logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Małgorzata Janiec
Gotowe na wszystko
eSPe
 


Dla ludzi to najczęściej stara panna, lub singielka – z wyboru lub musu. Ale Bóg zawsze widzi i wie więcej niż człowiek. Dziewica konsekrowana jest zaślubiona właśnie Jemu. Z poświęcenia się Bogu na wyłączność czerpie łaskę, siłę i chęć, by z taką decyzją pozostawać w świecie i „od środka” sączyć w niego miłość swojego Oblubieńca.

Nie tylko dziewice konsekrowane wybierają stuprocentowe życie dla Boga. Są przecież zakonnicy, zakonnice, pustelnicy, członkowie instytutów świeckich, wdowy konsekrowane – form życia konsekrowanego w Kościele nie brakuje. Wszystkie te osoby i podjęte formy łączy profesja rad ewangelicznych – ubóstwa, czystości i posłuszeństwa – oraz decyzja serca. Bo w życiu konsekrowanym chodzi zawsze o serce. Boskie i ludzkie, serce jednostki i wspólnoty. Bijące na dowód, że Bogu i człowiekowi dobrze jest być razem. Gwarantujące, że „z Niego, przez Niego i dla Niego jest wszystko”. I gotowe na wszystko, co od Boga pochodzi.

Z Niego

Przed konsekracją, czyli publicznym poświęceniem się na wyłączność Bogu, które może przeprowadzić tylko i wyłącznie biskup, kandydatki na dziewice konsekrowane mają kilka lat na zastanowienie się i dokładne przemyślenie sprawy. Zaczynają nie od tego, jak będą funkcjonować na co dzień, lecz od odkrycia Kto stoi za ich pragnieniem i Kto konsekruje życie według tego pragnienia.

Tożsamość osób konsekrowanych przejawia się bardziej w tym, kim są, niż w tym, co i w jakiej formie robią. Istotą powołania do życia konsekrowanego nie jest podejmowana aktywność, lecz właśnie tożsamość osoby konsekrowanej. To wezwanie do wyjątkowej więzi z Chrystusem. To On nawiązuje ją z człowiekiem pierwszy i to On do trwania w niej inspiruje. Więź ta tworzy się i umacnia poprzez naśladowanie Go w najbardziej radykalny sposób, jaki jest osiągalny dla ludzi tu, na ziemi. Osoba konsekrowana, w odpowiedzi na wezwanie na drogę powołania, może „zainwestować” całe serce i cały entuzjazm w tych, za których się modli czy do których jest posłana w ramach otrzymanego charyzmatu. Tym samym złożenie ślubów – ubóstwa, czystości i posłuszeństwa – staje się wyborem osobistym, ale jednocześnie ma też znaczenie wspólnotowe.

Dlatego, jeśli podejmuję osobistą decyzję, że będę żył w ubóstwie, to ubóstwo musi służyć komunii. Jeżeli wybieram czystość, to po to, by służyła miłości wobec Boga i człowieka. Jeśli stawiam na posłuszeństwo, to realizuję je ze względu na troskę o Kościół.

Przez Niego

Jeśli istotnie dziewica konsekrowana wybiera życie z Bogiem, przez Jego łaskę gotowa jest podjąć radykalny sposób życia, na wzór Chrystusa – ubogiego, posłusznego i czystego. Przez Jego życie według rad ewangelicznych, odkrywa sens i wartość swojego życia. Przez Niego dąży do właściwego rozumienia podejmowanej drogi.

Konkretyzując życie w ubóstwie, dziewica uczy się, że to, co jej zostaje, nie jest tylko jej własnością – należy do wspólnoty, do całego Kościoła. I dlatego oprócz pracy zawodowej podejmuje również dobrowolną działalność na rzecz parafii czy diecezji, z którą jest związana. W ten sposób dzieli się ze wspólnotą Kościoła swoimi umiejętnościami, talentem, pomysłami i po prostu – swoim czasem. To z kolei odsyła do drugiej rady ewangelicznej – posłuszeństwa – stanowiącego wyraz miłości i władzy sprawowanej z pozycji braterstwa, czyli wspólnych prób i starań zrozumienia, czego oczekuje od człowieka Bóg.

Czystość w życiu konsekrowanym to nie pozory ani też osobiste zobowiązanie. Nie ma ona również wymiaru wyłącznie fizycznego. Nie są wcale pomocne stwierdzenia, że „dziewice są znakiem sprzeciwu w świecie, w którym wartości znikają pod pokusą hedonizmu i konsumpcjonizmu”; nie jest również istotą tej życiowej drogi pokazanie, że można nie prowadzić aktywnego życia seksualnego. Wybór dziewicy konsekrowanej przypomina, że światu w ogóle potrzebne są relacje czystości, polegające na właściwym pojmowaniu swojej seksualności, będącej przecież bardzo istotnym elementem człowieczeństwa. Ważny jest szacunek, umiar, zdrowe granice, tak, by jeden człowiek nie wykorzystywał drugiego i nie traktował go przedmiotowo. By dbał o czystość myśli, słów, działań, zachowań, reakcji. By niczego – ani przed Bogiem, ani przed sobą – nie udawał. No i na pohybel powszechnym opiniom – właściwe pojmowanie czystości nie polega na rezygnacji z czegoś. Kluczem do zrozumienia sprawy jest to, co taka osoba – przez Chrystusa – wybiera. Bo czystość w pełnym sensie to nie ograniczenia, lecz możliwości.

