. Tu jest moja wolność i mój wybór.
 
Które lata w życiu człowieka uznałaby Pani za okres walki ze swoimi granicami?
 
Na pewno cały okres młodzieńczy aż gdzieś do półmetka. Są ludzie, którzy bardzo wcześnie odkrywają swoje granice. Ci najbardziej są narażeni na to, że w tej walce odpadną. Często popadają w uzależnienia, w całe systemy samopocieszania albo wrogości wobec innych czy paranoidalnego tłumaczenia świata jako spisku, wobec którego są bezradni. Wynika to właśnie z niezdolności do pogodzenia się z faktem egzystencji w pewnych granicach.
 
Stąd biorą się choroby psychiczne?
 
Pracowałam kiedyś nad tym zagadnieniem. Najpoważniejsze zaburzenia psychiczne są w gruncie rzeczy efektem wydarzenia, które przekroczyło zdolność człowieka do poradzenia sobie z nim. Badałam początki wybuchu ostrych psychoz. Prawie zawsze powstają one na skutek sytuacji, która przekracza zdolności przystosowawcze człowieka.
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Irena Świerdzewska

Serce człowieka nie znosi pustki. Każdy z nas jest powołany do miłości: małżeńskiej i rodzicielskiej, duszpasterskiej w przypadku kapłanów, konsekrowanej, miłości bliźniego dla tych, którzy pozostali bezżenni. Kiedy miejsce miłości do Boga i do drugiego człowieka zaczynają zajmować sukces, kariera, hobby, inne osoby, zaczynamy powoli oddalać się od samych siebie, od miłości, od wierności, którą przyrzekaliśmy. Zaczyna się równia pochyła.

 

– Wystarczy nie robić nic, aby kryzys w naszym życiu stał się równią pochyłą – mówi s. Anna Maria Pudełko AP, w rozmowie z Ireną Świerdzewską

 
Ks. Kazimierz Kubat SDS
W związku z opublikowanym cyklem artykułów filozoficznych otrzymaliśmy kilka pytań. Są one ciekawe i rozwijają problematykę poruszoną w artykule. Pozwalamy więc sobie (za zgodą autora) na opublikowanie kilku z nich wraz z odpowiedziami. Odpowiedzią na rozważania w dziale "Metafizyka na co dzień" są nie tylko pytania, ale także pogłębione refleksje i komentarze. Chętnie je publikujemy, bo one na pewno przyczyniają się do pogłębienia naszej wiary... Tak powstał artykuł - Adam pyta - Barbara komentuje.
 
Jacek Salij OP
Wiara katolicka z całą dosłownością wyznaje jedno i drugie: że Syn Boży jest prawdziwym Bogiem, równym przedwiecznemu Ojcu, oraz że On „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”. Nowy Testament nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Syn Boży, stając się człowiekiem, był do nas podobny we wszystkim za wyjątkiem grzechu.  
 
 
___________________
 
 reklama