logo
Środa, 30 września 2020 r.
imieniny:
Geraldy, Honoriusza, Wery, Hieronima, Felicji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Mirosław Pilśniak OP, Marta Wielek
Grzech nie jest najważniejszy
List
 


Uważa Ojciec, że książeczki z rachunkami sumienia nakłaniają do grzechu?
 
Coś w tym jest. Podświadomie ulegamy pewnemu mechanizmowi psychologicznemu, który ćwiczy się na zajęciach z komunikacji interpersonalnej. Jeśli na przykład usłyszę: “Nie wolno ci się teraz obejrzeć za siebie", to właśnie wtedy czuję, że coś się za mną dzieje i muszę to sprawdzić. Jest to jakaś dziwna siła zakazu, która działa jak przymus zrobienia czegoś przeciwnego. Zresztą już św. Paweł zwrócił na to uwagę: Czy Prawo jest grzechem? Żadną miarą! Ale jedynie przez Prawo zdobyłem znajomość grzechu. Nie wiedziałbym bowiem, co to jest pożądanie, gdyby Prawo nie mówiło: Nie pożądaj! (Rz 7, 7).
 
Jest jeszcze jedna przyczyna naszego skupienia się grzechach, ale już nie psychologiczna, tylko teologiczna - pęknięcie, które jest w nas z powodu grzechu pierworodnego. Człowiek, gdy zrobi coś złego, zamiast zauważyć, że wyrządził komuś krzywdę, martwi się, że stał się grzesznikiem. Jest to zupełnie egocentryczna i nie do pokonania skłonność do użalania się nad sobą: “no masz, okazałem się cudzołożnikiem..."
 

Nie umiemy pogodzić się z własną niedoskonałością?
 
Tak. I to zabija naszą relację z Bogiem, bo zamiast zaangażować się w budowanie więzi z Nim, tracimy siły na unikanie grzechów, na kreowanie własnej wizji świętości. Z lęku przed pomyłką, niejednokrotnie rezygnujemy z dokonania jakiegoś dobra, bo od miłości Boga bardziej cenimy sobie własną nieskazitelność.
 
To skoncentrowanie się na sobie w obliczu zła przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie. Rodzic, który nie umie zaakceptować swojej słabości, będzie tą nieprzyjemną emocją zarażał dziecko. Stąd te wszystkie pytania: Jak tak mogłeś? Dlaczego mi to zrobiłeś? Co Pan Bóg o tobie pomyśli? W ten sposób poczucie winy z powodu własnej grzeszności przechodzi na kolejne generacje.
 

A można się od tego jakoś uwolnić? Co robić, żeby rozpamiętywanie swoich upadków nie zdominowało naszej spowiedzi?
 
Mnie bardzo pomaga częste korzystanie ze spowiedzi. Powtarzanie ciągle podobnych grzechów - chociaż popełnianych na nowo - jest nudne. W pewnym momencie przychodzi zmęczenie własną słabością. To zmusza mnie do pogłębiania świadomości tego, co się dzieje w tym sakramencie. Bezradność wobec niezmiennej listy moich nieprawości prowadzi mnie do coraz bardziej bezwarunkowego powierzenia się Panu Bogu. Odkrywam, że moja wartość nie tkwi w bezgrzeszności, tylko w moim związku z Bogiem.
 

Nawet jeśli - przygotowując się do spowiedzi - myślę o tym, że chcę się pojednać z Bogiem, to klękając przy konfesjonale, powinnam wyznać konkretne grzechy. Muszę więc wcześniej je sobie przypomnieć, odkryć, skatalogować i nazwać. Jak to zrobić, by się nie pogubić?
 
Mamy do tego specjalny “narząd", który nazywa się sumieniem. To zdolność naszego rozumu do oceny wartości konkretnego czynu: takiego, który się dokonał, właśnie dokonuje lub ma dokonać. Najprościej mówiąc sumienie podpowiada nam, czy to, co zrobiliśmy lub chcemy zrobić, jest dobre czy też złe.
 

Ojcze, ale co to znaczy, że sumienie mi coś podpowiada?
 
Sumienie składa się z trzech ważnych elementów. Pierwszym z nich jest tzw. wiedza moralna, czyli po prostu znajomość przykazań. Ona pokazuje te dziedziny życia, w których mam szukać dobra i zła: w relacji do Boga, do innych ludzi i do siebie samego. Korzystając z wiedzy moralnej na temat dekalogu, będę sobie zadawał pytanie, co praktycznie oznacza przestrzeganie konkretnego przykazania: oddawania czci Bogu, ochrony życia czy czyjegoś dobrego imienia. Pan Jezus- między innymi w słynnym Kazaniu na Górze - podkreślał, że trzeba być wrażliwym na wiele subtelności. Ważny jest nie tylko sam uczynek, ale także motywy i sposób jego wykonania. Wiedzą moralną jest całe nauczanie Kościoła, które przyswajamy sobie w ramach formacji religijnej.
Drugim elementem sumienia jest doświadczenie moralne. Przez eksperymenty moralne sprawdzam co jest dobre, a co złe...
 
 
Zobacz także
ks. Bogusław Szpakowski SAC
Ruch wyzwolenia homoseksualistów narodził się w latach 60. XX w. Mottem wyzwolenia gejów w USA stało się hasło: "Ujawnij się, wyjdź z ukrycia na ulicę i powiedz, kim jesteś!". W1974 r. usunięto w Ameryce homoseksualizm z listy zaburzeń o charakterze psychiatrycznym. Po transformacji ustrojowej w Polsce w 1989 r. w wielu miastach powstały kluby, bary, sauny dla gejów...
 
ks. Maciej K. Kubiak
Kolejny penitent klęka przy konfesjonale. Wyznaje swoje grzechy, zaznaczając wcześniej, kiedy ostatni raz otrzymał rozgrzeszenie. Słysząc to, spokojnie pytam, dlaczego ostatnia spowiedź była tak dawno. Bo ja z tą dzisiejszą spowiedzią chodziłem od kilku lat... Każdy sakrament wymaga przygotowania. Dotyczy to także sakrament pokuty. Przygotowanie do niego opiera się na spełnieniu wszystkich pięciu warunków spowiedzi...
 
Jacek Salij OP
Istnieją różne tradycyjne sposoby moralnego potępienia za złe postępowanie. Na przykład podlecowi szanujący się człowiek nie podaje ręki, nie mówiąc już o tym, że unika wszelkiego z nim towarzystwa. Taka kara ma sens: jednych powstrzyma przed niegodziwym postępkiem, innych może doprowadzi do opamiętania. Ale przecież polega ona na okazywaniu komuś swojej pogardy. Czy da się to pogodzić z miłością bliźniego? 
 
 
___________________
 
 reklama