Dla Niego...

Jednym z ważnych sprawdzianów dojrzałości dziewicy konsekrowanej jest świadomość tego, że droga, którą Bóg jej zaproponował, nie oznacza automatycznie osiągnięcia jakiejś „wyższej” formy doskonałości, ani nie upoważnia do zajęcia jakiegoś wygodniejszego miejsca w niebie w nagrodę za bycie – wspomnianym wcześniej – „znakiem sprzeciwu”. To odkrycie, że Bóg daje doświadczenie szczęścia, którego szuka świat i nie znajduje nigdzie indziej, jak w rozpoznawaniu i realizowaniu Jego woli, czyli w życiu dla Niego. Czasem ludzie pytają, czy warto wybierać taki sposób życia, skoro jest tyle pilnych potrzeb w zakresie troski o ubogich i w dziele nowej ewangelizacji, których wypełnienie nie wymaga składania ślubów zakonnych ani życia według rad ewangelicznych. A przecież logika każdego powołania wynika z Bożej logiki daru. Osoby konsekrowane są świadkami tego, że człowiek został rzeczywiście stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy i że ostatecznym sensem jego istnienia wcale nie jest skuteczność działania, lecz bezinteresowna (a więc prawdziwa i odważna) miłość. Absurd? Bynajmniej. Jak mówi Ewangelia: „Kto może pojąć, niech pojmuje” (Mt 19, 12b). I nie chodzi tu wcale o bystrość umysłu, ale o „pojemność” ludzkiego wnętrza. Bo do, wydawałoby się, niemożliwych pragnień, trzeba przede wszystkim wielkiego serca.

...jest wszystko

Dziewice konsekrowane wybierają Boga, bo naprawdę można się w Nim zakochać. Bo naprawdę można chcieć, by był On dla człowieka najbliższą Osobą już tutaj, na ziemi, by był po prostu „wszystkim”. Tym bardziej, że jest to przecież związek na dłużej, bo na wieczność. Dziewice żyjące w Polsce dzisiaj – prawniczki, lekarki, katechetki, informatyczki – wcale nie są tylko drogocennym spadkiem po pierwszych wiekach chrześcijaństwa albo bohaterkami pobożnych fraz „o oddaniu się sprawom Królestwa”, tym bardziej, że mają do zaoferowania światu sporo, nie tylko w dziedzinie teologii. Są gotowe na wszystko dla Boga, który jest dla nich wszystkim. Spotykane na przystanku autobusowym, w drodze do pracy, w tłumie na ulicy – takie jak inne kobiety – bez aureolki, nawet bez habitu – wcale nie chcą być traktowane jak chodzące świętości. Oczywiście – pilnują tego, by codziennie uczestniczyć we Mszy świętej, odmawiać z brewiarza Jutrznię i Nieszpory. Dbają o życie duchowe. Ale także jak wszyscy pracują, prowadzą dom, spotykają się z przyjaciółmi i robią wszystko to, co setki innych ludzi. Z tą różnicą, że wszystko to robią w Bogu. W konsekrowanej codzienności pokazują, że Jemu podoba się żyć tu i teraz, w całej zwyczajności i normalności naszego świata. I że jaki by ten świat nie był, zawsze jest w nim miejsce na świętość.

Małgorzata Janiec

 
Zobacz także
Grażyna Starzak
Nie da się tu pominąć głównego przesłania samego Stwórcy małżeństwa i rodziny, który każdą przemianę rozpoczyna od przekazu miłości. W rodzinie jest najwięcej okazji do okazywania sobie miłości. Bo miłość towarzyszy człowiekowi od poczęcia aż do śmierci i jest tak stara jak człowiek. Miłość jest bezsprzecznie najsilniejszym łącznikiem między ludźmi. 

Z prof. Teresą Olearczyk, kierownikiem Katedry Pedagogiki i Rodziny w Krakowskiej Akademii im. A.F. Modrzewskiego, rozmawia Grażyna Starzak.
 
Maciej Klimasiński
Badanie to nieodzowny element pracy lekarza. Kiedy osłuchuję pacjentów, zastanawiam się nieraz, dlaczego jestem akurat po tej stronie stetoskopu. Wierzę, że takie powołanie dał mi Bóg, a kluczem do jego właściwego wypełniania jest traktowanie każdego tak, jakby był samym Jezusem Chrystusem. Niektórzy pacjenci mają tak wiele chorób, że można by je sprawiedliwie rozdzielić na kilkoro ludzi i każdy z nich czułby się zmiażdżony. Mam ochotę uklęknąć przed takimi osobami. 
 
Jacek Salij OP
Czy miłość małżeńska ma szansę na to, żeby nie zblaknąć albo i zgasnąć po śmierci pierwszego z małżonków? Czy małżonkowie mogą mieć nadzieję, że w życiu wiecznym nie tylko się spotkają, ale że również w niebie nadal będą związani ze sobą oblubieńczą miłością? Co więcej – że dopiero w niebie ich miłość rozkwitnie?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー