logo
Sobota, 05 grudnia 2020 r.
imieniny:
Kryspiny, Norberta, Sabiny, Geralda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Weronika Stachura
Halloween – poskromienie złośnicy?
Przewodnik Katolicki
 


Z roku na rok możemy obserwować zmniejszające się przywiązanie do tradycyjnego obchodzenia świąt czy to Bożego Narodzenia, czy też Wielkiej Nocy, które niestety nierzadko są niczym więcej, jak dniami wolnymi od pracy. Taki stan rzeczy nie omija też uroczystości Wszystkich Świętych.
 
Marketingowy chwyt
 
Odarte z rytuałów bardziej przypominają urlop spędzany na odrabianiu zaległości, np. towarzyskich. Nie bez kozery pojawia się więc pytanie, czy jeszcze potrzebujemy dni wyróżnionych w kalendarzu czerwonym kolorem. Czy czasem nie stały się one symbolem zamierzchłej przeszłości? Czy przypadkiem nie zagubiliśmy ich prawdziwej istoty? Wydaje się, że wątpliwości te są szczególnie adekwatne, gdy myślimy o uroczystości przypadającej 1 listopada. W świecie, który codziennie dostarcza nam najróżniejszych informacji za pomocą środków masowego przekazu, śmierć jest „numerem jeden” każdego serwisu informacyjnego, bez trudu też można ją zaleźć na pierwszych stronach gazet czy portali internetowych. Stwierdzenie, że zdołaliśmy ją oswoić, czyniąc z niej nieodłączną towarzyszkę naszej codzienności, nie jest bynajmniej przesadą. Jesteśmy ze śmiercią obyci, niemalże żyjemy z nią za pan brat. Problem polega jednak na tym, że to jedynie sprytny zabieg marketingowy, nic więcej. Dokłada się bowiem starań, by współczesny człowiek na co dzień obcował ze śmiercią, ale pod warunkiem, że jest ona w rzeczywistości anonimowa i nie dotyka go personalnie. Wystarczy uświadomić sobie, jak szybko zapominamy np. faktyczną liczbę ofiar kolejnej katastrofy oglądanej w telewizji. Jest ona nam, siedzącym przed ekranem, daleka i obca, co pozwala naiwnie sądzić, że nas w rzeczywistości nie dotyczy. Śmierć stała się dzisiaj  czymś tak powszechnym, że nawet odejście naszych bliskich staramy się, choć w nieudolny sposób, uczynić bardziej możliwym do przeżycia. Dlatego też dzisiaj pozostawiamy coraz mniej miejsca na żałobę, nie wspominając już o tradycyjnym spotkaniu rodziny po zakończonym pogrzebie – stypie. Z jednej strony za wszelką cenę staramy się usunąć ją z naszej świadomości, z drugiej natomiast nieustannie czujemy jej oddech na plecach. Nie dziwi więc fakt, że wciąż próbujemy poskromić śmierć. Dla wielu skutecznym antidotum zdają się być zamienne święta wprowadzane na grunt polski, w tym zwłaszcza Halloween, o czym  świadczy ich wzrastające zainteresowanie.

Halloween – przednia zabawa
 
Przebieranie się za duchy, szkielety czy wampiry, dzieci wędrujące  31 października od domu do domu,  z prośbą o wrzucenie do koszyka łakoci i owoców, dorośli spędzający wieczór na oglądaniu kultowych horrorów i przede wszystkim sławetne wydrążone dynie, w których palą świeczki – tak pozornie niewinnie kojarzy się nam amerykański Halloween. Pozornie wydaje się zatem, że to dobry sposób na spędzenie wieczoru w miłej atmosferze, a dodatkowo to przecież przednia zabawa. Każdy z nas lubi poczuć na ciele przysłowiową gęsią skórkę, lubimy dreszczy emocji, umiarkowaną dawkę strachu. Analizując jednak źródło tego „święta”, można przekonać się, że Halloween ma bardziej mroczne korzenie, niż w rzeczywistości sądzimy.
 
Dynia zamiast znicza
 
Nieliczne głosy krytyki tego osobliwego „święta”, cieszącego się ogromną popularnością zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, nie powinny ograniczać się jedynie do ochrony naszej kultury. To coś więcej aniżeli kolejny przejaw bezrefleksyjnego przejmowania wszystkiego, co modne jest w Ameryce. Halloween niesie ze sobą bowiem o wiele niebezpieczniejsze przesłanie, niż nam się wydaje. Swą historią sięga już czasów pogańskich, a narodziło się w celtyckiej kulturze. Noc z 31 października na 1 listopada miała szczególne znaczenie w tradycji pogańskich ludów. Wierzono wówczas, że tego wieczoru zmarli odwiedzają swoich bliskich. Ci zaś, by nie narazić się na  gniew pociągający za sobą różnego rodzaju konsekwencje, musieli przygotować się na to spotkanie. Dzisiaj Halloween to nie tylko zabawa dla najmłodszych, a przede wszystkim biznes przynoszący krociowe zyski. Nie brakuje bowiem środowisk, w tym zwłaszcza satanistycznych, które w pozornie niewinnej zabawie z lampionami w wydrążonych dyniach w rzeczywistości dążą do odrodzenia rytuałów pogańskich ludów celtyckich. Halloween staje się jedynie przykrywą dla satanistycznych praktyk, okultyzmu i czarnej magii.
 
Śmierć – bramą  do Miłości
 
Mogłoby się wydawać, że wyposażony w osiągnięcia techniki, mający dostęp do najświeższych informacji z zakresu nauki czy medycyny współczesny człowiek posiada wszystkie dostępne narzędzia, by zgłębiać wiedzę, poszerzać własne horyzonty czy realizować marzenia. Śmierć jednak wciąż wymyka się świadomości człowieka, nawet wierzącego. Trudno jest poradzić sobie z odejściem bliskiej osoby, z żalem i tęsknotą za nią. Nie dziwi również pojawiający się wówczas lęk dotyczący kresu naszego życia. Próżno jednak szukać rozwiązań, które tylko z pozoru pozwolą nam oswoić to jedno z najtrudniejszych i jednocześnie nieuniknionych doświadczeń każdego z nas. Jedynie  wiara przychodzi nam ze skuteczną pomocą. Parafrazując słowa św. Bernarda, trzeba nam pamiętać, że śmierć jest nie tylko bramą życia, jest bramą do Miłości. Uświadamiając sobie tę prawdę, nie będziemy musieli silić się na przywdziewanie halloweenowych kostiumów.
 
Weronika Stachura
Przewodnik Katolicki 44/2009
 
 
fot. Fotomek Halloween
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
ks. Waldemar Chrostowski
Tars był jednym z głównych miast Cylicji, krainy na południu Azji Mniejszej, dzisiejszej Turcji. Położony na równinie, w pobliżu rzeki Cydnus (tureckie Tarsus Suyu), jest niejako wciśnięty między Morze Śródziemne i wysokie pasmo gór Taurus, około 20 km od wybrzeża i 50 km od gór. Dzieje miasta sięgają czasów przedhistorycznych...
 
ks. Waldemar Chrostowski
Tak jak kiedyś w Niebiosach, wystąpił Archanioł w duchowej walce przeciw sprzeniewierzonemu Lucyferowi – który chciał realizować własne, szkodliwe zamierzenia, odmienne od Bożego Planu – tak i w fizycznym świecie, na Ziemi, będzie miał św. Michał przeciwstawić się Antychrystowi u końca świata i naszych czasów...
 
ks. Waldemar Chrostowski
Cały świat, wszystko, co nas otacza, wyszło spod Bożej ręki. Bóg powołał wszystko – z nicości do istnienia. Stworzył, bo chciał, niczego nie musiał; jest zawsze całkowicie wolny w swoim chceniu i działaniu – kocha. Wszystko więc jest w jakiejś relacji ze swoim Stwórcą. W wymiarze zupełnie podstawowym jest to bycie podtrzymywanym w istnieniu. Im dany byt jest bardziej „skomplikowany”, tym ta relacja jest bardziej złożona: wielowymiarowa, wielowątkowa, bogatsza. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie (Łk 12, 48).  
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー